PŁUKANKOWA AKTUALIZACJA | NAWILŻAJĄCE PŁUKANKI I JAKICH UNIKAĆ ABY NIE DOPADŁ NAS PRZESUSZ

Ostatnio moje włosy stają się co raz bardziej suche. Dalej puszą się i elektryzują. Od jesieni mam z nimi problem. Im dłuższe (obecnie mierzą ok. 85 cm), tym bardziej problematyczne. Przeglądając stare wpisy na moim blogu, między innymi NdW muszę stwierdzić, że trochę zaniedbałam od wakacji pielęgnację. Kiedyś użycie płukanki czy zrobienie peelingu to było dla mnie coś obowiązkowego. Teraz oprócz mycia i nałożenia maski, nałożę na noc jeszcze olej i  tyle. Włosy mam dość problematyczne, gdyby nie jakakolwiek pielęgnacja, nie wrzucałabym ich zdjęć. Nie mniej jednak powoli układam sobie nowy plan pielęgnacji. Przedstawię go Wam w najbliższym poście. 

A tymczasem chcę Wam pokazać nawilżające płukanki do włosów.




Dotychczas na moim blogu pojawiło się dość sporo wpisów o płukankach. Zobaczcie TU

Włosy suche, zniszczone niekoniecznie polubią się z płukanką np. ze skrzypu, rumianku, piwa, kory dębu, mięty czy też pokrzywy. Zioła te mogą wysuszać włosy, dlatego dziś chcę Wam pokazać płukanki o nawilżającym działaniu (małe prawdopodobieństwo, że komuś zaszkodzi). Aczkolwiek każde włosy reagują inaczej.

1)  PŁUKANKA Z LIPY. Z tego co pamiętam suszyłam ją pod koniec czerwca ubiegłego roku. Po zaparzeniu ma lekko gęstawą konsystencje, pozostawia śluz. Co do proporcji zwykle sypię na oko. Dla mnie w działaniu jest jeszcze mocniejsza od siemienia lnianego. Na moich włosach zauważyłam, że ma działanie wygładzające, dyscyplinujące. Silnie zmiękcza, odżywia i nawilża. Idealna do problematycznej skóry głowy. Bardziej szczegółowo opisałam ją TU.

2) Wszystkim dobrze znana PŁUKANKA Z SIEMIENIA LNIANEGO.  Gotowałam siemię w rondelku na małym ogniu bardzo często  je mieszając. Na oko 2 szklanki wody dawałam niepełne 2 łyżki siemienia. Kiedy wywar był gęsty, przecedziłam i poczekałam aż ostygnie. Włosy są śliskie, lejące, mięciutkie. Żeby wzmocnić efekt wygładzenia może siemię dodać do laminowania żelatyną. 

Kolejne 2 płukanki są dla mnie nowością. Testuję je dopiero od niedawna.

3) PŁUKANKA Z KORZENIA LUKRECJI - płukanka humektantowa, nawilża, dodaje objętości, nabłyszcza, odbija włosy u nasady. Idealna do problematycznej skóry głowy (łojotok, podrażnienia), a także hamuje wypadanie włosów. Tym razem zamiast od razu zalewać ziół wrzątkiem, zalewam 2-3 łyżki korzenia lukrecji zimną wodą (ok. pół litra) i gotuję 10 minut.

4) PŁUKANKA Z KORZENIA PRAWOŚLAZU - nawilża, wygładza, nabłyszcza, odbija włosy u nasady, włosy pozostają dłużej świeże. Proporcje: j.w

Dwóch ostatnich płukanek mam zamiar także użyć podczas olejowania na mokro, pod olej ;) Co do ziół nie polecam Wam kupować gotowych w torebkach herbat. Najlepsze są te, które same zbierzecie lub kupicie właśnie w torebkach (Flos), z których możecie ami sypać.

A JAKA JEST WASZA ULUBIONA PŁUKANKA ?


