OCHRONA WŁOSÓW PRZED PROMIENIOWANIEM UV | CO POLECAM


Witam po kilkudniowej przerwie. Mamy chyba idealną porę, aby co nieco wspomnieć o produktach chroniących nasze włosy przeciw promieniowaniu UV. Temperatury są coraz wyższe, przykładowo wczoraj już o 6 rano na termometrze były 22 stopnie :O. 
Przeglądając różne blogi, konta na IG, czytam jak dziewczyny skarżą się na stan swoich włosów po wakacjach. Najczęściej skarżą się, że ich włosy stały się suche, łamliwe, wyblakłe albo nawet żółte.
Zwłaszcza latem ochrona włosów jest tak samo ważna jak twarzy i reszty ciała. Aby zapobiec powakacyjnej wizycie u fryzjera i straceniu kilku/kilkunastu cm włosów, warto zaopatrzyć się w kilka kosmetyków (to ostatni dzwonek) :) 
Kiedyś znalazłam w Internecie kilka obrazków o olejach i ich filtrach. Niby wszystko super, ale ja jednak podchodzę sceptycznie do działania olei przed promieniowaniem UV. Przykładowo olej z nasion marchwi. Od czego zależy czy ochrona będzie wynosiła 35 czy 40? Od aplikowanej ilości, a może od poziomu przetworzenia oleju?  Przetestowałam na własnej skórze i spaliłam się na czerwono stosując zamiast balsamu olej  (ja głupia), który niby sam w sobie  ma wysoki filtr. Ponadto odsyłam Was do ciekawego wpisu KLIK




W przypadku opalania ciała, nie wyobrażam sobie zrezygnować z filtrów chemicznych. Te naturalne nie zapewniają nam skutecznej ochrony, nie mogą być zamiennikiem jakiegokolwiek balsamu z filtrem. Jestem ciekawa co Wy o tym sądzicie?

Wracając do tematu, dziś chcę Wam polecić gotowy produkt do pielęgnacji włosów. Jest to spray SUN WAX, który testuję od wiosny tego roku :)




Od Producenta:
  • Chroni włosy przed szkodliwym działaniem: promieni UV, wiatru i soli morskiej,
  • Przeciwdziała przesuszeniu włosów i skóry głowy,
  • Ułatwia rozczesywanie i układanie włosów,
  • Dodaje objętości i puszystości, nie obciąża włosów,
  • Nadaje włosom piękny zapach.
SKŁAD: Aqua, Panthenol, Tocopheryl Acetate (hamuje procesy starzenia się skóry wywołane np. promieniowaniem UV) , Lawsonia Inermis (Henna) Extract (naturalny filtr UV), Cetrimonium Chloride, PRG-12 Dimethicone, Polyquaternium-11, Cyclotetrasiloxane, Trideceth-12, Cyclopentasiloxane, Amodimethicone, Phenoxyethanol, Polysorbate 20, DMDM Hydantoin, Parfum (Fragrance), Sodium Benzoate, Benzyl Alcohol, Linalool, Geraniol.

Spray ma bardzo poręczne opakowanie. Pojemność idealna na wyjazdy (100ml). Mimo silikonów ma lekką formułą, nie obciąża włosów. Spełnia swoje główne zadanie, odpowiednio chroni. Nie rozjaśnia moich włosów i nie tworzy pasemek od słońca. Co więcej, lekko nawilża, wygładza i ułatwia rozczesywanie włosów. Nie wymaga spłukiwania. Nie podrażnia mojej skóry głowy, a  psikam nim w odpowiedniej odległości i włosy na całej długości i okolice skóry głowy. Nie przetłuszcza, radził sobie także z ujarzmieniem mojego puchu. Dla mnie idealny! Produkt jest tani, bo kosztuje 12zł.

