HIT WŁOSOMANIACZEK? SZAMPON Z NIEBIESKĄ GLINKĄ FITOKOSMETIK

Znowu nie było mnie tu dłuuuuugo, uwierzcie, że nie było czasu tu zajrzeć, ale dziś przychodzę do Was z recenzją szamponu, który właśnie wykończyłam.

Zachęcona pozytywnymi opiniami, niską ceną i nienagannym składem, postanowiłam wypróbować szampon z niebieską glinką Fitokosmetik. Hit na grupie Włosing :) Szampon mieści 270ml produktu, konsystencja szamponu jest gęsta, niebieska. Opakowanie minimalistyczne, raczej nieprzykuwające uwagi :)


Szampon ma długi skład, osobiście nie jestem fanka tak długich składów, ale ten prezentuje się całkiem nieźle. Oto on:

Aqua (woda)
Pentaphyfloides Fruticosa Flower Water (hydrolat z pięciornika krzewiastego)
Helichrysum Italicum Flower Water (hydrolat z kwiatów kocanki)
Amaranthus Cruentus Flower Water (hydrolat z szarłatu)
Thymus Serpyllum Flower Water (hydrolat z macierzanki)
Phellodendron Amurense Flower Water (hydrolat z korkowca amurskiego)
Artemisia Vulgaris Flower Water (hydrolat z bylicy pospolitej)
Potentilla Argentea Flower Water (hydrolat z pięciornika srebnego)
Cocamidopropyl Betaine (substancja myjąca)
Lauryl Glucoside (substancja myjąca)
Coco Glucoside (substancja myjąca)
Sodium Laureth-5 Carboxylate (substancja myjąca)
Glycerin (gliceryna)
Glycereth-2 Cocate (zagęszczacz, stabilizator piany, emulgator, środek kondycjonujący, zmiękczający i natłuszczający)
Blue Clay (niebieska glinka)
Morus Alba Root Extract (ekstrakt z korzenia morwy białej)
Propolis Extract (propolis)
Silver (jony srebra)
Parfum (substancja zapachowa, może uczulać)
Lactic Acid (kwas mlekowy)

Benzoic Acid (kwas benzoesowy, konserwant)

Sorbic Acid (kwas sorbowy, konserwant)

Dehydroacetic Acid (kwas dehydrooctowy, naturalny konserwant)

Benzyl Alcohol (alkohol benzylowy, konserwant, regulator lepkości, rozpuszczalnik)

CI42090 (błękitny barwnik)


Szampon dobrze oczyszcza skórę głowy,  nie podrażnia jej. Pachnie owocowo, dobrze się pieni. Wydajność jest raczej średnia. Nie zauważyłam żeby szampon przedłużał świeżość włosów, myję je co 2 dzień, czyli jak zawsze. Moim zdaniem nazwa szamponu jest trochę na wyrost, bo tytułowa glinka znajduje się praktycznie na końcu składu. 
Nie używałam go co każde mycie, ponieważ ostatnio moja skóra głowy jest bardzo wrażliwa, podrażnia ją większość detergentów, a nawet konserwanty w składzie. Szampon nie plątał włosów, ładnie się  rozczesywały po jego użyciu. Na duży plus zasługuje też fakt, że szampon świetnie domywa oleje, nie pozbawiając ich działania :)  Włosy po nim są lekko odbite u nasady, miękkie i sprężyste.
Cena kosmetyku oscyluje w granicach 10-14zł
Podsumowując, ja polecam i zachęcam do wypróbowania. Za niską cenę znajdziecie dobry, uniwersalny szampon, ze składem na pewno lepszym od innych drogeryjnych szamponów.

Mieliście go lub macie na niego ochotę :) ?
Czytaj dalej

OLEJ Z CZARNEJ PORZECZKI | AKTUALIZACJA STANU MOICH WŁOSÓW



Przez ostatnie tygodnie miałam okazję testować olejek z czarnej porzeczki Etja. To dla mnie nowość, więc starałam się go przetestować na jak najwięcej możliwych sposobów.



