NIEDZIELA DLA WŁOSÓW PO 7 MIESIĄCACH

Ostatnia NdW pojawiła się w październiku, ale ten czas szybko leci. Po ostatniej zmianie pielęgnacji włosów w końcu mogę pochwalić się brakiem puchu i elektryzowania, a i z obecnej długości jestem już w pełni zadowolona ;)


*Na noc naolejowałam włosy olejem kameliowym, który jest u mnie nowością. Kupiłam go po przeczytaniu wielu pozytywnych opinii ;)
*Włosy umyłam bazyliowym szamponem z Elfa Pharm. Żaden nie pachnie tak pięknie jak on <3
*Następnie we włosy wtarłam odrobinę aloesu.
*Nałożyłam na to porcję ostatnio mojej ulubionej odżywki z Timotei z mlekiem kokosowym i aloesem. Jej zapach utrzymuje się aż do następnego dnia ;)
*Zabezpieczyłam włosy odżywką z Montibello i serum Artego.
*Włosy lekko wyprostowałam szczotką prostującą, którą recenzowałam TU.



Z pielęgnacji tej byłam bardzo zadowolona, zwłaszcza, że w tym dniu odbyła się impreza rodzinna. Włosy cały dzień i następnego były prościutkie, gładkie, zdyscyplinowane. Nie puszyły się i nie elektryzowały. W końcu <3 Jeżeli chodzi o obecną suplementację, to od 2 tygodni stosuję Humavit, który w składzie ma drożdże, skrzyp i pokrzywę. Po 2 tygodniach zauważyłam znaczne wzmocnienie moich, a czy wpłynął jakoś na porost, jeszcze nie wiem, bo nie mierzyłam. Paznokcie za to są mega długie i w końcu mogę coś z nimi zrobić. Na pewno recenzja tego suplementu pojawi się u mnie na blogu. Nie wiem jeszcze kiedy, bo opakowanie liczy aż 150 tabletek ;)

Dajcie znać co sądzicie i czy zainteresował Was jakiś kosmetyk ;)
Czytaj dalej

MASŁO SHEA BIO ♥ 15 ZASTOSOWAŃ



Bliżej, masło shea poznałam odbywając praktyki w Laboratorium Kosmetycznym. Od tamtej pory uważam go za cudotwórcę w różnych kwestiach pielęgnacyjnych. Egzemplarz, który widzicie na zdjęciu pochodzi ze strony Etja. Jest to nierafinowane, zimnotłoczone masło. Konsystencją przypomina olej kokosowy, który też jest zbity. Masło to zmienia swoją konsystencję pod wpływem temperatury ludzkiego ciała.
 




1) Jeżeli chodzi o pielęgnację włosów, to tu z jego działania powinny być najbardziej zadowolone posiadaczki niskoporowatych włosów. Moje takie nie są, więc raczej unikam go na włosy. Niestety, ale lekko mi je puszy. Niskoporowate powinien nawilżyć, uelastycznić i wygładzić. Można nim także zabezpieczać końcówki. W moich odczuciach, działanie ma podobne do oleju kokosowego.

2) Moje ulubione zastosowanie masła shea, to wtarcie go w dłonie, czyli stosowanie jako krem do rąk. Idealnie się u mnie sprawdza każdą porą roku. Świetnie odżywia i nawilża skórę dłoni, ratunek na moje suche kostki.

3) Utrwalacz do brwi, coś dla niesfornych włosków ;)
4) Koi skórę po ekspozycji na słońcu.
5) Środek dla przyszłych mam przeciw rozstępom.
6) Przyspiesza gojenie ran, podrażnień, blizn.
7) Świetnie się sprawdza jako balsam nawilżający skórę. Ponadto odżywi ją i wygładzi.
8) Nawilża płytkę paznokcia i skórki wokół.
9) Do pielęgnacji delikatnej skóry niemowlaka
10) Dzięki swojej konsystencji i działaniu, idealnie sprawdzi się jako balsam do ust.
11) Dobrze sprawdzi się do zrogowaciałych pięt, łokci, kolan.
12) Zmiękcza skórę stóp.
13) Baza pod makijaż.
14) Utrwalacz perfum (wcieramy w miejsce, na które aplikowane będą perfumy).
15) Masło shea posiada także naturalny filtr UV (ok. 6-8).

