JANTAR KURACJA NA GORĄCO Z WYCIĄGIEM Z BURSZTYNU


Kultowa wcierka Jantar niestety mnie nie zachwyciła, a podchodziłam do niej dwukrotnie. Zero baby hair, przyrost żaden, nasiliła tylko przetłuszczanie skóry głowy. Nie mniej jednak, nowość od Farmony - kurację na gorąco bardzo chciałam przetestować. Nabyłam ją kilka dni temu w Rossmannie za 6,99. W zestawie znajdziemy: regenerującą maskę olejową (17ml), która ma intensywnie regenerować, odżywiać, odbudowywać włosy, sprawiając że będą elastyczne i mocne, szampon nawilżający (15ml) - przywraca włosom witalność i sprężystość, optymalnie nawilża skórę głowy, balsam wygładzający (5ml), który ma nadać włosom gładkość, blask i ułatwiać rozczesywanie, a także czepek foliowy - utrzymuje ciepło, ułatwiając wnikanie substancji aktywnych w głąb struktury włosa.
Kuracja przeznaczona jest dla włosów suchych i łamliwych. Zapewnienia Producenta: włosy mają być nawilżone, mocne, pełne witalności, jedwabiście gładkie i miękkie.


SKŁADNIKI:

SZAMPON: Aqua (Water), Sodium Laureth Sulfate, Urea, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Chloride, Propylene Glycol, Amber Extract, Inulin, Soluble Collagen, Panthenol, Sodium Cocoamphoacetate, Silicone Quaternium-22, Polyglyceryl-3 Caprate, Dipropylene Glycol, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate,Polyquaternium-10, Disodium EDTA, Lactic Acid, Parfum (Fragrance), Benzyl Salicylate, Hexyl Cinnamal, Butylphenyl Methylpropional, Limonene, Linalool, Alpha-Isomethyl Ionone.
**Skład średni, mocny detergent od razu na drugim miejscu, glikol propylenowy, który jest dość kontrowersyjny, sporo konserwantów i kompozycji zapachowych. Mamy za to mocznik, kolagen, pantenol, ekstarkt z bursztynu, inulinę**.

BALSAM: Aqua (Water), Cetyl Alcohol, Behentrimonium Chloride, Glycerin, Propylene Glycol, Equisetum Arvense (Horsetail) Herb Extract*,Cetearyl Alcohol, Stearalkonium Chloride, PEG-20 Stearate, Inulin, Hydrolyzed Keratin, Laurdimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Wheat Protein, Laurdimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Wheat Starch, Panthenol, Cyclopentasiloxane, Cyclohexasiloxane, Cetrimonium Chloride, Propylene Glycol, Diazolidinyl Urea, Iodopropynyl Butylcarbamate, Hydroxyethylcellulose, Disodium EDTA, Parfum (Fragrance).
*Spora dawka protein

MASKA: Aqua (Water), Cyclopentasiloxane, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Cetearyl Alcohol, Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Glycerin, Behentrimonium Chloride, Hydrolyzed Silk, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Argania Spinosa (Argan) Kernel Oil, Starch Hydroxypropyltrimonium Chloride, Urea, Propylene Glycol, Amber Extract, Tocopheryl Acetate , Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, 2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol, Sodium Lactate, Lactic Acid, Sodium Chloride, Sodium Benzoate, Dimethiconol, Hydroxyethylcellulose, Parfum (Fragrance), Limonene.

*Wysoko w składzie silikon, olej avocado, olej kokosowy, są też proteiny jedwabiu, olej jojoba, arganowy, mocznik, ekstrakt z bursztynu


A teraz co i jak :


Krok 1 - włożyłam saszetkę z maską olejową do miseczki z gorąca wodą na około 1 minutę, następnie wmasowałam ją we włosy, rozczesałam włosy, nałożyłam czepek i dodatkowo ręcznik. Taką mieszankę pozostawiłam na włosach na 20 minut, co prawda producent nie pisze nic o wtarciu olejku w skórę głowy, ja to dodatkowo uczyniłam ;)
Krok 2 - mycie włosów i skóry głowy szamponem
Krok 3 - rozprowadziłam na wilgotnych włosach balsam, producent pisze o spłukaniu produktu po chwili, ja przetrzymałam na włosach trochę dłużej

Efekty:



