OLEJ PERILLA Z PACHNOTKI + OLEJ TAMANU | JAK SPRAWDZIŁY SIĘ NA MOICH WŁOSACH

Dziś o dwóch mniej popularnych olejach jeżeli chodzi o  pielęgnację włosów. Obydwa olejki pochodzą ze sklepu ETJA i tam też je aktualnie znajdziecie. Są zamknięte w buteleczkach z ciemnego szkła, posiadają wygodny aplikator. 


OLEJ PERILLA Z PACHNOTKI (LINK DO NIEGO TU)

Kilka słów na temat samej rośliny od Producenta:

"Roślina jednoroczna z rodziny jasnotowatych. Nazywana również pachnotką brazylijską, pachnotką uprawną oraz perillą zwyczajną. Występuję na obszarach Chin, Indii, Japonii, Półwyspu Indyjskiego i Indochin.  Mocno rozgałęziona roślina rośnie do 1 metra wysokości. Posiada grubowate, zaostrzone liście, a kwiaty są koloru białego o delikatnej budowie. Owoc perilli nazywany inaczej rozłupnią jest pojedynczy, dwu lub wielonasienny i posiada w sobie od 20% do 55 % oleju roślinnego".

Jest to olej tłoczony na zimno. Ma bardzo treściwą konsystencję, jest naprawdę tłusty. Zawiera kwasy tłuszczowe omega 3,6,9. Świetny do olejowania włosów. Wystarczy niewielka ilość aby rozprowadzić go na włosach. Dla jeszcze lepszego efektu, polecam rozczesać delikatnie szczotką już naolejowane włosy. Najbardziej rekomendowany jest do włosów zniszczonych, np. zabiegami fryzjerskimi. Przeciwdziała także łamaniu i rozdwajaniu się końcówek. Używając go na swoich włosach, mogę stwierdzić, że ma mocne działanie dociążające i wygładzające. Włosy nie puszą się, nie elektryzują, są zdyscyplinowane i miękkie w dotyku. Takie oleje lubią moje włosy najbardziej :)

Pielęgnacja ciała/cery/paznokci: uelastycznia, przyspiesza produkcję kolagenu i elastyny, rozjaśnia przebarwienia, idealny do cery trądzikowej, problematycznej (zapobiega rozwojowi bakterii). Wzmacnia także kruchą płytkę paznokcia, wystarczy wetrzeć niewielką ilość olejku lu połączyć go z kremem do rąk. Jeżeli macie suchą skórę, wystarczy wlać kilka kropel oleju do wanny. Sam olej pachnie lekko ziołowo


OLE TAMANU  (LINK DO NIEGO TU)

"Naturalny, nierafinowany, kosmetyczny olej tamanu /foraha/ BIO otrzymany jest poprzez tłoczenie na zimno pestek z dojrzałych owoców drzewa tamanu rosnącego na wyspie Tahiti. Zawiera fitosterole, 70% NNKT, kwas kalofillowy (odpowiadający za działanie przeciwbakteryjne) i kallofilloidynę".

Olej Tamanu ma intenywny zapach,  dla mnie porównywalny do przyprawy maggi. Najlepiej moim zdaniem sprawdzi się do włosów kręconych, chroniąc ich przed puszeniem, a także cienkich. Na moje włosy jest nieco za lekki, co prawda nawilża włosy, ale nie dociąża ich i nie wygładza tak jak poprzednik. Produkt ten polecałabym także problematycznym skórom głowy. Wspomaga on leczenie łuszczycy, łagodzi stany zapalne, eliminuje łupież, a także reguluje pracę gruczołów łojowych.

Pielęgnacja cery: jest to chyba najpopularniejszy olej w walce z trądzikiem. Ma m.in działanie antybakteryjne. Poleca się go mieszać z niewielką ilością olejku lawendowego/geraniowego lub z drzewa różanego.

**WSZYSTKIE OLEJE, KTÓRE DO TEJ PORY RECENZOWAŁAM ZNAJDZIECIE TU **

Słyszeliście/mieliście któryś z nich? :)
Czytaj dalej

PAPRYKOWA MASKA DO WŁOSÓW FRATTI NA POROST I WZMOCNIENIE

Dziś recenzja mało popularnego kosmetyku do włosów, a mianowicie maski Czerwona Papryka Fratti: wzmocnienie i wzrost na bazie żywej wody. Akurat tę wersję z tego co zauważyłam możecie kupić jedynie w sklepie Agnieszki KLIK. Recenzji tej maski nie znalazłam w Internecie, więc postanowiłam być pierwsza.


Początkowo plan był taki aby maskę wcierać w skórę głowy w celu pobudzenia krążenia. Na skórę głowy nałożyłam ją jedynie raz. Dlaczego? A no dlatego, że miałam potworny problem żeby potem zmyć ją, trzeba się było trochę z tym namęczyć, więc dałam sobie spokój. Poza tym włosy myję co 2 dzień, więc obstawiam, że nałożenie maski max 3 razy w tygodniu nie wpłynęłoby znacząco na przyrost.