Jeżeli chodzi o pielęgnację włosów, producent informuje nas  tym, że olejek świetnie się sprawdzi w przypadku włosów słabych, wypadających, z egzemą lub łuszczycą.
Olej ma niezwykle lekką formułę. Jeżeli macie cienkie włosy lub boicie się obciążenia, polecam Wam go przetestować. Gwarantuję, że nie zrobi Wam krzywdy na włosach :)Moje włosy zwłaszcza teraz zimą potrzebują dużego dociążenia, sam olejek nie wystarczy, więc wykorzystałam go przy olejowaniu na podkład z aloesu. Włosy były mięciutkie, nawilżone i przede wszystkim lśniące, co wiele z Was zauważyło na Instagramie (KLIK)


Cudownie sprawdził się także w pielęgnacji twarzy. Po stosowaniu złuszczających preparatów, skóra bardzo mi się łuszczyła, co nie wyglądało estetycznie. Kropla olejku na noc w połączeniu z ulubionym kremem przyspieszyła regenerację, dzięki czemu obecnie moja buzia jest gładka, miła w dotyku i elastyczna ;) 

Okazał się także ukojeniem dla moich suchych dłoni. Na noc wcieram kilka kropel olejku w połączeniu z dowolnym kremem do rąk. Rano dłonie po takiej mieszance pozostają na długo odżywione i gładkie. Wspaniałym pomysłem jest także dodanie kilku kropel olejku do wanny wypełnionej wodą. Taka kąpiel zadziała na nasze ciało nawilżająco i ujędrniająco.

Podsumowując, naprawdę bardzo ciekawy, a przede wszystkim uniwersalny produkt. Za 15zł możemy kupić kosmetyk, który może nam się sprawdzić zarówno w pielęgnacji włosów, twarzy i ciała. Do kupienia TU



Czytaj dalej

ORZECHY PIORĄCE DO MYCIA WŁOSÓW | JAK SIĘ U MNIE SPRAWDZIŁY

W weekend miałam okazję po raz pierwszy użyć orzechów piorących - naturalnego środka do mycia włosów metodą no poo. Ogólnie rzecz biorąc nie bawię się w tego rodzaju eksperymenty, do mycia włosów zawsze używam tylko szamponu, ale byłam bardzo ciekawa tego sposobu, więc stwierdziłam czemu nie. Orzechy zawierają naturalne saponiny. Kilka sztuk na wypróbowanie dostałam od Agnieszki (Napieknewlosy). Ugotowałam z nich wywar, poczekałam aż trochę wystygnie i ciepłą mieszanką zaczęłam myć skórę głowy i włosy. Wcześniej na włosy wtarłam olej z żurawiny arktycznej (na mgiełkę oczarową z Fitomed). Jakie były moje spostrzeżenia?


* Orzechy przeokropnie śmierdzą, zarówno w folii, jak i w wywarze. Okropieństwo! Żeby je jednak przetestować i dotrwać do końca, musiałam wlać kilka kropel olejku eterycznego.
* Nie pienia się, być może dałam za dużo wody. Próbowałam przy myciu dokładnie wcierać ten wywar, ale piany nie było wcale.
*Wywar po zagotowaniu delikatnie zgęstniał (minimalnie!)
*Włosy po wyschnięciu były strasznie spuszone i poplątane. Musiałam po dać na długość oleo-krem, odżywkę w sprayu i serum na końcówki.



WNIOSKI
Mimo braku piany, wywar domył olej, włosy były czyste, skóra głowy oczyszczona. Zero podrażnień, łupieżu, swędzenia itp. Orzechy nie przedłużyły świeżości włosów, musiałam je umyć standardowo dwa dni później. Mima fajnego efektu, orzechów piorących prawdopodobnie użyłam ostatni raz w życiu :D Nie mam czasu i chęci na takie zabawy. Nie bawię też się nigdy w rozwadnianie szamponu. Preferuję jednak gotowe szampony. Być może gdybym pokombinowała z techniką przygotowania, wyszłoby z tego coś lepszego :D

A Wy lubicie takie naturalne sposoby, czy jednak szampon :) ?

Czytaj dalej

ULUBIEŃCY 2017 DO PIELĘGNACJI WŁOSÓW | PODCIĘCIE x2 | OBECNY STAN WŁOSÓW


Dzisiejszy wpis będzie poświęcony moim hitom 2017 do pielęgnacji włosów. To właśnie w poprzednim roku odkryłam całą masę perełek, z którymi chcę się z Wami podzielić. Większość produktów pochodzi ze sklepu Agnieszki KLIK Uważam, że jest to najlepszy sklep pod kątem wyboru kosmetyków do pielęgnacji włosów. Przesyłka nie jest droga, a i ceny produktów uważam za okazyjne. Przykładowo maska-kompres Floresan kosztowała mnie 20zł, gdzie w niektórych sklepach online kosztuje 30.

