CZY ZARABIAM NA BLOGSPOCIE | CO SĄDZĘ O WSPÓŁPRACACH | KIEDY SKASUJĘ BLOGA



Blogując od 2013 roku, postanowiłam wypowiedzieć się na temat blogowych zarobków i współprac. Na początku zaznaczę, że jest to tylko i wyłącznie moja opinia. Nie musicie się z nią zgadzać.
Blogspota założyłam w sierpniu 2013 roku. Był to początek mojej walki o piękne włosy. Po tym jak okropnie je zniszczyłam rozjaśniaczem, zaczęłam o nie dbać. Inspiracją wówczas były dla mnie włosowe photoblogi, a dokładnie jeden ;) Postanowiłam, że i ja spróbuję.  A uwierzcie mi, że w 2013 roku już tych włosowych blogów było sporo, nie mówiąc już o obecnej ich ilości ;) Przez pierwszy miesiąc przybyło mi wielu obserwatorów, co dawało mi kopa do jego dalszego prowadzenia. Potem rozszerzyłam tematykę i pisałam nie tylko o włosach, a i o innych kosmetykach, co uważam za błąd. W 2015 roku postanowiłam skasować wszystkie posty i zacząć od nowa BLOGA, TYLKO I WYŁĄCZNIE POŚWIĘCONEGO PIELĘGNACJI WŁOSÓW. I tego się trzymam do tej pory. Piszę tylko o tym, co naprawdę lubię. Nie wstawiam i prawdopodobnie nie będę wstawiać tu stylizacji, kolorówki i innych postów. Oczywiście lubię poruszać kwestie makijażowe i te, dot. pielęgnacji cery, co często możecie zobaczyć na moim IG, ale np. już nie widzę sensu recenzowania Wam palety cieni na blogu czy też podkładu bez wykonania i wstawienia Wam w notce zdjęcia z makijażem. Jak coś robić moim zdaniem, to porządnie. A jeszcze lepsze są przypadki jak dziewczyny recenzują kosmetyki do włosów i kopiują obce recenzje i składy czyjeś wraz z analizą, nie mając podstawowej wiedzy na  ten temat. 

Doceniam osoby, które wstawiają notki na bloga codziennie, ale moim zdaniem są one w większości pisane brzydko mówiąc na odwal i to niestety widać ;/ Ja w tym nie widzę sensu, moja aktywność na blogu ogranicza się do 1, max 2 postów tygodniowo. Mało, ale jak nie czuję potrzeby i nie mam chęci, to nic Wam po prostu nie wstawiam. Nie wiem ile jeszcze go będę prowadzić.  Moje całkiem niezłe statystyki wyświetleń (jak na mnie) nie odzwierciedlają ilości komentarzy pod postami. I to trochę demotywuje. Szkoda też kasować coś, co Wy lubicie. Bardzo często mi piszecie w prywatnych wiadomościach na IG, że lubicie go czytać i to jak prowadzę Instagrama, co jest bardzo, bardzo miłe. Ostatnio też mam dość osób perfidnie mnie naśladujących i kopiujących, a raczej zrzynających CAŁE posty ode mnie do siebie na bloga.

Kolejną kwestią jaką poruszę są współprace i zawód: blogerka. Przepraszam, ale jak widzę na fejsie Pracuje w: BLOGERKA, to leżę na podłodze i z niej nie wstaję. Już chyba wolę Wyższą Szkołę Robienia Hałasu lub Mama na cały etat. No chyba, że zarabiasz miesięcznie tyle, że jesteś w stanie z bloga wyżyć tzn. zapłacić rachunki, robiąc zakupy i mając jeszcze drobne fundusze na swoje potrzeby, to wtedy przepraszam! Na moim IG nie znajdziecie także hasztagów typu #polskablogerka #polishblogger #blogerkaurodowa. Jestem może i dziwna, ale dla mnie to siara.

