DZISIEJSZA PIELĘGNACJA WŁOSÓW


Dawno nie pokazywałam Wam mojej pielęgnacji włosów. Ostatnio moje włosy często się puszą i elektryzują, więc postanowiłam, że zamiast nakładania oddzielnie maski i oleju, połączę ze sobą oba kosmetyki. Taka kombinacja zawsze się u mnie dobrze sprawdzała. Wcześniej włosy umyłam szamponem odbudowującym po kąpielach słonecznych z Loreal Professionnel, który został mi jeszcze z wakacji. Następnie do witaminowej maski (także z tej firmy) dodałam sporą dozę oleju z Pestek Dyni Etja. Końcówki zabezpieczyłam olejkiem z Isany (recenzja w poprzednim poście). Rano spieszyłam się do pracy, więc wyjątkowo wysuszyłam włosy ;/ 



Z efektu końcowego jestem zadowolona. Szampon mimo silikonu w składzie, spisuje się u mnie rewelacyjnie. Przedłuża o dziwo świeżość włosów, super oczyszcza, po umyciu nie mam nigdy problemów z ich rozczesaniem +  przepięknie pachnie brzoskwiniami.
Mieszankę olej + maska trzymałam zaledwie na włosach 10 minut. Na wszelki wypadek (ostatnio zauważyłam, że pewien szampon nie domywa mi olei) wmasowałam jeszcze odrobinę Solar Sublime na długość włosów. Spłukałam i wilgotne włosy zabezpieczyłam olejkiem z Isany. Włosy cały dzień są miłe w dotyku, zdyscyplinowane, super się układają. Dopiero pod wieczór zaczęły się trochę puszyć ;). W przyszłym tygodniu pojawi się recenzja oleju, moje włosy bardzo się z nim polubiły ;)

Co sądzicie o dzisiejszej pielęgnacji ;) ?



Czytaj dalej

ISANA LEKKI OLEJEK DO WŁOSÓW

Kosmetyk ten zauważyłam u dziewczyn na Instagramie, a że nie miałam żadnego porządnego serum do końcówek, specjalnie po nie udałam się do Rossmanna. Co więcej, trafiłam na promocję: 8,99 z 11,99. Ta promocja jest bardzo często. Myślałam, że jest dostępna tylko jedna, fioletowa wersja, a tu obok stała także żółta buteleczka. Nie wiedziałam na którą się zdecydować, więc z ciekawości po raz pierwszy poprosiłam o poradę Pani pracującej w Rossmannie, chociaż i tak na 99% byłam zdecydowana na tą pierwszą. Cóż, odniosłam wrażenie, że wiedziałam więcej na temat tego kosmetyku niż ona, mimo że miałam z nim styczność po raz pierwszy. Pani produktu nie znała wcale, na skład nie spojrzała, ale pewnie się nie znała, więc po co, trudno... Powiedziała, żeby raczej wziąć wersję żółtą, podziękowałam mimo wszystko i tak też zrobiłam ;).



OD PRODUCENTA: Isana lekki olejek do włosów 100 ml jest przeznaczony do włosów cienkich oraz normalnych. Zawiera mikrokompleks olejów awokado, babassu i abisyńskiego i zapach kwiatu wiśni zapewnia włosom odżywczą pielęgnację i ułatwia ich rozczesywanie, jednocześnie ich nie obciążając. Rezultatem są lśniące i elastyczne włosy.

Olejek nie bez powodu z samej nazwy jest lekki. Konsystencja właśnie taka jest. Ciężko sobie nim zrobić krzywdę, dotychczas nie zdarzyło mi się przesadzić z ilością. Używam go po każdym myciu na wilgotne włosy, ale też na drugi dzień, na suche, żeby ujarzmić puch po spaniu. Jestem z niego zadowolona, mimo że nie dociąża mi włosów tak jak bym tego chciała. Być może dlatego, że moje włosy nie są wcale cienkie? Jakoś to zdanie na etykiecie mi umknęło jak wrzuciłam produkt do koszyka :P Moja wina przy wyborze, bo nie jest to kosmetyk typowo do moich włosów, które są raczej gęste i jest ich dużo. Mimo wszystko ciągle do niego powracam. Zazwyczaj po prostu nakładam podwójną jego ilość. Dobrze nawilża i pielęgnuje, chroni końcówki przed rozdwajaniem, ładnie pachnie, lekko wygładza. Nabłyszcza włosy, wykańcza fryzurę. Po jego użyciu nie mam problemu z ich rozczesaniem. Według mnie w działaniu jest zbliżony do Mythic Oil, który też zawiera olej z avocado, a przy tym jest 5 razy droższy. Olejek pięknie pachnie. Według mnie także jak wersja fioletowa, e może być stosowany przed stylizacją na gorąco. Włosy zwłaszcza cienkie i delikatne powinny być z niego zadowolone, ale posiadaczki włosów takich jak moje, też powinny go wypróbować. Cena śmieszna, a i wydajność ogromna ;)

Co do składu: mamy silikony, olej abisyński, olej babassu,olej z avocado, zapach i konserwanty

Cyclopentasiloxane, Dimethiconol,  Orbignya Oleifera Seed Oil, Crambe Abyssinica Seed Oil, Persea Gratissima Oil, Parfum, Linalool, Limonene, Citronellol, Benzyl Salicylate, Geraniol.

