CZYM OBECNIE ZABEZPIECZAM KOŃCÓWKI ? | MÓJ FAWORYT

Znaleźć skuteczne serum do zabezpieczania końcówek jest niełatwo, zwłaszcza dla moich włosów. Jest ich dużo, są dość grube, więc zazwyczaj szukam czegoś treściwego i przy okazji z dobrym składem. Obecnie moja kolekcja liczy ''aż'' dwa takie produkty, obydwa z Kallosa. Jakiś czas temu zamówiłam w ciemno Kallos Elixir Hair Beautiflying Oil. 


Oprócz wtarcia go w końcówki, czasem nakładam go także na długość włosów. Dzięki temu pozostają na dłużej gładkie i zdyscyplinowane. Po każdej aplikacji końcówki są ujarzmione, wizualnie ładnie się prezentują. Olejek nadaje włosom miękkość i połysk. Ułatwia też rozczesywanie włosów. Ma naprawdę treściwą konsystencję, wystarczy dosłownie odrobina aby być zadowolonym z efektu. Bardzo cienkie włosy może obciążać. Można go także stosować jako termoochrona. Regularne stosowanie przyczynia się do wolniejszego rozdwajania końcówek. Świetnie wykańcza fryzurę.  Świetna alternatywa kiedy nie mamy czasu na pielęgnacje i sięgamy jedynie po szampon. 2 małe porcje serum i włosy od razu wyglądają lepiej, nie są tak nastraszone. Oczywiście nie polecam takiej praktyki po każdym myciu, ale uwierzcie mi, olejek potrafi zdziałać cuda ;)



Eliksir upiększający ma w składzie dokładnie to, czego w takich preparatach szukam: dwa silikony i olejki: lniany, macadamia i ze słodkich migdałów. Pod koniec składu znajdziemy także zapach i konserwanty.Wygodne opakowanie z pompką zawiera 50 ml produktu. Olejek jest bardzo wydajny, pachnie bardzo przyjemnie. Dozuje się go wygodnie, nie skleja włosów. Zapach dość długo pozostaje na włosach. Kosztuję niedużo, bo w granicach 15zł. Ja osobiście polecam bardzo ;)




CZYM ZABEZPIECZACIE KOŃCÓWKI ;) ?

Czytaj dalej

NOWOŚCI DO PIELĘGNACJI MOICH WŁOSÓW | WSPÓŁPRACE

Dziś chcę Wam pokazać moje włosowe nowości, które nazbierały mi się od tego roku. Ostatnio znaczną część kosmetyków wystawiłam na allegro na licytację. Nie kupuję też już tak często nic do włosów, bo i tak wiem, że ciężko będzie mi samej je zużyć. Instagram w ostatnim czasie aż pękał od zdjęć z łupami włosowymi z promocji Rossmanna. Ja całe szczęście nic nie kupiłam. Kosmetyki drogeryjne niekoniecznie się dobrze u mnie sprawdzają + nie ma co gromadzić zapasów ;)

Od Etja.pl otrzymałam kolejne olejki do przetestowania, w tym dwie nowości firmy, od których zacznę: masło shea i olej laurowy. Masło shea uwielbiam, wspaniale nawilża skórę jak i włosy. Ratunek do moich dłoni. Zabezpieczam nim także końcówki włosów. Olej laurowy polecany jest do włosów osłabionych, idealny na ich wzmocnienie jak i wypadanie. Oleje te mieszczą 50 g produktu i są zamknięte w bardzo poręcznych słoiczkach.


Kolejnymi dla mnie nowościami są: olej z nasion malin, olej jojoba gold, olej perilla z pachnotki. Olej z ogórecznika lekarskiego już miałam okazję używać. Jest to dla moich włosów najlepiej dociążający olej. Idealny na włosy suche, puszące się, które często się elektryzują. Recenzowałam go TU.