Stosuję ją solo po myciu, a najlepsze efekty uzyskuję po wcześniejszym olejowaniu na noc olejem Kesh King. Wtedy efekt jest najlepszy <3 Potrzebna jest naprawdę niewielka ilość aby zobaczyć efekty. Maska fantastycznie wygładza włosy, są one zdyscyplinowane, gładkie, nie elektryzują się. Świetnie je nawilża, a w dodatku mam wrażenie, że działa jak prostownica, tyle, że bez działania ciepła :)

Na stronie sklepu widnieje informacja żeby nie nakładać maski na wrażliwą skórę głowy i z tym się zgadzam. Niejednokrotnie doświadczyłam lekkiego pieczenia palców i skórek wokół paznokci. Przez papryczkę w składzie, maska ma naprawdę mocne działanie. Maska też potrafi obciążyć, któregoś razu wzbogaciłam ją odrobiną oleju kameliowego i to było zdecydowanie za dużo :P

Zapach ciężko określić, taki typowo kosmetyczny, przyjemny.

Jeżeli chcecie wzmocnić Wasze cebulki włosowe, odżywić je i przyspieszyć ich wzrost, polecam :)


Przy okazji wspomnę o słynnej wcierce Lady Banfi, po której rosną włosy :)

Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol (emolient), Behetrimonium Chloride, Hydroxyethylcellulose, Caprylic/Capric Triglyceride, Cetrimonium Chloride, Soybean Glycerides (glicerydy sojowe), Butyrospermum Parkii Butter Unsaponifiables (Niezmydlalna frakcja masła shea), Olea Europea (Olive) Husk Oil (Olej z łusek oliwek, olej oliwkowy), Capsicum Anuum Extract (ekstrakt z papryki ostrej), Methylparaben, Parfum, Tetrasodium EDTA, Citric Acid, Methylisothiazolinone.

Czytaj dalej

NAJLEPSZA ODŻYWKA B/S W SPRAYU DO MOICH WŁOSÓW

Ciężko znaleźć do moich włosów dobrą odżywkę bez spłukiwania. Pierwsze na co zwracam uwagę to skład, musi być bez protein, których moje włosy nie lubią (wzystkie Glisskury mają np. proteiny). Im krótszy i mniej przekombinowany skład, tym lepiej. Nie musi też być naturalna/organiczna, takie też miałam i niekoniecznie się sprawdziły. Ważne też aby miała silikony,  przynajmniej jeden. Kiedy nie mam czasu na pielęgnację, zależy mi żeby odżywka dociążyła, ułatwiła rozczesywanie i wizualnie poprawiła wygląd włosów.



Kilka miesięcy temu w moje ręce trafił spray dyscyplinujący Timotei Anti-Frizz. Po moim poleceniu wiem, że wiele z Was chciało go kupić, ale niestety nigdzie nie mogliście na tę odżywkę trafić. Ja swoją mam z Rossmanna, ale z tego co wiem, drogeria ta wycofała się ze sprzedaży tego kosmetyku.

Odżywka ma pojemność 150 ml, jest wydajna. Ma wygodne opakowanie z porządnym aplikatorem. Butelka posiada także wypustki, dzięki czemu produkt nie wyślizguje się z dłoni. Ma przepiękny zapach, porównywalny do białych landrynek, migdałowo-kokosowy. Konsystencja jest dwufazowa, przed użyciem należy wstrząsnąć, aby warstwy się połączyły. Za spray zapłaciłam 13zł.




Co do działania: nie obciąża moich włosów, ale wiadomo trochę ich mam do okiełznania. Wystarczająco dobrze radzi sobie z okiełznaniem puchu. Można ją stosować na wilgotne/suche włosy. Ujarzmia i dyscyplinuje. Wizualnie ''odżywia''. Wiadomo, że nie zastąpi działania masek :) Nadaje delikatny połysk. Zmiękcza włosy, są one naprawdę miłe w dotyku. Znacząco ułatwia rozczesywanie. Sprawdza się również jako termoochrona. Szybko się wchłania, a włosy po jej użyciu pięknie pachną. Faktycznie może spowalniać rozdwajanie końcówek (dzięki silikonom). W tym roku wyjątkowo rzadko je podcinałam.  Zawiera ekstrakt z róży z jerycha. Do szybkiej pielęgnacji i dla zabieganych bardzo polecam :)

Skłąd: Aqua, Cyclopentasiloxane, Phenyl Trimethicone, Glycerin, Dimethicone, Selaginella Lepidophylla Aerial Extract, Trehalose, Glucononolactone, PEG/PPG-18/18 Dimethicone, Cetrimonium Chloride, Polyquaternium-16, Disodium EDTA, Butylene Glycol, Benzophenone-4, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Parfum, DMDM Hydantoin, Iodopropynyl Butylcarbamate, Amyl Cinnamal, Benzyl Alcohol, Butylphenyl Methylpropional, Coumarin, Hexyl Cinnamal, Limonene.