W najbliższym czasie skuszę się na wersję fioletową, bo jestem ciekawa czy jest bardziej dociążająca. Skład jej jest gorszy, na początku mamy same silikony, jeden olejek i  zapach. Na etykiecie widnieje informacja, że jest  przeznaczony do używania przed stylizacją włosów, suszeniem czy też prostowaniem, ale moim końcówkom są właśnie potrzebne głównie silikony i dlatego ten skład, bardziej silikonowy zachęca mnie do wypróbowania ;)
Czytaj dalej

KAWOWO-CYNAMONOWY PEELING SKÓRY GŁOWY ETJA

Dawno nie robiłam skórze głowy peelingu. Dziś postanowiłam po raz pierwszy zrobić go z użyciem kawy. Tak dla odmiany, zamiast wcierki na porost, o której pisałam Wam TU. Dziś także użyłam do tego produktów Etja



Potrzebujemy:
-miseczkę, w której będziemy przygotowywać nasz peeling
-szampon
-kawę, mi została już zaparzona z ekspresu
I na tym można byłoby zaprzestać, ale pokażę Wam wersję extra ;)
-olej z nasion kawy Etja, dla wzmocnienia efektu i uzyskania lepszej konsystencji
-2 krople cynamonowego olejku Etja, jest to mocny olejek, silnie rozgrzewający, nie można przesadzić z ilością 
Co do reszty proporcji, dodawałam tak aby wyszła wilgotna konsystencja.

KAWA  I CYNAMON- odżywiają, przyspieszają porost, pobudzają krążenie i  zapobiegają wypadaniu włosów

Ja zawszę najpierw robię peeling, a potem myję głowę, wiem, że dziewczyny od razu mieszają kawę lub cukier z szamponem. U mnie cukier i kawa dobrze spłukują się z włosów, zwłaszcza jeżeli wybierzecie brązowy ;)

Jak to u mnie wyglądało?
1) Rozczesałam dobrze włosy
2) Zmoczyłam włosy. Dokładnie wmasowałam peeling w skórę głowy, masowałam skórę ok. 5 minut. Zostawiłam taką mieszankę na włosach jeszcze przez kilka minut i już wtedy czułam lekki chód, to, jak skóra głowy zaczyna oddychać.
3) Włosy umyłam TYM oliwkowym szamponem, z tego co czytałam wiele dziewczyn używa do peelingu łagodnego szamponu, ale wybierzcie po prostu Wasz ulubiony




Peeling warto stosować m.in 2 razy w miesiącu, można też co tydzień, ale jeżeli chodzi o kawowy posiadaczki jasnych włosów, muszą uważać, bo może przyciemniać. Skóra głowy oddycha, jest oczyszczona z osadów, ułatwia wchłanianie odżywek/wcierek, mieszki włosów są dotlenione, przyspiesza porost, regularne stosowanie zapobiega łupieżu, podrażnieniom, swędzeniom. Włosy stały się puszyste, lekkie, dłużej świeże ;) Zachęcam do wypróbowania ;)
Swoją drogą, moje włosy co raz bardziej ciemnieją :P


OLEJEK CYNAMONOWY MOŻECIE KUPIĆ TU
A TU OLEJ Z NASION KAWY 
Czytaj dalej

BIOSILK BEZ ALKOHOLU I SERUM CHI O ZAPACHU DRZEWA HERBACIANEGO

Obydwa silikonowe sera wpadły w moje ręce jeszcze przed wakacjami. Chciałabym się podzielić z Wami moją opinią na ich temat. Co do Biosilku, chyba każdy pamięta aferę na jego temat, no bo jak można nakładać na końcówki po każdym myciu preparat, który zawiera alkohol ?



Farouk Biosilk, Silk Therapy LITE


OD PRODUCENTA:
Silk Therapy LITE Profesjonalna jedwabna regeneracja. Klasyczna formuła jedwabiu Silk Therapy, w jeszcze lżejszej kompozycji. Ultralekka odżywka bez spłukiwania, odbudowująca strukturę włosów bez dodatkowego obciążenia. Składniki naturalnego jedwabiu nadają włosom siły, odporności i witalności, przywracając im jednocześnie gładkość i cudowny blask. Regularne stosowanie odżywki Silk Therapy LITE gwarantuje ochronę struktury i koloru włosów przed czynnikami środowiskowymi oraz promieniami UV.

Cyclopentasiloxane, Cyclotetrasiloxane, Caprylyl Methicone, Phenyl Trimethicone, Ethyl Ester of Hydrolyzed Silk, CI 12-15 Alkyl Benzoate, Phenohyethanol, Fragrance (Parfum), Butylphenyl Methylpropional, Alpha-Isomethyl Ionone, Benzyl Benzoate, Citronellol, Geraniol, Hydroxycitronellal, Limonene, Linalool.

Typowa dla silikonowych specyfików buteleczka mieści 15ml produktu. Wersja Lite faktycznie nie zawiera alkoholu, na początku mamy silikony i emulgator. Z dobroczynnych składników znajdziemy jedynie ester etylowy z hydrolizatów proteinowych jedwabiu, mamy jeszcze w składzie m.in sporą ilość konserwantów, a więc skład nie powala. Zapach ma ładny, przyjemny dla nosa.

Formuła faktycznie jest lekka, jedwab stosowałam po myciu, wcierałam go najczęściej w wilgotne końcówki. Dzięki temu nie miałam problemu z rozczesaniem włosów, chyba ani razu  nie obciążył mi ich. Wręcz przeciwnie, jak na moje włosy, był chyba za lekki. Zazwyczaj musiałam dokładać jego większą ilość. Efekt dociążonych włosów był krótkotrwały. Po kilkunastu minutach końcówki zaczęły mi się puszyć. Czy faktycznie  chronił je przed uszkodzeniami? Myślę, że tak, bo na stan włosów zwłaszcza w wakacje nie mogłam narzekać. Jednak nie spełnił on moich oczekiwań w 100%. Na końcówki wolę coś o bogatszym składzie, z większą zawartością olejków. Tak jak na początku jeszcze był okej, tak potem działał coraz gorzej, chyba włosy za bardzo się do niego przyzwyczaiły. Poza tym moje włosy nie lubią protein, nie stosuję się do równowagi PEH, bo ona kompletnie się u mnie sprawdza. Miewam, że kosmetyk mógłby się lepiej spisać przed suszeniem/prostowaniem/kręceniem włosów. Można go spotkać na półkach Biedronki i Rossmanna. Kosztuje niewiele, bo od 3-5zł.


