NIEDZIELA DLA WŁOSÓW 27

Ostatnio obciążyłam włosy olejem, więc daję sobie z nimi spokój do następnej NdW ;) Najczęściej zmywam je samymi szamponami, nie bawię się w emulgowanie, ale czas to chyba zmienić ;)
Ta niedziela obfitowała w nowości ;) Od razu zaczęłam od użycia szamponu Seboradin Niger. W składzie znajdziemy m.in czarną rzodkiew i naturalny ekstrakt z ośmiu ziół. 
Następnie nałożyłam kolejną dla mnie nowość. Nie mam farbowanych włosów, ale jestem bardzo ciekawa tego Biovaxa. Z tego co widzę, wielu różnic w składzie między starymi biovaxami nie ma. Ten akurat ma hennę, filtr UV, olej ze słodkich migdałów
Spryskałam skalp i resztę włosów (niedużo) Lotionem Seboradin, także z serii Niger. Lotion zawiera także czarną rzodkiew + 7 ziół. Wykonałam króciutki masaż.
Końcówki zabezpieczyłam Rozświetlającym Eliksirem Toni&Guy.


Z powodu małej ilości silikonów, włosy były spuszone (żadna nowość u mnie :D), ogólnie stwierdziłam, że zakręcę końcówki na prostownice, tak o ;) Nie wyszło to za dobrze, wręcz tragicznie, bo robiłam to 5 minut. Przerosła mnie ilość włosów i rozlatywanie się loków. Następnym razem się przyłożę, obiecuję ;) Muszę powiedzieć, że dobrze się czuje w takich lekkich falach, ogólnie rzecz biorąc bardzo rzadko prostuję/kręcę włosy. Cierpią na tym końcówki zwłaszcza (przesusz). Biovaxa zużyję do końca, ale na pewno nie kupię go po raz kolejny. Bez szału, co prawda włosy są miłe w dotyku, ale od masek oczekuje czegoś więcej. Z tego co widzę na wizażu, dziewczyny go hejtują :D. Polubiłam się zaś z olejkiem Toni&Guy, póki co pzebija Mythic Oil ;)



 PS Przy okazji oglądałam mecz naszych szczypiornistów :P


Miałam zamiar iść podciąć końcówki, ale chyba jeszcze przetrzymam je. Nie są aż tak tragicznie, wystarcza póki co zmiana serum silikonowego i przerzucenie się z TT na Khaję bądź drewniany grzebień TBS ;) Chcę już wiosnę ! ;). Co tam u Was ;) ?

+Dziewczyny, które jeszcze nie wysłały mi podsumowania po Akcji z zapuszczaniem, proszę o kontakt @ ;)
Czytaj dalej

NAWET KOLORÓWKA MOŻE BYĆ NATURALNA ? | KOSMETYKI FELICEA

Wiecie, że zwracam szczególną uwagę na składy kosmetyków, zwłaszcza tych do włosów i cery. Jakież było moje zdziwienie kiedy odkryłam, że kolorówka: czyli pomadki, błyszczyki, korektory, konturówki do ust i kredki do brwi także mogą być naturalne. 3 produkty otrzymałam od Felicea do przetestowania i o dziwo firma trafiła z kolorami, ale z tego co widzę, prawie każdy dostał tę samą wersję kolorystyczną ( w tym czasie co dostałam ja).



Najlepszym produktem z tego trio jest bezapelacyjnie kredka do brwi. Jako blondynka uwielbiam brązy, kredka jest długotrwała, wytrzymuje wiele godzin, kolor wygląda naturalnie, efekt nie jest przesadzony, aplikacja dzięki dołączonemu grzebykowi jest szybka i przyjemna. Jest to zdecydowanie mój najlepszy produkt do brwi. Występuje też w innych kolorach KLIK.




Konturówka także zasługuję na pochwałę. Jako jedna z nielicznych nie wysusza ust, po aplikacji nie pojawią się suche, odstające skórki i szorstkość. Kolor określiłabym na pograniczu brzoskwini i ciepłego różu. Nie ma problemu z temperowaniem jej. Barwnik, jak i inne składniki w niej występujące są naturalne. Pielęgnuję usta i lekko je wygładza. Występuję także w innych kolorach. Możecie je obejrzeć TU .