Dalej uważam, że do moich włosów najlepsza drogeryjna firma to Timotei :)
Czytaj dalej

AKTUALIZACJA | WŁOSY W SIERPNIU | PLANY NA WRZSEIEŃ


Wraz z początkiem września czas na aktualizację włosową. Sierpień był miesiącem wielu imprez, wyjazdów i innych wydarzeń. Pielęgnacja często ograniczała się do totalnego minimum, a przez częstą stylizację, włosy stały się bardziej porowate. Dlatego też w tym tygodniu podcięłam na wprost zniszczone końcówki maszynką. Polecam tę metodę, efekt jest naprawdę zadowolony, a końcówki zdecydowanie wolniej się rozdwajają. W sierpniu zdecydowanie za mało używałam masek, ograniczyłam się jedynie do oleokremu i odżywki fryzjerskiej ''na szybko''.
W ubiegłym miesiącu nie stosowałam nic wspomagającego przyrost. Nie mnie jednak z wielką ulgą pozbyłam się 2 cm. Po podcięciu włosy mierzą 87,5 cm.
Najczęściej stosowane produkty w sierpniu to:

*malinowy szampon familijny (z SLS)
*olej Navratna
*odżywka Montibello Smarttouch
*szampon Aleppo z olejkiem z róży (bardzo delikatny)



Plan na wrzesień to wcierka Banfi Hajszesz po każdym myciu, witaminy Piloxidil i cynk+wit B6, aczkolwiek bardziej liczę na jego działanie na paznokciach :) + wprowadzę też częstsze olejowanie, w ruch pójdą oleje indyjskie. Zależy mi  na jeszcze większym odżywieniu włosów i zapewnieniu im blasku.

MÓJ INTAGRAM: KLIK

Czytaj dalej

JAK SPRAWDZIŁ SIĘ U MNIE OLEJ Z PESTEK MALIN?

Po kilku miesiącach stosowania przyszedł czas na recenzję oleju z pestek malin, który otrzymałam od firmy Etja. Jest to olej nierafinowy, zawiera nienasycone kwasy tłuszczowe  omega-3 (ALA), omega-6 (LA), witaminy A i E oraz kwas elagowy mający właściwości przeciwbakteryjne i przeciwwirusowe. Olej ma wiele działań. Producent zapewnia nas między innymi o tym, że
działa on przeciwalergicznie, pobudza regenerację nabłonków i tkanki łącznej, dzięki temu przyspiesza gojenie się ran, oparzeń i odmrożeń. Wspomaga wytworzenie kolagenu i elastyny, zwiększając elastyczność i jędrność  skóry oraz redukcję zmarszczek. Dodatkowo olej z malin pełni funkcję naturalnego filtra przeciwsłonecznego, który absorbuje promieniowanie z zakresu UVB i UVA. 

Zaczniemy od działania na włosy. Na wielu blogach wyczytałam, że jest on polecany do włosów wysokoporowatych. Moje są średnioporowate i olej ten nie sprawdza się tak jakbym chciała, jest wyjątkowy za słaby w działaniu, więc sama się zastanawiam czy aby na pewno sprawdziłby się przy włosach z otwartymi łuskami, zniszczonymi, suchymi. Zauważam jedynie lekkie nawilżenie i nic poza tym, zero dociążenia czy też jakiegoś spektakularnego odżywienia. Nakładałam go solo jak też mieszałam go z odżywkami/maskami. Być może bardziej odpowiedni będzie przy włosach kręconych.

 (tutaj olej z pestek malin+oleokrem z L'biotica)

Działa za to świetnie w pielęgnacji twarzy. Czasem mieszam go z odrobinką kremu i wklepuję go na noc. Świetnie nawilża, super radzi sobie sobie z suchym skórkami i nie zapycha. Jet polecany nawet do cery trądzikowej. Wyraźnie uelastycznia. Dobrze sobie też radzi przy pielęgnacji spierzchniętych, suchych dłoni. Polecam mieszać go z Waszym ulubionym kremem do rąk. Rano skóra jest bardzo miła w dotyku i zregenerowana. Wypróbowałam go także jako dodatek do kąpieli. W tym przypadku nie sprawdził się tak świetnie jak np. olej z ogórecznika lekarskiego, który praktycznie zastępował mi balsam do ciała.

Jego zapach jest neutralny, olej ma wygodny aplikator, dzięki któremu dozujemy odpowiednią ilość produktu. Jego konsystencja jest dość lekka, olej szybko się wchłania. Za 50ml produktu zapłacimy 25zł. Dostaniecie go TU. Podsumowując, ja osobiście wolę bardziej treściwe oleje, zwłaszcza jeżeli mówimy o pielęgnacji włosów.  Mimo wszystko w przypadku pielęgnacji twarzy, ze wszystkim olei jakie miałam okazję przetestować, ten zdecydowanie sprawdził się najlepiej.

SŁYSZELIŚCIE O OLEJU Z PESTEK MALIN :) ?

