DZIŚ NIE O WŁOSACH...

Rzadko na moim blogu pojawia się wpis nie o włosach. Dziś dla odmiany chcę się z Wami podzielić recenzją żeli pod prysznic, które dostałam kilka miesięcy temu od V.Laboratories. Dlaczego opinia pojawia się dopiero teraz? A no dlatego, że przy pisaniu recenzji potrzebuję czasu aby zapoznać się z produktami i dokładnie je przetestować. Szczerze mówiąc nie rozumiem dziewczyn, które piszą notkę na blogu zaraz po powąchaniu czy jednokrotnym użyciu kosmetyku..



Ale wracając do tematu, żele jakie dostałam to: 
Abissinian, Marula, Argan, Macadmia

Mimo skrupulatnych testów (kończąc jeden, brałam się dopiero za drugi)  nie zauważyłam różnicy w ich działaniu. Patrząc na skład żele nie różnią się niczym oprócz jednego składnika aktywnego (oleju). Z reszty dobroczynnych składników znajdziemy w każdym nawilżającą glicerynę i panthotenol, który ma pielęgnować i uelastyczniać skórę.
Każdy żel ma wysoko w składzie SLS. Niby nic dziwnego, bo praktycznie 90% żeli dostępnych na rynku ma ten detergent w składzie. Niemniej jednak, ja po użyciu kosmetyków do ciała z SLS/SLES zauważam lekkie przesuszenie skóry, więc co jakiś czas muszę potem się ratować balsamami/masłami. Wszystkie mają treściwą, dość gęstą, białą konsystencję.




Każdy z nich mieści w sobie aż 500 ml produktu, to dużo, więc kosmetyki wystarczyły mi na długo. Wydajność na duży plus. Ja osobiście zmieniłabym opakowania tych produktów. Szata graficzna moim zdaniem jest piękna, ale butelka często się zniekształcała + miałam w każdym żelu problem z zacinającym się dozownikiem. Myślę, że otwarcie na klik byłoby lepsze ;)

Żele całkiem nieźle się pienią, dobrze oczyszczają i odświeżają skórę, ładnie pachną (woń nie utrzymuje się zbyt długo na ciele). Mogłyby być stosowane także jako mydła do rąk. Jak dokładnie określiłabym zapachy?

ABISSINIAN - bardzo elegancki, lekko orientalny zapach, przełamany odrobinką słodkości, przypomina drogie perfumy, bardzo przyjemny dla nosa

MARULA - delikatniejsza od poprzednika, lekki, przyjemny kwiatowy zapach

MACADAMIA - rześki, dość mocny, wyrazisty, bardzo ładny, lekko owocowy

ARGAN - ten zapach jest naprawdę bardzo ciekawy, niezwykle aromatyczny, słodki niczym bułeczki, czuję w nim wanilię, nie jest mdły, wręcz przeciwnie

Do moich ulubionych chyba należy Argan i Abisinian ;)

Podsumowując, żele są naprawdę fajne, zwłaszcza ich zapachy przypadły mi do gustu, pisząc tę recenzję nie mogłam znaleźć ich odpowiedników drogeryjnych, więc plus za oryginalność w doborze kompozycji zapachowych. Szkoda tylko, że mają SLS, bez niego były jeszcze lepsze. Myć myły, więc głowne zadanie spełniły. Do tego żeby zastąpiły mi balsam jest im trochę daleko. Cena waha się w granicach 9-12zł. Możecie je kupić przez Internet lub w Drogeriach Polskich.

Tu możecie też sprawdzić inne kosmetyki z tej firmy.

ZNACIE TE ŻELE? KTÓRY BYŚCIE WYBRALI
 ZAPACH ?

12 komentarzy :

  1. Już widziałam te kosmetyki na innych blogach, mają świetne opakowania - zachęcają do kupna

    OdpowiedzUsuń
  2. Firmę znam, bo miałam okazję przetestować 3zestawy do włosów :) Uważam, że są świetne, ale nigdzie nie mogę ich dostać ;/

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie miałam z nimi do czynienia, ale co nieco już o nich w sieci widziałam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja bym zdecydowanie wybrała Macadamia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Będzie trzeba się skusić :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pierwszy raz się z nimi spotkam, ale chyba skusiłabym się na Marulę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie znam żadnego, ale trochę lękam się tej firmy nie wiedzieć czemu ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Też nie lubię jak mi żel skórę przesusza.. :/

    OdpowiedzUsuń
  9. Bułeczkowy zapach ARGAN działa na moją wyobraźnię... I brzuszek.

    OdpowiedzUsuń
  10. nie znam ;) chyba wybrałabym macadamię :D

    OdpowiedzUsuń

Na komentarze/pytania odpisuję pod postem :)
Spam - kasuję,