PAPILOTY FOR YOUR BEAUTY ROSSMANN

Lubię u siebie proste włosy. Nie zamieniłabym się na stałe z kimś na fale czy też burzę loków, ale jak każda z nas, lubię czasem poeksperymentować z fryzurą. Na studniówce moje loki wytrzymały może ze dwie godziny, a fryzjerka zainkasowała 90zł. Zakręciła włosy na wałki, a potem moja głowa wylądowała pod jakąś suszarką? Nie wiem jak to nazwać nawet. Nie pomogła nawet tona lakieru :P Potem dość regularnie kręciłam włosy na prostownicy. Skutkowało to przesuszeniem. Potem zaopatrzyłam się w zwykłe plastikowe wałki. Z nich akurat byłam zadowolona i były moimi ulubieńcami w tej kwestii, dopóki nie zaopatrzyłam się w papiloty z Rossmanna ;)



Z tego co pamiętam, są różnej grubości. Ja mam średnie ( sześć sztuk). Przed pierwszym użyciem przepłukałam je pod wodą i zostawiłam do wyschnięcia. Po umyciu włosów odczekałam jeszcze kilkanaście minut i przeszłam do nakręcania :P Zaczęłam od pasm z przodu. Łapie włosy w połowie i zaczynam zawijać uważając, żeby końcówki nie wystawały spoza nawiniętego loku. Na koniec zawijam końcówki tej pianki, można zrobić także supeł. Papiloty mają w środku drucik, dzięki czemu nie rozwalają się podczas snu. Są wykonane z bardzo miłej w dotyku pianki. Ani trochę nie czułam ich podczas snu. ''Nakręcanie'' można zacząć od góry pasm, wszystko zależy jaki chcemy uzyskać efekt.


Tak wyglądały włosy zaraz po zdjęciu papilotów, potem je trochę ''rozciągnęłam'' grzebieniem, czego żałuję, ale nie mogłam zdzierżyć, że są nagle takie krótkie :P.
Bardzo podoba mi się taki efekt. Myślę o fryzurze na własne wesele i wiem na pewno, że nie zrobię upięcia, a prawdopodobnie coś z falami lub warkoczem ;)




Włosy spryskałam lakierem Goldwell. Tak fryzura wyglądała po 9 godzinach:






EDIT: Kolejne użycie:

I efekt po kilku godzinach + tym razem odrobina lakieru
Wałki z użycia na użycie są w co raz gorszym stanie, pianka pęka, a drucik wychodzi, więc może być problem rano żeby je rozplątać. Niemniej jednak, za taką cenę i tak warto je kupić.


W jakich włosach lubicie siebie najbardziej ;) ?
Czytaj dalej

LOREAL PRO KERATIN POWER AMPUŁKA | ZŁOTY ŚRODEK NA ODBUDOWANIE ZNISZCZONYCH WŁOSÓW?

Już kiedyś, przy okazji NdW wspominałam Wam o keratynowej ampułce L'oreal Professionnel. Dziś zużyłam ją do końca, więc postanowiłam napisać jej recenzję. Ampułka przy mojej długości włosów wystarczyła na dwa razy, więc nie jest źle. 

Przypomnijmy o czym informuje Producent:

Silnie naprawcza terapie odbudowująca do włosów nawet ekstremalnie zniszczonych, uwrażliwionych, rozdwajających się i łamliwych.  Zawiera specjalnie wyselekcjonowany kompleks pro-keratynowy z zawartością ceramidów i protein pszenicy, który działa silnie odbudowująco wewnątrz uszkodzonej struktury włosa. Wypełnia ubytki i odbudowuje naruszone partie włosów, sprawiając, że odzyskują one elastyczność i zdrowy wygląd na całej długości. Idealnie sprawdzi się po sezonie zimowym - silnie zregeneruje uszkodzenia powstałe w wyniku niskiej temperatury i innych niekorzystnych warunków atmosferycznych. Połączenie zaawansowanych formuł pielęgnacyjnych Incell oraz Pro-Keratin umożliwia utrzymanie właściwego nawilżenia włosów oraz ich dogłębną regenerację na poziomie komórkowym.(hairstote.pl)



Jak jej używam?