Czytaj dalej

2 CIEKAWE SPOSOBY NA PŁUKANKĘ DO WŁOSÓW + WEEKENDOWA PIELĘGNACJA


Sobotnią pielęgnację rozpoczęłam od nałożenia w piątek na noc oleju Navratna (więcej o nim TU). Wcześniej też przygotowałam płukankę aloesową (sposób 1). Następnie włosy umyłam szamponem Timotei aloes&mleczko kokosowe. Mimo SLS w składzie spokojnie używam go na co dzień, nie podrażnia mojej skóry głowy. Świetnie oczyszcza, domywa oleje, ułatwia też rozczesywanie włosów Następnie na kilkanaście minut nałożyłam maskę toskańską Planeta Organica. Nie jestem jej wielką fanką, zawarta w składzie oliwa z oliwek ma raczej zbyt słabe działanie na moje włosy. O wiele bardziej wolę marokańską. Kolejnym krokiem była płukanka aloesowa. Żeby uniknąć puszenia, spryskałam włosy odżywką Timotei Anti-Frizz, a na sam koniec końcówki zabezpieczyłam serum Artego, które w składzie ma: proteiny pszenicy, olej tsubaki, olej arganowy i kameliowy.


I sposób na płukankę aloesową:  proporcje: 450 ml wody na 3 łyżeczki wyciągu z aloesa (może być też sok, aby bez cukru i innych dodatków). Woda ma być przegotowana lub destylowana. Płukanka ta ma silne działanie nawilżające, może być też stosowana pod olej lub w celu zachowania równowagi PEH.

II sposób, to ta sama ilość wyciągu z aloesa + zaparzona w tej samej proporcji wody, ziołowa herbata z Biedronki, która dzięki swojemu składowi, sprawdzi się świetnie w pielęgnacji włosów. Zawiera: ziele macierzanki, siemię lniane, koper włoski, anyż i tymianek. Oprócz tego, że nawilża, wzmacnia cebulki włosowe, włosy są sypkie i miłe w dotyku :)


Tak prezentowały się 10 godzin po umyciu, zdjęcie mogłam zrobić dopiero pod wieczór :)

Znacie któryś z tych kosmetyków :) ?
Czytaj dalej

OLEJE INDYJSKIE I INNE MIESZANKI OLEJOWE W MOJEJ AKTUALNEJ PIELĘGNACJI

Ostatni post pojawił się 3 tyg. temu. Nigdy nie miałam takiej przerwy :O Dziś o olejach w mojej aktualnej pielęgnacji. Nie widząc zbyt spektakularnych efektów po stosowaniu pojedynczych olei tj. np. olej z pestek malin, jojoba, z ogórecznika, włączyłam do swojej pielęgnacji oleje indyjskie i inne mieszanki olejowe. Mam wrażenie, że mają one dwukrotnie lepsze działanie, są bardziej dociążające i treściwe w swej konsystencji i działaniu.  Lubię je także za mocne orientalne zapachy, ale wiem, że na niektórych działają one drażniąco. Dzisiejsze oleje to:


* AMLA
* NAVRATANA
* BANIA AGAFII POPRAWA WZROSTU
* KESH KING

Nie używam wszystkich na tyle długo, aby wystawić pełną zbiorczą recenzją, więc skupię się na zapewnieniach producenta, składach i pierwszym wrażeniu.


AMLA -"Olejek Amla zawiera wyciąg z owoców amla (amalaki - agrestu indyjskiego). Po jego użyciu włosy stają się sprężyste, zdrowsze i bardziej błyszczące. Daje odczucie, że włosy są odżywione od środka i dzięki temu są lepiej wypielęgnowane. Olejek ma świeży, orientalny zapach, jest sekretem pięknych włosów kobiet z Indii".

To moje drugie opakowanie Amli. Po raz kolejny zakupiłam małą, 100 ml wersję, która kosztuje niecałe 10 zł. Olej ma zieloną, rzadką konsystencję. Posiada bardzo intensywny zapach, ziołowo-cytrusowy. Wasze gumki do włosów i poszewka od poduszki też mogą nim pachnieć :D. Skład i opakowanie nieznacznie różni się od tej, którą recenzowałam 1,5 roku temu (KLIK)

SKŁAD:
Paraffinum Liquidum - parafina
Canola oil - olej rzepakowy
Elaeis guineensis oil - olej palmowy
Parfum - zapach
Phyllanthus emblica Fruit Extract - ekstrakt owocu Amlaki
BHT - konserwant
Amyl Cinnamal - zapach
Benzyl Alcohol - konserwant
Citral - zapach imitujący cytrynę (silny alergen)
Citronellol - zapach imitujący różę i geraniol (silny alergen)
Coumarin - zapach wysuszonej trawy
Eugenol - zapach imitujący goździki (silny alergen)
Geraniol - zapach imitujący pelargonię (silny alergen)
Isoeugenol - zapach imitujący goździki (silny alergen)
Linalool - zapach imitujący konwalie (silny alergen)
Limonene - zapach imitujący skórkę cytryny (silny alergen)
CI 47000, CI 61565, CI 26100 - barwniki

