WEEKENDOWA PIELĘGNACJA WŁOSÓW 14 + TESTUJEMY NOWOŚĆ



Dzisiejsza pielęgnacja włosów:

*Na noc olejowanie mieszanką Olei z Yves Rocher ( w składzie 7 olei + witamina E).

*Szampon Bioxsine przeciw wypadaniu, zmycie po 2minutach.

*Ampułka Bioxsine przeciw wypadaniu na skalp i resztę włosów (bez spłukiwania).

*Odżywka w sprayu Dr Sante z keratyną, olejem arganowym, olejem avocado, wyciągiem z lucerny, ekstraktem z rdestu wielokwiatowego, wąkrotki azjatyckiej, ligusticum chuanxiong, proteinami pszenicy, proteinami sojowwymi, pantenolem, aloesem (bez spłukiwania).




Z początku byłam sceptycznie nastawiona do produktów, gdzie tak wysoko widnieje keratyna, zraziłam się do protein bo masce Keratin Kallos, która okazała się 2 lata temu u mnie kompletną klapą. Teraz jestem pozytywnie zaskoczona odżywką w sprayu, jest cudowna. Bardzo ładnie pachnie, ułatwia rozczesywaniE, włosy jak widać są bardzo nawilżone i sypkie. Jest ich dużo, nie ma przyklapu, mimo że to odżywka b/s. Bardzo się cieszę, że kupiłam z tej serii także maskę. Produkt jest tani, naturalny, ma fantastyczny skład, czego chcieć więcej? Jeżeli chodzi o produkty Bioxsine, zużyłam póki co 4 ampułki, przed ich nałożeniem używam także z tej samej serii szamponu. Już widzę małe efekty, włosy są wyraźnie mocniejsze. Na pewno zrobię osobny wpis o tym zestawie.


Jak Wam się podoba dzisiejszy efekt? :)


ROZDANIE U color-explosion-blog KLIK


ROZDANIE u potejstronielustra
Czytaj dalej

CRANBERRY ZEST - YANKEE CANDLE


Wosk Cranberry Zest KLIK

Wyczuwalne aromaty: żurawina przełamana cytrusami

Tym razem zapach nieco różniący się od poprzedniego, coś mocniejszego, rzekłabym, że nawet lekko duszącego. Jak opisałabym tę tartaletkę? Zapach z linii owocowej. Zdecydowanie dominuje tu żurawina, mocna, aromatyczna. Prawdziwe owocowe uderzenie, przełamane lekką nutą cytrusową, ja wyczuwam tu pomarańcze. Idealny wariant na zimowe wieczory, po części kojarzy mi się ze Świętami Bożego Narodzenia. Zapach jest bardzo intensywny, według mnie nadaje się do krótkiego rozpalania, na dłuższą metę może być męczący. Polecam rozpalać go w kawałeczkach, a nie w całości. Zaraz po rozpaleniu przypomina mi zapach wina. Podsumowując, coś bardzo rześkiego, apetycznego i intensywnego.

INNE PRODUKTY YANKEE CANDLE KLIK

Miałyście coś żurawinowego :) ?
Czytaj dalej

PAIN AU RAISIN - YANKEE CANDLE

Wiem, że chcieliście zobaczyć na moim blogu więcej recenzji. Stwierdziłam, że przedstawię Wam kilka produktów z Yankee Candle.
Ostatnio polubiłam się z ich tartami, wpływ ma na to chyba coraz to gorsza pogoda. Niewielki kawałek wosku poprawia mi nastrój, umila te zimne wieczory, a także napawa pięknym zapachem całe moje mieszkanie. 


Tym razem w ręce wpadł mi zapach Pain Au Raisin - nasączone koniakiem rodzynki zatopione w maślano-waniliowym cieście doprawionym odrobiną cynamonu.

Brzmi zachęcająco, a jak jest naprawdę ?