Kolejne serum z tej samej firmy to: 

CHI TEA TREE OIL

OD PRODUCENTA:
To szybko wchłaniająca się mieszanka olejku z drzewa herbacianego i mięty pieprzowej, która nawilża i odżywia włosy oraz skórę głowy. Włosy są  jedwabiście gładkie, zdrowe,  jednocześnie zabezpieczone przed działaniem szkodliwych promieni UV i ciepłego powietrza.

Dokładny skład produktu znajdziecie na blogu Dzezabell. W skrócie: oprócz silikonów i emulgatorów mamy olejek z drzewa herbacianego, mięty pieprzowej i lawendowej. Cała ich seria wydaje się bardzo ciekawa, polecana jest problematycznym skórom głowy.

Na początku byłam nim zachwycona. Fajne, treściwe, gęste serum o wyrazistym zapachu drzewa herbacianego. Ładnie nawilżał i odżywiał, ale wydaje mi się, że włosy znowu zaczęły się do niego zbytnio przyzwyczajać. Odstawiłam go dość dawno temu, kilka razy wracałam do niego, ale już nie działał tak dobrze. Czar prysł, końcówki zamiast być wygładzone, dociążone - puszyły się i sterczały. Tak jak w przypadku poprzednika, chyba okazał się za lekki ? Działał dobrze zaraz po podcięciu włosów u fryzjerki, potem nie widziałam pozytywnych efektów. Jedno jest pewne, okazał się u mnie lepszy niż podstawowa wersja CHI ( z czerwoną zakrętką). Cena: 5-8zł. 

Podsumowując, oba sera okazały się mocno średnie. Co do opakowań tych kosmetyków, to ja osobiście nie przepadam za takimi buteleczkami, nie wiem czym to się ma, ale wolę stosować produkty na końcówki z pompką, wówczas lepiej mi zaaplikować produkt.


Miałyście któryś? Czym zabezpieczacie końcówki ?
Czytaj dalej

OSTATNI POST | JAK O SWOJE WŁOSY DBA ZOŁZA Z KITKĄ

Wstawiam jeszcze raz, bo ponoć nie wyświetlały się zdjęcia. Dziękuję Karolinie, której jedynej chciało się mnie o tym poinformować <3
Zapraszam Was na przedostatni wpis z tej serii ;) Swoją droga, Zołza z kitką akurat w tym poście pokazuje kosmetyki, z których ja kompletnie nie byłam zadowolona :D


Zdrowe, gęste, błyszczące włosy od zawsze były moimi marzeniem. Od dziecka jednak byłam posiadaczką cienkich, delikatnych i na dodatek obcinanych na krótko włosów. Ich długość sięgała co najwyżej końca szyi, przeważnie jednak obcinana byłam na chłopczycę. W czasach nastoletniego buntu oczywiście zdarzyło się kilka błędów czy wpadek, żadne z nich jednak nie było drastyczne, a włosomaniaczką zostałam na długo po ostatnim użyciu farby.

Świadoma pielęgnacja zdominowała mój świat i stała się swego rodzaju pasją przez zbyt mocne cięcie w czerwcu 2015 rok.  Zaczęło się od chęci przyspieszenia wzrostu włosów, by odzyskać dawną długość. Potem zainteresowałam się też nie tylko sposobami stymulacji porostu, i jak po nitce do kłębka, wciągnęłam się w tematykę prawidłowej pielęgnacji pukli: czytałam coraz więcej o olejach, maskach, odżywkach czy serum. Wtedy dowiadywałam się powoli, że włosy mają swoją porowatość, że istnieje równowaga PEH, że codzienne „drobiazgi” mają największy wpływ na kondycję pojedynczego włosa.



Z czasem coraz lepiej poznawałam moje włosy i ich potrzeby. Dowiedziałam się, co im służy, a co wręcz przeciwnie – przyczynia się nie tylko do złego wyglądu pukli, ale także pogarsza ich kondycję. Zorientowałam się również, że stan włosów w dużej mierze zależy od tego, co jem i jak dużo napojów dziennie wypijam. Nauczyłam się odpowiednio dobierać kosmetyki względem pory roku i aktualnych warunków atmosferycznych.


Dlatego właśnie, że jesień rozkręciła się pełną parą, w mojej codziennej pielęgnacji nastąpił szereg zmian. W odróżnieniu od lata, kiedy  skupiam się głównie na nawilżaniu pukli oraz odpowiednim zabezpieczeniu ich przed działaniem promieniami UV, jesienią wracam do olejowania (lub ostatnio kremowania) i posiaduch w turbanie z ręcznika na głowie ;) Częściej nakładam na włosy bardziej wartościowe maski – w lecie przeważnie odżywiam je jedynie szybkimi, lekkimi odżywkami. Po wakacyjnej przerwie do stałej pielęgnacji wróciło również laminowanie – mniej więcej raz w tygodniu żelatynowa mieszanka ląduje na kosmykach na 30-40 minut.



Nie będzie dla nikogo zaskoczeniem, że i ja jesienią walczę z nadmiernym wypadaniem włosów. W tej kwestii inwestuję przede wszystkim w wcierki i wewnętrzną suplementację. Nie mogę jednak zapomnieć o najważniejszym: prawidłowej diecie i odpowiednim nawadnianiu organizmu – na nic zdadzą się i najdroższe kosmetyki fryzjerskie, kiedy brakować będzie podstawowych witamin i minerałów.

By ograniczyć wszelkie mechaniczne urazy, codziennie zabezpieczam końce silikonowym serum. Przeważnie robię to nawet dwa razy dziennie: rano, by ochronić pukle przed zewnętrznymi uszkodzeniami w ciągu dnia, a także wieczorem – należę niestety do tej grupy osób, która w nocy raczej się wierci przez co końcówki wycierają się o podszewkę poduszki ;)



Podstawą mojego dbania o pukle, nie tylko jesienią, są codzienne włosowe rytuały. Miękkie gumki bez metalowych elementów, rozczesywanie wyłącznie na sucho, zaplatanie włosów do snu  czy zmiana frotowego ręcznika na bawełniany t-shirt – to fundamentalne niuanse codziennej pielęgnacji. Wbrew pozorom, to właśnie te drobnostki mają największy wpływ na stan włosów.