Myję normalnie włosy, zazwyczaj szamponem z SLS. W wilgotne włosy wcieram ampułkę. Staram się jak najdokładniej, aplikuje produkt na całą długość, zwracając uwagę na końcówki. Dziś nawet odrobinę wtarłam w skórę głowy, bo potem brałam kąpiel, a co za tym idzie, ampułka pod wpływem ciepła zaczęła lepiej działać. Za 1 razem włosy zawinęłam w czapkę ;) Produkt zmywam samą wodą, dziś wykonałam także dodatkowo płukankę rumiankową. Ampułka przy mojej długości włosów wystarczyła na dwa razy, więc nie jest źle. 
Ładnie pachnie, nie drażniąco dla nosa jak niektóre produkty fryzjerskie. Nie powoduje swędzenia, podrażnienia skóry głowy, nie obciąża. Włosy wizualnie prezentują się lepiej, optycznie jest ich więcej, zyskały na objętości, są bardzo miłe w dotyku, puszyste, leciutki aż chciałoby się ich ciągle dotykać. Wyglądają na zdowsze, widzę poprawę w ich stanie. Dodatkowo zauważyłam, że produkt ułatwia rozczesywanie. Po raz kolejny jestem zadowolona z aplikacji, a sceptycznie podchodziłam do tej ampułki, bo keratynowe kosmetyki kompletnie się u mnie nie sprawdzają. Z produktami tej firmy jest znacznie inaczej. Z pewnością w najbliższym czasie zakupię kolejną, ale tym razem może z innej serii. Mieści w sobie 10ml produktu. Na allegro można już ją nabyć za 8zł, więc super ;) Kto chce może także zakupić cały zestaw (30x10ml) za ok. 250zł.  Składu i częstotliwości używania niestety nie znalazłam w Internecie. Moje włosy bardzo lubią produkty z serii L'oreal Professionnel. Recenzowałam też z tej serii szampon, więc jeżeli macie ochotę poczytać zapraszam TU



Jak wyglądały po ampułce?



Czytaj dalej

KATIVA MASKA RUMIANEK + MIÓD | COŚ DLA BLONDYNEK I NIE TYLKO

Jakiś czas temu, robiąc zakupy na allegro, natknęłam się na tę maskę. Od razu przykuła moją uwagę ze względu na swoje wyraziste opakowanie. Już dawno chciałam wypróbować produkt stricte dla blondynek. Tak jak moje włosy uwielbiają rumianek, to miód niekoniecznie. Nie mniej jednak postanowiłam ją kupić.  Testuję ją 3 miesiąc.

O czym informuje Producent? 





KATIVA SWEET CAMOMILE MASK - 250 ml   MASKA DO WŁOSÓW BLOND Z RUMIANKIEM I MIODEM 100% ORYGINAŁ - Z AMERYKI POŁUDNIOWEJ (PERU) !  

Oryginalny produkt marki KATIVA - formuła stworzona i wyprodukowana w Peru, w Ameryce Południowej seria Sweet Camomile jest dedykowana do pielęgnacji i odżywiania włosów blond - profesjonalny rezultat do wykonania we własnym domu intensywna maska regeneruje, naprawia i nawilża włosy oraz przywraca blask i uwydatnia głębię koloru duża zawartość ekstraktów z rumianku i miodu daje doskonałe rezultaty - włosy są lśniące, dobrze odżywione i odpowiednio nawilżone  dzięki właściwościom rozjaśniającym kwiatów rumianku, a także odżywczym miodu włosy blond są rozświetlone i miękkie w dotyku nie zawiera soli i siarczanów - jest bezpieczna dla włosów oraz skóry głowy. Bez soli, siarczanów i parabenów.  (ceneo.pl)