Masło to ma dużo zastosowań, a dzięki praktycznemu opakowaniu, możecie je zabrać ze sobą wszędzie. Jego dużym plusem jest cena, bo kosztuje zaledwie dyszkę ;) Jeżeli Was zainteresowało, możecie go kupić TU.


MIELIŚCIE OKAZJĘ JUŻ WYPRÓBOWAĆ TO MASŁO ;) ?
Czytaj dalej

SZCZOTKA PROSTUJĄCA WŁOSY | HIT CZY KIT ?

Tak jak Wam wspomniałam w ostatnim poście, dziś mam dla Was recenzję szczotki prostującej włosy. Szczotkę nie ukrywam otrzymałam w ramach współpracy. Zaproponowano mi jej przetestowanie. Chciałam się przekonać na własnych włosach jak spisze się ten chiński gadżet.  Na szczotkę czekałam zaledwie 2 tygodnie. Kiedy już przyszła, byłam w szoku jak ona wygląda. Sami wiecie, że rzadko kiedy stylizuję włosy. Mam w domu prostownicę i lokówkę, ale używam ich 1-2 razy do roku. Pierwsze co mnie zdziwiło, to jej mega twarde włosie, plastikowe, które ani trochę nie jest giętkie. Pomyślałam jak to niby ma wyprostować i rozczesać moje włosy ? Porównałam jednak swój egzemplarz ze szczotką prostującą mojej koleżanki (zapłaciła za nią 300zł) i to niby włosie okazało się jednak takie samo. Mój błąd i moja niewiedza :D Po prostu pierwszy raz w ręku miałam taką szczotkę. Jest ona wykonana bardzo solidnie, nie widzę w niej żadnych mankamentów. Z boku ma wyświetlacz, na którym wyświetla się nam temperatura. Możemy ją regulować za pomocą 2 przycisków (+ i -). Jej zakres mocy to : 100-230V. Podłączamy ją pod prąd i praktycznie od razu możemy działać.



Co prawda, moje włosy są z natury dość proste. Mam jedynie problem z puchem i wywijającymi się końcówkami. Szczotka, kiedy jest nagrzana, świetnie radzi sobie z rozczesaniem mich włosów. Wcześniej tylko dzielę je na mniejsze partie. Pamiętajcie też o jakimś termo kosmetyku ;) Ja w sumie mogłam nałożyć jeszcze większą ilość serum żeby dociążyć końcówki. Efekt prostowania również mnie zadowala, to co widzicie zajęło mi 3-4 minuty. Fast hair straightener dobrze radzi sobie z moimi wywijającymi się i sterczącymi końcówkami. Włosy są miłe w dotyku, proste i bardzo gładkie. Raz na jakiś czas, (bo jak wiadomo, nadmierne ciepło niekorzystnie wpływa na nasze włosy), jestem na TAK! Po całej tej procedurze na szczotce zostały jedynie 2 moje włosy.



LINK DO SZCZOTKI: KLIK
INNE PRODUKTY ZE SKLEPU BeautyBigBang KLIK 
Z KODEM HAIR10 -10% NA WSZYSTKO




Tak jak napisałam,szczotkę otrzymałam w ramach współpracy.Jednak jest to współpraca jednorazowa, chińskie stronki mnie nie kręcą, ale akurat tę szczotkę z całego serca polecam Wam. Obecnie jest na nią promocja + macie jeszcze 10% Rabat.
Czytaj dalej