Powiem wprost, jestem zawiedziona! Podczas aplikacji saszetek,  produkt zapowiadał się obiecująco. We wszystkich kosmetykach czuć wodę kolońską, zwłaszcza w masce olejowej, ale nie powiem, zapach bardzo mi przypadł do gustu. Co do działania; już przy wilgotnych włosach, wiedziałam, że nie będę zadowolona. Włosy były spuszone, na prawie całej długości odstawały małe włoski. W dotyku były całkiem okej, ale nie prezentowały się dobrze, wyglądały na mocno porowate i zniszczone, a przecież wcale nie są. Na zdjęciach wyglądają dla mnie okropnie, jakby były przeproteinowane. I chyba takie były, przez wysoko w składzie olej kokosowy i hydrolizat protein jedwabiu. Proteiny w masce i olej avocado też musiały zrobić swoje ;/ Na drugi dzień porobiły mi się strupki i swędziała mnie skóra głowy, wtarcie odrobiny maski olejowej w skórę głowy było niestety złym pomysłem. Na moich średnioporowatych włosach kuracja się nie sprawdziła.
Kosmetyki Jantar niestety nie są dla mnie i więcej po nie nie sięgnę ;)  Ja osobiście kuracji na gorąco nie polecam! Jedyny plus taki, że zostawiłam sobie czepek do innych zabiegów.
Czytaj dalej

SNOW IN LOVE YANKEE CANDLE - JEDEN Z MOICH ULUBIONYCH ZAPACHÓW

Aż trudno uwierzyć, że ostatnia recenzja zapachu z Yankee Candle była na moim blogu we wrześniu. Od tamtej pory udało mi się przetestować trzy nowe zapachy, dziś co nieco o SNOW IN LOVE

Od Producenta:
"Zima lubi dzieci najbardziej na świecie, a Yankee Candle potrafi wszystkich, nawet największych zmarzluchów przekonać do tego, że nawet największy śnieg i mróz można pokochać. Wszystko za sprawą Snow In Love – zjawiskowej, zamkniętej w jasnym wosku mieszanki, która pachnie jak poranny, grudniowy spacer, albo jak szalona przejażdżka na sankach. A to przez obecność nut nawiązujących do zapachu leśnych, przykrytych śnieżną kołdrą drzew połączonych ze świeżym aromatem mroźnego powietrza. Tak przygotowana kompozycja pobudza, napawa energią i sprawia, że nawet największy śnieg i mróz zaczynamy postrzegać w innym, zdecydowanie bardziej pozytywnym świetle".


Moja opinia: Zapach jest bardzo subtelny, ale wyczuwalny. Niegryzący, niemdlący. Wyczuwam w nim wanilię, lukier, coś słodkiego, połączonego z drzewem iglastym. Taka mieszanka działa pobudzająco i odprężająco zwłaszcza po całym dniu. Wosk typowo zimowy, świeży i bardzo przyjemny.  Zapach jest wyczuwalny dość szybko, praktycznie zaraz po rozpaleniu. Uwielbiam go rozpalać zarówno w łazience jak i w przedpokojach i swoim pokoju. Jest to jeden z moich ulubionych zapachów od Yankee Candle.

Wosk kosztuje 9 zł i możecie kupić go TU
        Inne produkty Yankee Candle KLIK


MIAŁYŚCIE GO :)?
Czytaj dalej

OLEJ MARULA ETJA - DLA WSZYSTKICH RODZAJÓW WŁOSÓW

Dziś co nieco o nierafinowanym oleju Marula od Etja. Olej ten szczególnie polecałbym włosom cienkim, które łatwo można obciążyć, ale nie tylko. Sam w sobie nie jest bardzo tłusty, jeden z lżejszych jakie miałam okazję testować. Ma przyjemną, lekką konsystencję. Spokojnie można nim olejować włosy na noc. Jest też idealny do wcierek DIY. Zwłaszcza dla początkowych włosomaniaków jak znalazł!


Po nałożeniu go solo, na sucho, przed myciem, moje włosy są nawilżone, sypkie, mają zwiększoną objętość. Olej spłukuje się z włosów bezproblemowo.  Włosy łatwo się rozczesują, ale w przypadku moich zazwyczaj to za mało. Jest ich dużo, są dość ciężkie, więc często mieszam go z jakąś odżywką/maską lub nakładam ją po spłukaniu oleju. Sposób, który często praktykuję to zmieszanie oleju Marula z kilkoma kropelkami olejku eterycznego, np. pichtowego. Taką mieszankę nakładam na włosy (omijam skórę głowy) i trzymam przez całą noc. Włosy są podwójnie odżywione, wystarczająco dociążone. Olej spokojnie da radę zmyć także samą wodą, bo tak jak pisałam wcześniej, jest lekki. Efekt ładnych włosów trwa do kolejnego mycia.