Jest to póki co mój ulubiony zapach z oferty Goodies. Zapach jest przepiękny, pachnie słodko, ale ani trochę nie mdląco. Aromat przypomina mi świeże, ciepłe bułeczki z cukierni z odrobiną alkoholu i rodzynek, aż chciało by się je zjeść w trakcie rozpalania. Akurat ten wariant zapachowy jest jednym z lepszych w rozpalaniu według mnie, nie kruszy się aż tak bardzo i w dodatku szybko się rozpala. Woń odczuwalna jest niemal od razu. Trwałość wosku jest bardzo długa, za tak niską cenę rewelacja. W dodatku nie wyczuwam tu żadnej chemii, coś cudownego, niezwykle aromatycznego. Zdecydowanie polecam !



MIAŁYŚCIE TAKIE SŁODSZE WARIANTY ;)?

DOSTĘPNOŚĆ PAIN AU RAISIN KLIK
INNE PRODUKTY ZAPACHOWE YANKEE CANDLE KLIK
Czytaj dalej

WEEKENDOWA PIELĘGNACJA WŁOSÓW 13

Nie opisywałabym Wam piątkowej pielęgnacji, gdyby nie to, jak ''fajny'' efekt uzyskałam dzięki minimalistycznej jak na mnie pielęgnacji. W moim przypadku nie zawsze mniej znaczy lepiej. Długo zajęło mi odkrycie prawdziwych włosowych perełek, aż w końcu mogę je Wam przestawić. Sięgam po te kosmetyki na co dzień, kiedy nie mam zbytnio czasu i ochoty na dłuższą pielęgnację. Do oczyszczania - szampon, do odżywienia - maska, do zabezpieczenia końcówek - serum. To takie moje minimum.



Szampon Objętość i Puszystość Babuszki Agafii - idealny, najlepszy szampon bez SLS, a także bez parabenów i silikonów. Bardzo delikatny, nie drażniący skalpu produkt. Pięknie pachnie, średnio wydajny, ale za to bardzo tani. Ma świetny, naturalny skład, z wieloma ekstraktami. Włosy optycznie nabierają po nim objętości, są mięsiste i bardzo miłe w dotyku. Polecam szczerze !

Maska Biovax Trufle Orchidea - to zdecydowanie mój hit, póki co najlepsza maska na moje włosy, oczywiście zajmuje pozycję nr 1 jeżeli chodzi o Biovaxy, a przetestowałam już prawie wszystkie ze''starej serii''. Za każdym razem idealnie działa na moje włosy, pięknie pachnie, nadaje połysk, ułatwia rozczesywanie, nie obciąża.


Zdjęcia różnią się w zależności od światła.  Efekt naprawdę mi się podoba. Włosy są bardzo sypkie, dobrze oczyszczone i odpowiednio nawilżone. Co prawda Matrix nie jest aż takim moim ulubieńcem jak szampon i maska, ale myślę, że dziś sprostał moim wymaganiom. Dawno nie miałam przez tak długi czas włosów w dotyku bardzo miłych i niesamowicie wygładzonych. Gdyby jeszcze szybciej rosły... :) Widzicie różnicę na przełomie kilku miesięcy jeżeli chodzi o przyrost? Pytanie do stałych czytelników :) ?

Obydwa zdjęcia z wczoraj
Czytaj dalej

Antyoksydacyjny spray do włosów na bazie wody szungitowej

Długo szukałam odpowiedniej dla mnie wcierki. Zależało mi na specyfiku ziołowym i tak w moje ręce wpadł Antyoksydacyjny spray na bazie wody szungitowej. Kupowałam go w ciemno, nie sprawdzając wcześniej opinii na Wizażu i całe szczęście, tak jak inne dziewczyny nie zawiodłam się.



Jakie są zapewnienia Producenta?
Antyoksydacyjny spray do włosów na bazie wody szungitowej efektywnie wzmacnia osłabione włosy i zapobiega ich wypadaniu. Specjalnie dobrany zestaw ziół, kompleks aminokwasów i antyoksydantów poprawia krążenie krwi w skórze głowy, stymuluje wzrost włosów, pomaga przywrócić witalność cebulkom włosowym. Spray wzmacnia, regeneruje i stymuluje wzrost włosów

A tu taka ciekawostka:
Wewnątrz butelki znajduje się mały kamień szungitowy. Nie należy go wyrzucać. Kiedy spray się skończy można go wyjąć, umyć i nosić w torebce. Kamień szungitowy ma potężną pozytywną energię. 