CZY ZARABIAM NA BLOGSPOCIE | CO SĄDZĘ O WSPÓŁPRACACH | KIEDY SKASUJĘ BLOGA



Blogując od 2013 roku, postanowiłam wypowiedzieć się na temat blogowych zarobków i współprac. Na początku zaznaczę, że jest to tylko i wyłącznie moja opinia. Nie musicie się z nią zgadzać.
Blogspota założyłam w sierpniu 2013 roku. Był to początek mojej walki o piękne włosy. Po tym jak okropnie je zniszczyłam rozjaśniaczem, zaczęłam o nie dbać. Inspiracją wówczas były dla mnie włosowe photoblogi, a dokładnie jeden ;) Postanowiłam, że i ja spróbuję.  A uwierzcie mi, że w 2013 roku już tych włosowych blogów było sporo, nie mówiąc już o obecnej ich ilości ;) Przez pierwszy miesiąc przybyło mi wielu obserwatorów, co dawało mi kopa do jego dalszego prowadzenia. Potem rozszerzyłam tematykę i pisałam nie tylko o włosach, a i o innych kosmetykach, co uważam za błąd. W 2015 roku postanowiłam skasować wszystkie posty i zacząć od nowa BLOGA, TYLKO I WYŁĄCZNIE POŚWIĘCONEGO PIELĘGNACJI WŁOSÓW. I tego się trzymam do tej pory. Piszę tylko o tym, co naprawdę lubię. Nie wstawiam i prawdopodobnie nie będę wstawiać tu stylizacji, kolorówki i innych postów. Oczywiście lubię poruszać kwestie makijażowe i te, dot. pielęgnacji cery, co często możecie zobaczyć na moim IG, ale np. już nie widzę sensu recenzowania Wam palety cieni na blogu czy też podkładu bez wykonania i wstawienia Wam w notce zdjęcia z makijażem. Jak coś robić moim zdaniem, to porządnie. A jeszcze lepsze są przypadki jak dziewczyny recenzują kosmetyki do włosów i kopiują obce recenzje i składy czyjeś wraz z analizą, nie mając podstawowej wiedzy na  ten temat. 

Doceniam osoby, które wstawiają notki na bloga codziennie, ale moim zdaniem są one w większości pisane brzydko mówiąc na odwal i to niestety widać ;/ Ja w tym nie widzę sensu, moja aktywność na blogu ogranicza się do 1, max 2 postów tygodniowo. Mało, ale jak nie czuję potrzeby i nie mam chęci, to nic Wam po prostu nie wstawiam. Nie wiem ile jeszcze go będę prowadzić.  Moje całkiem niezłe statystyki wyświetleń (jak na mnie) nie odzwierciedlają ilości komentarzy pod postami. I to trochę demotywuje. Szkoda też kasować coś, co Wy lubicie. Bardzo często mi piszecie w prywatnych wiadomościach na IG, że lubicie go czytać i to jak prowadzę Instagrama, co jest bardzo, bardzo miłe. Ostatnio też mam dość osób perfidnie mnie naśladujących i kopiujących, a raczej zrzynających CAŁE posty ode mnie do siebie na bloga.

Kolejną kwestią jaką poruszę są współprace i zawód: blogerka. Przepraszam, ale jak widzę na fejsie Pracuje w: BLOGERKA, to leżę na podłodze i z niej nie wstaję. Już chyba wolę Wyższą Szkołę Robienia Hałasu lub Mama na cały etat. No chyba, że zarabiasz miesięcznie tyle, że jesteś w stanie z bloga wyżyć tzn. zapłacić rachunki, robiąc zakupy i mając jeszcze drobne fundusze na swoje potrzeby, to wtedy przepraszam! Na moim IG nie znajdziecie także hasztagów typu #polskablogerka #polishblogger #blogerkaurodowa. Jestem może i dziwna, ale dla mnie to siara.