CHRONICIE WASZE WŁOSY CZY JEDNAK NIE PRZYKŁADACIE DO TEGO UWAGI? :)


Czytaj dalej

MOJA PRZYGODA Z ZAPUSZCZANIEM WŁOSÓW

Nigdy nie było zbiorczego posta na ten temat, a jest co przez te wszystkie lata opisywać. Na początku mojej pielęgnacji nie ważny był przyrost, a uratowanie moich okropnych włosów po rozjaśnianiu (2012/2013r). Startowałam z długością włosów do piersi. Cel był taki: odbudować włosy i pozbyć się całego rozjaśniacza, czyli ok. 30 cm popalonych włosów). Patrząc na kilka porównań może nie widać aż tak diametralnej różnicy w długości, ale trzeba też wziąć pod uwagę, że regularnie odwiedzałam fryzjera, średnio co 4 miesiące i traciłam na fotelu do 5 cm włosów. Nie chciałam od razu tracić diametralnie takiej długości, więc podcinałam stopniowo. Naturalny kolor udało mi się uzyskać dopiero w grudniu 2015 roku, wszystko co nie moje zostało ścięte :) Zazwyczaj dbając o włosy, nie zauważa się diametralnej różnicy w długości, dopóki nie zrobi się porównań. Dużo też daje mierzenie włosów :)


LIPIEC 2014 - MAJ 2017
* Zdjęcie w 2014r. było robione na wyjeździe wakacyjnym, przez pogodę były spuszone, ale ogólnie zdrowe, byłam świeżo po wizycie u fryzjera. Jak widać miałam jeszcze ok. 10 cm rozjaśniacza, może trochę mniej.
*Drugie zdjęcie robione całkiem niedawno. Aktualnie rzadko odwiedzam fryzjera, zazwyczaj ktoś z domowników podcina moje końcówki maszynką.

WAKACJE 2015 - LUTY 2017
Włosy w kłosu. Tutaj już znacząco widać przyrost + udało mi się je troszkę zagęścić

SIERPIEŃ 2015 - STYCZEŃ 2017
Nabrały trochę życia, urosły i stały się mniej porowate.

Sposobów na zapuszczanie było sporo (Jantar, suplementy, drożdże, kolagen w proszku, skrzypokrzywa, oleje indyjskie, wcierka z gorczycy, ampułki). Nie wskażę jednego ulubionego, bo po prostu nie mam. Po żadnym nie miałam aż tak spektakularnych efektów, żeby móc do niego powrócić ;)
CO JEST WAŻNE PRZY ZAPUSZCZANIU?
Przede wszystkim zachować umiar, jak widzę jak niektóre dziewczyny napychają swój organizm kilkoma suplementami + kosmetykami i naparami od zewnątrz, to nie wiem czy się śmiać czy płakać. Każdemu dobrze zrobi przerwa w zapuszczaniu włosów. Po kuracji suplementami też wymagana jest przerwa, a mało kto się do tego stosuje. Po wcierkach również! Nadmiar witamin może być poważniejszy niż niedobór. Nie wyobrażam sobie też przez rok nie podciąć chociaż trochę końcówek. To, że zapuszczamy nie oznacza, że mamy w ogóle nie sięgnąć po nożyczki. Warto odświeżyć końcówki, bo rozdwojenia z czasem idą w górę. Jeżeli włosy rosną Ci średnio 1,5cm na miesiąc, to po upływie 6 miesięcy możesz śmiało obciąć powiedzmy te 2 cm, włosów, bo i tak wyjdziesz z długością na plus. Zmiany jakie ja wprowadziłam to m.in: nieużywanie suszarki, ciepło źle działa na moje włosy, stylizacja sporadycznie (na wesela + rodzinne spotkania), stosowanie kosmetyków z filtrem podczas wakacji, kupno dobrych szczotek (pozbyłam się TT), systematyczne olejowanie, bawełniana koszulka zamiast ręcznika do włosów i czytanie składów. Od 5 lat moje włosy nie miały kontaktu z żadną farbą i rozjaśniaczem.

Przy zapuszczaniu za cel postawiłam sobie okrągłe liczby. Kilka lat temu moim marzeniem było osiągnąć 80 cm włosów i tak się stało w styczniu tego roku. Obecnie włosy mierzą ok. 87 cm i były od stycznia 2 razy minimalnie podcięte maszynką. Teraz mój cel to 90 cm. Wymarzona długość potrzebna mi jest do fryzury ślubnej :)

Z racji tego, że dawno nic nie wcierałam, a i moja skóra głowy jest ostatnio kapryśna, zdecydowałam się na słynny tonik-wcierkę Vianek, z którego tak wiele dziewczyn jest zadowolona. Skład znajdziecie TU.