Kredka do oczu jest miękka, kreskę wykonuje się stosunkowo łatwo, nic się nie łamie. Nie podrażnia okolic oczu. Pigmentacja na pierwszy rzut oka wygląda okej, ale trwałość kredki bardzo słaba, a szkoda, bo na oku wygląda moim zdaniem pięknie. Nie wytrzymuje nawet kilku godzin, a zaledwie z godzinkę. Potem kolor zanika, a kreska odbija się na powiece. Wielka szkoda, póki co zostanę dalej przy eyelinerach. Mimo wszystko, być może chcecie zobaczyć inne wersje kolorystyczne KLIK


Jako wielbicielka naturalnych kosmetyków, bardzo się cieszę, że powoli poszerza się asortyment i kolorówki ;) Co do cen, każda z zaprezentowanych przeze mnie rzeczy kosztuje 19.90. Jak na tak dobre składy, cena jest naprawdę w porządku. Nie jestem specem w tego typu kosmetykach, ale mam nadzieję, że chociaż w niewielkim stopniu moja recenzja Wam się przydała. Felica prowadzi także sprzedaż kolorówki w zestawach ;) Sami zobaczcie KLIK

MIELIŚCIE COŚ Z FELICEA ;) ?
Czytaj dalej

NOWOŚCI | ZAPUSZCZAMY WŁOSY | WSPOLPRACE | WYGRANE

Małymi krokami zbliża się luty, a więc kolejna walka z zapuszczaniem włosów i moją akcją. Powoli proszę dziewczyny, które wzięły udział w akcji o wysyłanie mi efektów na e-maila. Ja zdradzę rąbka tajemnicy i powiem Wam, że po skrzypokrzywie jestem w miarę zadowolona z efektów. Mimo wszystko na luty mam inny plan, a do skrzypokrzywy prawdopodobnie wrócę jeszcze w marcu.

Jakiś czas temu dostałam na e-maila propozycję współpracy. Ponieważ przeczytałam wiele pozytywnych opinii o MerzSpecial, zgodziłam się na przetestowanie pełnej, 3-miesięcznej kuracji. Suplement w odróżnieniu od Hairvity ma o wiele mniejsze tabletki i jest bezzapachowy. Skład jest naprawdę bogaty. Jestem go bardzo ciekawa i mam nadzieję, że regularne stosowanie od lutego przyniesie kilka cm ;)



W tamtym roku zdecydowałam się na zakup szamponu Niger z Seboradin, mimo tego, że śmierdzi okropnie rzepą, efekty były fantastyczne. Przyrost od samego szamponu wynosił 3cm + mniejsze przetłuszczanie. Postanowiłam wypróbować go jeszcze raz. Do tego zakupiłam wcierkę z tej samej serii. To mój plan na luty ;) A.. i jeszcze Biovaxy, których nigdy nie miałam ;) Pod względem ''włosowym'' doz naprawdę zachwyca asortymentem ;)



Nie wiem czy wiecie, ale na doz.pl pojawiły się także rosyjskie kosmetyki, co prawda niewiele, ale mam nadzieję, że asortyment stale będzie się poszerzał. Zachęcam do zakupu, zwłaszcza, ze wysyłka do apteki jest darmowa + same ceny produktów są sporo tańsze niż online.



Ponieważ mam straszny ostatnio problem z rozdwojonymi końcówkami zaopatrzyłam się w nowe serum, tym razem Tomi&Guy, które było przecenione z 39.99 na 29.99 w Rossmannie


W ramach współpracy z Vlaboratories dostałam także do przetestowania sporo różnych żeli pod prysznic. Wszystkie żele są przepiękne:
-arganowy
-macadamia
-marula
-abisyński



W ramach współpacy z Goodies wybrałam sobie tym razem przepiękną paletę cieni z MakeUpRevolution oraz jeden wosk: Strawberry Butercream



A na koniec pochwalę się nagrodą za wyróżnienie w konkursie u KosmetycznyFronesis



Zobaczcie też moje nowe rękawiczki <3


Rozdanie u immenseness
Czytaj dalej

YANKEE CANDLE A CHILD WISH





"Kompozycja beztroska jak zabawa w gronie małoletnich przyjaciół i gwarantująca poczucie bezpieczeństwa kojarzące się z pełną miłości opieką kochanych rodziców. Pachnąca najpiękniejszym bukietem kwiatów – ale nie tym, który kupić można w osiedlowej kwiaciarni! Pąki zamknięte w wosku A Child's Wish to płatki ozdabiające wszystkimi kolorami tęczy wiosenną łąkę – nasz ulubiony plac dziecięcych zabaw i miejsce, do którego z czułością wracamy wspomnieniami. A Child's Wish to powrót do dzieciństwa – sielskiego, beztroskiego, czeszącego jasne włosy świeżym wiatrem. To kompozycja cudowna, radosna i bezpieczna – idealna dla marzycieli i idealistów".