Przez pewien czas szukałam idealnego serum do moich włosów. Olejek z Isany i uniwersalna odżywka UniqOne z Revlon'a były dla moich końcówek za lekkie. Zaciekawił mnie Kallos Elixir Hair Beautyflying Oil. Skład bardzo mi przypadł do gustu ;) Silikony, olej makadamia, olej migdałowy, olej lniany. Olejki te same w sobie są już dość treściwe, więc taką mieszanka raczej nie sprawdzi się na włosach cienkich i rzadkich. Używam go od około 3 tygodni i jestem zadowolona ;)


Kolejna paczka pochodzi w ramach współpracy, którą zaproponowała mi Pani Monika. Do przetestowania otrzymałam szampon, odżywkę i żel do skóry głowy z Dermeny. Bliżej te kosmetyki przybliżę w następnym poście.


I już na koniec małe zakupy z drogerii online. Szukałam nowej szczotki i ciekawa wydała mi się Płaska szczotka Tigi. Więcej o niej napisałam TU. Do zamówienia dorzuciłam także litrowy regenerujący szampon Kallos Chocolate, który pachnie czekoladowym budyniem. Jest dość mocno proteinowy, w składzie ma m.in :ekstrakt kakao, keratynę, proteiny mleczne, pantenol.


To by było na tyle.

Dajcie znać co Was najbardziej zainteresowało ;)
Czytaj dalej

WSZYSTKIE MOJE CZESADŁA DO WŁOSÓW | TANGLE TEEZER MÓWIĘ NIE !


Dzisiejszy post będzie aktualizacją ''moich czesadeł''. Pokażę Wam szczotki i grzebienie, które miałam okazję używać. Co nieco postaram się Wam o nich napisać. Oczywiście te opinie są tylko i wyłącznie moje. Nie każdy może być zadowolony/niezadowolony z tego samego.



Zacznę od moich ulubieńców:

*CERAMIC + ION SUPREME OLIVIA GARDEN



Szczotki używam od prawie roku, więc trochę mogę o niej powiedzieć. Kształtem przypomina zwykłą szczotkę, którą każdy ma u siebie w domu. Miękka poduszka z kuleczkami jonizującymi. Korpus wykonany z powłoki ceramicznej. Po tym opisie pomyśleć można: "ideał dla włosów puszących i elektryzujących się". Czy aby na pewno? Szczotka faktycznie świetnie ujarzmia włosy, nie elektryzują się po jej użyciu włosy, dyscyplinuje je na chwilę, efekt nie jest długotrwały. Świetnie rozczesuje kołtuny. Nie mam problemów z wypadaniem włosów, liczbę włosów na szczotce po szczotkowaniu ich Olivią, określiłabym jako normalną. Korpus szczotki mam już nieźle porysowany. Winowajcą są grabki z Rossmanna do usuwania włosków. Byłam mało ostrożna i teraz mam ;P Nie mniej jednak, dalej uważałam że bez tego cuda ciężko byłoby mi dbać o szczotki, więc dalej polecam ;) Mówię dokładnie o TYM. Kuleczki tej szczotki spełniają nie tylko funkcję antystatyczną, ale także chronią moje włosy przed łamaniem. Szczotka kosztowała 39,90, co uważam za dobrą cenę. Wiem też, że sporo dziewczyn z Instagrama kupiło ją z mojego polecenia i są zadowolone ;)

*TIGI TIGI PRO LARGE PADDLE BRUSH

To stosunkowo nowy nabytek, ale już zdążył podbić moje serce. Kupiłam ją w ciemno, bo w Internecie nie znajdziecie o niej żadnych opinii. Szczotka wydaje się być duża, ale jet niezwykle lekka. Faktura kałczukowa, super wygodna w użyciu. Nie wyrywa praktycznie WCALE moich włosów. Co więcej, to chyba najlepsza szczotka w kwestii rozczesywania włosów. Kilka ruchów i fryzura gotowa. Tigi Tigi jest dość ekskluzywną marką, ale nie znaczy, że ich produkty są drogie. Ja za szczotkę zapłaciłam 23,70. Szczotka jak jej poprzedniczka ma także ochronne kuleczki na zakończeniach. Gdyby jeszcze włosy po jej użyciu były zdyscyplinowane na maxa, byłabym w niebie ;)