Czytaj dalej

ULUBIONA MASKA DO WŁOSÓW OSTATNICH TYGODNI

Ostatnio moja pielęgnacja włosów stała się bardziej naturalna. Poniekąd wiązało się to z kupnem nowych kosmetyków, m.in masek. Jedną z nich jest Planeta Organica maska do włosów Marokańska. Kosmetyk przeznaczony jest głównie do włosów osłabionych, wypadających. Zapewnia ochronę włosom przed szkodliwym wpływem środowiska zewnętrznego. Skład jest rewelacyjny. Znajdziemy w niej olej arganowy. Mamy także olej neroli, olej laurowy, oliwę z oliwek, olej eukaliptusowy, olej lawendowy, ekstrakt z oregano. Pod koniec składu znajdziemy także dwa silikony. Dla moich włosów skład idealny, są w nim olejki, które moje włosy uwielbiają + silikony. Razem tworzą na moich włosach świetny efekt ;)



Skład: Aqua with infusions of Organic Argania Spinosa Kernel Oil (organic argan oil), Organic Citrus Aurantium Amara Flower Oil (organic neroli oil), Laurus Nobilis Leaf Extract (laurel oil), Olea Europaea Fruit Oil (olive oil), Eucalyptus Globulus Leaf Oil (eucalyptus), Lavandula Angustifolia (Lavender) Oil (lavender oil), Origanum Vulgaris Extract (extract of oregano); Cetearyl Alcohol, Glyceryl Srearate, Behentrimonium Chloride, Cetyl Ether, Isopopyl Palmitate, Cyclopentasiloxane, Dimethiconol, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Parfum, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Citric Acid.

Maska ma wygodne 300 ml. plastikowe opakowanie. Ma ciemno zieloną gęstą konsystencję. Jeżeli chodzi o zapach to ja wyczuwam tu tradycyjne męski pefumy + kadzidła. Dla mnie bomba ;)


Zastanawiam się czy moje włosy ostatnio nie stały się wysokoporowate. Są suche, dalej walczę z puchem i elektryzowaniem. Nic mi nie pomaga ;/ Po jakiejkolwiek samej masce ciężko mi je okiełznać. Wyjątkiem jest właśnie ta marokańska maska. Włosy dzięki niej zyskują na objętości, są sprężyste, ale nie spuszone i nie naelektryzowane. Bardzo miłe w dotyku, nawilżone i zdyscyplinowane, ale nie są oklapnięte. Włosy są mięciutkie i błyszczące. Kosmetyk polubiłam już po pierwszym użyciu. Co więcej maska niesamowicie ułatwia rozczesywanie włosów. Jeżeli chcę wzmocnić jeszcze bardziej działanie, przed nakładam olejek Trifladi (RECENZJA KLIK) lub olej laurowy (RECENZJA KLIK). Myślę, że najlepiej sprawdzi się na włosach średnioporowatych, lub wysoko (jeżeli połączycie ją np. z jakimś olejem). To typowo emolientowa maska, włosy bardzo cienkie może obciążać. Producent zaleca stosowanie maski na długość, na 5-10 minut. Nic nie wspomina o trzymaniu jej na skórze głowy, a ponoć ma stymulować porost włosów i przeciwdziałać wypadaniu? Ja swoje włosy rzadko stylizuję, ale wyczytałam też, że u innych dziewczyn ta maska ułatwia stylizację, włosy stają się na nią bardziej podatne. Podkreśla też skręt loków.


Za maskę zapłaciłam 21,45. Polecam serdecznie. Co o niej sądzicie ;) ?

+ZAPRASZAM NA MOJEGO IG KLIK



Czytaj dalej

PODSUMOWANIE MIESIĘCZNEJ PIELĘGNACJI KOSMETYKAMI DERMENA | JAKIE EFEKTY I CZY WŁOSY COŚ UROSŁY ?

Ponad miesiąc temu dostałam propozycję przetestowania kosmetyków do włosów Dermena do włosów osłabionych, nadmiernie wypadających. W skład zestawu wchodzi: szampon, odżywka i żel. Mimo przetestowania już wielu kosmetyków do włosów, z Dermeny jeszcze nic nie stosowałam, więc byłam bardzo ciekawa efektów. Kosmetyki zawierają w składzie molekułę Regen7- aktywną substancję pochodzenia witaminowego, wzmacniającą mieszek włosowy, poprawiającą jego odżywienie i stymulującą odrastanie włosów.