Biorąc pod uwagę tylko i wyłącznie blogspota, to ja na nim nie zarabiam. Czasem zdarzają się jedynie sponsorowane wzmianki, ale są to małe kwoty, symboliczne. W moim przypadku blogspot i IG to jedynie taki dodatek do studiów i pracy, coś w rodzaju hobby. Póki co współpracuję z firmami jedynie barterowo. I tu kolejna kwestia.... żebranie o kosmetyki. Przyznam się, że na samym początku sama się odzywałam do wybranych i firm i przedstawiałam im swoją ofertę. I akurat te współprace były długotrwałe, a nawet trwają one do dziś! Były to jednak nieliczne przypadki. Nie praktykuję już tego odkąd założyłam od nowa bloga. Firmy same się do mnie odzywają i to dość często, jednak równie często odrzucam ich propozycje. Pierwszy przykład to chińskie stronki. Jedyną propozycję, którą od nich przyjęłam do test prostującej włosy szczotki, podłączonej pod prąd. A nóż może będzie hitem :D. Wstawię Wam notkę za jakiś czas. Nie widzę sensu reklamowania ciuchów, które sama mogę sobie kupić na aliexpress za grosze ( i tak też czasem robię), a potem błagać ciągle o lajki. To nie dla mnie. Nie przetestuję też chińskich kosmetyków bez znajomości składu. Odrzucałam propozycję przetestowania też innych produktów jak np. suplementy. Warunki współpracy były dla mnie co najmniej dziwne. Pamiętajcie, dostając propozycję, nie gódźcie się na wszystko, a dokładnie czytajcie to, co proponuje wam firma. Znam wiele dziewczyn, które nagminnie błagają firmy o współprace, dla mnie jest to kiepskie podejście, którego ja nie rozumiem. Nie nastawiajcie się na darmochę. Niektóre blogerki mają nawet swoje cenniki. Dla mnie jest to czarna magia, tak samo jak programy partnerskiej. Jak piszą do mnie firmy, żebym podała swoją propozycję ceny to zazwyczaj nic im nie odpisuję, bo najzwyczajniej na świecie nie wiem co. 
Jestem ciekawa jakie Wy macie zdanie na temat współprac i innych poczynań blogerskich ?
Czytaj dalej

PREMIUM COLLAGEN 5000 | 1,5 cm przyrostu w 3 tygodnie

Przed Świętami dostałam propozycję przetestowania preparatu Premium Collagen 5000. W składzie znajdziemy kolagen typu A z ryb + witaminę C. Nie zawiera żelatyny. Kolagen ma pozytywnie wpływać na stan włosów, paznokci i cery. Nigdy wcześniej nie stosowałam sproszkowanego kolagenu, więc stwierdziłam, czemu nie!


Dzienna dawka: 2 płaskie łyżeczki (7g). W jaki sposób można wypróbować kolagen? Dodając go do :
*jogurtu/deserów
*koktajli
*soków
*mieszając z wodą

Wersja z opcją nr 1 kompletnie się nie sprawdziła, bo kolagen się nie chciał rozpuścić, przez co zmieniał smak jogurtu ;( Moja ulubiona kombinacja to dodanie kefiru/bezpestkowych wiśni i kolagenu. Wszystko zblendowałam  i wyszło pyszne. Równie pyszna była wersja z malinami/truskawkami i bananem. Wypróbowałam także kombinację z sokiem marchwiowo-jabłkowym i także dało się ją ze smakiem wypić ;) Przez ten czas wypiłam tak dużo owocowych koktajli, że aż sama jestem z siebie dumna. 

Puszka, którą widzicie na zdjęciu była wypełniona do połowy kolagenem. Taka kuracja wystarczyła mi na 3 tygodnie. Kolagen pachnie jak kwasek cytrynowy. Co zauważyłam jeżeli chodzi o działanie ?

CERA - diametralnych zmian nie zauważyłam. Cera jest taka sama jak była przed kuracją, bez trądziku. Co do poprawy elastyczności ciężko mi stwierdzić. Na pewno za krótko go używam żeby więcej wypowiedzieć się w tej kwestii.

PAZNOKCIE - tutaj przyznam, że zauważyłam wzrost. Paznokcie w szybkim tempie sporo urosły.

i najważniejsze... WŁOSY - nie zauważyłam poprawy w ich kondycji, ale byłam ciekawa czy urosły. Przed kuracją mierzyły 84,5 cm, po kuracji 86 cm. W 3 tygodnie po kolagenie urosły 1,5 cm, co jak na moje włosy uważam za duży sukces.