Zdjęcia robiłam bez użycia flesza. Jak widać bardzo błyszczą, już dawno tak nie lśniły. Tutaj dodatkowo po oleju, nałożyłam jeszcze odżywkę Timotei drogocenne olejki, bo chciałam żeby były bardziej dociążone i mnie się puszyły i elektryzowały.
Co do innych zastosowań;  często go mieszałam z kremem do rąk i taką mieszankę wcierałam na noc w moje suche dłonie. Olej ten jest także przeznaczony do cery trądzikowej, dojrzałej ze zmarszczkami, suchej i walce z cellulitem.

Ja osobiście polecam! ;) 
Cena: 34zł  Pojemność: 50ml  Dostępność: KLIK
Czytaj dalej

12 ULUBIEŃCÓW WŁOSOWYCH 2016 ROKU




Późno przychodzę z tym postem, a to dlatego, że musiałam się porządnie zastanowić, które kosmetyki okazały się w ubiegłym roku dla mnie hitami. Sporo testuję, włosy mam dość wymagające, więc wybór nie był łatwy, ale udało się.

Zacznę od szamponów. Jeden łagodny, drugi mocniejszy.

1. SZAMPON AGAFII PUSZYSTOŚĆ I OBJĘTOŚĆ



Kupiony w ciemno okazał się hitem. Ciekawy skład i działanie. Niby mówi się, że nie ma co liczyć na dobroczynne działanie szamponu, a w tym przypadku mam wrażenie, że oprócz oczyszczania, robił coś jeszcze. Wystarczająco dobrze oczyszczał skórę mojej głowy, zmywał oleje, a przy tym nawilżał włosy. Były po nim miłe w dotyku i puszyste. Kiedy nie miałam czasu, moja pielęgnacja ograniczała się jedynie do jego użycia. Szampon przepięknie pachniał, ale niestety szybko się skończył ;( Planuję do niego powrócić. Moją pełną recenzję znajdziecie TU

2. SZAMPON NA POROST WŁOSÓW REVITAX



Niestety na porost włosów nie wpłynął, ale nadaję mu miano najlepszego szamponu oczyszczającego. Byłam z niego bardzo zadowolona, super oczyszczał, miałam wrażenie, że lekko chłodził, skóra głowy była lekka w odczuciu. I co najważniejsze, wyraźnie regulował pracę gruczołów łojowych, z myciem głowy miałam spokój nawet 3 dni. Więcej o nim przeczytacie TU

3. ODŻYWKA TIMOTEI DROGOCENNE OLEJKI



To był hit zarówno 2015 r. i 2016 r. Jesienią i zimą moje włosy przeżywają katorgę. Dopiero ta odżywka, z silikonami i olejkami w składzie daje radę chociaż na parę godzin okiełznać moje włosy, zdyscyplinować i nawilżyć. Jest tania, bardzo wydajna i pięknie pachnie. Powoli zużywam drugie opakowanie. Recenzja KLIK

4. SZCZOTKA OLIVIA GARDEN SUPREME CERAMIC ION



Znalezienie dobrej szczotki to nie lada wyczyn, zwłaszcza przy długich włosach. Wiele razy powtarzałam Wam, że z TT nie byłam zadowolona. Ta szczotka jest dla mnie za ostra, po regularnym stosowaniu zauważyłam wiele zniszczeń na długości włosów. Z Tangle Teezerem pożegnałam się dobre 2 lata temu. Póki  co moim ulubieńcem jest szczotka Olivia Garden. Nie szarpie, nie wyrywa włosów, dobrze rozczesuje, nie łamie włosów. Jeszcze gdyby niwelowała elektryzowanie, byłabym w siódmym niebie ;) Wiem też, że wiele z Was kupiło ją po mojej recenzji i również jesteście zadowolone. Recenzja TU

5. GADŻET DO USUWANIA WŁOSÓW ZE SZCZOTKI



Hit Hitów! Uwielbiam ten gadżet i nie wyobrażam sobie bez niego życia. Kupiłam dwa na zapas ;) Grabki wyciągają ze szczotek wszystkie włosy, i z TT, i ze szczotki z włosiem dzika i z Olivii Garden. Wszystko trwa dosłownie kilka sekund, po chwili szczotka wygląda jak nowa ;) Jedyny minus jest taki, że trzeba uważać żeby gadżet nie zarysował szczotek. Więcej o niej znajdziecie TU