Przez ostatnie 30 dni starałam się swoją pielęgnację podporządkować właśnie tym kosmetykom. Mając aż 3 kosmetyki z tej serii liczyłam na naprawdę dobre efekty, zwłaszcza jeżeli chodzi o wzmocnienie włosów i porost ;)

Szampon:


Od Producenta: "Szampon dermena® przeznaczony jest do pielęgnacji włosów osłabionych nadmiernie wypadających. Dzięki zastosowaniu opatentowanej substancji czynnej pochodzenia witaminowego - molekuły Regen7 - szampon dermena® hamuje wypadanie włosów i stymuluje proces ich odrastania. Molekuła Regen7 wzmacnia mieszek włosowy, poprawiając jego odżywienie. Reguluje pracę gruczołów łojowych i chroni przed powstawaniem podrażnień. Dodatek wysokiej jakości składników sprawia, że szampon dermena® dokładnie myje skórę głowy i znakomicie pielęgnuje włosy. Po jego zastosowaniu włosy są mocniejsze, a skóra głowy odzyskuje naturalną równowagę. Szampon nie obciąża włosów."

Na początku byłam sceptycznie nastawiona do tego kosmetyku, bo patrząc na skład, wydaje się być to tzw ''rypacz'' czyli naprawdę mocny szampon. Okazał się być naprawdę dobrym produktem. Przede wszystkim podoba mi się w nim to, że przedłuża świeżość włosów. Włosy nawet 3 dnia wyglądają nienagannie. W kwestii oczyszczania skóry głowy nie mam do niego żadnych zastrzeżeń. Dobrze radzi sobie z domyciem olei i innych mieszanek na włosach. Mimo mocnego składu, nie zauważyłam żeby całkowicie pozbawiał włosy dobroczynnego działania po wyżej wspomnianym oleju czy też odżywki/maski. Szampon nie podrażnił mojej skóry głowy, nie wysuszył. Spisał się naprawdę dobrze. Jeżeli chcecie przedłużyć świeżość Waszych włosów i dodatkowo wzmocnić cebulki, polecam ;)



Skład nie oszukujmy się, nie jest rewelacyjny. Jest w nim dużo chemii. Początek to same detergenty. emulgator (emolient), hydrolizat proteiny pszenicy, wyciąg z liści orzecha włoskiego, emulgator, molekuła Regen7, zapach, dużo konserwantów, regulatory PH, parabeny, znowu konserwanty, emulgator, witamina E, przeciwutleniacz, emulgator, zapachy.

Odżywka

Od Producenta: "Odżywka do włosów dermena® jest produktem innowacyjnym, opracowanym z myślą o wzmocnieniu włosów suchych, osłabionych i wypadających. Unikalne połączenie składników odżywczych oraz wygładzających wzmacnia włosy i odbudowuje ich strukturę keratynową. Opatentowana substancja czynna pochodzenia witaminowego wzmacnia mieszek włosowy, poprawia jego odżywienie oraz chroni przed powstaniem podrażnień. Spowalnia proces wypadania włosów i przywraca naturalną równowagę skórze głowy. Odżywka dermena® nie obciąża włosów. Nadaje włosom miękkość, gładkość i połysk, ułatwia ich rozczesywanie. Odżywka dermena® stanowi doskonałe uzupełnienie kuracji szamponem z linii dermena®, hamującym wypadanie włosów i przeznaczonym do codziennej pielęgnacji".

Kolejny produkt to odżywka wzmacniająca, ułatwiająca rozczesywanie. Ogólnie nie jest zła, ale dla moich włosów trochę za słaba.


Wolę kosmetyki bardziej treściwe, o lepszym składzie. Tutaj z dobroczynnych składników znajdziemy jedynie masło Shea i i wzmacniającą molekułę Regen7. Maska ma kremową konsystencję, pachnie aptecznie.  Zdecydowanie ułatwia rozczesywanie, włosy stają się nawilżone. Posiadaczki zwłaszcza włosów cienkich i delikatnych powinny być zadowolone. Moje włosy trochę puszy. Jest bardzo wydajna, ja dalej mam prawie całą tubkę produktu. Teraz, żeby wzmocnić działanie mam zamiar ją łączyć z olejami.

