CZYM CZESZĘ SWOJE WŁOSY ? | MÓJ ULUBIENIEC

Chyba nadeszła właściwa pora żeby podzielić się z Wami moim ''czesadłem''. Blog istnieje 3 lata, czyli tyle, co pielęgnuję swoje włosy. Do tej pory przetestowałam:

*Tangle Teezer Compact
*Tangle Teezer The Original
*Tangle Teezer Salon Elite
* Khaję szczotkę z włosia dzika
* Drewniany grzebień The Body Shop
OLIVIA GARDEN SZCZOTKA PŁASKA SUPREME CERAMIC ION




Żeby wydać opinie o szczotce, potrzebuję minimum kilku miesięcy. Ja osobiście nie polecam szczotek TT. Co prawda świetnie spisywały się w rozczesywaniu moich włosów, ale przy tym łamały je na długości, co przyczyniało się do szybszego ich rozdwajania. Mimo ich pielęgnacji, praktycznie co miesiąc widziałam już wiele nowych rozdwojeń. Kiedy odstawiłam je na początku tego roku, zauważyłam naprawdę ogromną różnicę. Ząbki TT są do moich włosów za ostre. Potem nabyłam szczotkę Khaja. Zrecenzowałam ją TU. Bardzo fajna szczotka. jednak lepsza do wygładzenia, a nie rozczesywania na co dzień.

W kwietniu stwierdziłam, że zainwestuję w coś jeszcze innego i wybór padł na OLIVIA GARDEN SZCZOTKA PŁASKA SUPREME CERAMIC ION, którą jedna z Was mi poleciła.
Za 1 razem myślałam, że trafiłam na bubla, ale drugie i kolejne pociągnięcie szczotką po włosach było już ok ;) Szczotka  wykonana jest porządnie, korpus jest z powłoką ceramiczną, poduszka: miękka, jonizowana. Kuleczki szczotki są jonizowane, a więc nie ma mowy o elektryzowaniu się włosów ( w końcu!). Nie podrażnia skóry głowy, końcówki nie są ostre,  świetnie rozczesuje włosy, radzi sobie z kołtunami. Eliminuje puch, moje włosy po rozczesaniu nabierają ładnego połysku, są miłe w dotyku i gładkie. Szczotka ma owalny kształt, wygodną rączkę. Świetnie rozczesuje zarówno włosy suche jak i mokre, chociaż mokre włosy staram się rozczesywać jak najrzadziej. Na kondycję włosów póki co nie mogę narzekać, ostatni raz były podcinane maszynką zaraz przed kupnem szczotki. Wyrywa taką samą ilość włosów jak TT, ale mniej niż Khaja. Włosy ze szczotki usuwam za pomocą przyrządu z Rossmanna. Recenzowałam go TUWymiary szczotki: 24x7.5cm. Cena: 39,90

Podsumowując, uwielbiam tę szczotkę. Do moich długich, prostych włosów spisuję się fenomenalnie.


A co u Was się sprawdza najlepiej ? ;)


P.S Nie wiem kiedy teraz pojawi się następny post. Jutro wyjeżdżam, a od września będę miała sporo na głowie, więc mogę tu bywać rzadziej.
Czytaj dalej

CUDO Z LIDLA DO OLEJOWANIA WŁOSÓW

Ostatnio jestem pod wrażeniem asortymentu w sklepach Lidl. Alejka do której najczęściej zaglądam jest ta środkowa, przed mrożonkami. Mam tam same produkty wyprzedażowe. Zaczynając od dużych Pringlesów za 4,99, przechodząc następnie do żeli pod prysznic za 1,99 i kończąc na naturalnych kosmetykach. Ponad miesiąc temu moją uwagę przykuła tania jak barszcz seria Cien nature, ale rzuciłam okiem tylko na skład. Kilka dni później jak zobaczyłam ich przecenę, nie podarowałam i w moje ręce wpadł krem do twarzy i olejek, o którym dziś opowiem.



Przeanalizowałam skład i stwierdziłam, że mimo że jest antycellulitowy, będzie idealny do olejowania włosów i tak też jest !