Kosmetyka moich włosów stale się zmienia – w zależności od pory roku stosuje różne produkty pielęgnacyjne. Celem oczywiście jest spełnienie dawnego marzenia, czyli posiadanie długich, mocnych i lśniących włosów. Cała reszta jest jedynie drogą, która do tego celu prowadzi ;)







TO BYŁ OSTATNI WPIS Z SERII JAK O SWOJE WŁOSY DBAJĄ MOJE CZYTELNICZKI ;)

Serdecznie dziękuję wszystkim dziewczynom, które wysłały swoje zgłoszenia, a trochę Was było ;)
Kto mi obiecał, a nie dotrzymał słowa, NIECH ŻAŁUJE ;)


TU MOŻECIE PRZECZYTAĆ PIELĘGNACJĘ INNYCH DZIEWCZYN
Czytaj dalej

MOJE PROPOZYCJE DELIKATNYCH SZAMPONÓW

Jeszcze kilka lat temu do głowy by mi nie przyszło żeby spoglądać na składy kosmetyków przed ich kupnem. Na szczęście wraz z powstaniem bloga, szybko wprowadziłam w życie tę zasadę.
Jak widzę asortyment kosmetyków dla dzieci, który od góry do dołu jest przepełniony chemią, krew mnie zalewa. Jak można pakować do szamponów lub płynów do kąpieli takie ****  i podpisywać je delikatnym szamponem?? 


Jaki powinien być delikatny szampon? Czego nie powinien zawierać ?

-SLS (Sodium Lauryl Sulfate), SLES (Sodium Laureth Sulfate) i MLS (Magnesium Laureth Sulfate)- mocnych detergentów, te składniki pojawią się w szamponach zaraz po Aqua (wodzie), a więc ich stężenie jest bardzo wysokie. Mogą podrażniać skórę głowy, wysuszać, powodować swędzenie. Ja osobiście już wolę szampony z sodium coco glucoside. Jest on dla mnie delikatniejszy od poprzedników. Wszystko też zależy od ich stężenia w szamponie, ale zazwyczaj jest one wysokie.

-Glikolu Propylenowego

- PEG/Parabenów

-Silikonów, parafiny, które powodują obciążenie włosów i ich szybsze przetłuszczanie. Nie jestem jednak ich wielką przeciwniczką w szamponach. Zimą mam zamiar ich czasem używać, bo przez tę porę roku moje włosy przeżywają gehennę, bardzo się puszą i elektryzują. Silkony mają następujące przyrostki:
*siloxane
*silanol
*silicone
*methicone 
-Alkoholu


-ACZKOLWIEK, wiem, że osoby, które unikają w szamponach delikatnego? detergentu : cocamidopropyl betaine, ze względu na alergię na niego, zwłaszcza w połączeniu z SLES. Ja osobiście nie mam z tym problemu.

-Często jest tak, że im prostszy skład, tym lepiej.



A więc czy delikatny szampon faktycznie da radę dobrze doczyścić skórę głowy skoro nie ma detergentów?

Wszystko zależy od skóry głowy. To włosomaniaczki wprowadziły  zasadę, że na co dzień szampon bez SLS/SLES, a raz w tygodniu lub na dwa tygodnie mocniejszy, tzw. ''rypacz''. Delikatne szampony słabiej się pienią, bo nie mają tak mocnych detergentów, ale uwierzcie mi, że równie dobrze oczyszczają skórę głowy. Nie mniej jednak są osoby, które używają mocniejszych szamponów na co dzień i to im służy.  Trzeba jednak pamiętać, że SLS'y wyżerają naturalną ochronę naszych włosów.
Ciekawym, ale pracochłonnym pomysłem jest zrobienie samemu szamponu, na bazie musztardy, kefiru, mąki ziemniaczanej, sody oczyszczonej, glinki itp. Ja póki co jestem za leniwa na takie eksperymenty. Wolę sięgnąć po coś gotowego
Zaleca się myć włosy dwa razy. Pierwsze mycie szybkie, drugie delikatniejsze, z uwzględnieniem masażu skóry głowy, z mniejszą ilością szamponu. Stosujecie się do tego? 


A teraz moja skromna kolekcja, wszystkie kosmetyki polecam ;)




1)  Aphrodite Shampoo - Body Wash for Children

Napisane jest, że to szampon + emulsja do mycia dla dzieci. Kupiłam go będąc w Grecji. Tak jak Bułgaria słynie z kosmetyków różanych, tak w Grecji większość kosmetyków ma w składzie oliwę z oliwek. Szampon kosztował 5.80 euro. Tuba szamponu liczy 200ml. Jego konsystencja jest bardzo wodnista. Nie zawiera SLS, silikonów, glikolu propylenowego, parafiny, alergenów, alkoholu
Z całej trójki to mój faworyt. Aż żal będzie mi go wykończyć. ''Kocham go''. Nigdy moje włosy po jego użyciu źle nie wyglądały. Fantastycznie domywa, radzi sobie z każdym olejem. Idealny na co dzień. Pięknie pachnie, nie obciąża, nie wzmaga przetłuszczania. Co do składu, oliwa z oliwek już na drugim miejscu w składzie. Słabsze detergenty: Cocamidopropyl Betaine, Lauryl Glucoside. Mocniejsze: Sodium Lauryl Sarcosinate. Uwielbiam ten kosmetyk! 



