KOSMETYKI DO WŁOSÓW UŻYWANE PRZEZ STYLISTĘ KSIĘŻNEJ KATTE

21 marca w Warszawie miała miejsce konferencja prasowa poświęcona kosmetykom Charles Worthington, stosowanych (ponoć?) przez stylistkę Księżnej Kate. Mimo zaproszenia, nie mogłam się pojawić na wydarzeniu, ponieważ w południowych godzinach jak większość z nas pracuje :D Nie ominęła mnie możliwość przetestowania kosmetyków. Otrzymałam szampon i odzywkę z serii nawilżającej. Sceptycznie podchodzę do kosmetyków fryzjerskich, ale stwierdziłam czemu by nie przetestować tych nowości


Szampon wykończyłam bardzo szybko, nie był on wydajny, za to przyjemnie pachniał, tak rześko. Bardzo lubiłam efekt po jego użyciu. Włosy były sypkie, oczyszczone, wolniej się przetłuszczały, nie miałam także problemu z ich rozczesaniem. Pomimo silikonów w składzie, włosy nigdy nie były obciążone. Co do składu, wszystkie dobroczynne składniki, takie jak olejki są po parfum, a więc w ilości znikomej.  Kosmetyk bazuje również na mocnych detergentach, przez co nie mogłam  go niestety używać co każde mycie, ponieważ jego skład nie należy do delikatnych. Moja skóra głowy ostatnio jest dość problematyczna, więc stosowanie na co dzień szamponu z SLS/SLES nie wchodzi w grę. Raz na tydzień sprawdzał się u mnie idealnie, używany częściej delikatnie podrażniał  moją skórę głowy, przez co odczuwałam swędzenie. 



Odżywka ma treściwą  konsystencję, pachnie bardzo ładnie. Aplikacja jest  szybka i wygodna. Co do działania, bywa różnie. Najlepsze efekty uzyskuję, nakładając wcześniej na włosy olej. Wtedy włosy są sypkie, a jednocześnie dociążone, mega gładkie, nawilżone i miłe w dotyku. Sama odżywka potrafi lekko spuszyć włosy (obstawiam, że przez kokos). Kosmetyk jest bardzo wydajny, u mnie na pokrycie 2/3 długości włosów starcza jedna wyciśnięta  porcja. Odżywka sama w sobie ułatwia rozczesywanie, co uważam za duży plus. Jej skład, tak jak i szamponu również nie zachwyca, praktycznie wszystko co w niej dobre, występuje w ilościach śladowych.


A tu włosy po użyciu odżywki + lekki wiatr :)



Podsumowując, produkty te okazały się całkiem fajne dla moich włosów. Jednak ich cena (ok 40zł) nie jest adekwatna do słabego, chemicznego składu. Myślę, że wydawanie co chwila 40zł na szampon mija się z celem, co innego z odżywką, która starczy nam na dłużej. Kosmetyki znajdziecie w drogerii Hebe.

A jak u Was sprawdzają się fryzjerskie kosmetyki?

3 komentarze :

  1. Nie znam tych produktów - jeszcze. Masz bardzo ładne włosy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawe czy faktycznie używa ich stylista księżnej. Swoją droga to dobrze reklama, jednak tak jak piszesz 40 zł to za dużo.

    OdpowiedzUsuń

Na komentarze/pytania odpisuję pod postem :)
Spam - kasuję,