Zapach bardzo, bardzo delikatny, subtelny, typowo wiosenny. Momentami prawie wcale go nie wyczuwam, więc co chwila dokładam sobie po kawałeczku tartaletki ;)  Kojarzy mi się z wczesną porą roku, dzieciństwem, zabawami na łące,  beztroskim czasem. Przeważa tu według mnie kwiatowa woń, czuć też odrobinę bursztynu. Jest lekki i bardzo przyjemny dla nosa, szybko czuć go w całym pomieszczeniu. Uwielbiam go rozpalać rano, zaraz po przebudzeniu. Nie jest ani trochę duszący, ani mdlący. Mogłabym nawet mieć perfumy o identycznym zapachu ;) Gdyby zapach wosku byłby trochę bardziej intensywny, byłby idealny. Jeżeli lubicie delikatne zapachy, polecam ;)

WOSK A CHILD'S WISH KLIK
                                    INNE PRODUKTY YANKEE CANDLE KLIK

Lubicie takie delikatne ;) ?
Przy okazji możecie mi polecić jakiś owocowy zapach, bo chcę zamówić wkótce ;)

jabłko lub mango polecacie ;)?
Czytaj dalej

YANKEE CANDLE PINEAPPLE CILANTRO

"Ananasowy, mocno zamrożony i w pełni naturalny sorbet zaserwowany z listkiem aromatycznej kolendry – to przepis na letni koktajl idealny. To także receptura sprawdzająca się podczas domowych sesji aromaterapeutycznych! Wosk Pineapple Cilantro tworzy niekonwencjonalny miszmasz i swoim zapachem – wyczuwalnym w chwilę po podgrzaniu – kreuje atmosferę cudownych wakacji przeżywanych na tropikalnej wyspie. Gorące słońce, czysta plaża, lazurowa woda, świeża, pachnąca solą bryza i... zimny, ananasowy sorbet z dodatkiem kolendry! Marzenia o raju zamieniają się w prawdę, a rzeczywistość zaczyna pachnieć egzotyką!


Zapach przypadł mi naprawdę do gustu. To chyba mój ulubieniec, zaraz po Au Pain Raisin. Taka egzotyczna bomba, która zimą, w te mrozy chociaż na chwilę potrafi przywołać wakacje. Lekko kwaskowy zapach, coś jak kwaśne żelki. Dominuje tu woń ananasa, słodkiego, soczystego, świeżego. Przypomina mi także drink Pina Colade. Trwałość fantastyczna, wosk błyskawicznie się rozpala. Jest niezwykle wyrazisty, lekko słodki, ale nie nachalny. Daję mu mocną 5! Niesamowity poprawiacz humoru, prawdziwy zastrzyk energii (zwłaszcza przed sesją). Jednym słowem: UWIELBIAM!


WOSK PINEAPPLE CILANTRO KLIK
INNE PRODUKTY YANKEE CANDLE KLIK

Czytaj dalej

BOGATA "NIEDZIELA" DLA WŁOSÓW 26

Stwierdziłam, że już dziś dodam Niedzielę dla Włosów, skoro pielęgnacja już była, nie ma co czekać. Zwłaszcza, że tonę w nauce, sesja pełną parą, więc jutro nie będę miała czasu cokolwiek wstawiać. Trzymajcie za mnie kciuki w poniedziałek <proszę> :D


Zaczęłam od rozczesania włosów grzebieniem TBS, następnie naolejowałam na jakieś 40 min włosy. Użyłam ok. 1,5 łyżki olejku odbudowującego Yves Rocher + dodałam parę kropel Pantotenolu. Moje włosy go uwielbiają jako półprodukt. Fantastycznie je dociąża i nawilża. Aktualna buteleczka, którą już prawię zużyłam pochodzi ze strony ManufakturaKosmetyczna. Polecam bardzo.