Składowo przedstawia się to mało ciekawie. Przysłowiowa Amla za zapachem, a więc w śladowej ilości. Ja sama olej jedynie nakładam na długość, omijam skórę głowy ze względu na ogólnie słaby skład i parafinę , która może wyrządzić więcej krzywdy niż pożytku, poza tym olej zawiera całą masę zapachów i benzyl alcohol (konserwant), wrażliwe skóry głowy powinny uważać. Olej nakładany na długość (na kilka godzin przed myciem lub na noc) niesamowicie nabłyszcza włosy i to w nim najbardziej lubię. Włosy są odżywione i miłe w dotyku. Po samym oleju, większych efektów w kwestii wygładzenia i dociążenia nie widzę, dlatego zaraz po spłukaniu używam dodatkowo jeszcze jakieś maski. Olej przeznaczony jest dla włosów od ciemnego blondu po czarne. Ja osobiście nie zauważyłam żeby wpłynął na zmianę mojego naturalnego koloru (tzn. przyciemnienie).

NAVRATNA - to chyba największe zaskoczenie. Jest to ponoć najlepiej sprzedający się produkt w Indiach."Ajurwedyjski olejek do masażu i pielęgnacji włosów - unikalna kompozycja 9 ziół. Olejek uwalnia od bólów głowy, napięcia, stresu, zapewnia zdrowy sen, relaksuje, odpręża. Wykazuje właściwości przeciwbólowe. Zapobiega wypadaniu włosów ich przedwczesnemu siwieniu. Odżywia je i nadaje im zdrowy i naturalny blask". Może być stosowany zarówno przez kobiety jak i mężczyzn.

SKŁAD (nie jestem go pewna, bo nie ma INCI na opakowaniu): Paraffinum Liquidum (parafina), Oil of Sesamum indicum (olej sezamowy), Mentha arvensis (mięta), Parfum (zapach), Emblica officinalis (liściokwiat garbnikowy), Oil of Mentha arvensis (olej z liści mięty), Cinnamom Camphora (cynamonowiec kamforowy), Abrus precatorius (modligroszek różańcowy)Hedychium spicatum (lilia imbirowa), Parmelia perlata (parmelia perlata), Bacopa monn (bakopadrobnolistna), Hibiscus abelmoschus (piżmian właściwy), Butylated Hydroxytoluene (konserwant)Eclipta alba (Bhringraj), Vetiveria zizaniodes, (wetiweria pachnąca) Pogostemon cablin (brodziec paczulka), Cananga odorata (jagodlin wodny), Rosmarinus officinalis (rozmaryn lekarski), Melaleuca alterniofolia (drzewo heraciane), Cos Oil Red EML (CI: 26100; 60725) - barwniki.

Po pierwszym użyciu jestem bardzo mile zaskoczona. Olej pachnie ziołowo, ale zdecydowanie czuć w nim mentol i kamforę. Ma dość wodnistą czerwoną konsystencję. Do tej pory testowałam go razem z maską paprykową na porost Fratti i efekt jak najbardziej na plus. Włosy są miłe w dotyku, zdyscyplinowane i nawilżone. ALE najlepszy jego efekt to niesamowite chłodzenie. Po wtarciu w skórę głowy oleju aż do jego spłukania, czyli przez kilka godzin, czułam przyjemny chłód (na upały idealna opcja). Wiele osób ( w tym mężczyźni) chwali go za to, że pomaga zwalczyć ból głowy. Mimo parafiny w składzie nie mam obaw żeby użyć go na skórę głowy, bo cała reszta składowo prezentuje się jak najbardziej w porządku. 


BANIA AGAFII POPRAWA WZROSTU - na ten olej skusiłam się ze względu na skład. "Olej Do Włosów Poprawa Wzrostu to rewelacyjny sposób na poprawę kondycji włosów oraz pobudzenie ich do wzrostu. Jego formuła składa się z naturalnych i organicznych składników, min.:oleju z nasion anyżu, lnu i mięty, które nawilżają, zmiękczają i odżywiają włosy, wzmacniają cebulki i skórę głowy, pobudzają mikrokrążenie, stymulują procesy wzrostu włosów, wygładzają i sprawiają, że nabierają zdrowego blasku". 
W przypadku tego olejku, producent zaleca przed użyciem lekko go podgrzać. Ja w sumie nie widzę różnicy w działaniu. Co ciekawe, aplikator tego oleju kryje macerat ziół: lnu, anyżu i mięty, który wydobywa się wraz z olejem. Opakowanie tego produktu na duży minus, aplikator na "dziubek" jest nieporęczny i mam wrażenie, że olej mi gdzieś przecieka (może wina transportu)? Działanie? Jest bardzo treściwy w konsystencji, ciężko go zmyć, po delikatnym szamponie włosy były obciążone, więc zazwyczaj sięgam po coś z SLS-ami. Olej całkiem fajnie wygładza włosy i dyscyplinuje. Włosy są mięciutkie. A co więcej, zobaczymy po pewnym czasie. Na porost nie mam zamiaru go stosować, ale większość opinii potwierdza, że nie przyspiesza wzrostu. Co do zapachu, nie wyczuwam w nim nic szczególnego.