Uważam, że jest to produkt uniwersalny, tj do każdej porowatości. Moje średnioporowate się z nim bardzo polubiły. Na tyle dobrze na niego reagują, że nie muszę potem już używać  maski.
Wygląda naprawdę elegancko, solidne opakowanie z wygodną pompką + niska cena. Zapłaciłam za niego 7,40. Przed przeceną kosztował w granicach 9-11zl, więc dalej małoAplikacja jest bardzo łatwa, więc będzie idealny dla osób, które dopiero zaczynają przygodę z olejowaniem. Ja nakładam odrobinę produktu na dłoń, rozcieram i lekko wcieram we włosy. Najczęściej robię potem warkocz.
Bosko pachnie, cudownie, lekko brzozowo + trochę słodko ! Czuję ten zapach po zmyciu go. Nie obciąża włosów, a zmywam go różnymi szamponami, w zależności jaki mam pod ręką ;)
Działaniem przebija 3 razy droższą mieszankę olei z Yves Rocher. Jest niesamowicie wydajny. Na włosy mojej długości wystarczają 3 pompki. Dotychczas olejowałam nim tylko suche włosy (na godzinę/kilka/na całą noc). Za każdym razem efekt był świetny. Po niektórych mieszankach olejowych mam puch, tu jest wręcz przeciwnie. Włosy są nawilżone, bardzo miłe w dotyku. Efekt jest długotrwały. Na drugi dzień włosy dalej są gładkie. Świetnie odżywia  i odbudowuje je. Lubię po nim ten lekki efekt wygładzenia. Nie mam też problemu z rozczesaniem włosów. Ponadto olejek nie brudzi pościeli i ubrań. Myślę, że podobne efekt można uzyskać łącząc go z dowolną maską/odżywką. Nie zauważyłam żeby wpływał na zmianę koloru włosów, pięknie za to nabłyszcza. Nie wiem czy ta seria wejdzie na stałe do oferty Lidla. Miejmy taką nadzieję, bo jak widać kosmetyki z cudownym składem, można kupić za ''grosze'' ;)




Po użyciu pięknie błyszczą ;)



SKŁAD: olej słonecznikowy, olej z pestek moreli, olej z nasion palm orbignya oleifera, olej z avocado, olej ze słodkich migdałów, olej sojowy, zapach, dziegieć brzozowy, ekstrakt z rozmarynu, ekstrakt z nagietka lekarskiego, koenzym Q10, witamina E, konserwanty

Jeżeli macie Lidla w miarę blisko zwróćcie uwagę także na kremy z tej serii (4zł), kremy pod oczy (3zł). ten olejek (ok.7zł) i krem do rąk (ok.4zł)
Czytaj dalej

DZIEŃ DLA WŁOSÓW + POCHWAL SIĘ SWOIMI WŁOSAMI (ZGŁOSZENIE DLA CZYTELNICZEK BLOGA)

Po rezygnacji z serii NdW postanowiłam, że pielęgnację będę Wam pokazywać raz na jakiś czas (1x na miesiąc chyba wystarczy). Wiem, że takie wpisy co tydzień mogą się Wam znudzić :P



*Na godzinę naolejowałam włosy Amlą. Nie używałam go ze 2 miesiące i od razu poczułam ten mega intensywny zapach przy otwarciu :O Recenzja KLIK

*Skórę głowy i włosy umyłam Aktywatorem Wzrostu (jeden z przyspieszaczy na sierpień, pisałam o tym niedawno)

*Wróciłam do odżywki z TBS do włosów suchych i łamliwych, dość słabe ma opinie w Internecie, jednak moje włosy się z nią polubiły. Na wyjazdach sprawdzała się super. Nałożyłam ją na 20 minut pod czepek.

*Po spłukaniu wtarłam w skórę głowy Eliksir ziołowy z GP (jeden z przyspieszaczy na sierpień, pisałam o tym niedawno)

*Końcówki zabezpieczyłam Kallos Lab 35. Recenzja KLIK




*Zamiast ręcznika używam bawełnianej koszulki*
*Rozczesuję włosy szczotką Olivia Garden*
*Suplementuję się w sierpniu Silicą*

Zdjęcie robione po 20, więc światło nienajlepsze.Przez to, że nie użyłam mocno treściwej maski, włosy były trochę spuszone, więc w ruch poszło sporo odżywki z Kallosa ;)Włosy są miłe w dotyku, mięciutkie, nawilżone. Właśnie zawinęłam je na noc na papiloty. Jestem ciekawa jutrzejszego efektu ;)