6.  PŁUKANKA MIĘTOWA DO WŁOSÓW



Mój ulubieniec wakacyjny. Płukanka działa na moje włosy rewelacyjnie, ale koniecznie ze świeżą, działkową miętą. Świetnie chłodzi skórę głowy, nawilża i dociąża moje włosy. Już nie mogę się doczekać wakacji i jej przygotowania ;) Więcej o niej znajdziecie TU

7. OLEJ Z OGÓRECZNIKA LEKARSKIEGO



Kolejny ulubieniec to olej z ogórecznika lekarskiego + olejek rozmarynowy Etja. Obydwa te produkty łącze i olejuję nimi włosy na mokro. Po takiej mieszance są gładkie, dociążone, miłe w dotyku i nawilżone aż do następnego mycia. Więcej o nich TU

8. OLEJEK TRIFLADI



Rewelacyjnie spisywała się u mnie także mieszanka olei Swati, którą recenzowałam niedawno. Olej idealny zwłaszcza na jesień/zimę, kiedy włosy są kapryśne i ciężko je okiełznać. Poza tym ,przyspiesza porost włosów i łagodzi podrażnienia. Polecam. Recenzja TU

9 ANTYOKSYDACYJNY SPRAY NA BAZIE WODY SZUNGITOWEJ



Najlepsza wcierka, jaką kiedykolwiek miałam okazję użyć. Świetny skład, super wydajność i cena. Dobrze nawilżała włosy, lekko wygładzała, niwelowała elektryzowanie i co najważniejsze ,wzmacniała włosy. Recenzja KLIK

10. PANTENOL JAKO PÓŁPRODUKT


Ulubiony półprodukt - pantenol z Manufaktury Kosmetycznej. Dodawałam go do odżywek i masek, a także do peelingów skóry głowy, żeby wzmocnić efekt. Dzięki niemu moje włosy były dociążone, zdyscyplinowane i bardzo miłe w dotyku. Planuję do niego powrócić ;)

11. REVLON UNIQ ONE



Kupiona w ciemno odżywka okazała się hitem! Jest to produkt uniwersalny, fryzjerski, zarówno do zabezpieczania końcówek jak i do stosowania na całą długość. Ma konsystencję takiego jakby musu/pianki. Dyscyplinuje włosy, są na długo wygładzone, nie ma mowy o puchu. Super się sprawdza przed prostowaniem/suszeniem włosów. Obecnie zużywam kolejne opakowanie, ale wersję Lotus. Recenzja TU.

12. MASKA ORGANIC OIL PROFESSIONAL



I na koniec, kolejny rewelacyjny produkt - odżywcza maska. Będę nudna, ale znowu powtórzę to samo. Rewelacyjnie wygładzała moje włosy i dociążała je, a to dla mnie naprawdę ważne. Były cudowne w dotyku, wyraźnie odżywione. Rzadko osiągałam takie działanie po rosyjskich maskach. Cudowny zapach, warty uwagi skład. Maska ma 30 ml i jest w formie saszetki. Kosztowała mnie ok. 6zł. Recenzja TU.

 MÓJ INSTAGRAM
Mój Instagram


JAKI JEST WASZ JEDEN ULUBIENIEC WŁOSOWY 2016 R ;) ?
Czytaj dalej

LAMINOWANIE WŁOSÓW ŻELATYNĄ PO 3 LATACH

Posty miały być co 6-7 dni, a tu kolejny, szaleństwo normalnie :D Jest co opisywać, także zapraszam. W przypadku moich włosów, ostatnie podejście z laminowaniem żelatyną miało miejsce 3,5 roku temu, jak tylko zaczęłam bardziej dbać o włosy. Z tego co pamiętam, efekty nie były jakieś spektakularne, ale włosy były wyraźnie bardziej nawilżone i sypkie. Jednak spodziewałam się czegoś więcej. Po tylu latach stwierdziłam, że czas zrobić ponownie ten zabieg. Moje włosy protein nigdy nie lubiły, ale może ich brak w pielęgnacji jest właśnie powodem ciągłego elektryzowania się w tę zimę ?  Laminowanie polecane jest włosom:

*Nisko/średnioporowatym (moje są średnioporowate)
*Puszącym się, elektryzującym (często mam z tym problem)
*** Przy włosach rozjaśnianych i bardzo zniszczonych trzeba uważać, bo możemy sobie jeszcze bardziej zaszkodzić
+Po zabiegu włosy mają nabrać połysku, być nawilżone, gładsze, wyraźnie prostsze, łatwiejsze do rozczesania