Po użyciu maski KATIVA MASKA RUMIANEK + MIÓD 

Pierwsze na co zwróciłam uwagę, to konsystencja maski. Nie używałam wcześniej tak gęstego produktu. Dosłownie jakbym nakładała parafinę. Nakładam odrobinę produktu, rozcieram w dłoniach i staram się jak najdokładniej wetrzeć ją we włosy. Na moją długość zwykle potrzebna jest dosłownie odrobina. Nakładam ją od środka po końcówki. Producent zaleca używać jej nie więcej niż 2 razy w ciągu tygodnia na 5-10 minut. Patrząc na działanie maski, muszę się z tym zgodzić. Nie ma sensu przetrzymywać jej na włosach, a jak wiadomo, większość z nas lubi trzymać odżywki/maski dłużej niż zaleca Producent :P



Maska bardzo dobrze nawilża włosy, a także wygładza. Jest mega treściwa i wydajna (250ml). Pachnie rumiankowo, przyjemnie. Mimo, że moje włosy nie są bardzo zniszczone, czuję po jej użyciu, że są zregenerowane, wystarczająco odżywione i po prostu wyglądają zdrowo. Czasem są po niej sypkie (jak dziś), a czasem dociążone, to chyba zależy od ilości nałożonej na włosy i czy dodatkowo po jej użyciu zabezpieczę jeszcze końcówki serum silikonowym. Nie jestem pewna czy byłby to właściwy produkt dla włosów cienkich. Co prawda tylko raz zdarzyło się żebym miała po niej obciążone włosy. Według mnie produkt może być spokojnie używany nie tylko przez blondynki. Po pierwsze, ekstrakt z rumianku i miodu nie jest na początku składu. Po drugie, po parfum, a co za tym idzie stężenie prawdopodobnie jest znikome. Po trzecie, żeby widać efekt rozjaśnienia, trzeba by było ją stosować naprawdę regularnie. Ja u siebie zmiany koloru ani żadnych refleksów nie zauważyłam. Zauważam za to blask ;) Sięgając po tę maskę, mam zawsze pewność, że będę się cieszyła ładnymi włosami ;)
Podsumowując, porównując go do Biovaxa Biond, zdecydowanie wygrywa Kativa ;) Na pewno częściej  będę po nią sięgać zimą. Wtedy moje włosy domagają się czegoś treściwego, co je ujarzmi i nawilży.
Cena: zapłaciłam za nią 29,99 + koszt wysyłki. Jak na taki skład, trochę za dużo, ale ważne, że jestem z niej zadowolona.
Jest to produkt typowo fryzjerski, więc fanki naturalnych składów mogą nie być zadowolone.  Moje włosy lubią produkty fryzjerskie ;)

SKŁAD: water, cetyl alcohol, cetearyl alcohol, cetrimonium chloride, dimethiconol, tea - dodecylbenzenesulfonate, parfum, polyquaternium -7, chamomilla recutita extract, mel extract, water/sodium pca/ sodium lactate/arginine/aspartic acid/pca/glycine/alanine/serine/valine/proline/threonine/isoleucine/histidine/phenylanine/pentaerythrityl tetra - Di - T - butyl hydroxyhydrocinnamate, citric acid, methylchloroisothiazolinone, methylisothiazolinone


Dajcie znać co sądzicie, jeżeli żyjecie :P
Czytaj dalej

JAK UDAJE MI SIĘ PRZEDŁUŻYĆ ŚWIEŻOŚĆ WŁOSÓW?

Osobiście uważam, że przetrzymywanie na siłę skóry głowy, a co za tym idzie nie mycie włosów nie jest niczym dobrym, a tylko nasila problem. Włosy powinno się myć tak często jak tego potrzebują. Mycie ich codziennie jest normalnym zjawiskiem, ale jeżeli już kilka godzin po użyciu szamponu i innych kosmetyków jest coś z nimi  nie tak, to  warto dokładnie przypatrzeć się kosmetykom, których używamy, naszym nawykom włosowym, a nawet diecie. O przyczynach przetłuszczania pisałam też TU

Dzięki świadomej pielęgnacji mogę pozwolić sobie na oczyszczanie włosów co drugi dzień, a nawet co trzeci (to już rzadziej)

NA 2 DZIEŃ PO PIELĘGNACJI

-Czy stosuje na co dzień szampony bez detergentów, a raz na tydzień lub rzadziej z SLS?