Korzystając z okazji, biorę udział w akcji zapuszczania u red pilorum :) KLIK


Czytaj dalej

ODKRYCIE 2017 | ULUBIONY OLEJ DO WŁOSÓW

Kiedyś byłam ogromną fanką olejowania włosów, to w końcu one przyczyniły się do znacznej poprawy kondycji moich włosów. Dzięki nim moje włosy stały się gładkie, nawilżone, ładnie błyszczą. Kiedyś sięgałam po oleje nawet przed każdym myciem, a teraz ? Wystarczy, że nałożę olej raz na dwa tygodnie i nie narzekam, a raczej moje włosy nie narzekają :D. Nie ukrywam, że dzięki licznym współpracom udało mi się przetestować ponad 30 przeróżnych olei na moich włosach. Dzięki temu zgromadziłam kilku swoich ulubieńców.  Moje TOP 3 to: olej laurowy, olej Trifladi Swati. A ostatnio do tej 3 dołączył... olej kameliowy

Naturalny olej kameliowy otrzymywany z tłoczenia metodą na zimno z nasion zielonego krzewu kameliowego rosnącego na terenie Japonii oraz Chin. Olej ten nie zawiera aflatoksyn, za to charakteryzuje się dużą zawartością kwasu oleinowego ( 78-86% ) co nadaje mu właściwości silnie antyoksydacyjne. Kameliowy jest bogatym źródłem witamin A,B,C i E oraz polifenoli które działają jako silne przeciwutleniacze, a dodatkowo pomagają utrzymać odpowiednią wilgotność skóry i zapobiegają jej wysychaniu. (Od Producenta).

 (Włosy po jego użyciu)
 
Do moich średnioporowatych włosów jest naprawdę idealny. Uwielbiam olejować nim włosy na noc. Rano po umyciu są niesamowicie wygładzone i zdyscyplinowane. Po zmyciu go szamponem, nie mam już potem potrzeby nakładać jeszcze jakąś odżywkę/maskę. Ten olej odwala kawał dobrej roboty! Włosy są bardzo mięciutkie w dotyku,  ponadto olej niweluje puszenie. Domyka łuskę włosa. Hamuje proces wypadania włosów, pomocny w walce z łupieżem. Jest to też chyba najbardziej nabłyszczający olej. Niweluje szorstkość. Zazwyczaj na włosach blond ten blask nie jest aż tak zauważalny jak np na włosach czarnych, ale tutaj zawsze po jego użyciu czeka na mnie miła niespodzianka. Muszę tylko uważać na ilość jaką nakładam. W moim przypadku wystarcza 1 niecała łyżka stołowa. Wcieram w długość od ucha aż po same końce. Jedyny minus tego oleju to wysoka cena. Mi udało się kupić go za 12zł (30ml). Taka pojemność jest dla mnie akurat idealna. Jeżeli szukacie czegoś naprawdę mocno odżywczego, treściwego w działaniu, bardzo polecam ! :)

CHCIELIBYŚCIE GO WYPRÓBOWAĆ :)?
Czytaj dalej

MOJE LECZENIE ORTODONTYCZNE | WYBIELANIE | LICÓWKI | CENY

Za czasów noszenia aparatu ortodontycznego, dostawałam wiele pytań na jego temat. Po 9 miesiącach od jego ściągnięcia, postanowiłam co nieco na ten temat napisać.

Nasza rodzina niestety ma słabą kość, zęby od zawsze miałam słabe. W dodatku duży wpływ na nie  miało przyjmowanie żelaza. Bardzo mi ono wyniszczyło zęby. Za czasów podstawówki i gimnazjum, moim drugim domem był dentysta :D Ale uwaga! Przez to, że moi rodzice nie zaniedbywali terminów wizyt, ja do tej pory lubię odwiedzać gabinety, nigdy nawet nie biorę znieczulenia, bo dla mnie to strata kasy :D Wyjątkiem było tylko wyrwanie zęba :D


O tym, że powinnam założyć aparat, dowiedziałam się 3 lata temu, będąc na 2 roku studiów. Wówczas strasznie cierpiałam z powodu wychodzących ósemek + miałam krzywy zgryz. Ósemki niestety spowodowały też szkody jeżeli chodzi o inne zęby. Ja takich spraw nie bagatelizuję, więc kilka dni później miałam już umówioną wizytę u Ortodonty, który potwierdził słowa mojej dentystki. Warto byłoby założyć aparat na 2 lata!   O dziwo żadnej ósemki nie musiałam wyrwać (mam wszystkie cztery do tej pory), a jedynie piątkę, która była tylko opieńkiem (nie dałoby rady przykleić tam zamka).  Po wyrwaniu zęba musiałam zaczekać ok. 2 tygodni. Po upływie tego czasu założono mi aparat, od razu obydwa łuki. Dla mnie założenie było bezbolesne, ale trwało długo, ok. godziny.  Miałam założony aparat metalowy. Kosmetyczny mi odradzono, ze względu na słabszą jakość (nie wiem ile w tym prawdy). A jak wyglądały ceny?

