BIOSILK BEZ ALKOHOLU I SERUM CHI O ZAPACHU DRZEWA HERBACIANEGO

Obydwa silikonowe sera wpadły w moje ręce jeszcze przed wakacjami. Chciałabym się podzielić z Wami moją opinią na ich temat. Co do Biosilku, chyba każdy pamięta aferę na jego temat, no bo jak można nakładać na końcówki po każdym myciu preparat, który zawiera alkohol ?



Farouk Biosilk, Silk Therapy LITE


OD PRODUCENTA:
Silk Therapy LITE Profesjonalna jedwabna regeneracja. Klasyczna formuła jedwabiu Silk Therapy, w jeszcze lżejszej kompozycji. Ultralekka odżywka bez spłukiwania, odbudowująca strukturę włosów bez dodatkowego obciążenia. Składniki naturalnego jedwabiu nadają włosom siły, odporności i witalności, przywracając im jednocześnie gładkość i cudowny blask. Regularne stosowanie odżywki Silk Therapy LITE gwarantuje ochronę struktury i koloru włosów przed czynnikami środowiskowymi oraz promieniami UV.

Cyclopentasiloxane, Cyclotetrasiloxane, Caprylyl Methicone, Phenyl Trimethicone, Ethyl Ester of Hydrolyzed Silk, CI 12-15 Alkyl Benzoate, Phenohyethanol, Fragrance (Parfum), Butylphenyl Methylpropional, Alpha-Isomethyl Ionone, Benzyl Benzoate, Citronellol, Geraniol, Hydroxycitronellal, Limonene, Linalool.

Typowa dla silikonowych specyfików buteleczka mieści 15ml produktu. Wersja Lite faktycznie nie zawiera alkoholu, na początku mamy silikony i emulgator. Z dobroczynnych składników znajdziemy jedynie ester etylowy z hydrolizatów proteinowych jedwabiu, mamy jeszcze w składzie m.in sporą ilość konserwantów, a więc skład nie powala. Zapach ma ładny, przyjemny dla nosa.

Formuła faktycznie jest lekka, jedwab stosowałam po myciu, wcierałam go najczęściej w wilgotne końcówki. Dzięki temu nie miałam problemu z rozczesaniem włosów, chyba ani razu  nie obciążył mi ich. Wręcz przeciwnie, jak na moje włosy, był chyba za lekki. Zazwyczaj musiałam dokładać jego większą ilość. Efekt dociążonych włosów był krótkotrwały. Po kilkunastu minutach końcówki zaczęły mi się puszyć. Czy faktycznie  chronił je przed uszkodzeniami? Myślę, że tak, bo na stan włosów zwłaszcza w wakacje nie mogłam narzekać. Jednak nie spełnił on moich oczekiwań w 100%. Na końcówki wolę coś o bogatszym składzie, z większą zawartością olejków. Tak jak na początku jeszcze był okej, tak potem działał coraz gorzej, chyba włosy za bardzo się do niego przyzwyczaiły. Poza tym moje włosy nie lubią protein, nie stosuję się do równowagi PEH, bo ona kompletnie się u mnie sprawdza. Miewam, że kosmetyk mógłby się lepiej spisać przed suszeniem/prostowaniem/kręceniem włosów. Można go spotkać na półkach Biedronki i Rossmanna. Kosztuje niewiele, bo od 3-5zł.


Kolejne serum z tej samej firmy to: 

CHI TEA TREE OIL

OD PRODUCENTA:
To szybko wchłaniająca się mieszanka olejku z drzewa herbacianego i mięty pieprzowej, która nawilża i odżywia włosy oraz skórę głowy. Włosy są  jedwabiście gładkie, zdrowe,  jednocześnie zabezpieczone przed działaniem szkodliwych promieni UV i ciepłego powietrza.

Dokładny skład produktu znajdziecie na blogu Dzezabell. W skrócie: oprócz silikonów i emulgatorów mamy olejek z drzewa herbacianego, mięty pieprzowej i lawendowej. Cała ich seria wydaje się bardzo ciekawa, polecana jest problematycznym skórom głowy.