+ Nie wiem czy wiecie, ale po prawo na moim blogu widnieje link o nazwie JAK DBAJĄ O WŁOSY INNE BLOGERKI. Jeżeli moje czytelniczki (niekoniecznie blogerki) chciałyby się podzielić swoją pielęgnacją, zapraszam do wysłania mi na mojego emaila opisu z Waszą pielęgnacją i zdjęciem Waszych włosów.
Nie musicie mieć tafli włosów do pasa. Nie długość jest najważniejsza! Jeżeli macie coś ciekawego do przedstawienia lub po prostu chcecie się pochwalić swoimi włosami i pielęgnacją (minimalistyczną lub bogatą), zapraszam ;)

Zgłoszenie możecie wysłać mi jako plik w programie Microsoft Word lub normalnie w treści emaila.


Czytaj dalej

DZIŚ NIE O WŁOSACH...

Rzadko na moim blogu pojawia się wpis nie o włosach. Dziś dla odmiany chcę się z Wami podzielić recenzją żeli pod prysznic, które dostałam kilka miesięcy temu od V.Laboratories. Dlaczego opinia pojawia się dopiero teraz? A no dlatego, że przy pisaniu recenzji potrzebuję czasu aby zapoznać się z produktami i dokładnie je przetestować. Szczerze mówiąc nie rozumiem dziewczyn, które piszą notkę na blogu zaraz po powąchaniu czy jednokrotnym użyciu kosmetyku..



Ale wracając do tematu, żele jakie dostałam to: 
Abissinian, Marula, Argan, Macadmia

Mimo skrupulatnych testów (kończąc jeden, brałam się dopiero za drugi)  nie zauważyłam różnicy w ich działaniu. Patrząc na skład żele nie różnią się niczym oprócz jednego składnika aktywnego (oleju). Z reszty dobroczynnych składników znajdziemy w każdym nawilżającą glicerynę i panthotenol, który ma pielęgnować i uelastyczniać skórę.
Każdy żel ma wysoko w składzie SLS. Niby nic dziwnego, bo praktycznie 90% żeli dostępnych na rynku ma ten detergent w składzie. Niemniej jednak, ja po użyciu kosmetyków do ciała z SLS/SLES zauważam lekkie przesuszenie skóry, więc co jakiś czas muszę potem się ratować balsamami/masłami. Wszystkie mają treściwą, dość gęstą, białą konsystencję.




Każdy z nich mieści w sobie aż 500 ml produktu, to dużo, więc kosmetyki wystarczyły mi na długo. Wydajność na duży plus. Ja osobiście zmieniłabym opakowania tych produktów. Szata graficzna moim zdaniem jest piękna, ale butelka często się zniekształcała + miałam w każdym żelu problem z zacinającym się dozownikiem. Myślę, że otwarcie na klik byłoby lepsze ;)

Żele całkiem nieźle się pienią, dobrze oczyszczają i odświeżają skórę, ładnie pachną (woń nie utrzymuje się zbyt długo na ciele). Mogłyby być stosowane także jako mydła do rąk. Jak dokładnie określiłabym zapachy?

ABISSINIAN - bardzo elegancki, lekko orientalny zapach, przełamany odrobinką słodkości, przypomina drogie perfumy, bardzo przyjemny dla nosa

MARULA - delikatniejsza od poprzednika, lekki, przyjemny kwiatowy zapach

MACADAMIA - rześki, dość mocny, wyrazisty, bardzo ładny, lekko owocowy

ARGAN - ten zapach jest naprawdę bardzo ciekawy, niezwykle aromatyczny, słodki niczym bułeczki, czuję w nim wanilię, nie jest mdły, wręcz przeciwnie

Do moich ulubionych chyba należy Argan i Abisinian ;)

Podsumowując, żele są naprawdę fajne, zwłaszcza ich zapachy przypadły mi do gustu, pisząc tę recenzję nie mogłam znaleźć ich odpowiedników drogeryjnych, więc plus za oryginalność w doborze kompozycji zapachowych. Szkoda tylko, że mają SLS, bez niego były jeszcze lepsze. Myć myły, więc głowne zadanie spełniły. Do tego żeby zastąpiły mi balsam jest im trochę daleko. Cena waha się w granicach 9-12zł. Możecie je kupić przez Internet lub w Drogeriach Polskich.

