LAMINOWANIE WŁOSÓW ŻELATYNĄ PO 3 LATACH

Posty miały być co 6-7 dni, a tu kolejny, szaleństwo normalnie :D Jest co opisywać, także zapraszam. W przypadku moich włosów, ostatnie podejście z laminowaniem żelatyną miało miejsce 3,5 roku temu, jak tylko zaczęłam bardziej dbać o włosy. Z tego co pamiętam, efekty nie były jakieś spektakularne, ale włosy były wyraźnie bardziej nawilżone i sypkie. Jednak spodziewałam się czegoś więcej. Po tylu latach stwierdziłam, że czas zrobić ponownie ten zabieg. Moje włosy protein nigdy nie lubiły, ale może ich brak w pielęgnacji jest właśnie powodem ciągłego elektryzowania się w tę zimę ?  Laminowanie polecane jest włosom:

*Nisko/średnioporowatym (moje są średnioporowate)
*Puszącym się, elektryzującym (często mam z tym problem)
*** Przy włosach rozjaśnianych i bardzo zniszczonych trzeba uważać, bo możemy sobie jeszcze bardziej zaszkodzić
+Po zabiegu włosy mają nabrać połysku, być nawilżone, gładsze, wyraźnie prostsze, łatwiejsze do rozczesania



Tradycyjny przepis składa się jedynie z żelatyny i wody. Ja tym razem dodałam jeszcze łyżkę odżywki. Odżywka nie może proteinowa, najlepiej emolientowa/nawilżająca. Ja wybrałam odżywczo-regenerujący balsam do włosów Babcia Agafia z bardzo przyzwoitym składem. Możemy też dodać odrobinę oleju lub półprodukty. Potrzebujemy:
*1łyzkę żelatyny spożywczej
*3 łyżki gorącej wody
*opcjonalnie: olej/odżywka/ (najlepiej z olejkami w składzie). Ja dałam łyżkę balsamu.

W miseczce rozpuściłam żelatynę, następnie poszłam do łazienki zwilżyć włosy. Po tym czasie dodałam do mieszanki łyżkę balsamu, wszystko dokładnie wymieszałam i nałożyłam na prawie całe włosy, do ucha. Standardowo było sporo grudek, ale na szczęście nie ma to wpływu na ostateczny efekt. Następnie nałożyłam torebkę foliową i podsuszyłam trochę włosy suszarką. Mało kto może wytrzymać brzydki zapach żelatyny, ale mieszanka z użyciem tego balsamu pachnie bosko ;) Całość zmyłam po 45 min delikatnym szamponem Biolaven. Ważne, aby szampon którego użyjecie był łagodny, bez SLS/SLES, a jeszcze lepiej jeżeli włosy zmyjecie samą wodą, w dodatku chłodną, ale to dość pracochłonne, zwłaszcza przy mojej długości włosów. Najpierw dokładnie włosy zmoczyłam, dopiero potem przeszłam do mycia, musicie zrobić do dokładnie.




EFEKT KOŃCOWY? Jestem zadowolona ;) Tym razem włosy wyglądają znacznie lepiej, to na pewno zasługa dodanej odżywki. Zdjęcie, które widzicie zostało zrobione dopiero 6 godzin po laminowaniu, wcześniej wyglądały jeszcze lepiej. Jedynie końcówki były delikatnie spuszone, więc nałożyłam na nie jeszcze odrobinę serum termoochronnego Kallos Lab35. Włosy w końcu się nie elektryzowały, nie puszyły, nabrały blasku. Jak na katorgę, którą przeżywają zimą, po laminowaniu były wyraźnie bardziej wygładzone i nawilżone. Łuski domknięte. Co więcej, nie pamiętam kiedy ostatnio były tak zdyscyplinowane i miłe w dotyku. Zabieg mam zamiar powtarzać co 2 tygodnie aż do wiosny ;) Nie polecam tego zabiegu robić zbyt często, gdyż jest dość dość spora bomba proteinowa.
  + Włosy na drugi dzień po laminowaniu dalej wyglądają dobrze.