Na zdjęciu powyżej widzicie moje łupy z października (ponumerowane na potrzeby zdjęcia na IG). Wśród nich kilka moich ulubieńców. Na pierwszy ogień idzie:  SZAMPON Z CZOSNKIEM NA POROST WŁOSÓW

Z racji tego, że skończył mi się wtedy jeden z moich ulubionych szamponów (Timotei mleko kokosowe & aloes), zdecydowałam się na czosnkowy szampon.  Jako, że moje włosy na co dzień wcale nie przepadają za bardzo delikatnym oczyszczaniem, wybrałam kosmetyk mocniejszy. Na pewno ciekawi Was zapach, a więc nie czuć w nim ani grama czosnku. Zapach jest miły dla nosa, kremowy, po prostu ładny, niedrażniący :) Szampon dobrze oczyszcza skórę głowy, świetnie domywa oleje. Włosy po jego użyciu były sypkie, odbite u  nasady, nie miałam problemu z ich rozczesaniem + zauważyłam, że wolniej się przetłuszczały.

Aqua with infusions of Allium Sativum (Garlic) Bulb Extract,Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Cocamide DEA, Sodium Chloride, Glycol Distearate,Cocamide MEA ,Laureth-10, Polyquaternium-7,Styrene Acrylates Copolymer, Tetrasodium edta, Biotin Niacinamide, Panthenol, Citric Acid, Methylchloroisothiazolinone,Methylisothiazolinone, Parfum

Kolejny ulubieniec to SŁYNNA WCIERKA BANFI. Jestem w posiadaniu wersji klasycznej oraz Lady Banfi. Jedyny minus tej wcierki to zapach. Zapach zalewy ogórkowej, który całe szczęście szybko się ulatnia. Wcierkę stosuję najczęściej przed myciem na ok. 40 minut pod czepkiem. W połączeniu z maską Floresan działa cuda. Przede wszystkim na mojej głowie pojawiła się cała masa baby hair, z których można byłoby już zrobić grzywkę. Maska poprawia krążenie co wyraźnie czuć :)

Skład mojej wcierki, którą kupiłam kilka mieięcy temu: Alcohol, Cochlearia Armoracia Extract (ekstrakt z chrzanu), Brassica Alba (ekstrakt z gorczycy) (and) Juniperus Communis (ekstrakt z jałowca) (and) Origanum Majorana Extract (ekstrakt z majeranku), PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Parfum, Hexyl Cinnamal, Linallol, Butylphenyl Methylpropional, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyd, Citronellol, Benzyl Benzoate, Limonene, Geraniol, Benzyl Salicilate, Hydozycitronellal, Citric Acid, Aqua.


Następny godny polecenia kosmetyk to MASKA-KOMPRES FLORESAN. Wysyp baby hair i wzmocnione cebulki włosów gwarantowane :) Maska ma treściwą konsystencję, dobrze się rozprowadza, wcieram ją w skórę głowy przed myciem, a także daję odrobinę na długość. Włosy są wyraźnie wzmocnione, odżywione, gładkie i lśniące. Dzięki dużej pojemności (450ml) maska starcza na bardzoooo długo:) Kusi mnie też wypróbować inne kosmetyki z tej serii, m.in serum i olej :)

Aqua , Arctium Majus Extract , Urtica Dioica Extract Abies, Butyrospermum Parkii Oil, Humulus Lupulus Extract, Cocos Nucifera Oil, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Camelina Sativa Seed Oil, Panthenol, Glyceryl Stearate, Dihydrogenated Tallow Hydroxyethylmonium Methosulfate, Ceteareth-20, Cetyl Palmitate, Glycerin, Capsicum Annuum Extract, Mytilus Extract, Tocopheryl Acetate, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Parfum.