Pierwsza wizyta: 0zł
Wyciski: 0zł
RTG zęba (tej piątki):  50zł
Pantomogram: 70/80zł + rentgen boczny ok. 50zł
Wyrwanie zęba: 150zł
Wizyta comiesięczna tzw. podkręcanie aparatu: 100zł (za dwa łuki)
Łuk górny: 1000zł Łuk dolny: 1000zł
Kilka razy w trakcie leczenia usunięcie kamienia nazębnego + fluoryzacja: 0 zł

Czytając posty innych dziewczyn, uważam, że płaciłam naprawdę mało. Od razu też Ortodonta powiedział, że na zdjęciu aparatu u mnie się nie skończy. Jest też dużo pracy kosmetycznej z moimi zębami. Pierwsza noc z aparatem była ciężka, bo jak tu zamknąć buzię mając tyle żelastwa. Na drugi dzień miałam także zaliczenie ustne na studiach, ale o dziwo nie sepleniłam. Po tygodniu byłam już w 100% przyzwyczajona.  Przy początkowych otarciach miałam na zamki nakładać sobie wosk, który dał mi Ortodonta, ale nic mi nie pomagał. Przeleżał tylko 1,5 roku w szafce. Wiem, że po podkręceniu aparatu dziewczyny narzekają na ból. Ja narzekałam może ze 2 razy. To takie niemiłe ciągnięcie do środka;/

Po roku noszenia, dowiedziałam się, że efekty są na tyle dobre, że możemy skrócić czas noszenia do 1,5 roku. Byłam w siódmym niebie. Wtedy też miałam odbudowane jedynki i dwójki. Po roku noszenia moje zęby wyglądały tak.


Jeżeli chodzi o kolory gumek, to eksperymentowałam z kolorami. Moja ulubiona kombinacja to na każdym zębie inny kolor :D Nie polecam beżowych  gumek, bo zęby wydają się jeszcze bardziej żółte. Ponoć optycznie możemy je wybielić nosząc czarne, ale mój Ortodonta wywalił wszystkie takie, bo stwierdził, że u pacjentów wygląda to jak ubytki :D
Po zdjęciu aparatu, wybieleniu zębów (musiało minąć minimum 2 tygodnie) i nałożeniu licówek (mam 5) wyglądają moje zęby wyglądają tak:



A tak po odbudowie dołu:


Jeżeli chodzi o wybielanie. Nie jestem w 100% zadowolona. Spodziewałam się znacznie lepszego efektu, co prawda niektórzy znajomi widzieli efekty, ale dla mnie mogłoby być lepiej. Za długo miałam przystawioną lampę, miałam tak nadwrażliwe zęby przez 2 dni, że nawet wrogowi tego nie życzę. Nawet oddychać nie mogłam, bo każdy wdech powodował potworny ból. Nigdy chyba już sobie nie wybielę zębów. 
Jeżeli chodzi o licówki (cienkie porcelanowe nakładki) założyłam je ze względu na słabe przednie zęby. I Ortodonta i moja Dentystka i drugi Dentysta, który usunął mi zęba, mówili mi żebym kiedyś się na nie zdecydowała. Dzięki nim moje zęby się w końcu nie kruszą i to jest ogromny plus + oczywiście estetycznie ładnie to wygląda. Już po samej odbudowie po paru miesiącach znowu mi się lekko starła na dole jedynka, więc naprawdę na poważnie myślałam o licówkach. Ceny:

Zdjęcie aparatu + retencja: 400zł
Wybielanie lampą: 400zł
Licówki (5): 700zł (za 5 sztuk)
Retencja: 400zł + nakładka 100zł