Biorąc pod uwagę tylko i wyłącznie blogspota, to ja na nim nie zarabiam. Czasem zdarzają się jedynie sponsorowane wzmianki, ale są to małe kwoty, symboliczne. W moim przypadku blogspot i IG to jedynie taki dodatek do studiów i pracy, coś w rodzaju hobby. Póki co współpracuję z firmami jedynie barterowo. I tu kolejna kwestia.... żebranie o kosmetyki. Przyznam się, że na samym początku sama się odzywałam do wybranych i firm i przedstawiałam im swoją ofertę. I akurat te współprace były długotrwałe, a nawet trwają one do dziś! Były to jednak nieliczne przypadki. Nie praktykuję już tego odkąd założyłam od nowa bloga. Firmy same się do mnie odzywają i to dość często, jednak równie często odrzucam ich propozycje. Pierwszy przykład to chińskie stronki. Jedyną propozycję, którą od nich przyjęłam do test prostującej włosy szczotki, podłączonej pod prąd. A nóż może będzie hitem :D. Wstawię Wam notkę za jakiś czas. Nie widzę sensu reklamowania ciuchów, które sama mogę sobie kupić na aliexpress za grosze ( i tak też czasem robię), a potem błagać ciągle o lajki. To nie dla mnie. Nie przetestuję też chińskich kosmetyków bez znajomości składu. Odrzucałam propozycję przetestowania też innych produktów jak np. suplementy. Warunki współpracy były dla mnie co najmniej dziwne. Pamiętajcie, dostając propozycję, nie gódźcie się na wszystko, a dokładnie czytajcie to, co proponuje wam firma. Znam wiele dziewczyn, które nagminnie błagają firmy o współprace, dla mnie jest to kiepskie podejście, którego ja nie rozumiem. Nie nastawiajcie się na darmochę. Niektóre blogerki mają nawet swoje cenniki. Dla mnie jest to czarna magia, tak samo jak programy partnerskiej. Jak piszą do mnie firmy, żebym podała swoją propozycję ceny to zazwyczaj nic im nie odpisuję, bo najzwyczajniej na świecie nie wiem co. 
Jestem ciekawa jakie Wy macie zdanie na temat współprac i innych poczynań blogerskich ?

15 komentarzy :

  1. To trochę irytujące kiedy obserwuje się bloga kosmetycznego, a tu nagle bach Zafule i jakieś inne chińskie ciuchy. Sama kupuje na Ali, chociaż rzadko ubrania, ale jakoś nie widzę potrzeby pisania o swetrach. Rozumiem, że każdy pisze o tym co lubi i sama tak robię, jednak ograniczając się do pewnej tematyki. Ale kiedy przeglądam 'typowo' kosmetyczne blogi i od jakiegoś momentu widzę posty o chińskich sklepach to wydaje mi się to sztuczne (i wcale nie mam na mylśi materiału z którego są uszyte te ubrania)

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja jeszcze do września będę mamą na pełnym etacie i zupełnie się tego nie wstydze;)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja też nie mam cennika i nie wiem co odpisać w takich sytuacjach. Co do codziennych notek... akurat publikuję regularnie, wkładam dużo serca w to co robię...

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny i bardzo szczery post! :) Ja również nie rozumiem podkreślania wszędzie, że ktoś jest blogerką.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo doceniam to, że Twój blog jest poświęcony tematyce włosowej. Już jakiś czas temu zauważyłam, że dziewczyny odchodzą od włosów i posty są o wszystkim. Gotowanie, ubrania, makijaż i inne, smutne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co w tym smutnego, że ludzie zmieniają zainteresowania ? Każdy temat, niezależnie od tego jak ciekawy i motywujący był przy zakładaniu bloga ma prawo się skończyć. Dla mnie blogowanie to przede wszystkim rozrywka i rozwój osobisty. Może tym razem o rowerach i hodowli pomidorów szklarniowych napiszę a co! :):)

      Usuń
  6. Od jakiegoś czasu publikuję posty co 2 dni, ale staram się aby jednak zawsze były związane z tematyką bloga i coś wnosiły. Nie chcę wpisów typu co dzisiaj zrobiłam, co śmiesznego obejrzałam itd, bo ani to zbyt ciekawe, ani coś wnoszące.

    OdpowiedzUsuń
  7. Czasami jak widzę milionowego bloga, na ktorym jakas małolata wygina się ubrana w chińskie szmaty to mam ochotę zwrócić ostatni zjedzony posiłek. To samo dotyczny nagminnych blagań o lajki.
    Doceniamz a to blogi prowadzone z pasji a nie z chęci zysku, i nawet, jeżeli ze wzgledu na specyfikę tematu posty są rzadziej pisane, są dobre jakościowo i wartościowe.