1) Nie, tego włosomaniaczego punktu się nie trzymam. Ba, powiem więcej. I włosy i skórę głowy myję tym samym, nie myję ich z długości odżywką.  Szampony typu Babydream kompletnie się u mnie nie sprawdzają, trochę lepiej sytuacja wygląda z rosyjskimi, ale teraz, po tych zmianach składów i oszustwach, ciężko nawet trafić na dobry szampon rosyjski, bez detergentów. Zdarza mi się mycie włosów łagodnym szamponem, ale teraz w łazience mam 4 szampony z detergentem i tylko 1 łagodny. Ważne natomiast aby nie miał silikonów, tzw. oblepiaczy. Póki co taka pielęgnacja się u mnie sprawdza, nie mam problemów ze skalpem. A więc, co jest moim hitem jeżeli chodzi o szampony ?

Zdecydowanie szampon Revitax, przyrostu nie spowodował, ale za to fantastycznie przedłuża świeżość moich włosów + odkąd go stosuję nie mam  problemów z łupieżem (nawet najmniejszych). 
PEŁNĄ RECENZJĘ ZNAJDZIECIE TU 


-Co z wcierkami? 

2) Wcieranie wody brzozowej, Jantara, Joanny Rzepy nie dość, że nie powoduje u mnie przyrostu, to jeszcze przetłuszcza skórę głowy. Po kilku latach chyba w końcu znalazłam godną uwagi wcierkę. Co prawda używam jej za krótko żeby wypowiedzieć się w kwestii przyrostu, ale na przetłuszczającą się skórę głowy działa bardzo dobrze. Krótki, dobry skład, wiele ekstraktów, brak alkoholu w składzie, wygodne opakowanie i śmiesznie niska cena. Ja zapłaciłam 5,99. Wcieram ją w skórę głowy po myciu, nie spłukuję. Polecam ;)

Aqua, Lupinus Albus Seed Extract, Equisetum Arvense Leaf Extract, Aesculus Hippocastanum Seed Extract, Arctium Lappa Root Extract, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Hydrolyzed Soy Protein, Disodium EDTA, Citric Acid, Parfum, Propylene Glycol, Sodium Benzoate, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Limonene, Linalool, Hydroxyisohexyl 3-cyclohexene Carboxaldehyde, Citronellol, Hydroxycitronellal

-Płukanki?

3) Jak najbardziej, dużo mi pomagają. Efekty są bardzo szybko zauważalne. Muszę się przyznać, że w tym roku jestem bardzo systematyczna w ich stosowaniu.

PŁUKANKA RUMIANKOWA KLIK
PŁUKANKA MIĘTOWA KLIK
PŁUKANKA Z LIPY KLIK

PONADTO: 

4) Nie nakładam maseczek/odżywek na skórę głowy.  Staram się nie używać szamponów z silikonami ( w nazwie mają najczęściej przyrostki: - siloxane, -silanol, -silicone, -methicone), bo wiem, że na drugi dzień będą przyklapnięte.

5) Zrezygnowałam z suszenia włosów, robię to w sytuacjach kryzysowych, ale zazwyczaj wolę wstać wcześniej rano ;)

6) Do mycia włosów nie używam zbyt gorącej wody, a ostatnie płukanie obowiązkowo zimną, żeby domknąć łuski włosa

7) Często zmieniam poszewki od poduszek i ręcznik

8) Nie przetrzymuję włosów w turbanie

9) Nie miziam włosów w trakcie dnia, nie bawię się nimi. W domu najczęściej chodzę w kucyku lub koku. Nie śpię w rozpuszczonych