Cena za licówki jest mała, bo po tylu miesiącach leczenia i wydanych pieniędzy, mój Ortodonta po prostu po tzw ''znajomości'' udzielił mi sporego rabatu. Bez niego zapłaciłabym za licówki 2tys. Kolor moich licówek  był dobierany pod kątem odcienia innych zębów. Nie wybrałam najbielszych, bo efekt byłby u mnie komiczny. Po 7-8 miesiącach od założenia licówek (musiałam najpierw odłożyć na nie pieniądze) jestem dalej bardzo zadowolona z efektu. Ma on się utrzymać do 2 lat, więc zobaczymy.
Link do obrazka klik klik2
Teraz poruszę kwestię retencji, którą zakładamy aby zapobiec nawrotu wady. Retencja to taki drucik, który jest umiejscowiony z tyłu zębów. Jest on praktycznie niewidoczny. Z nim to ja szczęścia nie mam :/ Po ugryzieniu twardej nektarynki (głupia ja) odpadła mi retencja na dole. Na nową czekałam tydzień (wzięto mi także wyciski). Na szczęście nic nie płaciłam. 7 miesięcy później odpadła mi górna. I to w pracy jedząc świeżą, miękką kajzerkę (no padłam!). Wtedy Ortodonta stwierdził, że lepiej gdybym nosiła tzw. szynę czyli bezbarwną nakładkę na noc. Noszę ją do tej pory i faktycznie jest lepsza. Przynajmniej wiem, że nic mnie nie czeka niespodziewanego z drucikiem na górze. Kosztowała mnie ona 100zł. 2-3 tygodnie później z jednego zęba odkleiła się retencja na dole (tym razem zaczepiłam szczoteczką przy myciu). Tu na szczęście wystarczyło doklejenie. Obecnie na dole mam retencję drucik, na górę na noc zakładam nakładkę. Mam nadzieję, że to koniec u mnie perypetii z tymi retencjami. Mam ją nosić do września 2018 roku, a w październiku 2017 roku przyjść na kontrolę, bo być może będzie trzeba wyrobić nową nakładkę.

Podsumowując,  biorąc pod uwagę zdjęcia przed i po, jestem bardzo zadowolona z efektu który uzyskałam  Być może kiedyś zdecyduję się na większą liczbę licówek. Chciałabym, są to jednak wysokie koszta, więc zobaczymy. Jeżeli potrzebujcie aparatu i dysponujecie na to środkami, nie wahajcie się i załóżcie go.
P.S. Przepraszam jeżeli pokręciłam jakieś stomatologiczne nazwy, ale trochę już pozapominałam, wyszłam z wprawy po zdjęciu aparatu, więc jeżeli trzeba poprawcie mnie :) 

Jeżeli będziecie mieć jakieś dodatkowe pytania, postaram się na nie odpowiedzieć :) Któraś z Was nosiła, nosi aparat ? :)
Czytaj dalej

NOWOŚCI W LIDLU | MASKI SASZETKI DO WŁOSÓW A'LA BIOVAX

Jeżeli chodzi o kosmetyki pielęgnacyjne, muszę przyznać, że w Lidlu udaje mi się raz na jakiś czas znaleźć coś naprawdę ciekawego. W ubiegłym roku zapatrzyłam się w sporą ilość kosmetyków do opalania i po, a także naturalnych produktów do pielęgnacji włosów i ciała. Tym razem w moje ręce trafiły saszetkowe maseczki do włosów, które przypominają te z Biovaxa. Za marką Biovax nie przepadam, mam nadzieję, że te maseczki sprawdzą się u mnie lepiej. Każda z nich kosztuje zaledwie 1,29, więc do testów chwyciłam wszystkie 5.


1. Maseczka rewitalizująca - włosy suche. 
Jest to maska typowo emolientowa. Składniki aktywne: olej kokosowy, olej makadamia, olej kokosowy, lawsonia.  Taka mieszanka powinna dobrze się sprawdzić na włosach nisko/średnioporowatych. Maska ma za zadanie zrewitalizować włosy, wzmocnić ich strukturę, zapobiec łamliwości, nadać połysku.