    OdpowiedzUsuń
  8. Widzę, że szczerze podchodzisz do tematu choć zdarzają się momenty oceniania innych czy ich postępowania. Widzę to też w komentarzach. Tego akurat nie lubię :)
    Ja traktuję bloga hobbystycznie. Wyłącznie. To, że sobie zaznaczyłam info o nim na swoim profilu na FB czy dodają zdjęcia na IG posłużę się "blogerskimi" hashami nie wydaje mi się niczym złym czy godnym wstydu. Wstydziłabym się pokazać swoje gołe pośladki mimo, że coraz mniej użytkowniczek IG nie ma przed tym oporów :D To jednak ich sprawa i ich pośladki - nie oceniam ;)
    Podobna rzecz tyczy się wpisów - bardzo lubię do Ciebie zaglądać, ale sama nie byłabym w stanie pisać tylko o włosach. Jest to u mnie temat przewodni, ale lubię poruszać też inne mniej lub bardziej urodowe kwestie na temat których rzeczywiście mam coś do powiedzenia. Bo jak się nie znam...To się nie pakuję w to :D
    Pisanie postów...U mnie częstotliwość wychodzi mniej więcej na 2 tygodniowo i z tym mi dobrze. Nic sobie nie narzucam, nie spinam, nie spieszę. Dopracowana treść to jedna - ogromną uwagę zwracam na zdjęcia. Nie dodam posta, który będzie przyozdobiony 1 fotką zrobioną do tego tosterem :) Po prostu to psuje cały charakter tego "miejsca".
    CO do współprac - po prostu ich nie ma ;) Nie jestem popularna, nie szczędzę też słów krytyki w recenzjach kosmetyków :)
    Czy z tego tytułu mi źle? Nie sądzę :) Biorąc pod uwagę jak jestem wybredna do do pielęgnacji - wielu firmom musiałabym odmawiać :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Ogólnie niestety nie zgodzę się z Twoim zdaniem, ale tylko w pewnych kwestiach. Chociażby hasztagów. Nie czuję się żadną blogerką na etacie czy coś takiego, blog to moje hobby. Instagram w całości poświęcam blogowi, stąd hasztagi i nie wiem czemu miałoby mi być wstyd że ich używam. Inna kwestia to wpisy. Podziwiam Cię że potrafisz tyle pisać o włosach i sama też myślałam że może warto by się skupić na jednym temacie, ale źle bym się z tym czuła - nie chcę zamykać sie na jednym temacie :) Choć na pewno nie zdecyduje się na szmatki z chin,czy współprace z proszkami do prania itp. :D ale każdy ma swoje sumienie i swój pogląd na jego bloga :) Co zaś do reszty też nie przesadzam z ilością wpisów max 3 w tygodniu, mam przecież swoje życie. A że ktoś kopiuje Twoje wpisy to bardzo nieładnie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu nie chodzi o same hasztagi, a o podniecenie się,że ktoś jest blogerką, jakby to był zawód porównywalny do lekarza medycyny estetycznej

      Usuń
    2. A to,ze piszesz o wielu rzeczach to dobrze. Ja zrobilam błąd u siebie, wzięłam się za coś, co było zbyteczne

      Usuń
  10. Widziałam ostatnio tę akcję z kopiowaniem Twojego bloga. Jeszcze rozumiem gdyby dziewczyna przyznała się do tego, ale jej reakcja tak mnie zdziwiła, że do teraz jestem w szoku. Mam nadzieję, że to był ostatni raz gdy coś takiego się dzieje. Rozumiem inspirację, ale zżynania nie akceptuje chyba nikt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ktoś nie widzi problemu, to ciężko :/

      Usuń
  11. też mnie to wkurza jak ktoś dodaje sobie na fb że pracuje jako blogerka... a to z instagramem jest co najmniej nie na miejscu - żeby kopiować i kraść czyjąś treść... ja jeszcze się z tym nie borykam ale za to mam falę polubień i odlubień - szczerze, to mam już dosyć tych ludzi, zwłaszcza trenerów fitness, którzy robią sobie w ten sposób reklamę... Instagram ma jakieś głupie zasady i widzę, że dużo osób tak robi. Ja jak kogoś polubiam, to tylko dlatego, że treść profilu mnie zainteresowała i mi odpowiada. Odnośnie współprac - na początku też pisałam do kilku firm ale z czasem zrozumiałam, że nie to jest ważne i nie będę się ośmieszać. Póki co, stać mnie na kosmetyki a jeśli pewnego dnia jednak tak nie będzie to zmienię tematykę bloga :)

    OdpowiedzUsuń

Na komentarze/pytania odpisuję pod postem :)
Spam - kasuję,