PŁUKANKOWA AKTUALIZACJA | NAWILŻAJĄCE PŁUKANKI I JAKICH UNIKAĆ ABY NIE DOPADŁ NAS PRZESUSZ

Ostatnio moje włosy stają się co raz bardziej suche. Dalej puszą się i elektryzują. Od jesieni mam z nimi problem. Im dłuższe (obecnie mierzą ok. 85 cm), tym bardziej problematyczne. Przeglądając stare wpisy na moim blogu, między innymi NdW muszę stwierdzić, że trochę zaniedbałam od wakacji pielęgnację. Kiedyś użycie płukanki czy zrobienie peelingu to było dla mnie coś obowiązkowego. Teraz oprócz mycia i nałożenia maski, nałożę na noc jeszcze olej i  tyle. Włosy mam dość problematyczne, gdyby nie jakakolwiek pielęgnacja, nie wrzucałabym ich zdjęć. Nie mniej jednak powoli układam sobie nowy plan pielęgnacji. Przedstawię go Wam w najbliższym poście. 

A tymczasem chcę Wam pokazać nawilżające płukanki do włosów.




Dotychczas na moim blogu pojawiło się dość sporo wpisów o płukankach. Zobaczcie TU

Włosy suche, zniszczone niekoniecznie polubią się z płukanką np. ze skrzypu, rumianku, piwa, kory dębu, mięty czy też pokrzywy. Zioła te mogą wysuszać włosy, dlatego dziś chcę Wam pokazać płukanki o nawilżającym działaniu (małe prawdopodobieństwo, że komuś zaszkodzi). Aczkolwiek każde włosy reagują inaczej.

1)  PŁUKANKA Z LIPY. Z tego co pamiętam suszyłam ją pod koniec czerwca ubiegłego roku. Po zaparzeniu ma lekko gęstawą konsystencje, pozostawia śluz. Co do proporcji zwykle sypię na oko. Dla mnie w działaniu jest jeszcze mocniejsza od siemienia lnianego. Na moich włosach zauważyłam, że ma działanie wygładzające, dyscyplinujące. Silnie zmiękcza, odżywia i nawilża. Idealna do problematycznej skóry głowy. Bardziej szczegółowo opisałam ją TU.

2) Wszystkim dobrze znana PŁUKANKA Z SIEMIENIA LNIANEGO.  Gotowałam siemię w rondelku na małym ogniu bardzo często  je mieszając. Na oko 2 szklanki wody dawałam niepełne 2 łyżki siemienia. Kiedy wywar był gęsty, przecedziłam i poczekałam aż ostygnie. Włosy są śliskie, lejące, mięciutkie. Żeby wzmocnić efekt wygładzenia może siemię dodać do laminowania żelatyną. 

Kolejne 2 płukanki są dla mnie nowością. Testuję je dopiero od niedawna.

3) PŁUKANKA Z KORZENIA LUKRECJI - płukanka humektantowa, nawilża, dodaje objętości, nabłyszcza, odbija włosy u nasady. Idealna do problematycznej skóry głowy (łojotok, podrażnienia), a także hamuje wypadanie włosów. Tym razem zamiast od razu zalewać ziół wrzątkiem, zalewam 2-3 łyżki korzenia lukrecji zimną wodą (ok. pół litra) i gotuję 10 minut.

4) PŁUKANKA Z KORZENIA PRAWOŚLAZU - nawilża, wygładza, nabłyszcza, odbija włosy u nasady, włosy pozostają dłużej świeże. Proporcje: j.w

Dwóch ostatnich płukanek mam zamiar także użyć podczas olejowania na mokro, pod olej ;) Co do ziół nie polecam Wam kupować gotowych w torebkach herbat. Najlepsze są te, które same zbierzecie lub kupicie właśnie w torebkach (Flos), z których możecie ami sypać.

A JAKA JEST WASZA ULUBIONA PŁUKANKA ?


10 komentarzy :

  1. Hej mam problem z wywijającymi się końcami olejuje dodaje też olej do maski po umyciu nakładam serum i trochę oleju a one wraz się wywijają co zrobić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może to kwestia strzyżenia?

      Usuń
    2. Strzyże maszynką

      Usuń
    3. Mi jedynie pomagają odżywki w sprayu, teraz jestem zadowolona z wax sun

      Usuń
  2. Właśnie sobie uświadomiłam, że strasznie dawno nie zafundowałam moim włosom żadnej płukanki. Kiedyś bardzo lubiłam płukankę z lukrecji.

    OdpowiedzUsuń
  3. może spróbuję zrobić sobie z siemienia lnianego:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja ostatnio zaczęłam wprowadzać płukanki na stałe :) Świetnie sprawdza się u mnie przede wszystkim piwna i staram się ją stosować ok. 2 razy w tygodniu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. płukankę z siemienia mam zamiar zrobić od dawna i nie mogę się za nią zabrać :p

    OdpowiedzUsuń
  6. Kurcze, ja wciąż nie potrafię przekonać się do płukanek. Jedyna, której używam, to ta gencjanowa, by ochłodzić kolor włosów...

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie stosuję płukanek, ale zainteresowałaś mnie tymi... :-)

    OdpowiedzUsuń

Na komentarze/pytania odpisuję pod postem :)
Spam - kasuję,