*Spray nakładam na kilka sposobów; wcieram w sam skalp, na resztę włosów nakładam jakąkolwiek maskę, wszystko spłukuje po ok. 20 minutach, lub stosuję na całe włosy.
*Kosmetyk prezentuje się bardzo ciekawie, ma wygodne, poręczne opakowanie, jest wydajny
*Łatwo go zmyć, nie obciąża
*Niweluje elektryzowanie się włosów
*Nie wysusza mimo ziołowych ekstraktów
*Zero przetłuszczonego skalpu, strączkowania włosów
*Rzeczywiście wzmacnia włosy, rzadziej podcinam je, nie mam większego problemu z wypadaniem
*Końcówki wolniej się rozdwajają
*Włosy lepiej się rozczesują po jego użyciu
*Nawilża i wygładza, na wakacjach posłużył mi zamiast odżywki
*Tani, ja zapłaciłam ok 12 zł.
*Wydajny
*Ładny zapach, taki świeży
*Świetny skład

Skład (INCI):Aqua, Sodium PCA, (kompleks aminokwasów): Betaine, Sorbitol, Glycine, Alanine, Proline, Serine, Threonine, Arginine, Lysine, Glutamic Acid; Pelos (szungit), Tocopheryl Acetate (witamina E), Herbal Complex (kompleks ziołowy): Tilia Cordata (lipa drobnolistna), Urtica Dioica (pokrzywa zwyczajna), Aesculus Hippocastanum (kasztanowiec zwyczajny), Calendula Officinalis (nagietek lekarski), Arctium Lappa (łopian większy), Melissa Officinalis (melisa lekarska), Panicum Miliaceum (proso zwyczajne), Viola Tricolor (fiołek trójbawny), Calluna Vulgaris (wrzos), Saponaria Officinalis (mydlnica lekarska), Rosmarinus Officinalis (olej z rozmarynu lekarskiego), Lavendula Angustifolia Oil (olej z lawendy wąskolistnej), PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Butyrospermum Parkii (masło shea), Tetrasodium EDTA, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Citric Acid, CI 19140, CI 42090,CI 15985.


Lubię łączyć go z innymi moimi kosmetykami do włosów ;)




Co sądzicie ? :)
Czytaj dalej

" NIEDZIELA'' DLA WŁOSÓW 12

Dzisiejsza pielęgnacja wyglądała następująco


1. Zaczęłam od olejowania włosów, 40 minut przed myciem wtarłam dosłownie małą łyżkę olejku odbudowującego Yves Rocher, naolejowałam nim kucyk.
2. Po 20 miutach dołożyłam Antyoksydacyjny Spray na bazie wody szungitowej. Wtarłam go w skalp, końcówki i na długości. Jest to produkt wzmacniający włosy. Prawdziwa ziołowa bomba witaminowa ;) Będzie jego oddzielna recenzja. Trzymałam go 30 minut (wraz z olejem)
3. Włosy umyłam szamponem rosyjskim puszystość i objętość (bez SLS, silikonów, parabenów)
4. Następnie nałożyłam na 30 minut nowość dla mnie - maskę Color Kallos. Maska ma w składzie min olej lniany i filtry UV. Olej lniany całkiem nieźle działa na moje włosy, więc miałam nadzieję, że maska także się sprawdzi
5. Za ostatnie płukanie posłużyła mi płukanka octowa. Więcej pisałam o niej TU
6. Na sam koniec zabezpieczyłam końcówki olejkiem z czarnuszki zaprojektowanym przez siostry Kardashian, TU znajdziecie jego recenzję 

Jak widzicie, dziś poszalałam, sporo użyłam produktów. Tradycyjnie włosy schły same, bez użycia suszarki. Włosy są bardzo puszyste, miłe w dotyku, gładkie i sypkie. Nie są w ogóle obciążone, z działania maski jestem także bardzo zadowolona. To chyba mój ulubieniec po Kallos Honey :) Podoba mi się efekt końcowy. 
A Wam ?