Następnie wykonałam peeling skóry głowy. Co zostało użyte? Szampon rosyjski Czarna Nalewka + na oko niecała łyżeczka brązowego cukru + 3 krople olejku eterycznego, wybrałam akurat cytrynowy, inne skończyły mi się. W tym roku jak coś mi się kończy, to wszystko na raz :D 

Następnie nałożyłam na 10min maseczkę rosyjską z łopianem, łuskami cebulami i rozmarynem. Grzebień z TBS ułatwił mi jej nałożenie. Kolejnym etapem była płukanka z wody różanej. Ok. 1 łyżka na 0,5 litra wody (normalnej, zimnej wody, nie zagotowanej).
Końcówki zabezpieczyłam fluidem Orofluido, który też zdenkowałam :P. Włosy schły same, bez użycia suszarki, rozczesałam je Khają, Tangle Teezer póki co żegnam, ale o tym wspomnę niedługo.



Efekt jak najbardziej na +. Włosy odbite u nasady, sypkie, lśniące, wygładzone i miłe w dotyku. Już nie mogę się doczekać wiosny, zniknie elektryzowanie i powinno być prawie idealnie ;) Zdjęcia nie są najlepszej jakości, bo robiłam je przednią kamerkę z telefonu :P. Dzięki wodzie różanej nabrały blasku, szkoda, że stosunkowo niedawno ją odkryłam ;). Końcówki po zimie znowu pójdą pod ostrze nożyczek ! Obowiązkowo !

Rozdanie u Czarnej Kawy <3 klik
Czytaj dalej

UCZYMY SIĘ CZYTAĆ SKŁADY | CZĘŚĆ 1

Zwracam zawszę uwagę przy doborze kosmetyków na ich INCI. Wiem, że niektórzy z Was mają jeszcze problem z czytaniem składów, więc postanowiłam zrobić mini słowniczek, podzielę go na kilka części. Na ile jeszcze nie wiem, zobaczymy ;) W każdej częście zapoznam Was minimum z 20 składnikami.  Zajmę się  typowymi dla produktów do pielęgnacji włosów. A jeżeli jesteście ciekawe po co w ogóle czytać składy, odsyłam Was tu KLIK




SLS - Sodium Lauryl Sulfate - niebezpieczny detergent, może uczulać, podrażniać, powodować wypadanie włosów, osłabienie, łupież. Nie dla osób o wrażliwym skalpie! Występuje w większości szamponów i prawie wszystkich żelach pod prysznic/płynach.
SLES - Sodium Laureth Sulfate - niewiele słabsze działanie od poprzednika, działa bardzo podobnie. Występuje w większości szamponów.
MLS - Magnesium Laureth Sulfate - mniej podrażnia, ale to dalej mocny detergent
ALS - Amonium Laureth Sulfate - mniej podrażnia, ale to dalej mocny detergent

Cetearyl Alcohol - emolient, alkohol tłuszczowy, ułatwia wchłanianie substancji aktywnych, to dobry alkohol
Cetyl Alcohol - emolient, pośrednie działanie nawilżające, kondycjonuje, zmiękcza włosy
Stearyl Alcohol - alkohol tłuszczowy, emolient, j.w
Isopropyl Alcohol - rozpuszczalnik, konserwant, wysusza, może podrażniać i puszyć włosy
Alcohol Denat - alkohol denaturowany, podrażnia, wysusza
Benzyl Alcohol - rozpuszczalnik, konserwant, może uczulać, składnik kompozycji zapachowych

Isopropyl Palmitate - suchy emolient, pośrednie działanie nawilżające, kondycjonuje, zmiękcza włosy
Cocamidopropyl Betaine - substancja myjącą (pieniąca się), występuje w szamponach i odżywkach
Cocamide DEA - substancja myjącą (pieniąca się)
Behentrimonium Chloride - substancja myjąca, eliminuje elektryzowanie, ułatwia rozczesywanie
Cetrimonium Chloride -  sól amoniowa, konserwant, eliminuje elektryzowanie, ułatwia rozczesywanie, zapobiega splątywaniu, wygładza włosy, nadaje połysk
Coco Glucoside - środek pianotwórczy, łagodna substancja myjąca
Citric Acid -  naturalny konserwant, reguluje PH
Sodium Chloride - chlorek sodu, zagęstnik, poprawia właściwości myjące, ułatwia wchłanianie składników
Propylene Glycol - glikol propylenowy, może podrażniać i uczulać, konserwant
Parfum - zapach