Teraz przejdę do NEUTRALI, tzn. lubię, ale bez efektu WOW

*SZCZOTKA Z WŁOSIA DZIKA KHAJA HELENA



Najlepiej sprawdza się u mnie w wakacje. Jesienią i zimą poszła w kąt. Szczotki z włosia dzika nie rozczesują włosów, a wygładzają je. Dla włosów cienkich i krótkich - moim zdaniem super. Moje włosy ta szczotka strasznie puszy, włosy po chwili latają na wszystkie strony, elektryzują się niemiłosiernie. Niby wygładza, ale tylko na sekundę. Nie skreślam jej całkowicie, bo są dni kiedy po nią sięgam i nie narzekam, ale na dłuższą metę się nie sprawdza. Dokładnej jej ceny nie pamiętam, ale wydaję mi się, że byłby to koszt w granicach 40zł. Co do jej czyszczenia: praktykuję sposób Producenta: "Szczotkę należy regularnie wyczesywać za pomocą grzebienia z watą nasyconą spirytusem. Jest to najprostszy i bardzo skuteczny zabieg higieniczny". Radzę nie popadać w paranoję ze względu na alkohol ;) Sposób działa i jest wszystko ok!

*BAMBUSOWY GRZEBIEŃ THE BODY SHOP



Jest już ze mną jakieś 5 lat ;) Pamiętam, że ciężko było go dostać stacjonarnie, więc zamówiłam go na allegro (ok. 20 zł). Jest ponoć idealny do wczesywania odżywki we włosy, ale powiem Wam, że nie praktykuję takiego sposobu. Trzymam go na czarną godzinę w torebce, żeby poprawić na szybko włosy. Często się zatrzymuje na moich włosach, więc nie jestem pewna, że jest w 100% idealny do moich włosów, ale jako tako te włosy rozczesuje, bezboleśnie, nie wyrywając ich. Muszę też dodać, że jest wykonany porządnie, drewno jest dobrej jakości, nie zmieniło koloru. Grzebień wygląda wciąż jak nowy.

I NA KONIEC TO, NA CZYM SIĘ ZAWIODŁAM



Tanglee Teezery, o których już kiedyś Wam pisałam. Pierwsza moja ''lepsza szczotka'' w walce o piękne włosy. Używałam jej ponad 2 lata nie będąc świadoma skutków. Igiełki szczotki świetnie rozczesywały moje włosy, ale przy tym je także łamały. Najgorsze były rozdwojenia na długości i pełno białych kropek. Żeby sprawdzić czy winowajcom jest aby na pewno TT, specjalnie ją na jakiś czas odstawiłam. Odkąd z niej ostatecznie zrezygnowałam, chodzę rzadziej do fryzjera, bo włosy nie wymagają aż tak częstych wizyt. Dla mnie wersja elite, the original i compact jest zdecydowanie za ostra! A jak widzę na filmikach dziewczyny, które rozczesują nią mokre włosy, a wręcz je szarpią, mam ciarki :D A to, że ich kształt jest niewygodny i niepraktyczny chyba każdy wie ;) 

Coś ostatnio mało jesteście aktywni w komentarzach, dajcie znać jak wygląda sytuacja u Was ;)

+ zapraszam na IG
 MÓJ INSTAGRAM
Mój Instagram
Czytaj dalej

JAK UJARZMIĆ WIELKI PUCH I ELEKTRYZOWANIE SIĘ WŁOSÓW ,GDY SAMA MASKA LUB OLEJ TO ZA MAŁO


Sądzę, że nie tylko moim włosom nie sprzyja jesień i zima. Włosy są wtedy najbardziej problematyczne i uciążliwe. Przez kilka lat przetestowałam sporą liczbę kosmetyków, które w znaczny sposób pomogły mi okiełznać moje włosy. Na puszące włosy najczęściej słyszę EMOLIENTY, a dokładnie OLEJOWANIE WŁOSÓW! Racja, oleje są bardzo pomocne, ale czasem jeden olej nałożony solo może nie wystarczyć. Tak samo jest z maskami emolientowymi. Przykładowo, nakładając olej na całą noc lub kilka godzin przed myciem, a potem zmywając go delikatnym szamponem, moje włosy są bardziej nawilżone i milsze w dotyku, ale dalej się puszą! Dlatego ja zazwyczaj wybieram mieszanki olejowe z wieloma ekstraktami. Moją ulubioną jest olejek Trifladi. Tu odsyłam Was do recenzji KLIK