Kolejnym ciekawym kosmetykiem jest sypka glinka, którą kupiłam w centrum ogrodniczym, a dokładnie Biała glinka kaolinowa z ekstraktem z bambusu. Kosztowała grosze (ok. 3zł), a działanie ma nieziemskie, zarówno jeżeli chodzi o pielęgnację twarzy jak i włosów. 
Działanie na włosy: natychmiastowo pomaga mi w problemie z łupieżem. Robię w miseczce papkę: sypię na oko glinkę, dodaję trochę wody i 2 krople eterycznego olejku (np. rozmarynowy). Nakładam taką mieszankę na przedziałek i wcieram w skórę głowy. Zmywam po 15-20 min. Glinka lekko ściąga, odżywia. łupież znika, a i włosy wolniej się przetłuszczają.
Działanie na twarz: mieszanka wygląda podobnie, ale zamiast olejków eterycznych dodaję aloes. Kidy czuję już, że glinka zaczyna zasychać pryskam twarz hydrolatem oczarowym lub wodą termalną Avene. Maska reguluje wydzielanie sebum, cera jest gładka, miła w dotyku, uspokojona, pory stają się mniej widoczne. 
Skład: glinka, ekstrakt z bambusa, zapach.

Przedostatnim ulubieńcem jest PAPRYKOWA MASKA DO WŁOSÓW FRATTI.  Ma naprawdę silne działanie, za co ją uwielbiam. Rozgrzewa, stymuluje porost, poprawia krążenie i wzmacnia cebulki. Nie mam problemu z wypadaniem, a i włosy kiedy używałam jej regularnie, rosły w szybkim tempie. Maska to petarda, czasem nawet czuję jak szczypią mnie palce po jej wtarciu. Super też działa na długość, mocno dociąża i odżywia.

Aqua, Cetearyl Alcohol, Behetrimonium Chloride, Hydroxyethylcellulose, Caprylic/Capric Triglyceride, Cetrimonium Chloride, Soybean Glycerides, Butyrospermum Parkii Butter Unsaponifiables, Olea Europea (Olive) Husk Oil, Capsicum Anuum Extract, Methylparaben, Parfum, Tetrasodium EDTA, Citric Acid, Methylisothiazolinone.


I już prawie na koniec przedstawiam Wam rewelacyjne szampony do codziennego użytku. Rosyjskie szampony KAFE KRASATY kupiłam za ok. 13zł na makeup.pl z darmową wysyłką. Są bardzo wydajne, dobrze się pienią, świetnie koją podrażnioną skórę głowy, nawilżają ją, domywają oleje + ogólnie dobrze oczyszczają. Włosy po użyciu samego szamponu nie są poplątane, sztywne, a wręcz przeciwnie, mięciutkie w dotyku i nawilżone. Ja mam akurat wersję uniwersalną, nadającą lekkość, a jednocześnie objętość i wzmacniającą - aktywny wzrost i blask.  Ich działanie moim zdaniem jest praktycznie takie same.

Aqua, Malva sylvestris flower extract (Malva Extract), Hamamelis extract (extract of Hamamelis), Cocamidopropyl Betaine (from coconut oil), Laureth-2, Decyl Glucoside, Coco Glucoside, Triticum Vulgare (Wheat Germ) Oil (wheat germ oil ), Soduim Coco Sulfate (from coconut oil), Glyceryl oleate, Betain Natural extract (sugar beet extract), Sodium Chloride, Glycerin, Hydrolyzed Wheat protein (Wheat protein), Perfume, Citric Acid, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Dehydroacetic Acid, Benzyl alcohol. 

Aqua, Passiflora extract (Passion extract), Cocamidopropyl Betaine (from coconut oil), Laureth-2, Decyl Glucoside, Coco Glucoside, Vitis Vinifera (Grape Seed) Oil (Oil of grape pits), Soduim Coco Sulfate (from Coconut Oil ), Glyceryl oleate, Betain Natural extract (sugar beet extract), Cananga (Ylang Ylang) essential oil (Ylang Ylang), Rosmarinus (Rosemary) essential oil (oil of rosemary), Sodium Chloride, Glycerin, Triticum Vulgare (Wheat Germ) oil (wheat germ oil), Perfume, Citric Acid, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Dehydroacetic Acid, Benzyl alcohol. \
 

I na zakończenie moje włosy po podcięciu:
* w październiku

* w styczniu


Zapraszam też na mojego Instagrama KLIK


Znacie któryś z tych kosmetyków lub jesteście ciekawe :)?
Czytaj dalej