Tradycyjny przepis składa się jedynie z żelatyny i wody. Ja tym razem dodałam jeszcze łyżkę odżywki. Odżywka nie może proteinowa, najlepiej emolientowa/nawilżająca. Ja wybrałam odżywczo-regenerujący balsam do włosów Babcia Agafia z bardzo przyzwoitym składem. Możemy też dodać odrobinę oleju lub półprodukty. Potrzebujemy:
*1łyzkę żelatyny spożywczej
*3 łyżki gorącej wody
*opcjonalnie: olej/odżywka/ (najlepiej z olejkami w składzie). Ja dałam łyżkę balsamu.

W miseczce rozpuściłam żelatynę, następnie poszłam do łazienki zwilżyć włosy. Po tym czasie dodałam do mieszanki łyżkę balsamu, wszystko dokładnie wymieszałam i nałożyłam na prawie całe włosy, do ucha. Standardowo było sporo grudek, ale na szczęście nie ma to wpływu na ostateczny efekt. Następnie nałożyłam torebkę foliową i podsuszyłam trochę włosy suszarką. Mało kto może wytrzymać brzydki zapach żelatyny, ale mieszanka z użyciem tego balsamu pachnie bosko ;) Całość zmyłam po 45 min delikatnym szamponem Biolaven. Ważne, aby szampon którego użyjecie był łagodny, bez SLS/SLES, a jeszcze lepiej jeżeli włosy zmyjecie samą wodą, w dodatku chłodną, ale to dość pracochłonne, zwłaszcza przy mojej długości włosów. Najpierw dokładnie włosy zmoczyłam, dopiero potem przeszłam do mycia, musicie zrobić do dokładnie.




EFEKT KOŃCOWY? Jestem zadowolona ;) Tym razem włosy wyglądają znacznie lepiej, to na pewno zasługa dodanej odżywki. Zdjęcie, które widzicie zostało zrobione dopiero 6 godzin po laminowaniu, wcześniej wyglądały jeszcze lepiej. Jedynie końcówki były delikatnie spuszone, więc nałożyłam na nie jeszcze odrobinę serum termoochronnego Kallos Lab35. Włosy w końcu się nie elektryzowały, nie puszyły, nabrały blasku. Jak na katorgę, którą przeżywają zimą, po laminowaniu były wyraźnie bardziej wygładzone i nawilżone. Łuski domknięte. Co więcej, nie pamiętam kiedy ostatnio były tak zdyscyplinowane i miłe w dotyku. Zabieg mam zamiar powtarzać co 2 tygodnie aż do wiosny ;) Nie polecam tego zabiegu robić zbyt często, gdyż jest dość dość spora bomba proteinowa.
  + Włosy na drugi dzień po laminowaniu dalej wyglądają dobrze.


Dla osób, które z pewnych przyczyn nie chcą/nie mogą przetestować laminowania żelatyną, alternatywą może być AGAR.




 MÓJ INSTAGRAM
Mój Instagram


LAMINOWAŁYŚCIE KIEDYŚ ;) ?

Rozdanie u ragazza99

Czytaj dalej

TRADYCYJNE PODCIĘCIE KOŃCÓWEK | PODCIĘCIE MASZYNKĄ | A MOŻE GORĄCYMI NOŻYCZKAMI ?



Po przetestowaniu wszystkich metod podcięcia końcówek, obiecałam Wam post. Mam to szczęście, że mieszkając w mieście nie płacę kolosalnych cen za podcięcie samych końcówek, więc już dawno przestałam podcinać ich sama lub prosić o to kogoś z rodziny. Mam potrzebę, to od razu umawiam się na wizytę ;) Wspomnę tylko, że mimo pielęgnacji, moje końcówki niestety mają tendencje do szybkiego rozdwajania się, łatwo ułatwiają zniszczeniom mechanicznym ;( Nie wiem jak końcówki niektórych dziewczyn mogą wytrzymać nawet rok bez podcięcia, dla mnie to nierealne.