Dla osób, które z pewnych przyczyn nie chcą/nie mogą przetestować laminowania żelatyną, alternatywą może być AGAR.




 MÓJ INSTAGRAM
Mój Instagram


LAMINOWAŁYŚCIE KIEDYŚ ;) ?



Czytaj dalej

TRADYCYJNE PODCIĘCIE KOŃCÓWEK | PODCIĘCIE MASZYNKĄ | A MOŻE GORĄCYMI NOŻYCZKAMI ?



Po przetestowaniu wszystkich metod podcięcia końcówek, obiecałam Wam post. Mam to szczęście, że mieszkając w mieście nie płacę kolosalnych cen za podcięcie samych końcówek, więc już dawno przestałam podcinać ich sama lub prosić o to kogoś z rodziny. Mam potrzebę, to od razu umawiam się na wizytę ;) Wspomnę tylko, że mimo pielęgnacji, moje końcówki niestety mają tendencje do szybkiego rozdwajania się, łatwo ułatwiają zniszczeniom mechanicznym ;( Nie wiem jak końcówki niektórych dziewczyn mogą wytrzymać nawet rok bez podcięcia, dla mnie to nierealne.


1. TRADYCYJNE PODCIĘCIE


Najpopularniejsza metoda. Oczywiście wszystko zależy od umiejętności fryzjerki i ostrości jej nożyczek. Rezultat u mnie: pozbycie się rozdwojeń i rewelacyjny stan końcówek przez około miesiąc, po upływie tego czasu, zauważam już drobne rozdwojenia i lekką suchość w ich dotyku. 3 miesiące przy tej metodzie bez podcięcia to max, jaki mogę wytrzymać. Lubię robić zdjęcia włosów zaraz po wizycie, wówczas optycznie nabierają objętości. Cena: 20 zł

2. PODCIĘCIE MASZYNKĄ


Do tej pory skorzystałam z tej metody 2 razy. Za 1 razem miałam podcięte końcówki na mokro, za 2 - na sucho. Różnicy nie widziałam. Co sądzę o tej metodzie? Jestem jak najbardziej na TAK. Ładnymi końcówkami cieszyłam się przez ok. 4 miesięcy. Mam też pewność, że końcówki zostały na pewno podcięte równo. Efekt ''od linijki" bardzo mi się podoba, jednak dość szybko zanika. Końcówki są optycznie zagęszczone i takie mięsiste. Metoda ta jest bardziej polecany dziewczynom o włosach prostych lub delikatnie falowanych. Ile zapłaciłam ? 15 zł.

3. PODCIĘCIE GORĄCYMI NOŻYCZKAMI


Do tej metody zachęciła mnie fryzjerka. Wysoka temperatura uszczelnia końcówki włosów. Mokre końcówki zostały podcięte rozgrzanymi nożyczkami Jaguar, podłączanymi do prądu. Włosy zostały podzielone na sekcje. Przy tej metodzie spodobało mi się to, że fryzjerka usunęła mi także większość rozdwojeń z długości, a nie tylko same końcówki. Co prawda to samo można byłoby zrobić z użyciem zwykłych, ale nie zawsze fryzjerki chcą. Tego rodzaju podcięcie trwało trochę dłużej, ale muszę powiedzieć, że byłam zadowolona. Podcinane końcówki gorącymi nożyczkami miałam w ostatnim tygodniu września, a rozdwojenia zauważyłam dopiero w grudniu, więc nie jest źle. Sama wizyta kosztowała mnie zaledwie 20 zł., to niedużo w porównaniu z tym, co pisały mi dziewczyny na Instagramie. Żeby  stwierdzić czy dzięki tej metodzie faktycznie końcówki wolniej się rozdwajają, potem ponoć trzeba już stale korzystać z tej metody. Ja osobiście nie wiem czy z tej metody skorzystam ponownie, bo korci mnie teraz podcięcie maszynką.