Tu możecie też sprawdzić inne kosmetyki z tej firmy.

ZNACIE TE ŻELE? KTÓRY BYŚCIE WYBRALI
 ZAPACH ?
Czytaj dalej

PŁUKANKA NA POROST WŁOSÓW

Ostatnio natrafiłam na facebooku, na grupie kosmetycznej na ciekawy przepis na płukankę i postanowiłam, że go Wam przedstawię. Jak wiecie, moje włosy bardzo lubią się z płukankami, więc stwierdziłam, że czemu by nie spróbować teraz czegoś innego ? Akurat nic nie musiałam kupować, wszystkie składniki miałam w domu , a akurat mój tata robiąc ogórki pomylił butelki i zamiast kupić ocet spirytusowy, kupił jabłkowy, więc powiedział, że będę miała na włosy :D



Potrzebujemy:

-Skrzyp polny (najlepiej własnoręcznie ususzony, lub kupiony w sklepie zielarskim). Herbatki odradzam.
-Olejek eteryczny lawendowy (ja mam z firmy Etja)
-Ocet jabłkowy (dostępny w każdym sklepie spożywczym)
-Słoik/sitko


Wsypuję do słoika 3 łyżki skrzypu, zalewam 500ml octu jabłkowego. Zakręcam i odstawiam na 2 tygodnie, przecedzam. Po tym czasie dolewam 5 kropel olejku eterycznego. Płynu używamy rozwodnionego: na 60ml płukanki -  125ml wody.

JAK DZIAŁAJĄ POSZCZEGÓLNE SKŁADNIKI?

SKRZYP POLNY - wzmacnia włosy, pomocny w walce z wypadaniem, hamuje przetłuszczanie, przyspiesza porost, spowalnia łysienie, walczy z łupieżem

OLEJEK LAWENDOWY - regeneruje, zmniejsza przetłuszczanie, zwiększa ukrwienie skóry głowy, przez co wpływa na porost włosów, łagodzi stany zapalne

OCET JABŁKOWY - domyka łuski włosa, nabłyszcza, pobudza cebulki włosowe, pomaga pozbyć się łupieżu i infekcji skóry głowy




Za wykonanie tej płukanki biorę w następnym tygodniu ;) Akurat przecedzę płyn pod koniec sierpnia i będzie to mój wspomagacz przyrostu na wrzesień  ;)
Póki co stosuję na porost TE RZECZY

CO SĄDZICIE ;) ?


W międzyczasie zapraszam na mojego Instagrama KLIK
Pytania włosowe oprócz komentarzy, możecie zadawać TU

Czytaj dalej

ULUBIONE ODŻYWKI W SPRAYU BEZ SPŁUKIWANIA

Ostatnio pielęgnacja moich włosów ogranicza się (jak na mnie) do minimum. Moje włosy nie mają potrzeby być często olejowane. Wystarczy 1x na dwa tygodnie, daruję sobie także nakładanie po każdym myciu treściwej maski/odżywki. Wystarczy 1x na tydzień. Od początku wakacji moimi ulubieńcami stały się odżywki w sprayu bez spłukiwania. Bardzo długo szukałam idealnej, gdyż prawie każda drogeryjna (w tym wszystkie Gliss Kur) mają w składzie proteiny, za którymi moje włosy nie przepadają. Prawie za każdym razem mam po nich spuszone, odstające włosy.

Póki co do moich ulubieńców należą:





JOANNA  NATURIA  ODŻYWKA  W  SPRAYU  BEZ  SPŁUKIWANIA  ALOES  I  JAŚMIN 

Moim pierwszym odkryciem była odżywka z firmy Joanna. Bardzo ładne opakowanie i niska cena (ok. 6zl) przykuły moją uwagę. Odżywka ułatwia rozczesywanie, nawilża moje włosy. Całkiem nieźle, choć nie tak dobrze jak Kallos radzi sobie z dociążeniem i ujarzmieniem. Włosy lepiej się układają, uwielbiam ją stosować np. przed prostowaniem włosów (zdjęcie po jej użyciu poniżej). Moje włosy uwielbiają aloes w kosmetykach, więc nie żałuję sobie jej w aplikacji, a mimo wszystko jest niesamowicie wydajna. Dziwię się, że w ogóle nie ma o niej recenzji w Internecie ;) Uwielbiam ją zabierać ze sobą na wyjazdy, zawsze ratuje moje włosy. Lekka formuła nie obciąża moich włosów i nie powoduje tzw. przyklapu. Pachnie bardzo przyjemnie.