1. TRADYCYJNE PODCIĘCIE


Najpopularniejsza metoda. Oczywiście wszystko zależy od umiejętności fryzjerki i ostrości jej nożyczek. Rezultat u mnie: pozbycie się rozdwojeń i rewelacyjny stan końcówek przez około miesiąc, po upływie tego czasu, zauważam już drobne rozdwojenia i lekką suchość w ich dotyku. 3 miesiące przy tej metodzie bez podcięcia to max, jaki mogę wytrzymać. Lubię robić zdjęcia włosów zaraz po wizycie, wówczas optycznie nabierają objętości. Cena: 20 zł

2. PODCIĘCIE MASZYNKĄ


Do tej pory skorzystałam z tej metody 2 razy. Za 1 razem miałam podcięte końcówki na mokro, za 2 - na sucho. Różnicy nie widziałam. Co sądzę o tej metodzie? Jestem jak najbardziej na TAK. Ładnymi końcówkami cieszyłam się przez ok. 4 miesięcy. Mam też pewność, że końcówki zostały na pewno podcięte równo. Efekt ''od linijki" bardzo mi się podoba, jednak dość szybko zanika. Końcówki są optycznie zagęszczone i takie mięsiste. Metoda ta jest bardziej polecany dziewczynom o włosach prostych lub delikatnie falowanych. Ile zapłaciłam ? 15 zł.

3. PODCIĘCIE GORĄCYMI NOŻYCZKAMI


Do tej metody zachęciła mnie fryzjerka. Wysoka temperatura uszczelnia końcówki włosów. Mokre końcówki zostały podcięte rozgrzanymi nożyczkami Jaguar, podłączanymi do prądu. Włosy zostały podzielone na sekcje. Przy tej metodzie spodobało mi się to, że fryzjerka usunęła mi także większość rozdwojeń z długości, a nie tylko same końcówki. Co prawda to samo można byłoby zrobić z użyciem zwykłych, ale nie zawsze fryzjerki chcą. Tego rodzaju podcięcie trwało trochę dłużej, ale muszę powiedzieć, że byłam zadowolona. Podcinane końcówki gorącymi nożyczkami miałam w ostatnim tygodniu września, a rozdwojenia zauważyłam dopiero w grudniu, więc nie jest źle. Sama wizyta kosztowała mnie zaledwie 20 zł., to niedużo w porównaniu z tym, co pisały mi dziewczyny na Instagramie. Żeby  stwierdzić czy dzięki tej metodzie faktycznie końcówki wolniej się rozdwajają, potem ponoć trzeba już stale korzystać z tej metody. Ja osobiście nie wiem czy z tej metody skorzystam ponownie, bo korci mnie teraz podcięcie maszynką.

Obecnie stan moich końcówek nie jest rewelacyjny. Od ostatniego tygodnia września, moje włosy nie widziały ani nożyczek, ani maszynki. Zima moim włosom zdecydowanie nie sprzyja. Ciągle są naelektryzowane, przez czapkę, szalik i palto jeszcze szybciej rozdwajają mi się końcówki. Chcę jeszcze trochę je zapuścić, bo ślub w tym roku, a będę miała włosy na 99% rozpuszczone, lekko ułożone na szczotce, więc nie pogardziłabym jeszcze dłuższymi ;) Nie mniej jednak po zimie, rezerwując termin wizyty u fryzjera na ślub, obowiązkowo siądę na fotel i skorzystam prawdopodobnie z drugiej metody;) Myślę też o zakupie maszynki do domu ;)

Podsumowując, metoda podcinania w tradycyjny sposób najmniej mi się podoba i prędko z niej chyba nie skorzystam ;)

 MÓJ INSTAGRAM
Mój Instagram


A WY JAK PODCINACIE KOŃCÓWKI ;) ?
Czytaj dalej

OLEJKI ETERYCZNE W PIELĘGNACJI WŁOSÓW I NIE TYLKO


Odnoszę wrażenie, że olejki eteryczne są niedoceniane w kwestii pielęgnacji włosów.  Moja kolekcja olejków eterycznych jest dość pokaźna, używam ich na tyle długo, że mogę się z Wami podzielić opinią na ich temat. Te ciekłe, lotne substancje zapachowe uzyskuje się metodami destylacji, wyciskania lub chemicznej ekstrakcji. Wyróżnia je ciemne opakowanie, przestępna cena, a przede wszystkim bardzo intensywny zapach. Są tanie, a posiadają szereg zastosowań. Ze względu na swoje mocne działanie, nie możemy przesadzać z aplikowaną ilością, gdyż wtedy mogą one wyrządzić więcej szkód niż pożytku (podrażnienie, zaczerwienie, pieczenie skóry), a tego chyba nie chcemy. Zazwyczaj wystarczy dosłownie kilka kropel!