SKŁAD: Organic Triticum Vulgare (Wheat) Germ Oil (organiczny olej z zarodków pszenicy), Arctium Lappa Seed Oil (olej łopianowy),Mentha Arvensis Leaf (mięta), Pimpinella Anisum (Aanise) Sesd (anyż), Linum Usitatissinum (Linseed) Seed (len) Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Organic Hippophae Rhamnoides Fruit Oil (organiczny olej rokitnikowy), Organic Borago Officinalis Seed Oil (organiczny olej ogórecznika), Tocopherol, Organic Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Oil (organiczny olej ogórecznika), Salvia Officinalis (Sage) Oil (olej szałwi leśnej), Juniperus Communis Fruit Oil (olej jałowcowy), Piper Nigrum (Pepper) Fruit Oil (olej czarnego pieprzu), Silybum Marianum Extract, Foeniculum Vulgare (Fennel) Oil (olej kopru włoskiego), Abies Sibirica Oil (olej pichtowy)



KESH KING- "Ten doskonały ajurwedyjski olejek, to lekarstwo na wypadające włosy. Regularne stosowanie olejku, powstrzymuje wypadanie włosów. Wzmacnia i odżywia cebulki, stymuluje wzrost włosów. Włosy stają się silne, zdrowe i błyszczące oraz pełne życia". Jeżeli macie problem z wypadaniem, polecam trzymanie olejku na całą noc. Olej ciężko zmyć z włosów, łagodny szampon u mnie nie daje rady. Działanie ma podobne do reszty; dyscyplinuje, dociąża, nabłyszcza. Pachnie cytrusowo.
SKŁAD: glycyrrhiza glabra (lukrecja gładka) 1g, eclipta alba (bhringraj) 2g, rubia cordifolia (manjistha, marzanna indyjska) 2g, pterocarpus santalinus (pterokarpus sandałowy) 2g, terminalia chebula (migdałecznik cebulowiec) 1g, terminalia bellirica (behada, bibhitaki) 1g, symplocos racemosa (lodhra) 1g, amomum subulatum (czarny kardamon) 1g, nardostachys jatamansi (nard) 2g emblica officinalis (amla) 2g, ziziphus mauritiana lam (głożyna omszona) 1g, azadirachta indica (miodla indyjska) 2g, lawsonia inermis (henna) 1g, bacopa monnieri (brahmi, bakopa drobnolistna) 2g, mesua ferrea (szafran kobry, szafran tybetański) 1g, sesamum indicum (olej sezamowy) 100 ml
**Z indyjskich olei mogę Wam też polecić Trifladi Swati (KLIK

Jakich olei Wy używacie :) ?
Czytaj dalej

AKTUALIZACJA WŁOSOWA | LIPIEC | SPORY PRZYROST

W lipcu powróciłam do wcierania słynnego toniku-wcierki Vianek. Starałam się wcierać ją po każdym myciu w skórę głowy, ale wiadomo nie zawsze się to udawało (między innymi na wakacjach). Mimo wszystko jestem zadowolona z efektów. 150 ml buteleczka posiada atomizer, który niestety nie tylko u mnie okazał się wadliwy. Na szczęście znalazłam inny i przemieniłam z innego kosmetyku. Plusy wcierki to:

- dobry skład, wiele ekstraktów i innych składników aktywnych (ekstrakt z liści pokrzywy, skrzypu, łopianu, szałwii, brzozy, witaminę B5, olej rozmarynowy i z eukaliptusa gałkowego)

Aqua, Propanediol, Glycerin, Urtica Dioica Leaf Extract, Equisetum Arvense Leaf Extract, Arctium Lappa Extract, Salvia Officinalis Leaf Extract, Betula Alba Leaf Extract, Panthenol, Coco-Glucoside, Lactic Acid, Cocamidopropyl Betaine, Phytic Acid, Rosmarinus Officinalis Oil, Eucalyptus Globulus Leaf Oil, Benzyl Alcohol, Parfum, Limonene, Linalool, Geraniol, Citral, Dehydroacetic  

- wydajność
- dobra cena (ok. 18zł)
- spory przyrost włosów
- zwalcza łupież
- wzmocnienie cebulek włosowych 
- baby hair

Normalizacji gruczołów łojowych nie zauważyłam, wcierka nie wypłynęła na przedłużenie świeżości włosów. Kosmetyk nie podrażnił mojej skóry głowy, ale osoby uczulone na benzyl alcohol powinny uważać, bo substancja ta jest uczulająca. Tonik nie zawiera alkoholu, który często jest na początku w składach wcierek, a propanediol - substancję roślinną, nawilżającą. Wcierka pachnie typowo ziołowo, przyjemnie. 
Razem z wcierką stosowałam i dalej stosuję skrzyp + krzemionka z bambusa z biotyną. Myślę, że dopiero z tymi witaminami był możliwy tak dobry efekt w kwestii zapuszczania i wzmocnienia włosów. Zawartość substancji:


Jeżeli chodzi o kosmetyki, zaczęłam testować nowości ze sklepu Agnieszki KLIK, min mieszankę olejową od Babuszki Agaffi, paprykową maskę na porost i delikatny odżywczy  szampon Aleppo.