10) Unikam produktów do stylizacji typu lakier, pianka. A jeżeli mam jakieś wyjście/uroczystość- na drugi dzień mycie nawet dwukrotne mocnym szamponem

11) Ręcznik do włosów zastąpiłam bawełnianą koszulką

12) I tu już na koniec, w drodze wyjątku suche szampony Batiste ;)


Pozostaje jeszcze kwestia czyszczenia szczotek i grzebieni. Oczywiście robię to, ale według mnie za rzadko, więc muszę o tym bardziej pamiętać ;) Nie mam tu na myśli pozbywania się włosów, a normalnie ich mycie ;) Olivie Garden czyszczę wodą, szczotkę Khaja alkoholem.


A JAK TO JEST Z WAMI? ZNALAZŁYŚCIE SWÓJ ZŁOTY ŚRODEK ;) ?
Czytaj dalej

OLEJ BRZOSKWINIOWY ETJA

Dziś przychodzę do Was z recenzją oleju brzoskwiniowego firmy Etja, który dostałam w ramach współpracy. Trochę tych olei mam do zrecenzowania, więc lecimy z tematem ;)

OD PRODUCENTA:

NATURLANY OLEJ BRZOSKWINIOWY/ Prunus Persica (Peach) Kernel Oil/

Filtrowany olej otrzymywany z pestek brzoskwini w wyniku tłoczenia na zimno. Lekki olej podobny w składzie do oleju ze słodkich migdałów. Zawiera wysoką zawartość kwasów NNKT w tym kwas omega -6,9. Zmiękcza naskórek, działa ochronnie, poprawia kondycję zmęczonej cery oraz delikatnie ściąga rozszerzone pory. Doskonały do każdego rodzaju skóry, również wrażliwej skóry dzieci.


JAK SPRAWDZIŁ SIĘ U MNIE?
WŁOSY: Podchodziłam do niego wiele razy i niestety na moje średnioporowate włosy wypadł średnio. Od olei wymagam lekkiego dociążenia i nawilżenia. Co prawda włosy po nim były zawsze miłe w dotyku, ale niestety puszył je. Próbowałam go także mieszać z odżywką i było podobnie. Myślę, że lepiej sprawdzi się olej na włosach farbowanych, zniszczonych, wysokoporowatych.
CIAŁO: Idealnie się sprawdza u mnie jako dodatek do kąpieli. Wlewam kilka kropel do wanny, dzięki czemu nie muszę po wyjściu z wanny wcierać balsam. Całkiem nieźle nawilża skórę, a moja jest wyjątkowo sucha po wszystkich żelach z SLS. Lubię też nim nawilża dłonie i skórki wokół paznokci.
TWARZ: Tutaj nie mogłam sobie pozwolić na jego używanie, ze względu na to, że od kilku tygodni stosuję te same kosmetyki, nie mogę nic zmieniać w pielęgnacji mojej cery.  Olej ten polecany jest do cery z rozszerzonymi porami, a także dojrzałej, wrażliwej
SPRAWY TECHNICZNE/SKŁAD
Olej ten jest w 100% naturalny, nie ma dodatków typu parfum, więc nie pachnie jak prawdziwa brzoskwinia. Należy przechowywać go w ciemnym i chłodnym miejsu. Olej ma bardzo wygodny aplikator, aplikacja jest szybka i bezproblemowa
CENA/DOSTĘPNOŚĆ
11zł za 50ml , więc bardzo okazyjnie. Możeie go kupić TU
Czytaj dalej

NIEDZIELA DLA WŁOSÓW PO URLOPIE 46

Nie  było mnie tyle, bo byłam na wakacjach. Zresztą kto mnie obserwuje na Insta, ten wiedział  ;)

Dziś przychodzę do Was z pielęgnacją, nie miałam kompletnie pomysłów, więc wykończyłam niektóre kosmetyki