                                                *Terapia Ajurwedyjska do włosów, Orientana.
*7 Oils, NACOMI
*Olejek odbudowujący, Yves Rocher RECENZJA KLIK
*Olejek na cellulit Cien, Lidl RECENZJA KLIK
*Odżywczy olejek Vianek, Sylveco

Taką mieszankę można także stworzyć samemu. Wystarczy, że mamy w domu kilka czystych olei ;)


Dla mnie skład idealny, to dużo olejków, a także i silikony.

* Ekspresowa kuracja nawilżająca Isana (silikony+olej arganowy+babassu+z pestek moreli)
*Spray Timotei Anti-Fizz (silikony+ekstrakt z róży jerycha)
*Odżywki Joanna Natura (z aloesem/malinowa/avokado) RECENZJA KLIK
*Odżywki w sprayu Gliss Kur (mi osobiście przeszkadza to, że w składzie każdej są proteiny)
*Kallos Lab 35 odżywka dwufazowa (silikony, keratyna, witaminy) RECENZJA KLIK


Na samo elektryzowanie włosów można podziałać sprayem Barwa Ania
Efekt jest co prawda krótkotrwały, ale spryskanie szalika/czapki/kurtki nie zaszkodzi

Lecimy dalej.... 


Tyle osób mi je polecało, że musiałam kupić ;) Akurat była promocja na nie w Rossmannie. Powiem tak, jestem zadowolona na 4/5 ;) Nie uzyskuję efektu mega wygładzenia i zdyscyplinowania jak to opisują dziewczyny, ale jako pomoc doraźna naprawdę polecam ;) Używam 2 małe porcje oleokremu i wcieram we wilgotne lub prawie suche włosy. Włosy są mięsiste, w miarę zdyscyplinowane i nawilżone. Ja akurat wybrałam wersje Oleje Indyjskie Moringa i Tamanu, która najbardziej mi przypasowała pod względem składu. Są też inne: Babassu Pequi/Argan i Baobass/Tsubaki i Perilla.


                              

Zrezygnowałam ze szczotki z włosia dzika, która bardzo elektryzuje moje włosy. Na razie dalej używam szczotki Olivia Garden Supreme Ceramic Ion, która ma jonizujące kuleczki. RECENZOWAŁAM JĄ TU Myślę stale o lepszej suszarce lub szczotce jonizującej, ale jest to droższy wydatek. Nie mam też pewności czy  aby na pewno zadziałają.



Lubię dość mocne sera, które dociążą moje końcówki. Jeżeli też w takich gustujecie, to polecam:




*Eliksir Orofluido (silikony+olej arganowy, z papirusa i lniany) Recenzja: KLIK
*Mythic Oil (silikony+olej z pestek winogron+olejek avocado) Recenzja: KLIK
*Kallos Elixir Hair Beautiflying Oil (skład: silikony i 3 olejki <3)
*Kallos Lab 35 (mocno silikonowy+dodatkowa ochrona przed wysoką temperaturą)
*Eliksir Toni&Guy - Recenzja KLIK


*Wyżej wspomniane Oleokremy
*Odżywki Joanna Naturia (Kilka lat temu na etykiecie wyraźnie było napisane: bez spłukiwania, potem Producent zmienił informację, ale z tego co wiem, skład pozostał bez zmian, więc można śmiało próbować). Na rynku mamy dostępnych pięć wersji: mięta i wrzos/len i rumianek (mój faworyt)/mak i bawełna/miód i cytryna/pokrzywa i zielona herbata. 
*Balsamy Mrs Potter's : aloes i jedwab/imbir i D-panthenol/ginkgo biloba i keratyna. Z tego co dziś widziałam w sklepie, także zostały zmienione etykiety. Nie widnieje już napis ''bez spłukiwania'', ale nie powinno Was to zniechęcić ;)


Aby włosy mniej się puszyły, a tym samym łuski włosów zostały domknięte warto na sam koniec mycia włosów wykonać: płukanie włosów zimną wodą lub płukanka octową. Ocet najlepszy będzie jabłkowy. Moja proporcja: 1 łyżka na 0,5 l wody.