2) Cien Baby shampoo

Niezwykle łagodny środek, nie ma silikonów, konserwantów, olejów mineralnych, mydła, barwników, ma naturalne PH. Dość prosty skład, na początku z delikatnymi detergentami. Składniki aktywne: panthenol, rumianek. Pięknie pachnie, lekko owocowo. Myję nim włosy zarówno z długości, jak i skórę głowy. Dobrze domywa oleje. Nie sięgam po niego co każde mycie, bo wtedy muszę myć głowę codziennie. Znalazłam go w lidlu. Jest bardzo wydajny ;)



3) Wzmacniająco wygładzający Szampon Biolaven (Sylveco)


Ten wariant ma już gęstszą konsystencję od pierwszego szamponu. Pachnie przepięknie, winogronowo, tak samo jak ich żel do mycia twarzy. Skład opiera się na samych łagodnych detergentach, ponadto  znajdziemy jeszcze w nim olej z pestek winogron, pantenol, proteiny owsa, olejek lawendowy. Jest wprost idealny do używania na co dzień, zwłaszcza dla osób, które mają problemy z podrażnioną skórą głowy. Olejek lawendowy świetnie działa na włosy i skalp. Dla mnie jest naprawdę delikatny, oczyszcza też nienajgorzej. Radzi sobie ze zmywaniem moich ulubionych olei Etja ;) Aczkolwiek..... tak jak w przypadku Cien,wolę po niego nie sięgać co każde mycie. Wyjaśnienie: j.w


Raz na tydzień moja skóra głowy domaga się czegoś mocniejszego, obecnie testuję szampony z Schaumy i powiem Wam, że jestem pozytywnie zaskoczona. Na pewno je zrecenzuję ;)

A jakie Wy stosujecie szampony ;) ?


ROZDANIE U DZIECKO WE MGLE KLIK
Czytaj dalej

JAK O WŁOSY DBA XMAGDA94X ? + przypomnienie o konkursie

Witajcie. Dziś zapraszam Was na przedostatni wpis z serii JAK O SWOJE WŁOSY DBAJĄ MOJE CZYTELNICZKI. Zwięzły, a zarazem ciekawy wpis wysłała mi Magda z bloga xmagda94x.blogspot.com.  Magda niestety nie ma zdjęcia włosów sprzed kilku lat, a szkoda, bo  chęcią bym porównała boba z dzisiejszymi pięknymi włosami. Zapraszam na post ;)

Moja historia jest całkiem krótka i to nie ze względu na długość opowieści. Jest krótka, ponieważ moje włosy nigdy nie były dłuższe niż za ramiona. Jako dziecko wyglądałam jak Gollum, miałam dosłownie dwa włosy na krzyż. Mama ścinała je na krótko, aby dodatkowo ich nie obciążać.

Przez całą podstawówkę moje pasma sięgały za brodę, lecz w tym czasie zaczęły się zagęszczać i postanowiłam je zapuścić.Gdy sięgały łopatek, wybrałam się do fryzjerki, aby je delikatnie skrócić i ścieniować. Wizyta zakończyła się płaczem, bo pani spaprała robotę i wyglądałam jak paź!

Moje najgorsze koszmary się spełniły i od nowa zaczęłam walkę o odpowiednią długość. Przegrałam ją, gdy zobaczyłam boba. Było to wymarzone uczesanie i pocieniowane włosy miały może 5-6cm długości. Moje pasma były bardzo krótkie, lecz ta długość zdecydowanie mi pasowała. Była to jedna z tych fryzur, którą naprawdę lubiłam i nosiłam ją aż do 3 klasy technikum.
Rok przed studniówką zdecydowałam, że pora coś zmienić i zapuścić się. Dwa lata zmieniałam ich barwę za pomogą szamponów koloryzujących je na czerwono i bordowo. Nie zauważyłam, aby wpłynęło to na ich stan. Gdy osiągnęły długość talii, zrezygnowałam z tego zabiegu, ponieważ stał się dość drogi i czasochłonny. 


Na samym początku pielęgnacji myłam je jedynie szamponem i używałam serum, które zabezpieczało końce. 
Na szczęście nigdy nie miałam z nimi problemu i również teraz nie rozdwajają za szybko. Podcinam je co 2-3 miesiące, uważam, że nie wymagają częstych wizyt w salonie fryzjerskim.
Aktualnie moje włosy sięgają pasa i mają 13-14 cm w obwodzie kucyka.
Szczerze? Dopiero dwa lata temu zaczęłam świadomą i odpowiednią pielęgnację, więc nie mam pojęcia co, spowodowało ich szybki porost.
Zawsze dbałam o zbilansowaną dietę i może to przyczyniło się do mojego włosowego sukcesu?

Obecnie stawiam na olejowanie, maski oraz produkty naturalne.
Bardzo polubiłam szampony firmy Organic Shop oraz Pantene. Często sięgam po maski Kallosa czy Banii Agafii. Jeśli chodzi o olejowanie, moim faworytem jest olej kokosowy.
Uważam, że potrzeba masy samozaparcia i stanowczości, aby zapuścić długie pasma



.
PS ZAPRASZAM WAS NA KONKURS, KOŃCZY SIĘ 20 PAŹDZIERNIKA ;)

Czytaj dalej

ZAPUSZCZAM WŁOSY | WCIERKA NA POROST WŁOSÓW + DROŻDŻE

Po ostatniej wizycie u fryzjera, włosy z długości straciły pare centymetrów. Nie mniej jednak wizyty nie żałuję, bo fryzjerka usunęła mi z długości PRAWIE wszystkie rozdwojenia. Po podcięciu końcówek gorącymi nożyczkami mam też nadzieję, że nie będę ich musiała podcinać tak często. Do października '17r nie sadze żeby mi się udało w ogóle nie podcinać włosów. Zależy mi, żeby to, co straciłam, szybko odrosło. Do października 2017r postawiłam sobie cel żeby osiągnąć 85 cm włosów, póki co mają 78,5 cm. + włączam w to jedną wizytę u fryzjera na minimalne podcięcie końcówek. Cel wydaje się łatwy, ale moje włosy nawet ze wspomagaczami potrafią ledwo urosnąć 1cm. NA TEN CZAS ZAPLANOWAŁAM:


POTRZEBUJEMY:
*Butelkę
*Strzykawkę/miarkę
*Olejek eteryczny rozmarynowy Etja (poprawia ukrwienie głowy i wzmacnia włosy)
*Olejek eteryczny tatarakowy Etja (idealny na regenerację i porost włosów)
*Olej Neem Etja
*Olej ze słodkich migdałów BIO Etja

Proporcja na 30ml wcierki: 20 ml olej ze słodkich migdałów BIO + 10 ml Oleju neem + 10-12 kropli olejku tatarakowego + 6-8 kropli olejku rozmarynowego. Wstrząsamy buteleczką. 