1. Zaczęłam od nałożenia przed myciem na suche włosy olej brzoskwiniowy Etja z dwoma porcjami odżywki Timotei drogocenne olejki <3
2. Do resztek szamponu Biosilk (nie ma alko) dodałam 3 krople olejku rozmarynowego
3. Ostatnie płukanie płukanką z suszonej mięty.
4. Odrobina olejku herbacianego Chi na końcówki



WNIOSKI:

Olej brzoskwiniowy po kilkukrotnym stosowaniu jednak nie służy moim włosom, ale będzie o tym wkrótce recenzja.
Biosilk to naprawdę fajny, oczyszczający szampon, skóra głowy wydaje się lekka, oczyszczona.
Ciągle mi się puszą końce, chyba za każdym razem skąpię im silikonów (dziś po prostu wybrałam zdjęcia, gdzie może tego nie widać)
Płukanka miętowa znacznie lepiej się sprawdza u mniej zimna, dzień wcześniej przygotowana i ze świeżej mięty

EFEKTY Z SAMOWYZWALACZA,
KILKA ODSŁON ;)

Zaraz po rozczesaniu super wygładzone, potem już  lekko spuszone.






Czytaj dalej

PŁUKANKA Z LIPY NA WLOSY + SYROP

Teraz latem jest idealna pora żeby napisać kilka słów o letniej roślinie - lipie. Lipa głównie kojarzy mi się z herbatką na przeziębienie lub fraszką Jana Kochanowskiego :P Jej kwiaty mają piękny, delikatny, miodowy zapach. Zawierają wiele cennych składników: flawonoidy, które działają rozkurczowo, wzmacniają naczynia krwionośne, kwasy organiczne, niacynę, witaminę C, a także uspokajający olejek eteryczny. Dzięki fitosterolom i śluzom, wspomaga leczenie przeziębienia, łagodzi ból gardła, działa przeciwkaszlowo.



Z przebranych liści i kwiatów przyrządziłam syropy. Można je rozcieńczać z wodą, a także dodawać do herbaty. Idealne na ból gardła, przeziębienie. Resztę ususzyłam do herbatki lub żeby wykorzystać do płukanki na włosy. Zbieramy kwiaty, a także jasne listki. Wybieram drzewa, które nie są blisko ulicy.


SYROP:



Wszystko przygotowywałam w 3l słoiku. Wsypałam ok. 100g kwiatów z listkami (tylko te jasne). i ok. 1,5k cukru, dodałam dwa plastry cytryny i mały kawałek skórki. Wszystko zalałam zagotowaną wodą. Po 2 dniach przecedziłam przez sito, rozlałam do słoików i zawekowałam, aby były na zimę ;) To co zostało po syropie w słoiku można jeszcze wykorzystać do wina/nalewki ;)



PŁUKANKA
W zaciemnionym miejscu na balkonie ususzyłam to, co mi zostało. Po 3 dniach można już było parzyć herbatę i robić płukanki ;)



WŁAŚCIWOŚCI NA WŁOSY:

-silne właściwości nawilżające, zmiękczające
-wygładzenie (jak po glutku z siemienia)
-przez swoje mocniejsze działanie od innych płukanek, zastępuje mi maskę/odżywkę
-cały dzień miałam włosy jak po użyciu prostownicy, zdyscyplinowane
-miłe w dotyku
-dociążone
-nadaje połysk
-ładny zapach
-łagodzi swędzenie skóry głowy
-przedłuża świeżość włosów
-eliminuje wypadanie przy regularnym stosowaniu


Płukanka ta różni się od innych konsystencją, nie jest tak leista jak inne. Pozostawia lekki śluz, przez co jest odrobinę podobna do tej z siemienia. Ja dałam sporą garść na jakieś 0,7 litra wody, potem jeszcze dodałam do niej wody, bo nie chciałam żeby obciążyła moje włosy.