Obecnie stan moich końcówek nie jest rewelacyjny. Od ostatniego tygodnia września, moje włosy nie widziały ani nożyczek, ani maszynki. Zima moim włosom zdecydowanie nie sprzyja. Ciągle są naelektryzowane, przez czapkę, szalik i palto jeszcze szybciej rozdwajają mi się końcówki. Chcę jeszcze trochę je zapuścić, bo ślub w tym roku, a będę miała włosy na 99% rozpuszczone, lekko ułożone na szczotce, więc nie pogardziłabym jeszcze dłuższymi ;) Nie mniej jednak po zimie, rezerwując termin wizyty u fryzjera na ślub, obowiązkowo siądę na fotel i skorzystam prawdopodobnie z drugiej metody;) Myślę też o zakupie maszynki do domu ;)

Podsumowując, metoda podcinania w tradycyjny sposób najmniej mi się podoba i prędko z niej chyba nie skorzystam ;)

 MÓJ INSTAGRAM
Mój Instagram


A WY JAK PODCINACIE KOŃCÓWKI ;) ?
Czytaj dalej

OLEJKI ETERYCZNE W PIELĘGNACJI WŁOSÓW I NIE TYLKO


Odnoszę wrażenie, że olejki eteryczne są niedoceniane w kwestii pielęgnacji włosów.  Moja kolekcja olejków eterycznych jest dość pokaźna, używam ich na tyle długo, że mogę się z Wami podzielić opinią na ich temat. Te ciekłe, lotne substancje zapachowe uzyskuje się metodami destylacji, wyciskania lub chemicznej ekstrakcji. Wyróżnia je ciemne opakowanie, przestępna cena, a przede wszystkim bardzo intensywny zapach. Są tanie, a posiadają szereg zastosowań. Ze względu na swoje mocne działanie, nie możemy przesadzać z aplikowaną ilością, gdyż wtedy mogą one wyrządzić więcej szkód niż pożytku (podrażnienie, zaczerwienie, pieczenie skóry), a tego chyba nie chcemy. Zazwyczaj wystarczy dosłownie kilka kropel!

PIELĘGNACJA WŁOSÓW (poniżej wszystkie sposoby, które sama przetestowałam)

1) PEELING SKÓRY GŁOWY, który jest nieodzownym elementem w walce o piękne włosy.
* dokładnie oczyszcza, przez co ułatwia wchłanie substancji aktywnych
* złuszcza martwy naskórek
* zwalcza łupież
* przedłuża świeżość włosów

Moja proporcja: 1 łyżka cukru, 2 kropelki olejku eterycznego, porcja szamponu
Jeszcze lepiej sprawdza się u mnie peeling z dodatkiem kawy: porcja szamponu, 1 łyżka kawy, 2 krople olejku eterycznego, pompka oleju. Peeling nakładam na zmoczone włosy, potem myję włosy jeszcze raz. Ważne, aby masaż skóry głowy w trakcie nakładania peelingu trwał chociaż 3-4 minuty i był delikatny

2) Olejowanie włosów na mokro w misce. Moja ulubiona kombinacja: 2 łyżki oleju z ogórecznika lekarskiego + 5 kropel olejku eterycznego dodane do ciepłej wody w misce (ok. 10 l wody). Włosy po takiej mieszance są wzmocnione i pięknie błyszczą. Więcej o tym sposobie pisałam TU


3) Olejki eteryczne często stosuję jako dodatki do wcierek DIY. W TYM linku znajdziecie przepis na wcierkę na porost włosów.


PONADTO:
4) Olejki możemy dodawać do naszego szamponu, najlepiej o łagodnym składzie, bez mocnych detergentów. 1-2 krople do porcji szamponu. W tym przypadku warto nie spłukiwać od razu piany, a chwilkę zaczekać ;)
5) Możemy także wzbogacać nimi maski lub odżywki
6) Dodatek do ostatniego płukania włosów, jeżeli mieszankę chcemy zemulgować dodajemy odrobinę mleka.