Wcierki używam przed myciem, włosy myje zwykle co 2 dzień, ale zdarza się, że i codziennie. Póki co, użyłam jej w sobotę i dziś (poniedziałek). Jeżeli czas na to pozwoli, będę ją wcierać co drugi dzień. 

Wcierka przez olej Neem ma bardzo intensywny zapach, mi lekko przypomina kozieradkę. Nie podoba mi się on. Czuć go w całym mieszkaniu :|  Przed myciem włosów robię sobie dwa kucyki, tak żeby był wyraźnie zaznaczony przedziałek. Kilka minut wcieram preparat w to miejsce + w zakola. Po chwili czuję uczucie ciepła. Włosy myję po 30 min. łagodnym szamponem. Póki co nie zauważyłam żadnych podrażnień i innych skutków ubocznych (oprócz zapachu). Mam też wrażenie, że wcierka przedłuża świeżość włosów ;)


Codziennie też piję drożdże ;) + dokańczam suplement Silice (wystarczy mi na tydzień).
Mam nadzieję, że nie wysypie mnie na twarzy po drożdżach (w sumie nigdy tego nie doświadczyłam).



W międzyczasie zapraszam Was na mojego INSTAGRAMA KLIK I KONKURS (PATRZ: PRAWY PASEK BOCZNY)

JAK TAM WASZE WŁOSY ;) ?


Czytaj dalej

OLEJE DO PIELĘGNACJI WŁOSÓW, TWARZY I CIAŁA

Czytając moje wpisy, pewnie mogliście zauważyć, że do olejowania  włosów najczęściej używam olei Etja. Nie znam drugiej takiej firmy, która ma aż tak bogatą ofertę. Niedawno do testów otrzymałam paczkę z ich nowościami. Dziś chcę Wam własnie je przybliżyć, bo uwierzcie mi, jest na co zarzucić oko:


Oleje do pielęgnacji włosów, ciała, cery maja 50ml. Każdy olej zamknięty jest w szklanej, ciemnej buteleczce z wygodnym aplikatorem.

Olejki eteryczne mieszczą 10ml produktu. Są zapakowane w buteleczki z ciemnego szkła. Każdy  nich pachnie intensywnie.




1) Inca Inchi - olej z dużą ilość kwasów omega 6,9. Idealny do regeneracji zniszczonych włosów farbowaniem, suszeniem i prostowaniem. Polecany na wypadające włosy. Dobrze zabezpieczy włosy przed działaniem ciepła, lekko wcierając go w wilgotne włosy przed suszeniem. Pielęgnacja cery: uelastycznia, redukuje zmarszczki, kurze łapki. Redukuje rozstępy i cellulit.

2) Słodki migdał BIO (nowa wersja organiczna) -  Wielozadaniowy olej do całego ciała i pielęgnacji włosów. Organiczny, lekki, szybko się wchłania, dociąża włosy. Idealny jako baza do wcierek, a także do masażu. Zawiera NNKT, witaminy A, B1, B2, B6, D, E. Leczy egzemę, łuszczycę. Polecany do pielęgnacji skóry dziecka.


3) Marula - do pielęgnacji zniszczonych, rozdwojonych końcówek. Polecany przy łuszczycy, egzemie, cellulicie i rozstępach. Redukuje zmiany trądzikowe, blizny, przebarwienia. Spłyca zmarszczki. Zawiera znaczne ilości NNKT, witaminę C, E, flawonoidy.

4) Pistacja - pielęgnuje włosy, możemy olejować je przed myciem lub wcierać niewielką ilość w wilgotne włosy przed suszeniem. Rafinowany. Bogaty w kwas oleinowy i linolowy, a także niezbędne aminokwasy i minerały, karoten oraz witaminy B1 i E, Zapobiega wysuszeniu, łuszczeniu i pękaniu skóry. Olej pistacjowy w połączeniu z olejkami eterycznymi znacznie wpływa na poprawę krążenia krwi i kondycję skóry, włosów i paznokci. Przeznaczony dla skóry suchej, zmęczonej, wrażliwej oraz skłonnej do zaczerwienień i stanów zapalnych.

5) Tamanu - zalecany do chorób włosów (łupież, łuszczyca, zapalenie mieszków włosowych, łysienie) - wcierać niewielką ilość w skórę głowy i włosy, zmywając później wcierkę delikatnym szamponem. Używać do 40-50% w rozcieńczeniu z innym olejem. Świetny także na trądzik. Goi oparzenia słoneczne, zmniejsza uczucie ciężkich nóg.


6) Z nasion kawy BIO - pobudzający receptory skórne, regeneracyjny do zniszczonych włosów. 
W połączeniu z kokosowym stanowi świetnie pachnący mix do olejeowania zniszczonych włosów. Zawiera znaczne ilośći NNKT, fitosterole, karoteny, witaminę E.

7) Neem - silnie nawilża suchą skórę głowy, wzmacnia włosy od cebulek stymulując ich wzrost oraz pomaga szybko pozbyć się łupieżu. Do 80-90% rozcieńczać z innym olejem np. słodkie migdały, morela, brzoskwinia, makadamia. Zapach bardzo intensywny. Zawiera znaczne ilości NNKT oraz witaminy C i E. W pielęgnacji cery: reguluje pracę gruczołów łojowych, zmniejsza sebum, likwiduje pryszcze.

8) Olejek eteryczny z drzewa herbacianego -  ma działanie antybiotyczne, stymulujące, antyseptyczne, przeciwbólowe, przeciwzakaźne, grzybobójcze, bakteriobójcze, antywirusowe, łagodzi objawy przeziębienia, kaszel, katar. Świetny na trądzik, na łupież, jako dodatek do peelingów skóry głowy.