PIELĘGNACJA WŁOSÓW (poniżej wszystkie sposoby, które sama przetestowałam)

1) PEELING SKÓRY GŁOWY, który jest nieodzownym elementem w walce o piękne włosy.
* dokładnie oczyszcza, przez co ułatwia wchłanie substancji aktywnych
* złuszcza martwy naskórek
* zwalcza łupież
* przedłuża świeżość włosów

Moja proporcja: 1 łyżka cukru, 2 kropelki olejku eterycznego, porcja szamponu
Jeszcze lepiej sprawdza się u mnie peeling z dodatkiem kawy: porcja szamponu, 1 łyżka kawy, 2 krople olejku eterycznego, pompka oleju. Peeling nakładam na zmoczone włosy, potem myję włosy jeszcze raz. Ważne, aby masaż skóry głowy w trakcie nakładania peelingu trwał chociaż 3-4 minuty i był delikatny

2) Olejowanie włosów na mokro w misce. Moja ulubiona kombinacja: 2 łyżki oleju z ogórecznika lekarskiego + 5 kropel olejku eterycznego dodane do ciepłej wody w misce (ok. 10 l wody). Włosy po takiej mieszance są wzmocnione i pięknie błyszczą. Więcej o tym sposobie pisałam TU


3) Olejki eteryczne często stosuję jako dodatki do wcierek DIY. W TYM linku znajdziecie przepis na wcierkę na porost włosów.


PONADTO:
4) Olejki możemy dodawać do naszego szamponu, najlepiej o łagodnym składzie, bez mocnych detergentów. 1-2 krople do porcji szamponu. W tym przypadku warto nie spłukiwać od razu piany, a chwilkę zaczekać ;)
5) Możemy także wzbogacać nimi maski lub odżywki
6) Dodatek do ostatniego płukania włosów, jeżeli mieszankę chcemy zemulgować dodajemy odrobinę mleka.

JAK PREZENTUJE SIĘ MOJA KOLEKCJA ? Do tej pory przetestowałam  następujące:



TATARAKOWY: wzmacnia, odświeża włosy, likwiduje łupież, pobudza wzrost, likwiduje łupież
CYNAMONOWY: pobudza krążenie, zapobiega wypadaniu, odżywia, wpływa na porost
Z DRZEWA HERBACIANEGO: stymuluje krążenie krwi, działa antybakteryjnie i przeciwgrzybicznie
ROZMARYNOWY: przeciwdziała wypadaniu, wzmacnia cebulki włosowe, poprawia krążenie
CYTRYNOWY: przeciwdziała wypadaniu, pomaga w walce z łupieżem
LAWENDOWY: poprawia ukrwienie skóry, wpływa na porost, odżywia, zmniejsza przetłuszczanie
YLANG-YLANG: zmniejsza przetłuszczanie się włosów
CEDROWY: wzmacnia cebulki, włosy zachowują dłużej świeżość
POMARAŃCZOWY: likwiduje łupież, odżywia, nawilża skórę głowy
GREJPFRUTOWY: działa odświeżająco, przeciwgrzybicznie, antybakteryjnie, zmniejsza przetłuszczanie włosów

Trzeba być wytrwałym, cierpliwym i pamiętać żeby nigdy nie stosować na skórę olejków eterycznych nierozcieńczonych olejami roślinnymi lub wodą!

INNE ZASTOSOWANIE OLEJKÓW
7) Inhalacja
8) Dodatek do masażu
9) Zwalczają bóle reumatyczne
10) Kąpiel rozgrzewająca
11) Peeling do ciała w walce z cellulitem
12) Zimne kompresy
13) Moczenie stóp
14) Aromaterapia

MOJA DZISIEJSZA PRZYKŁADOWA PIELĘGNACJA :


**Użycie łagodnego szamponu z kroplą olejku eterycznego
**Nałożenie maski z dodatkiem 2 kropli olejku


Wpis został napisany we współpracy z portalem KobiecePorady.pl


Używacie olejków eterycznych ;) ?