+ W trakcie kuracji zauważyłam zwiększoną odporność i mniejszy ból stawów, a ostatnio trochę na to narzekałam 

Kolagen jest drogi, bo kosztuje 159,99. Kupić możecie go TU. Podsumowując, jestem zadowolona z działania, ale cena mogłaby być niższa ;)

Co o nim sądzicie ? 
Z tego co się orientowałam, mało jest opinii na jego temat w Internecie.



Czytaj dalej

PŁUKANKOWA AKTUALIZACJA | NAWILŻAJĄCE PŁUKANKI I JAKICH UNIKAĆ ABY NIE DOPADŁ NAS PRZESUSZ

Ostatnio moje włosy stają się co raz bardziej suche. Dalej puszą się i elektryzują. Od jesieni mam z nimi problem. Im dłuższe (obecnie mierzą ok. 85 cm), tym bardziej problematyczne. Przeglądając stare wpisy na moim blogu, między innymi NdW muszę stwierdzić, że trochę zaniedbałam od wakacji pielęgnację. Kiedyś użycie płukanki czy zrobienie peelingu to było dla mnie coś obowiązkowego. Teraz oprócz mycia i nałożenia maski, nałożę na noc jeszcze olej i  tyle. Włosy mam dość problematyczne, gdyby nie jakakolwiek pielęgnacja, nie wrzucałabym ich zdjęć. Nie mniej jednak powoli układam sobie nowy plan pielęgnacji. Przedstawię go Wam w najbliższym poście. 

A tymczasem chcę Wam pokazać nawilżające płukanki do włosów.




Dotychczas na moim blogu pojawiło się dość sporo wpisów o płukankach. Zobaczcie TU

Włosy suche, zniszczone niekoniecznie polubią się z płukanką np. ze skrzypu, rumianku, piwa, kory dębu, mięty czy też pokrzywy. Zioła te mogą wysuszać włosy, dlatego dziś chcę Wam pokazać płukanki o nawilżającym działaniu (małe prawdopodobieństwo, że komuś zaszkodzi). Aczkolwiek każde włosy reagują inaczej.

1)  PŁUKANKA Z LIPY. Z tego co pamiętam suszyłam ją pod koniec czerwca ubiegłego roku. Po zaparzeniu ma lekko gęstawą konsystencje, pozostawia śluz. Co do proporcji zwykle sypię na oko. Dla mnie w działaniu jest jeszcze mocniejsza od siemienia lnianego. Na moich włosach zauważyłam, że ma działanie wygładzające, dyscyplinujące. Silnie zmiękcza, odżywia i nawilża. Idealna do problematycznej skóry głowy. Bardziej szczegółowo opisałam ją TU.

2) Wszystkim dobrze znana PŁUKANKA Z SIEMIENIA LNIANEGO.  Gotowałam siemię w rondelku na małym ogniu bardzo często  je mieszając. Na oko 2 szklanki wody dawałam niepełne 2 łyżki siemienia. Kiedy wywar był gęsty, przecedziłam i poczekałam aż ostygnie. Włosy są śliskie, lejące, mięciutkie. Żeby wzmocnić efekt wygładzenia może siemię dodać do laminowania żelatyną. 

Kolejne 2 płukanki są dla mnie nowością. Testuję je dopiero od niedawna.

3) PŁUKANKA Z KORZENIA LUKRECJI - płukanka humektantowa, nawilża, dodaje objętości, nabłyszcza, odbija włosy u nasady. Idealna do problematycznej skóry głowy (łojotok, podrażnienia), a także hamuje wypadanie włosów. Tym razem zamiast od razu zalewać ziół wrzątkiem, zalewam 2-3 łyżki korzenia lukrecji zimną wodą (ok. pół litra) i gotuję 10 minut.