Kiedy nie jestem zadowolona z działania samego oleju lum maski/odżywki, łączę go z innymi kosmetykami. Przykładowo: 1 pompka na porcję maski/odżywki. Obecnie najczęściej używam Kallosów i balsamów Babcii Agafii, a także EcoLab. Całość najczęściej zmywam samą wodą, czasem łagodnym szamponem.


A skoro mowa o olejach, jakie moim zdaniem są najbardziej dociążające ?

*Olej z ogórecznika lekarskiego RECENZJA KLIK, KOCHAM GO ;)
*Olej z pestek dyni RECENZJA KLIK
*Olej z wiesiołka
*Olej z pestek moreli RECENZJA KLIK
*Olejek kameliowy, tego co prawda nie miałam jeszcze okazji wypróbować, ale bardzo mam na niego ochotę :D


Oczywiście samej długości ;) Skórę głowy traktujemy szamponem.
*Sprawdzą się tu np. Kallosy, Isana Professional, Garnier'y, balsamy Green Pharmacy.


Mam nadzieję, że post przypadł Wam do gustu, bo trochę mi on zajął ;) Swoją drogą bardzo długo nie robiłam takich tematycznych notek ;/
Czytaj dalej

MÓJ NAJLEPSZY SPOSÓB NA DOCIĄŻENIE WŁOSÓW


Zazwyczaj osobom z puszącymi się włosami poleca się olejowanie. Nie mniej jednak w moim przypadku rzadko kiedy zdarza się, że trafiam na olej, który idealnie wygładzi moje włosy i je dociąży. Wiele osób dziwi się, że moje włosy są średnioporowate, a nie nisko, ze są dość problematyczne w pielęgnacji, a uwierzcie mi, że są. Gdyby nie odpowiednia pielęgnacja, wolę nie myśleć jakby wyglądały po użyciu samego najzwyklejszego szamponu i byle jakiej drogeryjnej odżywki. Z moimi puszącymi i elektryzującymi się włosami świetnie radzi sobie OLEJ Z OGÓRECZNIKA LEKARSKIEGO BIO, który zawiera znaczne ilości kwasu gamma linolenowego (GLA)- 25% oraz kwas omega-6. Już kiedyś wspominałam Wam o nim, było to przy olejowaniu moich włosów na mokro z dodatkiem olejku eterycznego (KLIK). Od pewnego czasu olejuje nim włosy na sucho, przed myciem, nakładając go na długość i zostawiając na całą noc. Tak jak już wcześniej wspominałam, moje włosy bardzo się puszą, zwłaszcza zimą, więc nie żałuję sobie go w aplikacji. Nie mam rano problemu z jego zmyciem (zazwyczaj zmywam oleje szamponami Fitokosmetik). Ponadto olej działa przeciwzapalnie i bakteriobójczo, reguluje pracę gruczołów łojowych. Łagodzi swędzenie, ma działanie regenerujące. Wcieram go także w skórę po kąpieli.



Jakie plusy zauważyłam stosując ten olej?
*Niesamowite wygładzenie
*Brak puszenia
*Brak elektryzowania
*Włosy nabrały blasku
*Włosy są zdyscyplinowane
*Nawilżone i miłe w dotyku

Dla mnie jest to zdecydowany faworyt, który sprawdza się każdą porą roku. Polecam zwrócić na niego uwagę, bo moim zdaniem jest to niedoceniany olej.
Możecie go nabyć na przykład TU

SŁYSZELIŚCIE O NIM WCZEŚNIEJ?
Czytaj dalej

PIĘKNE WŁOSY I CIAŁO Z OLEJEM INCA INCHI

Olej Inca Inchi jest mało popularny w blogosferze, a zasługuje na pewno na uwagę. Jest to naturalny, nierafinowany, kosmetyczny, tłoczony na zimno olej otrzymywany z orzechów rośliny Sacha Inchi rosnącej w Peru. Zawiera on  kwas omega-3,6,9, a także witaminy A i E. Ma wygodne opakowanie z pompką, szybko się wchłania i łatwo rozprowadza.