+Kolejna notka za 1,5 tygodnia ;)
Czytaj dalej

MOJE WŁOSY W CZERWCU | PODSUMOWANIE

Przyszedł czas na pomiary i podsumowanie:





(zdjęcia bez flesza)

OBECNA DŁUGOŚĆ: 79,5cm
OBJĘTOŚĆ KUCYKA: 10,5cm


Włosy urosły przez miesiąc jakiś 1/1,5cm. Za to zauważyłam, że przez kilka miesięcy udało mi się je lekko zagęścić. W czerwcu nie stosowałam żadnego wspomagacza. W taką pogodę jak większość miałam problem z puchem, więc starałam się jak najczęściej związywać włosy. Jem dużo sezonowych owoców ;)

NAJCZĘŚCIEJ UŻYWANE KOSMETYKI:

*Zaniedbałam z lenistwa i przez takie upały olejowanie
*Szampony (Loreal Professionnel Solar Sublime)
*Odżywki/maski ( Kavita Miód i Rumianek, Timotei Drogocenne Olejki)
*Zabezpieczanie końcówek (10w1 Revlon Uniq one)
*Ochrona UV (Loreal Professionnel Solar Sublime, Sun Ozon Rossmann)
*Płukanki (miętowa, rumiankowa)


Końcówki włosów lekko podetnę albo przy okazji wizyty przed weselem za miesiąc albo nożyczkami na gorąco za 2,5 miesiąca. Cel powoli zostaje osiągnięty. Długość zarzuconych włosów na przód sięga pępka (przynajmniej te dłuższe kosmyki). W lipcu z racji wyjazdów wiem, że nie będę systematyczna, ale postaram się wcierać jak najczęściej nową wcierkę z Green Pharmacy - Eliksir Ziołowy

A na koniec porównanie:

Tak włosy wyglądały dokładnie 3 lata temu:



A tak 2 lata temu (po dodatkowym niby rozjaśnianiu) Zobaczcie ile od tego czasu ścięłam przepalonych włosów.  Rozjaśniacz wżynał się z miesiąca na miesiąc co raz bardziej ;/ Ale przynajmniej od pół roku cieszę się w 100% swoim naturalnym kolorem ;)





Jak tam Wasze włosy ;)?
Czytaj dalej

NIEDZIELA DLA WŁOSÓW Z AMPUŁKĄ ODBUDOWUJĄCĄ 45

Na dzisiejszą przedurlopową niedzielę w końcu naszykowałam ampułkę keratynową z L'oreal Professionnel, którą wygrałam u Izy. Już dawno chciałam jakąś wypróbować.



*Zaczęłam od umycia włosów szamponem z kofeiną Alterra.
*Zastosowałam ''silnie naprawczą terapię odbudowującą'' - ampułkę Loreal Pro Keratin Refill.
Żeby sprawdzić działanie tej ampułki, nie zastosowałam specjalnie już potem żadnej maski,
*zabezpieczyłam jedynie końcówki maską 10w1 Revlon.

Co do głównego bohatera (ampułki):

Silnie naprawcza terapie odbudowująca do włosów nawet ekstremalnie zniszczonych, uwrażliwionych, rozdwajających się i łamliwych.  Zawiera specjalnie wyselekcjonowany kompleks pro-keratynowy z zawartością ceramidów i protein pszenicy, który działa silnie odbudowująco wewnątrz uszkodzonej struktury włosa. Wypełnia ubytki i odbudowuje naruszone partie włosów, sprawiając, że odzyskują one elastyczność i zdrowy wygląd na całej długości. Idealnie sprawdzi się po sezonie zimowym - silnie zregeneruje uszkodzenia powstałe w wyniku niskiej temperatury i innych niekorzystnych warunków atmosferycznych. Połączenie zaawansowanych formuł pielęgnacyjnych Incell oraz Pro-Keratin umożliwia utrzymanie właściwego nawilżenia włosów oraz ich dogłębną regenerację na poziomie komórkowym. (hairstote.pl)


Ampułkę wtarłam dokładnie, pasmo po paśmie w mokre włosy na 10 minut jak zaleca Producent. Żeby uzyskać jeszcze lepszy efekt, założyłam foliowy czepek i czapkę :P Zmyłam samą wodą. Ampułka wystarczy mi na dwa użycia, pokryłam nią włosy od ucha aż po same końce i jeszcze zostało jakieś 40% zawartości. Co zauważyłam ?