JAK PREZENTUJE SIĘ MOJA KOLEKCJA ? Do tej pory przetestowałam  następujące:



TATARAKOWY: wzmacnia, odświeża włosy, likwiduje łupież, pobudza wzrost, likwiduje łupież
CYNAMONOWY: pobudza krążenie, zapobiega wypadaniu, odżywia, wpływa na porost
Z DRZEWA HERBACIANEGO: stymuluje krążenie krwi, działa antybakteryjnie i przeciwgrzybicznie
ROZMARYNOWY: przeciwdziała wypadaniu, wzmacnia cebulki włosowe, poprawia krążenie
CYTRYNOWY: przeciwdziała wypadaniu, pomaga w walce z łupieżem
LAWENDOWY: poprawia ukrwienie skóry, wpływa na porost, odżywia, zmniejsza przetłuszczanie
YLANG-YLANG: zmniejsza przetłuszczanie się włosów
CEDROWY: wzmacnia cebulki, włosy zachowują dłużej świeżość
POMARAŃCZOWY: likwiduje łupież, odżywia, nawilża skórę głowy
GREJPFRUTOWY: działa odświeżająco, przeciwgrzybicznie, antybakteryjnie, zmniejsza przetłuszczanie włosów

Trzeba być wytrwałym, cierpliwym i pamiętać żeby nigdy nie stosować na skórę olejków eterycznych nierozcieńczonych olejami roślinnymi lub wodą!

INNE ZASTOSOWANIE OLEJKÓW
7) Inhalacja
8) Dodatek do masażu
9) Zwalczają bóle reumatyczne
10) Kąpiel rozgrzewająca
11) Peeling do ciała w walce z cellulitem
12) Zimne kompresy
13) Moczenie stóp
14) Aromaterapia

MOJA DZISIEJSZA PRZYKŁADOWA PIELĘGNACJA :


**Użycie łagodnego szamponu z kroplą olejku eterycznego
**Nałożenie maski z dodatkiem 2 kropli olejku


Wpis został napisany we współpracy z portalem KobiecePorady.pl


Używacie olejków eterycznych ;) ?


 MÓJ INSTAGRAM
Mój Instagram

Czytaj dalej

NAJLEPSZY OLEJEK OSTATNICH MIESIĘCY |OLEJEK TRIFLADI SWATI | JAK WPŁYNĄŁ NA POROST I WZMOCNIENIE MOICH WŁOSÓW

Na początku grudnia od Bombay bazaar otrzymałam do testów olejek trifladi Swati. Wcześniej nie miałam okazji przetestować zbyt wielu indyjskich kosmetyków, więc tym bardziej nie mogłam się doczekać aż w końcu zacznę go testować. Swoją drogą w Internecie nie ma zbyt wiele jego recenzji. Producent informuje nas, że jest to skuteczna kuracja olejowa na różne problemy z włosami i skórą głowy. Olejek ma nadać włosom połysk, redukować i przeciwdziałać wypadaniu, zwalczać łupież. Warto na początku wspomnieć o składzie, który jest rewelacyjny. Co dokładnie ma w sobie olejek :



Sesamum Indicum - olej sezamowy
Ccocos Nucifera - olej kokosowy
Helianthus Annus - olej słonecznikowy
Herbal Extract of Azadirachta Indica - ekstrakt z miodli indyjskiej
Nardostachys Jatamansi - ekstrakt z waleriany
Emblica Offcinalis - ekstrakt z liściokwiatu garbnikowego
Terminalia Bellerica - ekstrakt z barro
Terminalia Chebula - ekstrakt z haritaki
Gentiana Chirayita - ekstrakt z gentiana chirayita
Berberis Aristata - ekstrakt z berberis aristata
Pterocarpus Santalinus - ekstrakt z pterokarpusa sandałowego 
Curcuma Longa L. - ekstrakt z kurkumy długiej
Triticum Aestivum - ekstrakt z pszenicy zwyczajnej
Lavandula Angustifolia - ekstrakt z lawendy wąskolistnej
Elettaria Cardamomum - ekstrakt z kardamonu malararskiego 
Camphor - kamfora
Fragrance Q.S.- zapach


