OLEJ Z PESTEK DYNI ETJA NA WŁOSY I DO CIAŁA | JAK SIĘ U MNIE SPRAWDZIŁ ?

Słynę raczej z pokazywania Wam mniej popularnych olei do włosów ;). Dziś chcę Wam przedstawić Olej z pestek dyni Etja.


Teraz jesienią narzekam na elektryzowanie się włosów. Kosmetyki używane solo, czy to maska, czy odżywka, czy też olej nie satysfakcjonują mnie w 100%. Tuninguję kosmetyki, dodając do maseczki bądź odzywki, którą danego dnia testuję, odrobinę oleju. Jeżeli chodzi o pielęgnację włosów, tak też zazwyczaj robię z olejem z pestek dyni, który używany solo zazwyczaj trochę puszy moje włosy. Wystarczy kilkanaście minut i moje włosy są wygładzone, zdyscyplinowanie, nie puszą się. Są miękkie w dotyku i błyszczące. Nawet na drugi dzień wyglądają ładnie. Chwalą go sobie posiadaczki średnio i niskoporowatych włosów. Moje włosy są proste jak drut, ale kręconowłose też powinny być z niego zadowolone. Przy odpowiedniej stylizacji, powinien  także poprawić skręt fal/loków.


Olej ma ciemną barwę, pachnie orzechowo, dość intensywnie, ale nie aż tak jak na przykład Olej Neem, który zapachem przypomina mi kozieradkę. Ma treściwa konsystencję, więc nie polecam przesadzać z ilością.

Jest idealny do masażu, zwłaszcza w połączeniu z bańkami chińskimi. Fantastyczny na cellulit, dość szybko zauważyłam efekty jeżeli chodzi o napięcie skóry.


Świetny jest  także do pielęgnacji cery, zwłaszcza tej, która jest sucha/dojrzała/z przebarwieniami. Polecam łączyć go np z peelingiem. Można go także dodawać do kąpieli. Lubię go także wcierać w dłonie. Po chwili są bardzo mięciutkie i wygładzone, zwłaszcza teraz, w tę porę roku, kiedy co raz bardziej są narażone na podrażnienia/pękanie. Przyspiesza odbudowę i regenerację płytki paznokcia.

Podsumowując, jest to jeden z lepszych olei jakie miałam okazję stosować. Warto się za nim rozejrzeć. Możecie go dostać tu, w sklepie Etja. Kosztuje 14zł, a więc niedużo. Jest wydajny, a wygodne opakowanie z dozownikiem tylko ułatwia aplikację ;)

Znacie olej z pestek dyni :)?

17 komentarzy :

  1. W zeszłym roku czaiłam się na olej z pestek dyni w Lidlu - jednak finalnie okazję przegapiłam :D
    Olej ten jest jednak na jednym z pierwszych miejsc produktów, które chciałabym przetestować, gdy tylko wykończę zapasy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. gdzieś mi mignął na stronach sklepów internetowych.. ale jakoś nigdy nie zainteresował mnie bardziej.. a chyba powinien ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Olej z pestek dyni brzmi bardzo jesiennie, może zakupię go na następny rok bo obecnie posiadam sporo różnych olei które wypadałoby wykorzystać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie słyszałam jeszcze o tym olejku :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tego jeszcze nie capnęłam w swoję łapki:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Myślę, że warto się skusić :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Na moich włosach pewnie by nie poszalał:)

    OdpowiedzUsuń
  8. jestem ciekawa jakby sprawdził się u mnie, ostatnio znowu zapałałam miłością do olejów :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Etja ma niesamowite ceny tych olejków :) Ja obecnie mam olej z pestek malin i tamanu :) Inne propozycje też bym wypróbowała :)
    Dynie uwielbiam w każdej postaci, więc ten olej na pewno by mi podpasił :)

    OdpowiedzUsuń
  10. ciekawy produkt :) masz piękne włosy<3

    OdpowiedzUsuń
  11. Na moich włosach niestety się nie sprawdził, ale dobrze, że piszesz także o jego właściwościach na skórę. Przeszkadza mi trochę jego zapach, ale myślę, że szybko uda mi się go zdenkować :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Hej! Zakochałam się w twoich włosów i w blogu przy okazji. Dodaję go od razu do ulubionych.
    Co ciekawe mamy tą samą tematykę bloga, bo ja również pisze o włosach:) Moje na tą chwilę wyglądają strasznie wiec ich nie pokazuje na blogu (ha ha), ale piszę też o innych rzeczach. Może zajrzysz przy okazji? Dodaję Cię do obserwowanych i coś czuję, że stanę się Twoją stałą czytelniczką :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  13. chińskie bańki :3 a włosy masz przeurocze

    OdpowiedzUsuń

Na komentarze/pytania odpisuję pod postem :)
Spam - kasuję,