Unikacie któryś składników czy nie zwracacie uwagi na INCI ;) ?
Czytaj dalej

HAIR WORLD W NOWEJ ODSŁONIE | MINIMALISTYCZNA NDW 24


Walczę z sesją, więc czasu na pielęgnację zbytnio nie ma. Pokaże Wam tą z tego tygodnia, trochę w innej odsłonie. Włosy umyłam szamponem Bioxsine, następnię na 15min nałożyłam maskę z keratyną i arganem Dr Sante, a końcówki tradycyjnie zabezpieczyłam Mythic Oil. Od razu po zrobiłam 2 warkocze, bo mam dość tego elektryzowania i wyjmowania włosów z suwaka. Włosy też utrwaliłam lekko lakierem. Prezentowały się tak:




A na drugi dzień tak:





Efekty:

2x więcej włosów - jak to po warkoczach bywa :D
Ładnie błyszczały, chociaż nie wiem od czego
Miękkie w dotyku, nawilżone, nie elektryzowały się, ale lekki puszek na końcach był.

Dziś o dziwo mało się rozpisałam :P
Czytaj dalej

YANKEE CANDLE BLACK COCONUT

"'Żeby wnętrze orzecha kokosowego mogło wypełnić się charakterystycznym, aromatycznym mleczkiem – cała palma filtruje i dostosowuje do swoich potrzeb dostępną jej wodę. To właśnie dzięki temu słodkie mleczko ma tak specyficzny, uwodzący smak i aromat, który w wosku Black Coconut urozmaicony został nutami drzewa cedrowego i elementami zaczerpniętymi z serca kolorowych, egzotycznych kwiatów. W tym niezwykłym połączeniu znany dobrze kokos pokazuje swoje nowe oblicze – słodkie, ale nie mdłe, uzależniające, ale nie nużące i – przede wszystkim – jeszcze bardziej egzotyczne''! - tak opisuje zapach Producent

Mi szczerze mówiąc ciężko jest zdefiniować ten wariant zapachowy. Wosk od razu przykuwa naszą uwagę, no i ten czarny błyszczący kolor ;). Przed rozpakowaniem go, liczyłam na prawdziwą kokosową bombę ;). Jest intrygujący, niepowtarzalny, ale to na pewno nie jest zapach dojrzałego kokosa. Wyczuwam tu zdecydowaną przewagę orientu i egzotyki z odrobiną słodkości. Żeby poczuć wnętrze Black Coconut, trzeba troszkę poczekać. Sam wosk przydzieliłabym do grupy średnio intensywnej. Jest bardzo miły dla nosa, przyjemny, idealny do rozpalania na co dzień, nie duszący, szybko rozchodzi się po całym pomieszczeniu co uważam za duży plus. Czytałam wiele opinii o nim, między innymi, że jest podobny do męskich perfum. Ja nic takiego tu nie wyczuwam. Co prawda jest to zapach dość elegancki, ale bardziej kojarzy mi się z egzotycznymi wakacjami. Myślę, że cena (7zł) również zachęca .


                                                               Wosk Black Coconut KLIK
INNE PRODUKTY YANKEE CANDLE KLIK

Mieliście ten zapach ;) ?
Czytaj dalej

NOWOROCZNA AKCJA Z ZAPUSZCZANIEM WŁOSÓW | CZAS START..... plany na styczeń

Hej. Ostatnio informowałam Was o moim planie co do zapuszczenia kilku cm włosów. To nie jest moje postanowienie noworoczne czy jakiś cel, co będzie to będzie, dawno nie stosowałam żadnego wspomagacza, więc jestem ciekawa. Do zabawy chciało się przyłączyć kilka dziewczyn i o dziwo trochę nas jest ;) W grupie siła. Post ten miałam opublikować wcześniej, bo praktycznie wszystkie z nas powinny być już w samym środku kuracji :D, ale tak wyszło. Co już stosujemy?