9) Olejek eteryczny cynamonowy - zapach fantastyczny <3 Posiada silne właściwości rozgrzewające, przeciwzapalne i ściągające. W aromaterapii służy do masażu przy bólach reumatycznych, silnie pobudza krążenie, przez co pozytywnie wpływa na likwidację cellulitu i nadmiernej ilości tkanki tłuszczowej. Idealny dodatek do kawowych peelingów.

10) Olejek eteryczny tatarakowy - działanie: bakteriobójcze, przeciwskurczowe, przeciwbólowe. Świetny dodatek do szamponów, kremów. Polecany przy łupieżu.

11 Olejek eteryczny cedrowy - działanie: przeciwłojotokowe, antydepresyjne, antyseptyczne, tonizujące, wspomaga leczenie trądziku, łagodzi infekcje górnych dróg oddechowych.  Leczy trądzik, zapalenia oraz swędzeniu skóry, łupież, jest dobry dla skóry suchej, pomaga przy wypryskach i wrzodach. Uspokaja.



Oleje będę stosować na różny sposób; do olejowania włosów na sucho, na mokro. Będę  robić z nich wcierki, dodawać do szamponów, masek. Wykorzystuję je także do masażu bańką chińską, a także łączę z kremami do rąk. 

*RECENZJE INNYCH OLEI ETJA ZNAJDZIECIE TU

Tu znajdziecie pełną ofertę olei KLIK, a tu  eterycznych KLIK




KTÓRY OLEJ/OLEJEK NAJBARDZIEJ WAS ZACIEKAWIŁ ;) ?
Czytaj dalej

KONKURS | ROZDANIE DLA WAS

Tak jak obiecałam w poprzednim poście, do wygrania pełny  zestaw do regeneracji włosów ULTRAPLEX. Wszystkie kosmetyki zostały szczegółowo opisane w TYM poście.



Czas trwania konkursu: 4.10-20.10.2016r

Warunkiem wzięcia udziału jest obserwacja mojego bloga i posiadanie przez Was bloga (fajnie by było gdybyście ten zabieg opisały u siebie, ale nie jest to warunek konieczny). Aby zwiększyć swoją szansę, możecie zaobserwować mojego Instagrama (myhairworld1) KLIK lub/i wstawić baner na blogu lub/i zaobserwować mnie na Google+ (patrz: prawy pasek boczny)


Zwycięzca będzie wybierany losowo
Maksymalna do zdobycia liczba  losów: 4
Nagroda nie podlega wymianie na gotówkę
Wyniki ogłoszę do 27 października
Nagroda zostanie wysłana przez portal valkea.com

Wzór zgłoszenia:

OBOWIĄZKOWO:
Obserwuję bloga jako:
Link do Twojego bloga:
DODATKOWO:
Obserwuję na Instagramie jako: tak/nie (nazwa)
Dodałam baner na bloga Tak/Nie (link)
Obserwuję na google: Tak/Nie (nazwa)


POWODZENIA <3


Czytaj dalej

ULTRAPLEX - zestaw do regeneracji włosów rozjaśnianych i farbowanych || ZESTAW DO ZDOBYCIA DLA WAS

Hej. Dziś chcę Wam przedstawić pewną nowość od firmy Joanna ULTRAPLEX - zestaw do regeneracji włosów rozjaśnianych i farbowanych. Nowa linia to odpowiedź na zapotrzebowanie klientek na profesjonalne preparaty do pielęgnacji w domowych warunkach. Seria wzorowana jest na produktach fryzjerskich, dzięki czemu pozwoli na zadbanie o kondycję włosów tak jak w profesjonalnym salonie już w pięciu prostych krokach. Produkty ULTRAPLEX dostępne są w sprzedaży w wybranych drogeriach w całej Polsce.

W wyniku koloryzacji, rozjaśniania, działania wysokiej temperatury czy uszkodzeń mechanicznych, włosy ulegają rozerwaniu, co powoduje zmianę ich kształtu. Samodzielne farbowanie włosów w domu bez zachowania odpowiedniej pielęgnacji może spowodować, że staną się one osłabione i szorstkie. Preparaty ULTRAPLEX Laboratorium Kosmetycznego Joanna zawierają unikalny składnik Crodasone Cysteine, który tworzy specjalną warstwę ochronną na włosach poprzez odbudowę tzw. mostków dwusiarczkowych. Te mikroskopijne wiązania siarki silnie łączą się w łańcuchy keratyny, dzięki czemu zapewniają trwałą konstrukcję włosów, utrzymują ich strukturę, wpływają na sprężystość i zdrowy wygląd.

ULTRAPLEX to linia nowatorskich, specjalistycznych kosmetyków do pielęgnacji włosów w domu. Pięć wzajemnie uzupełniających się produktów: Aktywator, Stabilizator, Regenerator, Szampon i Odżywka Utrwalająca przyczynia się do generalnej rekonstrukcji mostków dwusiarczkowych, a tym samym naprawy zniszczonych włosów.


Krok 1. - ULTRAPLEX AKTYWATOR
Użycie Aktywatora to kluczowy krok w systemie ULTRAPLEX. Należy dodać go do dowolnego kolorantu lub rozjaśniacza i wymieszać. Preparat wnika głęboko w strukturę włosów, odbudowuje i wzmacnia wiązania strukturalne, a przez to ogranicza ich łamliwość.

Krok 2. - ULTRAPLEX STABILIZATOR
Stabilizator przeznaczony jest do nałożenia na umyte włosy po koloryzacji. Utrzymuje
i wzmacnia mostki dwusiarczkowe znajdujące się w  strukturze włosa, a przy tym zamyka łuski będące na jego powierzchni. Dzięki temu zapewnia długotrwałą wytrzymałość na uszkodzenia, nadaje sprężystość i połysk.

Krok 3. - ULTRAPLEX REGENERATOR

Regenerator to specjalne serum odżywcze do stosowania przed pierwszym myciem włosów po koloryzacji. Pozwala na utrzymanie znacznie lepszej kondycji włosów i chroni je przed uszkodzeniami mechanicznymi. Przedłuża także efekty wcześniejszych zabiegów. Należy stosować go regularnie dwa razy w tygodniu, aby utrzymać optymalne efekty regeneracji. Produkt dostępny jest również w oddzielnym, dużym opakowaniu (100 g).