Skład: woda, gliceryna, zmiękczacz kondycjonujący włosy, silikon, konserwant emulgujący (przeciwdziała elektryzowaniu), ?, sól amonowa (ma za zadane wygładzić), substancja antystyczna, emolient, alkohol, ester glikolu polietylenowego, ekstrakt jasminowy, aloes, panthenol, rozpuszczalnik, glikol propylenowy, emulgator, alkohol izopropylowy (może, ale nie musi wysuszać), zapach, konserwanty, barwniki




KALLOS LAB 35 Duo-Phase Detangling Conditioner Odżywka ułatwiająca rozczesywanie 


Kallos chyba każdemu jest znany ze swoich masek, za którymi osobiście średnio przepadam. Polecam przypatrzyć się także ich odżywkom w sprayu. Kallos Lab35 jest dwufazowy. Na moje włosy skład super. Dzięki silikonom, włosy wizualnie prezentują się lepiej, są dociążone, ujarzmione. Wyglądają jak po zastosowaniu maski, a może nawet i lepiej. Nie żałuję sobie i często pryskam nią także końcówki (od jakiegoś czasu zrezygnowałam z silikonowych ser). Po regularnym stosowaniu muszę przyznać, że końcówki są w lepszym stanie własnie po jej użyciu, prezentują się lepiej niż po olejkach silikonowych. I tu o dziwo proteiny nie puszą moich włosach (składnik po parfum, a więc w śladowej ilości). Według mnie jest to produkt uniwersalny. Świetnie się spisuje nałożony na włosy suche jak i mokre. Posiadaczki kręconych włosów też powinny być z niego zadowolone. Odżywka bardzo dobrze radzi sobie z kołtunami, ułatwia rozczesywanie. Włosy są po niej miękkie i błyszczące. Kallos ładne pachnie, lekko fryzjersko. 20zł za pół litrową butelkę to według mnie mało. Nie wiem czy zdążę ją zużyć przed terminem ważności ;) W najbliższym czasie zaopatrzę się także w ich szampon ;) Aplikacja jest szybka i bezproblemowa, wystarczy potrząsnąć do zmieszania ze sobą obu warstw i spryskać włosy. Polecam także dziewczynom z włosami zniszczonymi, farbowanymi. Na moje włosy działa super, nie obciąża, nie przetłuszcza.

Skład: woda, silikony, zapach, konserwant emulgujący (przeciwdziała elektryzowaniu), hydrolizowana keratyna, składnik nawilżający, emulgator, sól amonowa (wygładza, nadaje połysk, ułatwia rozczesywanie), ester undecylowego alkoholu, alkohol, proteiny jedwabiu, ester glikolu polietylenowego,witamina B3, witamina B5, pzeciwutleniacz, przeciwutleniacz, witamina B6, stabilizator emulsji, konserwant, barwniki




Podsumowując, odżywki b/s to wspaniała alternatywa dla osób, które nie mają zbyt wiele czasu na bogatą pielęgnację. Odżywki te mają wygodne opakowanie, działają natychmiastowo, są wydajne i zazwyczaj tanie.

Macie swoją ulubione odżywkę w sprayu, czy raczej takich nie stosujecie :) ?
Czytaj dalej

WŁOSY W LIPCU - POMIAR - PRZYSPIESZACZE NA SIERPIEŃ - WYGRANE

Włosy w lipcu urosły 1cm. Jak na brak przyspieszaczy to wynik całkiem niezły (jak na moje włosy). Obecnie mierzą 80,5cm.  Dalej je zapuszczam, przynajmniej do swojego wesela, bo będę miała włosy rozpuszczone.