Aktualna długość: 89 cm.
Przyrost w lipcu: 2cm. Włosy ostatnio dość sporo urosły, więc na dniach podetnę końcówki maszynka, dobrze to im zrobi :)

Jak tam Wasze włosy? Znacie tę wcierkę :) ?

Czytaj dalej

LOKÓWKA BEAUTYBIGBANG - 3 DNI ŁADNYCH WŁOSÓW - EFEKT NA DWÓCH DŁUGOŚCIACH

Po umieszczeniu recenzji prostującej szczotki od BeautyBigBang (KLIK), dostałam wiele pytań na jej temat. Produkt za niewielką cenę okazał się świetną alternatywą prostownicy. Co prawda dalej włosy mają kontakt z wysoką temperaturą, ale nie są aż tak narażone jak po użyciu prostownicy. Jakiś czas temu do testów otrzymałam również od nich lokówkę, która została przetestowana na włosach długich oraz nieco krótszych, do ramion.

Lokówka jest bardzo lekka. Jej temperatura to 190 C, a moc 45W.  Kabel lokówki jest obrotowy. Lokówka dość szybko się nagrzewa. Dzięki innej, niestandardowej budowie, nie ma mowy o poparzeniu się. Wygląda ona nieco inaczej niż inne modele. Posiada klips, w który wkładamy końcówkę pasma, następnie zakręcamy resztę pasma, tak aby włosy znalazły się między niebieskimi spiralami. Pasma w lokówce zazwyczaj trzymałam ok. 10 sekund. Oczywiście wcześniej zabezpieczyłam włosy termoochroną.

Efekt kręcenia możemy stopniować, na ostatnim zdjęciu włosy wyglądają bardziej naturalnie, bo pasma po kręceniu, dodatkowo przeciągnęłam grzebieniem. Włosy wyglądały dalej tak ładnie, naturalnie aż do 3 dnia po kręceniu.


Na moich włosach od razu zostawiliśmy spiralki, które i tak pod wieczór troszkę się rozprostowały, dając ładny, naturalny efekt. U mnie efekt trzymał się 2 dni.

Jedyną wadą lokówki jest to, że moje włosy są na nią za długie. W przypadku moich włosów, lokówki wystarcza na zakręcenie mniej niż połowy włosów. Ważne jest także to, żeby zakręcać małe partie włosów. Mimo wszystko jestem z niej bardzo zadowolona. Polecam! Obecnie jest na promocji i kosztuje niecałe 35zł :)  + mam dla Was dodatkowy rabat -10%  HAIR10

LINK DO LOKÓWKI KLIK



Czytaj dalej

AKTUALIZACJA CZERWCOWA: WŁOSY | DUŻO ZDJĘĆ

AKTUALIZACJA CZERWCOWA


Postanowiłam, że zacznę od czerwca.  Był to dość problematyczny miesiąc jeżeli chodzi o włosy. Na początku miesiąca skórę głowy dopadł łupież i łuszczenie. Ostatecznie problem udało mi się zażegnać tonikiem-wcierką Vianek. Używałam także szamponu do łojotokowej skóry głowy Farm Med, ale mam mieszane co do niego uczucia. Chyba był za słaby. Co do działania wcierki jestem zadowolona. Uspokoiła skórę głowy, nie swędzi już, nie jest podrażniona, łupież także zniknął. Sam produkt ma bardzo przyjemny skład z wieloma ekstraktami. Co do olejowania, oleje poszły w ruch 3-4 razy przez cały miesiąc. Niedużo, ale włosy na tym nie ucierpiały. Wręcz przeciwnie, nie chłoną już takiej ilości olei jak kiedyś. Nie ma sensu ich olejować przed każdym myciem.

Przez ten okres używałam oleju kameliowego (KLIK), perrila z pachnotki i laurowego (KLIK). Pierwszy jest dalej moim ulubieńcem, pięknie dociąża i wygładza, fantastycznie nabłyszcza. Drugi jest bardziej polecany do pielęgnacji twarzy niż włosów. W moim odczuciu jest bardzo lekki. Trzeci to mój kolejny ulubieniec. W czerwcu wykonałam raz kawowy peeling skóry głowy. Skóra głowy odżyła i na pewno pomogło to w walce z łupieżem.

W przypadku suplementów, zrezygnowałam po pewnym czasie z Humavit Skrzyp i Pokrzywa KLIK. Po miesiącu byłam zadowolona, ale potem już efekty się nie pojawiały, więc odstawiłam. Pamiętajcie żeby nie stosować suplementu po suplemencie, trzeba robić przerwy!