Żel


Od Producenta: "Żel  dermena® jest produktem przeznaczonym dla osób obserwujących u siebie nasilone objawy wypadania włosów. Dzięki zawartości opatentowanej substancji czynnej pochodzenia witaminowego, żel dermena® hamuje wypadanie włosów oraz stymuluje proces ich odrastania. Chroni skórę głowy przed powstawaniem podrażnień. Zawarta w preparacie kreatyna działa kondycjonująco i regenerująco na włosy i skórę. Wzmacnia je oraz chroni przed szkodliwym wpływem czynników zewnętrznych. Żel dermena® przywraca włosom naturalną gęstość i nadaje im zdrowy wygląd. Korzystnie wpływa na kondycję skóry głowy. Preparat cechuje  doskonała jakość kosmetyczna - nie natłuszcza i nie skleja włosów, bardzo dobrze się wchłania. Praktyczny w użyciu aplikator umożliwia odpowiednie dozowanie i precyzyjne nakładanie preparatu na obszary skóry wymagające kuracji. Efekt związany z zahamowaniem wypadania włosów oraz ustępowaniem łojotoku obserwuje się już po 3 tygodniach regularnego stosowania żelu dermena®".



Dla mnie jest to taka wisienka na torcie. Zdecydowanie najlepszy produkt z tej serii. Żel wcierałam w skórę głowy, w wilgotne włosy. Świetnie radzi sobie z podrażnieniami i innymi problemami skórnymi. Szybko się wchłania, nie skleja włosów,  nie ma mowy o żadnym przetłuszczeniu. Moim zdaniem działanie ma podobne do Cerkogelu 10. Nawilża, koi podrażnienia. Jest bezzapachowy. Bay hair nie zauważyłam, w moim przypadku miesiąc stosowania to chyba za mało. Powrócę jeszcze do niego w maju.

PODSUMOWANIE:

Zaczynając testy nie miałam problemu z wypadaniem włosów, bardziej liczyłam na ogólne wzmocnienie włosów,  porost nowych i zmniejszenie przetłuszczania. Odkąd stosuję te produkty widzę trochę mniej włosów na szczotce, nie zauważam ich praktycznie wcale na ubraniach. W tej kwestii widzę różnicę! Ceny tych kosmetyków nie są drogie: żel: 23 zl, odżywka: 19 zł, szampon 20 zł (tu mogłoby być taniej), Skóra głowy też przetłuszcza się wolniej. Co do przyrostu: długość włosów przed kuracją: 83 cm, po kuracji: 84,5 cm.
Czytaj dalej

BUBLE WŁOSOWE | TYM KOSMETYKOM MÓWIĘ NIE !

W listopadzie pojawił się post o hitach włosowych, które się u mnie nie sprawdziły. Ciekawskich odsyłam http://takingcareofhair.blogspot.com/2016/11/5-hitow-wosowych-ktore-sie-u-mnie-nie.html. Postanowiłam w pewnym sensie kontynuować tę serię. Dziś krótko i treściwie. Oto 5 moich ostatnich rozczarowań:


1. BALSAM WZMACNIAJĄCY ECOLAB - PRZYSPIESZENIE WZROSTU&OBJĘTOŚĆ. 
O marce EcoLab słyszałam całą masę rewelacyjnych opinii. Pech chciał, że mój pierwszy ich produkt okazał się bubelkiem. Nie będę zbytnio się rozpisywać, bo pełną recenzję znajdziecie TU. W kilku słowach: mimo dobrego składu, nie sprawdził się. Zdecydowanie za lekki, nie robił nic dobrego z włosami, a nawet puszył je. Zamiast objętości był puch!

2. KURACJA JANTAR NA GORĄCO,
Kolejny kosmetyk Jantar, który się u mnie nie sprawdził ;(  Włosy po niej były porowate, nastroszone, spuszone. Mam kolejny dowód, że olej avocado, kokosowy i proteiny nawet w najmniejszej ilości się u mnie nie sprawdzają. Co więcej, na drugi dzień miałam po niej podrażnioną skórę głowy. Pełną recenzję znajdziecie TU.

3. REVLON UNIQ ONE LOTUS ODŻYWKA 10W1 
Z siostrzaną wersją KLIK moje włosy bardzo się polubiły. Załapała się nawet w ulubieńcach 2016 roku. Mała odżywka w formie pianki idealnie wykańczała fryzurę, zabezpieczała przed rozdwojeniami i świetnie wygładzała moje włosy. Wersja Lotus mimo ładniejszego zapachu nie robiła z moimi włosami kompletnie nic! ;(

4. PŁYN ANTYELEKTROSTATYCZNY ANIA BARWA
Na początku polecałam ten produkt, ale im dłużej go używam, tym bardziej jestem na NIE. Sprayem możemy psikać ciuchy przed prasowaniem lub założeniem, dywany, tapicerkę. Moje włosy jesienią i zimą przeokropnie się elektryzują. Pryskałam nim środek czapki, szalik, kołnierz od kurtki i niestety nic nie pomogło. Stosowany na włosy tylko na chwilę je ujarzmił, po chwili problem wrócił, a wieczorem włosy były bardzo obciążone i wyglądały okropnie. Jak po deszczu.