W poprzednim miesiącu do najczęściej używanych kosmetyków należały:




-Szampon Revitax (recenzja w archiwum)
-Delikatny szampon z oliwą z oliwek
-Odżywki b/s

Rzadko kiedy sięgałam po silikonowe sera. Szczerze mówiąc nie widzę przy regularnym stosowaniu żeby wolniej mi się rozdwajały. W dodatku wyglądały one jeszcze gorzej. Jakoś odpuściłam sobie też olejowanie, w lipcu olejowałam włosy może ze 2-3 razy tylko. Prze upałach włosy często były nijakie, a zwłaszcza źle wyglądały właśnie końcówki.


Objętość w kucyku: 10,5cm
Patrząc na zdjęcia warkoczy z tamtego roku, dalej zyskują na gęstości ;)



ROZPUSZCZONE:




Plany na sierpień  ?




Eliksir ziołowy GP (jako wcierka po myciu)
- Szampon Aktywator Wzrostu (ma SLS więc myślałam, że to wersja estońska, a tu jednak rosyjska, nie potrzebnie zaczęli kombinować z tymi etykietami)
- Suplement Silica (bardzo chwalony w Internecie, zamawiałam na doz.pl, ale długo na niego czekałam, bo nie mieli w magazynie regionalnym)




W lipcu miałam też szczęście i wygrałam 2 rozdania ;)

pinklipstickmua


swiatkosmetykoholiczki



Zmieniłam na blogu w prawym pasku bocznym widget z Top Komentatorami, zamiast ogólnego - z ostatniego miesiąca, tak chyba jest sprawiedliwiej ;)
Czytaj dalej

CO MNIE DENERWUJE W BLOGOSFERZE

Z tego co widzę, ostatnio tego rodzaju wpis jest bardzo popularny. Postanowiłam, że i ja po 3 latach blogowania powiem Wam o moich przemyśleniach. Wiem, że i mój blog nie jest idealny, że dużo mu do niego brakuje

1. Preferuję typowe komentarze Blogger. Disqus, a także Google+ zniechęcają mnie, przez co po prostu nie chcę mi się komentować danego wpisu.

2. ''Czytaj więcej'' pod postem. Niby miało być przejrzyściej, niby ładniej, ale nie każdemu chce się w to klikać. Taka jest prawda.

3. Pytanie się w komentarzach o wzajemną obserwację. Mija się to kompletnie z celem. Bloga prowadzę 3 lata, na dzień dzisiejszy liczy 700 obserwatorów. O żadnego obserwatora nie żebrałam, nie prosiłam. Nikogo nie zmuszam. Zaobserwuj, o ile podoba Ci się tematyka bloga ;) Ja być może zrobię to samo.

4. Błaganie o kliki. Najbardziej denerwują mnie współprace odzieżowe z chińskimi stronkami. Nie mam nic do takich ciuchów, powiem więcej, co chwila zamawiam sobie coś z Aliexpress. Ale o wiele bardziej wolę sobie zamówić bluzkę za 2-3 dolary, czy jakiś gadżet na Ali, niż prosić o kliki i robić jakieś wish listy. Nie znaczy to jednak, że jestem jakąś zołzą, bo jeżeli mój stały czytelnik poprosi mnie w komentarzu albo zobaczę wpis u jego w poście - kliknę ;) Trzeba tylko znać umiar.

5. Anglojęzyczne głupoty, a raczej spamowanie w komentarzach. Na 99% jestem pewna, że Autor nic nie kuma, a pisze: ''amazing post itp''. Na szczęście u mnie się takie nie zdarzają, zresztą zaraz bym i tak je kasowała.

6. Dużo wyświetleń wpisu - mało komentarzy. 7 komentarzy pod ostatnią NdW zdemotywowało mnie do dalszego prowadzenia tej serii. Na wyświetlenia wpisów w sumie nie mogę narzekać , szkoda tylko, że tak mało osób odzywa się w komentarzach, ale z tym nic nie zrobię ;)

7. Dodawanie codziennie posta na blogu albo nawet i częściej. Nie wszystkie oczywiście, ale niektóre mają do siebie to, że są pisane na odwal, nic nie wnoszą.

Jeżeli macie ochotę, możecie się podzielić poniżej Waszymi przemyśleniami ;)
Czytaj dalej