Krok 4. - ULTRAPLEX SZAMPON UTRWALAJĄCY

Zastosowanie Szamponu ULTRAPLEX to kolejny etap procesu pozwalający na utrwalenie i przedłużenie efektów kuracji. Został opracowany z myślą o pielęgnacji włosów po wykonaniu systemu regeneracji. Ma łagodną recepturę pozbawioną składników SLS i SLES, barwników i silikonów. Delikatnie myje i pielęgnuje. Dodatkowo zawiera składniki aktywne, które stabilizują mostki dwusiarczkowe we włosach.


Krok 5. - ULTRAPLEX ODŻYWKA UTRWALAJĄCA


Dopełnieniem procesu regeneracyjnego jest nałożenie Odżywki, dzięki której włosy będą zregenerowane i w doskonałej kondycji.

Zestaw według mnie wydaję się bardzo ciekawy. Dostałam propozycję przetestowania tych produktów. Ja nie mam jednak włosów farbowanych/rozjaśnianych, więc uzyskałam zgodę żeby owy zestaw przekazać któreś z Was. Czy chcecie rozdanie :) ? Dajcie znać w komentarzach!
Czytaj dalej

NOWOŚCI DO PIELĘGNACJI WŁOSÓW | WYGRANE

Dawno nie było takiego postu z prostej przyczyny. Mało co kupowałam do włosów. Ostatnio zaopatrzyłam się praktycznie w same szampony. Wiele było zaczętych, a więc jeden po drugim się kończy. Wszystkie już testuję, więc spodziewajcie się w październiku recenzji niektórych. Nie będę w tym poście ich zbytnio opisywać, bo tak jak wspomniałam pojawią się dokładne recenzje. Patrząc na zdjęcie, to szczerze mówiąc nie wiem po co kupiłam aż tyle szamponów :P


Zacznę od szamponów: pierwszy z nich to Szampon dziecięcy Baby Cien. Bardzo delikatny, fajny szampon. Nie podrażnia skóry głowy, dobrze zmywa oleje, ładnie pachnie. Gdyby ktoś miał wątpliwości, producent informuje, że może być używany również przez dorosłych ;) Ostatnio pokazuje sporo kosmetyków z Lidla, większość z Was o nie pyta, więc niestety, ale nie są one dostępne w stałej ofercie. Musicie śledzić gazetki albo od razu biec do sklepu po moich wpisach :P U mnie są jeszcze pojedyncze sztuki z tej serii ;)

Robiąc zakupy na stronie cocolita.pl do koszyka wpadł też Szampon Biolaven. Zachęciły mnie dobre opinie i prosty skład. Póki co mam mieszane uczucia, chyba nasila przetłuszczanie moich włosów. Cały czas testuję. Zobaczymy ;) Pachnie przepięknie, winogrono, identycznie jak żel do mycia twarzy z tej serii.

Przy stosowaniu co każde mycie szamponu łagodnego, bez SLS brakowało mi czegoś mocniejszego do mojej skóry głowy. Szampony z Schaumy wydały mi się interesujące. Mają też całkiem niezłe opinie. Skusiłam się na Schauma Fresh It Up ( szampon do włosów przetłuszczających się u nasady i suchych na końcach), a także na Schaumę Repair&Care odbudowa i pielęgnacja z ekstraktem z kokosa i masło shea. Zwłaszcza ten drugi cieszy się przychylnymi recenzjami ;) Obydwa już poszły w ruch i póki co jestem zadowolona. Dobrze oczyszczają, przedłużają nawet świeżość włosów o 1 dzień, ładnie pachną, patrząc na pojemność (400ml), nie są drogie ;)

W Carefourze zauważyłam ostatnią sztukę mojej ukochanej odżywki do włosów z olejkami Timotei. Nic tak jesienią i zimą nie dociąża, a jednocześnie nie chroni moich włosów jak ona <3 Uwielbiam ją, to moje drugie opakowanie i gdyby tylko padła informacja, że ją wycofują, od razu bym kupiła na zapas kilka sztuk ;) Skład opiera się głównie na silikonach i 4 olejkach.

W Laboo była świetna promocja na maseczki Montagne Jeunesse (1+1), Oprócz tych do twarzy zaopatrzyłam się w Coconut Protein Rescue Masque - kokosową regenerującą maseczkę do włosów - ;) Pokazałam ją Wam w ostatniej NdW. Zostało  mi jej jeszcze na jedno użycie, po pierwszym razie spuszyła lekko moje włosy, ale tak to już mam z proteinami. Ma ładny kokosowy zapach. Następnym razem żeby uzyskać lepszy efekt, zmieszam ją z jakimś olejem.

Ostatnią już rzeczą, którą kupiłam jest Isana lekki olejek do włosów. Brakowało mi czegoś do zabezpieczania końcówek, Jedna z Was poleciła mi olejek z Isany (dziękuję). Rzucił mi się też w oczy na Instagramie, chciałam wersję fioletową, ale skład nie zachęcał, dwa silikony, a po nich parfum. Był to olejek głównie do ochrony przed wysoką temperaturą. A, że włosów nie prostuję ani nie suszę za namową Pani pracującej w Rossmannie wybrałam ten drugi. Posiada on w składzie oprócz silikonów olej avocado, babassu i abisyński. Pachnie kwiatami wiśni. Aktualnie jest na promocji ;) Składowo trochę mi przypomina Mythic Oil.

Wrzesień obfitował w wygrane ;)

1) Wygrana u http://kufereklili.blogspot.com/


2) Wygrana u http://kosmetycznieimodnie.blogspot.com/


Za  wygrany bon kupiłam w Sephorze: bronzer, eyeliner i małą wodę toaletową ;)


3)  Przygarnęłam lakiery od http://kosmetycznyfronesis.blogspot.com/


Wpadło Wam coś w oko ;) ?
Czytaj dalej