5. ISANA KURACJA NAWILŻAJĄCA
Przez jesień nabyłam sporo odżywek w sprayu do włosów. Szukałam takiej doraźnej pomocy do moich pusząco-elektryzujących się włosów i niestety ta była najgorsza. Mimo fajnego składu (silikony+olejki) nie sprostała moim oczekiwaniom. Włosy cienkie być może byłyby zadowolone, ale moje NIE. Zero wygładzenia, ujarzmienia, puszyły się dalej. Na moje włosy stanowczo za słaba!

A CO U WAS OSTATNIO SIĘ NIE SPRAWDZIŁO ??
Czytaj dalej

SZAMPONY NA POROST WŁOSÓW FITOKOSMETIK | RECENZJA PORÓWNAWCZA

Szampony te zamówiłam jeszcze przed Bożym Narodzeniem. Oprócz tego, że skusiło mnie hasło ''na porost'', to zaciekawiły mnie też ich niezłe składy. Przeanalizowałam, gdzie mogę dostać je najtaniej i wówczas wybór padł na drogerię ekobieca. Patrząc na dobry skład i dużą pojemność, cena 12,65 wydawała się bardzo atrakcyjna! W moje ręce wpadła wersja gorczycowa i drożdżowa:



OPAKOWANIE: Obydwa szampony mają aż 450 ml pojemności, opakowania są na ''zatrzask'' + mają bardzo ładną szatę graficzną, etykiety są wyprodukowane na śliskim papierze, więc spokojnie nawet po kilku tygodniach użytkowania można przeczytać wszystkie interesujące nas informacje.

CENA: Jest duży rozrzut w cenach. Ja zapłaciłam 12,65 zł. Czasem bywa na promocji za 8-9 zł (bioika.pl), ale na innych stronach jest sprzedawany nawet za 19 zł, i to jest jego cena regularna, więc różnica duża ;/

KONSYSTENCJA: Obydwa szampony są dość gęste, takie ''glutki'' koloru intensywnej czerwieni i zieleni ;)

ZAPACH: Uprzedzam, bo o to często pytaliście na Instagramie, nie czuć w nich ani gorczycy ani drożdży ;) Gorczycowy pachnie dla mnie tropikalnie, a drożdżowy tak rzęsko, trawą cytrynową. Zapachy długo utrzymują się na włosach. Obydwa bardzo przypadły mi do gustu <3

POROST WŁOSÓW: Chyba najciekawsza kwestia. Prawdą jest to, że odkąd je stosuję, faktycznie moje włosy szybciej rosną, ale moja zewnętrzna pielęgnacja i ta od wewnątrz nie ogranicza się jedynie do tych szamponów na porost. W moim przypadku raczej nie zadziałał SAM szampon na porost, a jeżeli już, to był i dalej jest fajnym dopełnieniem innej kuracji, takim zastępczym wspomagaczem. Ja osobiście uważam, że szampon za krótko jest na naszej skórze głowy żeby mógł SAM zadziałać, więc szansa, że nasze włosy w znaczącym tempie urosną właśnie od niego są dość znikome. Poza tym, ekstrakt z drożdży i gorczycy jest albo daleko albo na samym końcu składu, a co za tym idzie - jego ilość w butelce jest znikoma.

INNE DZIAŁANIE (oceniam użycie solo tzn. sam szampon, bez żadnej maski i odżywki potem).
W działaniu spisują się praktycznie tak samo. Aczkolwiek do tej pory mi jakoś bardzo do gustu przypadł gorczycowy.  Od samego początku byłam zadowolona z ich działania, dobrze oczyszczają skórę głowy jak i resztę włosów, świetnie domywają oleje, włosy po nich nabierają lekkiej objętości. Nie są tak miłe w dotyku jak po dodatkowym użyciu odżywki/maski, ale od tego właśnie je mamy. Ja oceniam działanie samego szamponu ;) Po ich użyciu nie mam też żadnego problemu z ich rozczesaniem. Dodatkowo po tym szamponie włosy są naprawdę nieźle nawilżone. sypkie i odbite u nasady. Skóra głowy nie jest podrażniona, na drugi dzień dalej wygląda dobrze, nie mam potrzeby myć włosów. Dla mnie do użytku na co dzień bomba!