Czytaj dalej

HAIR JAZZ - ODŻYWKA I SZAMPON NA POROST WŁOSÓW || JAK ZESTAW SPRAWDZIŁ SIĘ U MNIE ?

Dziś recenzja, na którą wiele osób czekało - recenzja zestawu Hair Jazz na porost włosów. W jego skład wchodzi  250 ml szampon i odżywka. 

Kosmetyki otrzymałam od Harmonyplus, moja opinia jest jak najbardziej w 100% szczera.



Przed użyciem przejrzałam wypowiedzi dziewczyn na różnych forach internetowych i ręce dosłownie opadają. Niektóre z nich narzekają na wydajność odżywki, która niby skończyła im się po 5-6 użyciach, ale jak się nakłada ją na całe włosy, to nic dziwnego. Są to produkty na porost, więc wiadomo, że nakładamy je na skalp. Nie podoba mi się też to, jak dziewczyny wypowiadają się negatywnie na owe kosmetyki i odradzają je, nie mając ich wcześniej w dłoni i nie używając ich. W dodatku ta fala nienawiści na blogu u Niewyparzonapudernica .... Ja zawsze przyjmuję zasadę - najpierw testy - potem moja opinia i polecanie innym. 

Oba produkty są typowo proteinowe, znajdziemy w nich między innymi : chitynę, hydrolizowaną keratynę, białka sojowe, wyciąg ze skorupki jajka. Moje włosy nie przepadają za proteinami, ale nałożone na sam skalp reagują naprawdę pozytywnie. 

Składniki odżywki Hair Jazz:
AQUA, PARAFFINUM LIQUIDUM, HYDROLYZED SOY PROTEIN, CETEARYL ALCOHOL, CETEARETH-20, HYDROLYZED KERATIN, EGG SHELL EXTRACT, ALCOHOL, CAMPHOR, METHYLISOTHIAZOLINONE, METHYLCHLOROISOTHIAZOLINONE, PYRIDOXIN HCL, PERFUM, DIPALMITOYLETHYL HYDROXYETHYLMONIUM METHOSULFATE, CITRIC ACID, PROPYLEN GLYCOL, 5-BROMO-5-NITRO-1.3-DIOXANE, ALPHA AMYL CINNAMAL, LINALOL

 Składniki szamponu Hair Jazz
AQUA, SODIUM LAURETH SULFATE, COCAMIDOPROPYL BETAÏNE, COCAMIDE DEA, HYDROLYZED SOY PROTEIN, HYDROLYZED KERATIN, EGG SHELL EXTRACT, ALCOHOL, CAMPHOR, METHYLISOTHIAZOLINONE, METHYLCHLOROISOTHIAZOLINONE, PYRIDOXIN HCL, PERFUM, CITRIC ACID, CARBOXYMETHYL CHITIN, PROPYLENE GLYCOL, 5-BROMO-5- NITRO-1,3 DIOXANE, C.I. 42090, ALPHA AMYL CINNAMAL, LINALOL.


 Jak ich używamy? 
Wystarczy 3x tygodniowo, nie ma potrzeby co każde mycie. Myjemy skórę głowy wyżej wspomnianym szamponem, wykonując przy tym delikatny masaż. Czekamy 3-4 minuty i spłukujemy chłodną wodą. Hair Jazz możemy także mieszać z innym naszym szamponem. Jeżeli mamy wrażenie, że  niezbyt dokładnie oczyścił nasz skalp - możemy po nim zastosować inny z naszych szamponów. Następnie wcieramy delikatnie w skalp odżywkę i również spłukujemy po kilku minutach wodą. Ja zazwyczaj na skalp nakładam Hair Jazz, a na resztę włosów inną swoją maskę/odżywkę. 