PLAN NA STYCZEŃ






długość początkowa: 75cm
Przyspieszacz: od 24.12 1x dziennie Skrzypokrzywa + Wit B Compositium+Magnez (Maglek)



2. Dziecko We Mgle z bloga zamglonaiw.blogspot.com





Długość początkowa ( w skręcie): 55cm

Przyspieszaczedrożdże+kozieradka, przed myciem 1-2 razy w tygodniu olej łopianowy na zmianę z Aktywatorem Wzrostu Babci Agafii, alopexy 5% 







-długość początkowa: 51cm

Przyspieszacze: skrzypokrzywa, woda brzozowa



4. Niki



Długość początkowa pasma: 26cm

Przyspieszacz: drożdże, przez 2 tygodnie siemię lniane i  CP, oraz do końca miesiąca skrzyp i pokrzywa do wcierania w skalp


5. Marta Cieśla



Długość: 54cm

Przyspieszacz: wzmacniający spray na bazie wody szungitowej.



6. 0jla z bloga 0jla.blogspot.com





Długość początkowa: 53cm

Przyspieszacz: od 28.12 siemie lniane do picia



























Pasemko kontrolne przed: 32cm

Przyspieszacze: picie siemienia + wcieranie kozieradki




Efekty mam nadzieję wszystkich dziewczyn opublikuję najpóźniej do 10 lutego ;)

Ja z pewnością będę i w lutym walczyć o długość (mam już nawet pomysł), więc jeśli któraś z Was byłaby chętna zapuszczać ze mną od następnego miesiąca proszę o kontakt @. Zgłoszenie powinno zawierać nick, zdjęcie przed, długość włosów przed i podanie przyspieszacza ;)
Czytaj dalej

NIEDZIELA DLA WŁOSÓW 23 | W KOŃCU MEGA EFEKT

Uwaga uwaga! Tak, w końcu NdW w 100% udana, jestem mega zadowolona z efektu! Mycie odżywką i podwójne olejowanie zadziałało. Nie będę skromna, ale w końcu moje włosy po tym dniu były idealne ! Co prawda zdjęcia nie są najlepsze, musiałam sobie zrobić je sama + o godz 21, ale coś tam widać ;)



*Zaczęłam od nałożenia na godzinkę oleju Amla - ponoć jest do włosów ciemnych, więc to może on się przyczynia do tego, że moje włosy stają się coraz to ciemniejsze? Sama nie wiem, nie stosuję go zbyt często, więc jeśli nawet, to nie przeszkadza mi to, bo działanie ma świetne.
*Następnie umyłam skórę włosy szamponem Balea z z granatem i owocami goi, uwielbiam go. Świetnie oczyszcza, włosy są po nim lekkie i sypkie.
*Długość włosów umyłam kokosową odżywką, także z Balea. Odżywki Balea miałam okazję wygrać kiedyś w rozdaniach, trochę żałuję, że nie mam do nich dostępu stacjonarnie, ale chociaż Pan u mnie na stoisku ma szampony i żele Balea <3
*Po umyciu włosów nałożyłam na godzinę odżywkę z olejkami Timotei + odrobinkę olejku odbudowującego z Yves Rocher. Taka mieszanka wylądowała u mnie pod termo czepkiem.
*Spryskałam wilgotne włosy odrobiną sprayu na bazie wody szungitowej.
* ''Wykończyłam'' fryzurę niezawodnym Mythic Oil

 (jedno jedyne od tyłu) :D





Przepraszam za aż taką liczbę zdjęć, ale ciężko było wybrać jedno. Nie sądzę żeby widać to było na zdjęciach, ale były dosłownie jak jedwab, tafla, nie pamiętam kiedy były takie miłe w dotyku na całej długości i mega wygładzone, wręcz śliskie. Do tego fajnie odbite u nasady i takie sypkie, lekkie. Bardzo mi się podoba efekt. Chyba kolejna NdW będzie identyko albo bardzo podobna;),

Tradycyjnie dajcie znać w komentarzach co sądzicie :* Pozdrawiam.
Czytaj dalej

PIELEGACJA WLOSOW ZIMA


Moja największa zmora, nie ma gorszej pory roku dla moich włosów. To właśnie wtedy sprawiają mi najwięcej "kłopotów", ciężko jest je okiełznać i zdyscyplinować. Niska temperatura im zdecydowanie nie służy. Czego należy się trzymać ? Zapraszam do zapoznania się z moimi radami 