(tak wyglądają włosy po użyciu samego szamponu Fitkosmetik (gorczycowy)

SKŁADY:

GORCZYCOWY:


Główną bazą myjącą jest tu wyciąg z orzechów mydlanych, następnie mamy delikatny składnik myjący kokamidopropylobetainę (może uczulać), wyciąg z liści oczaru wirgilijskiego, kolejna substancja myjąca, zagęstnik&stabilizator piany, substancja myjąca, humektant(gliceryna), olej z kiełków pszenicy, ekstrakt z nasion białej gorczycy, ekstrakt z miodu, ekstrakt z malwy, sól morska, zapach, kwas mlekowy, 3 konserwanty i barwnik

DROŻDŻOWY:


Początek podobny. Główną bazą myjącą jest tu wyciąg z orzechów mydlanych, następnie mamy delikatny składnik myjący kokamidopropylobetainę (może uczulać), wyciąg z liści oczaru wirgilijskiego, kolejna substancja myjąca, zagęstnik&stabilizator piany, wyciąg z szyszek chmielu, substancja myjąca, humektant (gliceryna), słód jęczmienny, ekstrakt z malwy, sól morska, zapach, emulgator&emolient, kwas mlekowy, 3 konserwanty, ekstrakt z drożdży, zapach

*Tak naprawdę te składy nie różnią się jakoś znacząco. Szampon gorczycowy ma ekstrakt z gorczycy dość daleko w składzie, ale już niech będzie :P Niech nazywa się gorczycowy. Ale dlaczego szampon drożdżowy jest drożdżowy skoro ekstrakt z drożdży jest na przedostatnim miejscu w składzie! ? Jak już powinien się nazywać chmielowy :P W składzie mamy dość sporo różnych substancji myjących, głównie są one łagodne.

Podsumowując, oba szampony są warte uwagi. Tak naprawdę polecić bym je mogła wszystkim rodzajom włosa. I mimo że szampony mają w sobie kilka składników oczyszczających: wyciąg z orzechów mydlanych, kokamidopropylobetainę, cocamide DEA, sodium-laureth-5-carboxylate, sól morską, to i tak uważam, że nadadzą się do codziennego użytku. Za niską cenę (o ile dobrze poszukamy) mamy całkiem porządny szampon o dobrym składzie.
Czytaj dalej

JAK ZAPEWNIAM WŁOSOM BLASK?

Często pytacie co konkretnie używam do pielęgnacji włosów, że tak błyszczą. W przeciwieństwie do ciemnych włosów, z włosów blond jest trudniej wydobyć blask. Nie miej jednak, znalazłam na to kilka sposobów.



(zdjęcia były robione bez użycia lampy błyskowej)

1. OLEJOWANIE - Z perspektywy czasu, to właśnie regularne olejowanie włosów przyniosło u mnie największe efekty. Pamiętam to moje kombinowanie i testowanie przeróżnych olei, niekoniecznie dobranych do mojej porowatości. Z czasem poznałam swoje włosy i mimo że wychodzą one ładnie na zdjęciach, nie zawsze są idealne, bywają problematyczne. Nie sprawdzają się na moich włosach typowe oleje tj: kokosowy, makadamia, arganowy. Moje włosy o wiele bardziej wolą mieszanki olejowe (jak Trifladi), olej laurowy, z ogórecznika lekarskiego i inne mniej znane. Oleje dobiera się pod porowatość włosów, ale i to nie zawsze się sprawdza, więc trzeba testować! Pamiętajmy żeby wybierać dobre oleje! Bez chemii, parabenów, konserwantów, najlepiej czyste, 100%. Jak zaczęła się moja przygoda z pielęgnacją włosów, olejowałam je praktycznie przed każdym myciem, chociażby na godzinę, z czasem kiedy stan moich włosów się poprawiał, ograniczyłam ich stosowanie, aż do teraz, kiedy wystarcza mi użyć go 1 w tygodniu. Kiedy rano chcę zaoszczędzić czas, na noc na włosy stosuję taką mieszankę: olej Trifladi + mała porcja maski L'oreal Vitamino Color. Dzięki temu włosy rano po umyciu są niesamowicie dociążone i błyszczące. Polecam wzbogacenie odżywek i masek olejami ;). Co do olei, na chwilę obecną używam: Oleju Trifladi i Oleju Laurowego. Ogólnie od 3 lat jestem wierna marce Etja.