Zacznę może od plusów jakie zauważyłam
+ piękne świeże zapachy obu produktów
+ idealnie oczyszczony skalp
+ włosy uniesione za każdym razem u nasady, nabierają lekkiej objętości
+ zero podrażnień, łupieżu, swędzenia
+ wydajność odżywki
+ duży wysyp baby hair
+ zero problemu z wypadaniem włosów, co było u mnie w okresie wakacyjnym w tamtym roku na porządku dziennym
+brak silikonów w składzie

A teraz minusy
- tubka szamponu kompletnie do wymiany, konsystencja szamponu jet mega rzadka, przez co prawie za   każdym razem produkt się wylewa
- trochę dużo chemii w składach
- wysoka cena (70zł odżywka, 70zł szampon, zestaw w promocji 109zł) 
- etykiety na opakowaniu także do wymiany, widzę tam sporo błędów językowych. Nie mam pojęcia     kto to tłumaczył, chętnie bym to poprawiła ;)


 


I  NAJWAŻNIEJSZE ... EFEKT PRZYROSTU:

Swoje testy zaczęłam równo w połowie lipca, zaraz po podcięciu końcówek. Ich długość wynosiła wtedy 74 cm. Pełna recenzja miała być po miesiącu, ale wówczas zostało mi jeszcze dużo szamponu i sporo odżywki, więc przedłużyłam testowanie do września. Patrząc na blogspocie na efekty niektórych dziewczyn (2,5 - 4 cm w miesiąc), liczyłam naprawdę na wiele. Co prawda moje włosy już są długie, ale dalej walczę o ich długość. Zestaw stosowałam regularnie, nawet podczas wakacyjnych wyjazdów:

15.07 - 74 CM
03.09 - 77 CM
14.10 - 78,5 CM
(+ Duży wysyp baby hair, wcześniej zero włosków, gołe czoło i zakola)

W półtora miesiąca urosły 3cm, uważam to za bardzo dobry wynik, w miesiąc rosną mi zaledwie 0,5cm, (nawet z innymi suplementami i wcierkami), potem urosły w kolejne 1,5 miesiąca - 1,5cm ( i tak więcej niż zwykle). Podsumowując, ogólny przyrost po Hair Jazz to 4,5 cm.





Czy Hair Jazz to pic na wodę? Najpierw przetestujcie, a potem same stwierdzicie, dla mnie osobiście pic na wodę to suplement CP i JANTAR, zużyłam prawie dwie butelki i nic, nawet 0,5cm włosy nie urosły....
Czy faktycznie te proteinowe składniki mogły spowodować dość niezły przyrost? Na to wygląda. Ja osobiście polecam, ale wiadomo nie u każdego może się sprawdzić :) 


WIDAĆ RÓŻNICĘ ?;)

TU MOŻECIE KUPIĆ OBA PRODUKTY KLIK
Czytaj dalej

CZWARTKOWA PIELĘGNACJA WŁOSÓW

Czwartek był u mnie dniem wolnym, więc pielęgnacja nieco bogatsza niż zwykle. Szamponu Hair Jazz zostało mi zaledwie na 2-3 użycia, więc na dniach recenzja ;) Dziś z czystego lenistwa nie bawiłam się w olejowanie ani żadne wcierki. Od razu umyłam włosy szamponem Hair Jazz, odczekałam 3 minuty, zmyłam chłodną wodą, następnie wtarłam w skalp odżywkę z tej samej firmy, a na resztę długości nałożyłam maseczkę Biovax Orchidea&Trufle. Całość zmyłam po 20 minutach. Do ostatniego płukania wykorzystałam płukankę octową, niestety nie miałam już octu jabłkowego, więc do tych celów wykorzystałam zwykły spirytusowy 10%.. Nie wysuszył mi w żaden sposób włosów, moja mama pamiętam też robiła mi raz na jakiś czas płukanki ze spirytusowym i nic złego się nie działo. Proporcje: 1 łyżka na pół litra wody (przegotowanej).  Co daje taka płukanka ?