Jeżeli chodzi o pielęgnację włosów, działa on na nie wzmacniająco. Przeciwdziała wypadaniu włosów, a także eliminuje suchość skóry głowy. Wcieram go zarówno w skórę głowy jak i nakładam go przed myciem od ucha aż po same końcówki. Regeneruje włosy, nawilża je. Idealny po ekspozycji włosów na słońcu. Polecany jest także do włosów farbowanych. Moje włosy pięknie po nim lśnią, są miłe w dotyku



Świetnie koi podrażnioną i suchą skórę wokół oczami. Mieszam odrobinę mojego ulubionego żelu Zuma i dodaję kropelkę Inca Inchi, wklepuje taką mieszanką przed pójściem spać. Rano, skóra jest nawilżona i gładka. Szybko się wchłania i łatwo rozprowadza.

Dodaję także kilka kropel do dowolnego kremu pod rąk. Po wtarciu dłonie są odżywione i gładke

Co więcej, olej przyspiesza gojenie ran oraz znikanie rozstępów i cellulitu. Pomocny także przy rozjaśnianiu blizn. Ma naturalny filtr UV. Polecany jest także do skóry suchej, wrażliwej, alergicznej i atopowej oraz skóry dzieci.

Olej możecie kupić np. TU
Cena: 27zł
Pojemność: 50ml


Co o nim sądzicie ;)?
Czytaj dalej

MOJA DZISIEJSZA PIELĘGNACJA WŁOSÓW

Odkąd zrezygnowałam z Niedziel Dla Włosów, nie pamiętam kiedy ostatni raz opisywałam Wam moją pielęgnację włosów. Od kilku miesięcy używam zdecydowanie mniej kosmetyków niż używałam np rok temu. Peelingi skóry głowy, płukanki poszły w kąt. Takie prawdziwe spa dla włosów miało miejsce dziś.



1. Zaczęłam od olejowania skóry głowy i włosów z długości, olejem Neem Etja, który polecany jest zwłaszcza włosom wypadającym. Z tym problemu nie mam, ale dodatkowe wzmocnienie jest jak najbardziej wskazane ;) Włosy związałam w koczka, a sam olej trzymałam ponad godzinę.

2. Skórę głowy i włosy umyłam drożdżowym szamponem Fitokosmetik " Aktywny wzrost  wzmocnienie''

3. Na 20 minut nałożyłam maskę Sleek Line Repair z jedwabiem , która pachnie obłędnie ;) 

4. Następnie użyłam płukanki z korzenia mydlnicy, którą polecam włosom przetłuszczającym się. Moja proporcja: 1 łyżeczka na 500 ml wrzącej wody.  Płukankę przygotowałam jeszcze przed wtarciem oleju, żeby zdążyła wystygnąć.

5. Obecnie, podczas rozczesywania włosów muszę mieć jakąś odżywkę w sprayu. Dobrze sprawdza mi się Isana Anti Fizz -  ekspresowa kuracja nawilżająca.

6. Ostatnim krokiem jest zabezpieczenie końcówek lekkim olejkiem Isana. Dla mnie jest to naprawdę "leciutki" olejek. Mam dużo włosów, są gęste, więc ciężko mi je dociążyć


Włosy są miękkie, nie elektryzują się, ale jednak maska z jedwabiem czyli proteiny nie są dla mnie :D Tak jak szampon z tej serii uwielbiam, maska moim włosom średnio pasuje.  Kuracja z Isany spisuje się całkiem fajnie. Jest taką doraźną pomocą, ale jeszcze lepiej sprawdza się u mnie spray dyscyplinujący z Timotei. Zdjęcie robione z lampą, bo było już ciemno, ale uwierzcie mi, że na żywo dalej pięknie lśnią. Są nawilżone i miłe w dotyku ;) Dla ciekawskich jak wypadła płukanka do włosów przetłuszczających się: edytuję notkę jutro pod wieczór i napiszę czy faktycznie przedłuża świeżość włosów.

Edit; płukanka działa! Polecam!
Czytaj dalej