2. Maseczka regenerująca - włosy bardzo zniszczone
Według mnie jest to maska emolientowo-humektantowa. Znajdziemy zarówno w niej olej ze słodkich migdałów, glicerynę, miód, cynamon, lawsonię. Emolientem jest tu także alkohol cetylowy, jak w każdej zresztą maseczce. Jestem bardzo ciekawa jej zapachu. Maska ma zapewnić głęboką regenerację, wzmocnienie i odżywienie włosów 



3. Maseczka odbudowująca - włosy osłabione. 
Zazwyczaj takie włosy potrzebują odbudowy w postaci protein. Tutaj znajdziemy hydrolizowaną keratynę, hydrolizowany jedwab, aminokwasy jedwabiu + glicerynę, lawsonię, a także olej ze słodkich migdałów i lanolinę. Maska ma zapewnić gruntowne wzmocnienie, wygładzenie, a także włosy pełne blasku.


4. Maseczka wzmacniająca - włosy wypadające.
Kolejna maseczka emolientowo-humektantowa.. Znajdziemy w niej alkohol cetylowy, olej ze słodkich migdałów,  glicerynę, miód, aloes,  lanolinę i lawsonię. Tej również jestem bardzo ciekawa. Dziwi mnie tylko jej nazwa, bo niby jest na wypadające włosy + ma pobudzać je do wzrostu, a nie każą jej nakładać na nasadę. Chyba bardziej by pasowało określenie na włosy osłabione :) 



5. Maseczka wzmacniająca - włosy pozbawione witalności o objętości.
Bardzo przypomina zielonego Biovaxa. Składniki aktywne to m.in olej z awokado i 2 ekstrakty z bambusa (ekstrakt z korzenia i wyciąg z młodych pędów), a także olej słonecznikowy, lanolina, gliceryna i lawsonia . Kosmetyk ma zadanie  nadać włosom objętości. Włosy mają być wyraźnie gęstsze, pogrubione i wzmocnione.  Trochę ich poniosła ta fantazja :D



W składzie nie znajdziemy silikonów, ale za to dużo konserwantów. Stąd też bardzo długa data ważności. Maseczki są w stałej ofercie Lidla, więc spokojnie, na pewno zdążycie je kupić :)

KTÓRĄ BYŚCIE NAJCHĘTNIEJ WYPRÓBOWAŁY ? :)


Czytaj dalej

HUMAVIT SKRZYP I POKRZYWA | MÓJ SPOSÓB NA DŁUGIE PAZNOKCIE

Dziś kilka słów o suplemencie, który zaczęłam stosować zaraz po weekendzie majowym. Mowa o Humavit Skrzyp i Pokrzywa. Z tego co zauważyłam, witaminy, które w składzie mają drożdże trzeba przyjmować po kilka dziennie. Dla przykładu Drovit - 15 tabletek dziennie, Humavit - 4. Dla mnie jest to przesada. Powiem Wam szczerzę, że nie stosuję do tych wytycznych. Jeżeli chodzi o Humavit, przyjmuję go zwykle 2 dziennie i nawet z taką dawką widzę efekty. Pojawiły się one już po tygodniu.


Co zauważyłam po miesiącu?
Paznokcie niesamowicie się wzmocniły i urosły. Na chwilę obecną są jeszcze dłuższe, bo zdjęcie to było robione kilkanaście dni wcześniej ;) Cera jest w bardzo dobrej kondycji, zrezygnowałam nawet z nakładania podkładu jak gdzieś wychodzę. Nie wiem czy to zasługa tego suplementu, bo ogólnie odkąd skończyłam kurację antybiotykiem, a było to 9 miesięcy temu, moja cera jest w świetnej kondycji i nie mam problemu z trądzikiem. Suplement na pewno nie spowodował wysypu.  Włosy też stały się mocniejsze i bardziej elastyczne. Humavit nie wpłynął znacząco na porost włosów, bo w ciągu miesiąca urosły standardowo, czyli 1cm. Obecnie mierzą 85,5 cm (przed majówką podcięłam włosy maszynką 2 cm). 

Wiem, że niektóre dziewczyny narzekały na brak efektu. Skarżyły się na ból brzucha. Niestety, każda z nas ma inny organizm i u każdego będzie suplement działał inaczej. Na to nic nie poradzimy. Tabletki są średniej wielkości i bardzo cienkie, nie mam problemu z ich przyjmowaniem. Minusem jest ich zapach, śmierdzą karmą dla ryb, jak to ktoś wspomniał u mnie na IG :D



Ja z działania Humavit jestem  zadowolona. Suplement nie jest drogi, w zależności od pojemności zapłacicie od 9-12zł (polecam apteki DOZ - najtaniej)

Czytaj dalej