ZDJĘCIE Z FLESZEM


BEZ FLESZA



-włosy zyskały na objętości
-dolna partia była trochę spuszona, ale tak myślałam, zawsze tak mam po proteinach
-są miłe, puszyste
-nawilżone
-ładny zapach 
-nie miałam problemu z ich rozczesaniem

Co prawda moje włosy nie są zniszczone, ale w 100% zdrowymi nazwać ich też nie mogę. Powtórzę się i powiem, że tak jak końcówki są jeszcze okej, to na długości mam dość sporo rozdwojeń. Kolejną część ampułki pewnie wykorzystam po powrocie z wakacji, a potem na 99% dokupię sobie z innej serii L'oreala. Nie są najtańszę, bo cały zestaw (30x10ml) kosztuje ok. 250zł, pojedyncza sztuka od 8-15zł, ale myślę, że warto ;) Składu i częstotliwości używania niestety nie znalazłam w Internecie


Następnych dwóch NDW nie będzie na moim blogu z racji mojego wyjazdu na wakacje za kilka dni. Ponieważ nie lubię wstawiać postów automatycznie, dodam dopiero coś jak wrócę. A przy okazji kilka osób w ankiecie narzekało na częstotliwość dodawania postów. Mi się wydaję, że wcale nie jest źle jak dodaje 3 posty na tydzień, bodajże tylko przez jeden tydzień pojawiły się dwa, wówczas miałam sesję na studiach. Wybaczcie, ale częstotliwości akurat nie zmienię ;)

P.S. Od piątku wyniki rozdania widnieją pod konkursowym postem. Dziękuję za liczny udział <3<3
Czytaj dalej

GADŻET DO USUWANIA WŁOSÓW ZE SZCZOTKI | TEST NA KILKU SZCZOTKACH

Chyba nikt nie lubi męczyć się z wyciąganiem włosów ze szczotek. Robimy to albo palcami, albo grzebieniem, niektórzy też wykałaczką, a i tak nie udaje nam się usunąć wszystkich włosów. Znalazłam na to rozwiązanie. W Rossmannie możecie kupić za 7,99 takie cudo:


FOR YOUR BEAUTY
PRZYRZĄD DO CZYSZCZENIA SZCZOTKI DO WŁOSÓW

(nazwałabym go przyrządem do usuwania włosów, bo czyszczenia z brudu nam nie zastąpi)



Gadżet jest niewielki, przypomina małe grabie do liści, ma solidną drewnianą rączkę. Metalowe ząbki są wykonane dość tandetnie, bo już po pierwszym razie powyginały się, ale dalej (po miesiącu częstego użytkowania) radzą sobie bez zarzutu. Ruchami pionowymi lub poziomymi po szczotce bez problemu, za każdym razem, udaje mi się usunąć wszystkie włosy. Całe czyszczenie przebiega błyskawicznie. Pokażę Wam jak się sprawdza na wszystkich moich szczotkach (TT już nie używam). Ząbki szczotek nie ulegają zniszczeniu.

SZCZOTKA Z KULECZKAMI JONIZUJĄCYMI OLIVIA GARDEN <3





SZCZOTKA Z WŁOSIA DZIKA HELENA



SZCZOTKA TANGLE TEEZER



Co do czyszczenia szczotek, TT bez problemu można umyć pod bieżącą wodą, szczotkę Helena czyszczę wacikiem nasączonym spirytusem, Olivie Garden mam od niedawna, jeszcze jej nie czyściłam i nie wiem jak się za to zabrać, nie chcę jej całej zamaczać, więc pewnie wyczyszczę zakamarki wacikiem nasączonym wodą.

Co do gadżetu, zdecydowany hit, uwielbiam ten przyrząd i żałuję, że odkryłam go dopiero miesiąc temu.

Czytaj dalej