2. REZYGNACJA Z SUSZARKI/LOKÓWKI/PROSTOWNICY - no może nie całkowita, bo po prostownicę i lokówkę sięgam raz do roku. Po suszarkę trochę częściej, ale to i tak bardzo, bardzo rzadko. Dzięki temu, że łuski włosa nie są rozchylone, zdecydowanie włosy bardziej lśnią i nie niszczą się.

3. OSTATNIE PŁUKANIE ZIMNĄ WODĄ - podobnie jak w punkcie 2 - w ten sposób domykam łuski włosa.

4. ODŻYWKI BEZ SPŁUKIWANIA - przez jesień i zimę testowałam wiele różnych odżywek b/s. Szukałam takiej, aby w składzie były olejki lub ekstrakty + silikony. Nie dość, że włosy nabierają blasku, to dają się łatwiej rozczesać i mniej się puszą. Moim faworytem póki co jest Spray dyscyplinujący Timotei Anti Frizz (ma w składzie silikony i ekstrakt z róży jerychońskiej). Nie skleja włosów, nawilża je. Jeżeli macie włosy cieńsze od moich i jest ich mniej, mogę Wam polecić Kurację nawilżającą z Isany z olejem arganowym, babassu i olejem z pestek moreli. Na moje włosy była za słaba, ale i tak uważam, że warto na nią zwrócić uwagę.

5. PŁUKANKI - niekoniecznie te popularne jak: ze skrzypu, pokrzywy, rumiankowa, a np. miętowa KLIK, z lipy KLIK i z siemienia lnianego KLIK. Najlepiej sprawdzają się u mnie w wakacje ze świeżych mieszanek. 

6. SILIKONOWE SERA - silikony wcale nie są takie złe dla naszych włosów, oczywiście stosowane w umiarze. Ja wybieram takie sera, które oprócz silikonów mają też w składzie olejki. Aplikacja serum to ostatni krok w mojej pielęgnacji. Domykam w ten sposób łuski włosa, wygładzam je i chronię przed ich dalszym rozdwajaniem. Dodatkowo mogę liczyć na połysk ;) Przykładowe recenzje tych, które polecam:
*Mythic Oil KLIK
*Kallos Elixir Hair Beautiflying Oil KLIK
*Isana Lekki olejek KLIK

7. STAŁE NAWILŻANIE/ODŻYWIANIE WŁOSÓW - maska lub odżywka po umyciu włosów to obecnie stały rytuał w pielęgnacji włosów, nie tylko u włosomaniaczek. Każdy ma na pewno swoją ulubioną. Osobiście bardzo lubię odżywkę Timotei Drogocenne Olejki KLIK, maski Organic Oil KLIK, z Bovaxów moje włosy najbardziej polubiły się z wersją. Aktualnie testuję marokańską maskę Planeta Organica i póki co, również  jestem mile zaskoczona. Od siebie mogę jeszcze dodać, żeby uważać na produkty fryzjerskie. Nie są one złe, bo sama czasem po nie sięgam, ale czasem płacimy kolosalne ceny za nic. Dlatego warto zwrócić uwagę na skład. A teksty typu: Odżywka nadająca blask mogą okazać się jedynie ściemą Producenta.

8. LAMINOWANIE ŻELATYNĄ Z DODATKIEM MASKI/ODŻYWKI - KLIK

NAFTA KOSMETYCZNA - towarzyszyła mi na początku mojej walki o ładne włosy. Mimo że już jej nie używam, załączyłam ją do listy. Mieszałam ją zazwyczaj z maską/odżywką, dodawałam ją do maski z żółtkiem i cytryną. Najlepiej mi służyła nafta z firmy NEW ANNA COSMETICS. Wystarczy jeżeli będziecie jej używać raz w tygodniu.
Czytaj dalej