***Z KOSMETYCZNEGO PUNKTU WIDZENIA i NIE TYLKO***


*Więcej silikonów. Ratunek dla moich moich puszących się włosów. Oprócz zabezpieczenia końcówek silikonowym serum, staram się także użyć jakieś odżywki silikonowej. Silikony wygładzają moje włosy, dociążają je i chronią przed mechanicznymi uszkodzeniami. Codziennie nasze włosy (zwłaszcza długie) ocierają się o płaszcze/kurtki, suwaki. To właśnie zimą moim zdaniem są najbardziej narażone na uszkodzenia mechaniczne. Ja od siebie polecić mogę odżywkę Timotei z olejkami. W składzie oprócz 2 silikonów znajdziemy jeszcze olej kokosowy, jaśminowy, migdałowy i arganowy.



*Więcej olejowania - nawilżajmy, zabezpieczajmy!. Polecam olejować przed myciem, nakładać olej na noc lub kilka godzin przed myciem. Jeżeli szukacie dobrych, naturalnych olei, polecam zapoznać się z ofertą Etja.pl



*Jeżeli nie przepadacie za olejowaniem - mycie włosów odżywką ze środkiem myjącym w składzie. Dogłębna pielęgnacja jest jak najbardziej wskazana zimą, poprzez mycie ich odżywką eliminujemy puch i elektryzowanie, chronimy włosy, wygładzamy je i dostarczamy nawilżenia. Ta metoda wcale nie musi obciążyć nasze włosy, wystarczy, że znajdziemy dobrą odżywkę, tak jak napisałam wcześniej: ze środkiem myjącym w składzie, bez parafiny, ciężko zmywalnych silikonów i naturalnych olei wysoko w składzie, coś o prostym INCI ;). U mnie całkiem nieźle sprawdzają się odżywki Balea.




* Polecam także odżywki b/s, z tych łatwo dostępnych i dobrych mamy z firmy Joanny, miejmy też blisko siebie, na wszelki wypadek odżywkę b/s w sprayu, która ujarzmi w każdej chwili nasze włosy i dodatkowo je nawilży ;)



*Zabezpieczajmy po każdym myciu końcówki, bo to one są najbardziej narażone na zniszczenia. Polecam treściwe sera, np Mythic Oil, Orofluido, Kallos Elixir Hair Beautiflying Oil, Eliksir Toni&Guy. Oprócz silikonów, znajdziemy w nich także olejki. Silikonowe sera są idealne na każdą porę roku, dla mnie niezastąpione ;)




*Starać się suszyć włosy jak najmniej, a jeżeli już musimy to tylko chłodnym nawiewem. W okresie zimowym i tak już jesteśmy narażeni na ogrzewanie samochodowe czy też centralne, mniej gorącego nawiewu - mniejszy puch i mniejsze elektryzowanie, a także mniej otwartych łusek włosa.



*Płyn antyelektrostatyczny Ania - możemy spryskać nim wewnątrz czapkę, kurtkę, szalik, swetry, a nawet włosy. Strzelaniu prądem i fruwaniu włosów  mówimy NIE :D



*Suplementy. Zimą nie ma szans na zdobycie pysznych, zdrowych pomidorów, ogórków, truskawek czy też malin. Możemy za to wspomóc się (nie zastąpić prawdziwą dietę) bogatymi suplementami: Hairvity, Merz Special, Vitapil itp. Pijmy dużo świeżych soków i wody ;)



*Jak najmniej sztucznych ubrań, zwłaszcza swetrów poliestrowych, które przyciągają włosy. i przyczyniają się do ich wyrywania i elektryzowania.

*Obowiązkowo czapka - nie rozumiem dziewczyn, które nie zakładają czapki zimą bo będą miały przyklapnięte włosy itp. serio? Tylko to się liczy? Skoro wolisz mieć zapalenie zatok czy też nabawić się grypy lub co najgorsze zapalenia płuc - twój wybór. Czapki chronią nasze włosy przed działaniem niskiej temperatury.

*Częściej chodźmy w kokach, kucykach i warkoczach niż w rozpuszczonych ;)



Dajcie znać czy podobają się Wam tego rodzaju posty, jeżeli macie jeszcze jakąś zimową radę - piszcie, będę dopisywać ;)

DBACIE JAKOŚ SZCZEGÓLNIEJ O SWOJE WŁOSY ZIMĄ ? :)

Czytaj dalej