Maski/odżywki: dopadło mnie włosowe lenistwo i często sięgałam po Oleokrem Biovax (wersja Caviar), bez spłukiwania :D, a także po odżywkę Timotei Lekkie i Odżywione. Jeżeli chodzi o cięższe maski, to używałam toskańskiej Planeta Organica, marokańskiej Planeta Organica (KLIK) i Karelii Oblepikhi (KLIK). Jeżeli chodzi o szampony na zmianę używałam: Dermeny, Timotei Lekkie i Odżywione. Zwłaszcza po Oleokremie i masce toskańskiej PO włosy były takie mięciutkie i odżywione <3 Testowałam też nowości Lidlowe od L'biotica (te maseczki). Póki co wypróbowałam wersję z cynamonem w składzie. Jedna saszetka wystarczyła mi aż na 4 użycia. Maseczka przede wszystkim bardzo dobrze nawilżała włosy i  ułatwiała rozczesywanie :)


Włosy chroniłam (i chronię dalej) przed słońcem TYM sprayem, a końcówki zazwyczaj zabezpieczałam odżywką Montibello Smarttouch. Kocham działanie tej pianko-odżywki :)


W lipcu mam wizytę u fryzjera, myślę o podcięciu końcówek :) Obecnie włosy mierzą 87cm. Sięgają już prawie pupy :D


Jak tam Wasza pielęgnacja :) ?
Czytaj dalej

OCHRONA WŁOSÓW PRZED PROMIENIOWANIEM UV | CO POLECAM


Witam po kilkudniowej przerwie. Mamy chyba idealną porę, aby co nieco wspomnieć o produktach chroniących nasze włosy przeciw promieniowaniu UV. Temperatury są coraz wyższe, przykładowo wczoraj już o 6 rano na termometrze były 22 stopnie :O. 
Przeglądając różne blogi, konta na IG, czytam jak dziewczyny skarżą się na stan swoich włosów po wakacjach. Najczęściej skarżą się, że ich włosy stały się suche, łamliwe, wyblakłe albo nawet żółte.
Zwłaszcza latem ochrona włosów jest tak samo ważna jak twarzy i reszty ciała. Aby zapobiec powakacyjnej wizycie u fryzjera i straceniu kilku/kilkunastu cm włosów, warto zaopatrzyć się w kilka kosmetyków (to ostatni dzwonek) :) 
Kiedyś znalazłam w Internecie kilka obrazków o olejach i ich filtrach. Niby wszystko super, ale ja jednak podchodzę sceptycznie do działania olei przed promieniowaniem UV. Przykładowo olej z nasion marchwi. Od czego zależy czy ochrona będzie wynosiła 35 czy 40? Od aplikowanej ilości, a może od poziomu przetworzenia oleju?  Przetestowałam na własnej skórze i spaliłam się na czerwono stosując zamiast balsamu olej  (ja głupia), który niby sam w sobie  ma wysoki filtr. Ponadto odsyłam Was do ciekawego wpisu KLIK




W przypadku opalania ciała, nie wyobrażam sobie zrezygnować z filtrów chemicznych. Te naturalne nie zapewniają nam skutecznej ochrony, nie mogą być zamiennikiem jakiegokolwiek balsamu z filtrem. Jestem ciekawa co Wy o tym sądzicie?

Wracając do tematu, dziś chcę Wam polecić gotowy produkt do pielęgnacji włosów. Jest to spray SUN WAX, który testuję od wiosny tego roku :)




Od Producenta:
  • Chroni włosy przed szkodliwym działaniem: promieni UV, wiatru i soli morskiej,
  • Przeciwdziała przesuszeniu włosów i skóry głowy,
  • Ułatwia rozczesywanie i układanie włosów,
  • Dodaje objętości i puszystości, nie obciąża włosów,
  • Nadaje włosom piękny zapach.
SKŁAD: Aqua, Panthenol, Tocopheryl Acetate (hamuje procesy starzenia się skóry wywołane np. promieniowaniem UV) , Lawsonia Inermis (Henna) Extract (naturalny filtr UV), Cetrimonium Chloride, PRG-12 Dimethicone, Polyquaternium-11, Cyclotetrasiloxane, Trideceth-12, Cyclopentasiloxane, Amodimethicone, Phenoxyethanol, Polysorbate 20, DMDM Hydantoin, Parfum (Fragrance), Sodium Benzoate, Benzyl Alcohol, Linalool, Geraniol.

Spray ma bardzo poręczne opakowanie. Pojemność idealna na wyjazdy (100ml). Mimo silikonów ma lekką formułą, nie obciąża włosów. Spełnia swoje główne zadanie, odpowiednio chroni. Nie rozjaśnia moich włosów i nie tworzy pasemek od słońca. Co więcej, lekko nawilża, wygładza i ułatwia rozczesywanie włosów. Nie wymaga spłukiwania. Nie podrażnia mojej skóry głowy, a  psikam nim w odpowiedniej odległości i włosy na całej długości i okolice skóry głowy. Nie przetłuszcza, radził sobie także z ujarzmieniem mojego puchu. Dla mnie idealny! Produkt jest tani, bo kosztuje 12zł.

CHRONICIE WASZE WŁOSY CZY JEDNAK NIE PRZYKŁADACIE DO TEGO UWAGI? :)


Czytaj dalej