OSTATNI POST | JAK O SWOJE WŁOSY DBA ZOŁZA Z KITKĄ

Wstawiam jeszcze raz, bo ponoć nie wyświetlały się zdjęcia. Dziękuję Karolinie, której jedynej chciało się mnie o tym poinformować <3
Zapraszam Was na przedostatni wpis z tej serii ;) Swoją droga, Zołza z kitką akurat w tym poście pokazuje kosmetyki, z których ja kompletnie nie byłam zadowolona :D


Zdrowe, gęste, błyszczące włosy od zawsze były moimi marzeniem. Od dziecka jednak byłam posiadaczką cienkich, delikatnych i na dodatek obcinanych na krótko włosów. Ich długość sięgała co najwyżej końca szyi, przeważnie jednak obcinana byłam na chłopczycę. W czasach nastoletniego buntu oczywiście zdarzyło się kilka błędów czy wpadek, żadne z nich jednak nie było drastyczne, a włosomaniaczką zostałam na długo po ostatnim użyciu farby.

Świadoma pielęgnacja zdominowała mój świat i stała się swego rodzaju pasją przez zbyt mocne cięcie w czerwcu 2015 rok.  Zaczęło się od chęci przyspieszenia wzrostu włosów, by odzyskać dawną długość. Potem zainteresowałam się też nie tylko sposobami stymulacji porostu, i jak po nitce do kłębka, wciągnęłam się w tematykę prawidłowej pielęgnacji pukli: czytałam coraz więcej o olejach, maskach, odżywkach czy serum. Wtedy dowiadywałam się powoli, że włosy mają swoją porowatość, że istnieje równowaga PEH, że codzienne „drobiazgi” mają największy wpływ na kondycję pojedynczego włosa.



Z czasem coraz lepiej poznawałam moje włosy i ich potrzeby. Dowiedziałam się, co im służy, a co wręcz przeciwnie – przyczynia się nie tylko do złego wyglądu pukli, ale także pogarsza ich kondycję. Zorientowałam się również, że stan włosów w dużej mierze zależy od tego, co jem i jak dużo napojów dziennie wypijam. Nauczyłam się odpowiednio dobierać kosmetyki względem pory roku i aktualnych warunków atmosferycznych.


Dlatego właśnie, że jesień rozkręciła się pełną parą, w mojej codziennej pielęgnacji nastąpił szereg zmian. W odróżnieniu od lata, kiedy  skupiam się głównie na nawilżaniu pukli oraz odpowiednim zabezpieczeniu ich przed działaniem promieniami UV, jesienią wracam do olejowania (lub ostatnio kremowania) i posiaduch w turbanie z ręcznika na głowie ;) Częściej nakładam na włosy bardziej wartościowe maski – w lecie przeważnie odżywiam je jedynie szybkimi, lekkimi odżywkami. Po wakacyjnej przerwie do stałej pielęgnacji wróciło również laminowanie – mniej więcej raz w tygodniu żelatynowa mieszanka ląduje na kosmykach na 30-40 minut.



Nie będzie dla nikogo zaskoczeniem, że i ja jesienią walczę z nadmiernym wypadaniem włosów. W tej kwestii inwestuję przede wszystkim w wcierki i wewnętrzną suplementację. Nie mogę jednak zapomnieć o najważniejszym: prawidłowej diecie i odpowiednim nawadnianiu organizmu – na nic zdadzą się i najdroższe kosmetyki fryzjerskie, kiedy brakować będzie podstawowych witamin i minerałów.

By ograniczyć wszelkie mechaniczne urazy, codziennie zabezpieczam końce silikonowym serum. Przeważnie robię to nawet dwa razy dziennie: rano, by ochronić pukle przed zewnętrznymi uszkodzeniami w ciągu dnia, a także wieczorem – należę niestety do tej grupy osób, która w nocy raczej się wierci przez co końcówki wycierają się o podszewkę poduszki ;)



Podstawą mojego dbania o pukle, nie tylko jesienią, są codzienne włosowe rytuały. Miękkie gumki bez metalowych elementów, rozczesywanie wyłącznie na sucho, zaplatanie włosów do snu  czy zmiana frotowego ręcznika na bawełniany t-shirt – to fundamentalne niuanse codziennej pielęgnacji. Wbrew pozorom, to właśnie te drobnostki mają największy wpływ na stan włosów.

Kosmetyka moich włosów stale się zmienia – w zależności od pory roku stosuje różne produkty pielęgnacyjne. Celem oczywiście jest spełnienie dawnego marzenia, czyli posiadanie długich, mocnych i lśniących włosów. Cała reszta jest jedynie drogą, która do tego celu prowadzi ;)







TO BYŁ OSTATNI WPIS Z SERII JAK O SWOJE WŁOSY DBAJĄ MOJE CZYTELNICZKI ;)

Serdecznie dziękuję wszystkim dziewczynom, które wysłały swoje zgłoszenia, a trochę Was było ;)
Kto mi obiecał, a nie dotrzymał słowa, NIECH ŻAŁUJE ;)


TU MOŻECIE PRZECZYTAĆ PIELĘGNACJĘ INNYCH DZIEWCZYN

13 komentarzy :

  1. Szkoda że to już oststni post z tej serii, bardzo ją polubiłam.

    OdpowiedzUsuń
  2. O jakże ja bym chciała mieć tak zdrowe włosy!

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam ten Eliksir i olejek w kremie Elseve. Włosy śliczne :)

    OdpowiedzUsuń
  4. piękne włosy, ja nie lubi żelatyny, raz próbowałam laminowania ale to była porażka. mam niestety mdłości od samego zapachu żelatyny

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie pielęgnacja w zależności od pory roku wygląda... odwrotnie ;) Latem musiałam używać cięższych masek i olejować najlepiej co mycie żeby dobrze wyglądały mimo słońca i suchego powietrza ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Włosy chodź krótkie to bardzo ładnie wyglądają :-) uwielbiam to, co robię dla swoich włosów mimo że czasem sama nie widzę efektów, widzą je inni i podziwiają :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dobrze wyglądają twoje włosy, tez nawilżam swoje olejkami.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja bym tylko chciała zaznaczyć, że moja włosy tak normalnie to są proste...:D Z nieznanych mi powodów akurat do zdjęcia postanowiły się podwinąć i wyglądają jakby były krzywo obcięte...;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo świadomy wpis świadomej pielęgnacji :)
    Włosy mają naprawdę mega potencjał i trzymam kciuki żeby Zołzie udało się spełnić włosowe marzenie :)

    OdpowiedzUsuń

Na komentarze/pytania odpisuję pod postem :)
Spam - kasuję,