Na początku byłam nim zachwycona. Fajne, treściwe, gęste serum o wyrazistym zapachu drzewa herbacianego. Ładnie nawilżał i odżywiał, ale wydaje mi się, że włosy znowu zaczęły się do niego zbytnio przyzwyczajać. Odstawiłam go dość dawno temu, kilka razy wracałam do niego, ale już nie działał tak dobrze. Czar prysł, końcówki zamiast być wygładzone, dociążone - puszyły się i sterczały. Tak jak w przypadku poprzednika, chyba okazał się za lekki ? Działał dobrze zaraz po podcięciu włosów u fryzjerki, potem nie widziałam pozytywnych efektów. Jedno jest pewne, okazał się u mnie lepszy niż podstawowa wersja CHI ( z czerwoną zakrętką). Cena: 5-8zł. 

Podsumowując, oba sera okazały się mocno średnie. Co do opakowań tych kosmetyków, to ja osobiście nie przepadam za takimi buteleczkami, nie wiem czym to się ma, ale wolę stosować produkty na końcówki z pompką, wówczas lepiej mi zaaplikować produkt.


Miałyście któryś? Czym zabezpieczacie końcówki ?

16 komentarzy :

  1. Hej :) znasz może jakieś tanie perfumy takie świeże i orzeźwiające? Ciocia mnie dzisiaj przygnębila bo stwierdziła że moje włosy strasznie śmierdzą i nie da się że mną wytrzymac na co nikt nigdy mi nie zwrócił uwagi. Mam nadzieję że to tylko jej wyczulone zmysły ale naprawdę się tym przejęłam :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serio tak powiedziała ? Ja polecam mgiełki z Biedronki, we wrześniu były w gazetce. Lubie tez wody toaletowe z Sephory, ja mam zieloną herbatę
      http://www.sephora.pl/Zapachy/Zapachy-dla-Kobiet/Woda-toaletowa/P765082
      Ale nie pryskaj perfumami skóry głowy, może wdała się jakaś infekcja

      Usuń
  2. Ten w białym opakowaniu posiadamy i jest wręcz znakomity! Na naszych włosach pozostawił MEGA efekty! Oczywiście te pozytywne ;) Super recenzja ^^ Musimy przetestować także ten drugi produkt :D Buziaki ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja teraz używam olejku z Isany i przyznam że jestem nawet zadowolona. Najlepiej jednak do tej pory spisało się serum z Garnirera Goodbay damange

    OdpowiedzUsuń
  4. dla mnie na pewno były by za lekkie :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam wersję Lite i sprawdza się u mnie nieźle, choć przyznam że nie stosuję jej mega regularnie, bo nawet mikroskopijna ilość przeciąża moje bardzo ciekie i delikatne włosy ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. kiedyś dawno dawno miałam starą wersję biosilka, ale nie zużyłam go. Nie wiem co się z nim później działo, ale wiem, że na pewno nie wylądował na moich końcach :D to serum CHI musi pięknie pachnieć! ale skoro średniaczki to dla zapachu nie będę kupować ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja miałam ten biały i średnio go wspominam. Ciężkie włosy po nim miałam. Paskudnie. Dla mnie się nie nadaje.

    OdpowiedzUsuń
  8. Teraz nie używam ale wcześniej bardzo często używałam Biosilk i bardzo miło go wspominam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Kiedyś bardzo często sięgałam po serum Biosilk, ale ostatnio gorzej się u mnie sprawdza. Przerzuciłam się więc na olejek John Frieda, który absolutnie mnie zachwycił.

    OdpowiedzUsuń
  10. Dawno dawno temu używałam jedwabiu z Biosilk, potem zakupiłam też czerwone serum CHI- ogólnie wspominam miło obydwa produkty i być może w przyszłości wypróbuję przedstawione przez Ciebie serum o zapachu drzewa herbacianego :)

    OdpowiedzUsuń
  11. To chyba jedne z najtańszych ser (serów? :P) więc mimo wszystko warto wypróbować na własnych włosach :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ten z drzewa herbacianego mnie zaciekawił .Ja używam biovax do zabezpieczania :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Z Chi stosowałam klasyczną wersję Silk - sprawdziła się całkiem całkiem :) Teraz z kolei testuję fioletowe serum od Loreal i jak na razie jestem zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń

Na komentarze/pytania odpisuję pod postem :)
Spam - kasuję,