- domyka łuski
- przywraca odpowiednie PH
- usuwa resztki po twardej wodzie/maskach/odżywkach
- nadaje połysk
- włosy wolniej przetłuszczają się
- zapach ulatnia się po kilku minutach, bez obaw ;)






W wilgotne włosy wtarłam Orofluido, zwracając szczególne uwagę na końcówki. Włosów nie suszyłam, rozczesałam je TT. Już dawno nie robiłam octowej płukanki, włosy były cudowne w dotyku, mam nadzieję, że i wyglądają dla Was dobrze ;) Tak pięknie błyszczały i były nawilżone, co prawda lekko spuszone, jak to zwykle bywa, ale naprawdę byłam zadowolona z efektu. W sumie dalej są w świetnym stanie (posta piszę w piątek ). Maska ze zdjęcia po raz kolejny mnie nie zawiodła ;) Uwielbiam tego Biovaxa. Końcówki może nie wygląda za pięknie, ale na żywo nie widzę potrzeby żeby je podciąć u fryzjera, zawsze na zdjęciach wywijają się lub puszą, przez co wyglądają na zniszczone ;/

+BARDZO PROSZĘ O WYPEŁNIENIE ANKIETY NA TEMAT MOJEGO BLOGA (NOTKA WSTECZ) :*
Czytaj dalej

NDW 11

Na czas trwania studiów, NDW przenoszę na sobotę, tak będzie mi wygodniej, przy myciu włosów średnio co 2 dzień. W międzyczasie myślę także o stworzeniu jakieś ankiety na blogu, mam nadzieję, że weźmiecie w niej udział. Jestem ciekawa czego brakuje Wam tu u mnie, a z jakiego rodzaju postów jesteście najbardziej zadowoleni, wiem, że odwiedzają mnie tu także Panowie ;).




Powiem Wam, że ostatnio im mniej używam na włosy, tym uzyskuję lepszy efekt. Nie wiedziałam, że po samym szamponie i zwykłym ziołowym sprayu do włosów, mogę uzyskać tak dobry efekt na moich włosach. Nie znaczy to jednak, że mogę w pełni zrezygnować z innych produktów.

Soboty lub czasem Niedziele tradycyjnie będą bogatsze w pielęgnację. Jej, tak dawno nie robiłam peelingu skóry głowy, że aż wstyd się przyznać. Zwykły z białym cukrem się u mnie nie sprawdził, więc dziś było trochę eksperymentowania. Użyłam żelu z aloesu, cukru trzcinowego (ma więcej właściwości odżywczych), kilku kropel olejku z drzewa herbacianego, a także balsamu arganowego Stapiz. Całość wymieszałam, nałożyłam na mokry skalp, wcierałam przez 5 minut. Spłukałam



W jakim celu robić peeling skalpu ?

-dogłębnie oczyszcza
-usuwa martwy naskórek
-poprawia krążenie
-usuwa resztki z produktów
-reguluje prace gruczołów, zmniejsza przetłuszczanie
-wzmacnia mieszki włosowe
-odbija lekko włosy u nasady
-dotlenia
-substancje w odżywkach/maskach szybciej wnikają 

Włosy umyłam delikatnym szamponem Puszystość i Objętość, następnie nałożyłam maskę biovax Orchidea&Trufle, zmyłam po ok. pół godziny. Nie suszyłam włosów, rozczesałam szczotką Khaja, końcówki zabezpieczyłam odrobinką Mythic Oil.


Zdecydowanie peeling i produkty z ostatniego zdjęcia to moi totalni ulubieńcy!
Już dawno nie miałam włosów tak lekkich, sypkich, dogłębnie oczyszczonych.
Uzyskałam przy tym niesamowite wygładzenie. Jestem po raz kolejny mile zaskoczona Biovaxem, te ich nowe cudeńka są o niebo lepsze od serii poprzedniej. Szampon zdecydowanie przez wiele tygodni będzie moim ulubieńcem, jest niezwykle delikatny, ma przyjemny skład i zapach. Peeling na pewno będę powtarzać co tydzień, być może skład będę modyfikować, np zamienię aloes na pantenol.

Robicie i Wy czasem  peeling ;) ?
Czytaj dalej