 MÓJ INSTAGRAM
Mój Instagram

Czytaj dalej

NAJLEPSZY OLEJEK OSTATNICH MIESIĘCY |OLEJEK TRIFLADI SWATI | JAK WPŁYNĄŁ NA POROST I WZMOCNIENIE MOICH WŁOSÓW

Na początku grudnia od Bombay bazaar otrzymałam do testów olejek trifladi Swati. Wcześniej nie miałam okazji przetestować zbyt wielu indyjskich kosmetyków, więc tym bardziej nie mogłam się doczekać aż w końcu zacznę go testować. Swoją drogą w Internecie nie ma zbyt wiele jego recenzji. Producent informuje nas, że jest to skuteczna kuracja olejowa na różne problemy z włosami i skórą głowy. Olejek ma nadać włosom połysk, redukować i przeciwdziałać wypadaniu, zwalczać łupież. Warto na początku wspomnieć o składzie, który jest rewelacyjny. Co dokładnie ma w sobie olejek :



Sesamum Indicum - olej sezamowy
Ccocos Nucifera - olej kokosowy
Helianthus Annus - olej słonecznikowy
Herbal Extract of Azadirachta Indica - ekstrakt z miodli indyjskiej
Nardostachys Jatamansi - ekstrakt z waleriany
Emblica Offcinalis - ekstrakt z liściokwiatu garbnikowego
Terminalia Bellerica - ekstrakt z barro
Terminalia Chebula - ekstrakt z haritaki
Gentiana Chirayita - ekstrakt z gentiana chirayita
Berberis Aristata - ekstrakt z berberis aristata
Pterocarpus Santalinus - ekstrakt z pterokarpusa sandałowego 
Curcuma Longa L. - ekstrakt z kurkumy długiej
Triticum Aestivum - ekstrakt z pszenicy zwyczajnej
Lavandula Angustifolia - ekstrakt z lawendy wąskolistnej
Elettaria Cardamomum - ekstrakt z kardamonu malararskiego 
Camphor - kamfora
Fragrance Q.S.- zapach


Zapach kosmetyku jak dla mnie jest ładny, bardzo intensywny, orientalny, lekko cytrusowy. Aczkolwiek członkowie mojej rodziny mówią, że nie pachnie przyjemnie, a drażniąco. Jak widać indyjskie zapachy nie każdy lubi ;). Testowałam go na dwa sposoby. Wcierałam przed myciem w skórę głowy, wykonując masaż (ok. 5 min). Olejek należy przetrzymać na włosach minimum godzinę. Dość długo, więc na jego rzecz specjalnie poranne mycie włosów przesunęłam kilka razy na popołudniowe/wieczorne. W celu wzmocnienia efektu nakładałam także czepek lub ręcznik. Nie nakładałam go przed każdym myciem, ale starałam się jak najczęściej. Zmywałam go szamponem z SLS/SLES. Czy na co dzień mam jakieś problemy skórne? Nie narzekam na wypadanie włosów. Czasem jedynie zauważam swędzenie, lekkie podrażnienie skóry głowy, jeszcze rzadziej łupież.




Używałam go także do olejowania włosów. Przed myciem wcierałam go we włosy i zmywałam tym razem łagodniejszym szamponem. Oprócz olejku nie stosowałam potem już żadnej odżywki/maski. Włosy są cudowne! Puszyste, zyskują na objętości, jakbym ich miała 2 razy więcej. Na drugi dzień są gładkie, śliskie, dawno nie miałam tak miłych w dotyku. Naprawdę rewelacja, mimo zimy, szalików, nie elektryzują się, są nawilżone. Kiedyś przy stosowaniu olejku Sesa, moje włosy jeszcze bardziej wypadały. Żadnego dobroczynnego efektu na włosy także nie zauważałam. Tutaj jest całkiem inaczej. Przez cały okres stosowania skóra głowy była odżywiona, nie wystąpił łupież ani swędzenie. Ponadto pięknie nabłyszcza włosy.
Czy wpłynął na porost? Nie wcierałam go codziennie, włosy myję co drugi dzień. Na początku grudnia stosowałam go 3 razy w tygodniu, potem dwa. Przed jego używaniem włosy mierzyły 80,5 cm, teraz mają 82,5 cm.




Olejek ma pojemność 100ml, jest dość wydajny, używałam go i do skóry głowy i do reszty długości ;) Po miesiącu zostało mi jeszcze 50ml produktu. Jedyną jego wadą jest bardzo szybko brudzące się opakowanie. Kosztuje 23zł i możecie kupić go TU

Podsumowując, jestem bardzo zadowolona z Olejku Trifladi Swati. W tym roku przetestowałam naprawdę wiele przeróżnych olei i muszę powiedzieć, że ten był chyba najlepszy. Mój plan pielęgnacyjny na 2017 r. to wprowadzenie większej ilości kosmetyków do włosów naturalnych, o dobrym składzie. Na pewno prędko się z nim nie rozstanę. Polecam.


Czytaj dalej