4) PŁUKANKA Z KORZENIA PRAWOŚLAZU - nawilża, wygładza, nabłyszcza, odbija włosy u nasady, włosy pozostają dłużej świeże. Proporcje: j.w

Dwóch ostatnich płukanek mam zamiar także użyć podczas olejowania na mokro, pod olej ;) Co do ziół nie polecam Wam kupować gotowych w torebkach herbat. Najlepsze są te, które same zbierzecie lub kupicie właśnie w torebkach (Flos), z których możecie ami sypać.

A JAKA JEST WASZA ULUBIONA PŁUKANKA ?


Czytaj dalej

ULUBIONA MASKA DO WŁOSÓW OSTATNICH TYGODNI

Ostatnio moja pielęgnacja włosów stała się bardziej naturalna. Poniekąd wiązało się to z kupnem nowych kosmetyków, m.in masek. Jedną z nich jest Planeta Organica maska do włosów Marokańska. Kosmetyk przeznaczony jest głównie do włosów osłabionych, wypadających. Zapewnia ochronę włosom przed szkodliwym wpływem środowiska zewnętrznego. Skład jest rewelacyjny. Znajdziemy w niej olej arganowy. Mamy także olej neroli, olej laurowy, oliwę z oliwek, olej eukaliptusowy, olej lawendowy, ekstrakt z oregano. Pod koniec składu znajdziemy także dwa silikony. Dla moich włosów skład idealny, są w nim olejki, które moje włosy uwielbiają + silikony. Razem tworzą na moich włosach świetny efekt ;)



Skład: Aqua with infusions of Organic Argania Spinosa Kernel Oil (organic argan oil), Organic Citrus Aurantium Amara Flower Oil (organic neroli oil), Laurus Nobilis Leaf Extract (laurel oil), Olea Europaea Fruit Oil (olive oil), Eucalyptus Globulus Leaf Oil (eucalyptus), Lavandula Angustifolia (Lavender) Oil (lavender oil), Origanum Vulgaris Extract (extract of oregano); Cetearyl Alcohol, Glyceryl Srearate, Behentrimonium Chloride, Cetyl Ether, Isopopyl Palmitate, Cyclopentasiloxane, Dimethiconol, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Parfum, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Citric Acid.

Maska ma wygodne 300 ml. plastikowe opakowanie. Ma ciemno zieloną gęstą konsystencję. Jeżeli chodzi o zapach to ja wyczuwam tu tradycyjne męski pefumy + kadzidła. Dla mnie bomba ;)


Zastanawiam się czy moje włosy ostatnio nie stały się wysokoporowate. Są suche, dalej walczę z puchem i elektryzowaniem. Nic mi nie pomaga ;/ Po jakiejkolwiek samej masce ciężko mi je okiełznać. Wyjątkiem jest właśnie ta marokańska maska. Włosy dzięki niej zyskują na objętości, są sprężyste, ale nie spuszone i nie naelektryzowane. Bardzo miłe w dotyku, nawilżone i zdyscyplinowane, ale nie są oklapnięte. Włosy są mięciutkie i błyszczące. Kosmetyk polubiłam już po pierwszym użyciu. Co więcej maska niesamowicie ułatwia rozczesywanie włosów. Jeżeli chcę wzmocnić jeszcze bardziej działanie, przed nakładam olejek Trifladi (RECENZJA KLIK) lub olej laurowy (RECENZJA KLIK). Myślę, że najlepiej sprawdzi się na włosach średnioporowatych, lub wysoko (jeżeli połączycie ją np. z jakimś olejem). To typowo emolientowa maska, włosy bardzo cienkie może obciążać. Producent zaleca stosowanie maski na długość, na 5-10 minut. Nic nie wspomina o trzymaniu jej na skórze głowy, a ponoć ma stymulować porost włosów i przeciwdziałać wypadaniu? Ja swoje włosy rzadko stylizuję, ale wyczytałam też, że u innych dziewczyn ta maska ułatwia stylizację, włosy stają się na nią bardziej podatne. Podkreśla też skręt loków.


Za maskę zapłaciłam 21,45. Polecam serdecznie. Co o niej sądzicie ;) ?

+ZAPRASZAM NA MOJEGO IG KLIK



Czytaj dalej