Zapach kosmetyku jak dla mnie jest ładny, bardzo intensywny, orientalny, lekko cytrusowy. Aczkolwiek członkowie mojej rodziny mówią, że nie pachnie przyjemnie, a drażniąco. Jak widać indyjskie zapachy nie każdy lubi ;). Testowałam go na dwa sposoby. Wcierałam przed myciem w skórę głowy, wykonując masaż (ok. 5 min). Olejek należy przetrzymać na włosach minimum godzinę. Dość długo, więc na jego rzecz specjalnie poranne mycie włosów przesunęłam kilka razy na popołudniowe/wieczorne. W celu wzmocnienia efektu nakładałam także czepek lub ręcznik. Nie nakładałam go przed każdym myciem, ale starałam się jak najczęściej. Zmywałam go szamponem z SLS/SLES. Czy na co dzień mam jakieś problemy skórne? Nie narzekam na wypadanie włosów. Czasem jedynie zauważam swędzenie, lekkie podrażnienie skóry głowy, jeszcze rzadziej łupież.




Używałam go także do olejowania włosów. Przed myciem wcierałam go we włosy i zmywałam tym razem łagodniejszym szamponem. Oprócz olejku nie stosowałam potem już żadnej odżywki/maski. Włosy są cudowne! Puszyste, zyskują na objętości, jakbym ich miała 2 razy więcej. Na drugi dzień są gładkie, śliskie, dawno nie miałam tak miłych w dotyku. Naprawdę rewelacja, mimo zimy, szalików, nie elektryzują się, są nawilżone. Kiedyś przy stosowaniu olejku Sesa, moje włosy jeszcze bardziej wypadały. Żadnego dobroczynnego efektu na włosy także nie zauważałam. Tutaj jest całkiem inaczej. Przez cały okres stosowania skóra głowy była odżywiona, nie wystąpił łupież ani swędzenie. Ponadto pięknie nabłyszcza włosy.
Czy wpłynął na porost? Nie wcierałam go codziennie, włosy myję co drugi dzień. Na początku grudnia stosowałam go 3 razy w tygodniu, potem dwa. Przed jego używaniem włosy mierzyły 80,5 cm, teraz mają 82,5 cm.




Olejek ma pojemność 100ml, jest dość wydajny, używałam go i do skóry głowy i do reszty długości ;) Po miesiącu zostało mi jeszcze 50ml produktu. Jedyną jego wadą jest bardzo szybko brudzące się opakowanie. Kosztuje 23zł i możecie kupić go TU

Podsumowując, jestem bardzo zadowolona z Olejku Trifladi Swati. W tym roku przetestowałam naprawdę wiele przeróżnych olei i muszę powiedzieć, że ten był chyba najlepszy. Mój plan pielęgnacyjny na 2017 r. to wprowadzenie większej ilości kosmetyków do włosów naturalnych, o dobrym składzie. Na pewno prędko się z nim nie rozstanę. Polecam.


Czytaj dalej

ROCZNE PODSUMOWANIE MOJEJ PIELĘGNACJI WŁOSÓW

Moje włosy rosną naprawdę bardzo wolno. W 2016 r. łącznie podcięłam ok. 7 cm włosów (0,5 cm sama, 3,5 cm u fryzjera gorącymi nożyczkami Jaguar i 3 cm maszynką, także u fryzjera). Włosy dokładnie rok temu mierzyły 75 cm.


75cm - grudzień 2015

Obecnie mierzą 82,5 cm, więc w porównaniu z ubiegłym rokiem jestem 7,5 cm do przodu ;) Plan był i wciąż jest taki, aby zapuścić jak najdłuższe włosy do swojego wesela, które mamy właśnie w 2017 r. Moje włosy na 90% będą rozpuszczone + myślałam o wystylizowaniu ich na dużej, okrągłej szczotce, ale zobaczymy. W 2017 r. rezygnuje ze wspomagaczy, bo naprawdę nic one moim włosom nie dają (ani suplementy, ani wcierki, ani inne kosmetyki). Na niedobór witamin narzekać raczej nie mogę, muszę się po prostu pogodzić z tym, że rosną one swoim własnym tempem (niecały cm na miesiąc). Do wesela planuję je jeszcze raz podciąć, ostatnio podcinałam je 3 miesiące temu, co prawda widzę już rozdwojenia, ale na razie jeszcze się wstrzymuję. W tamtym roku, podczas wizyt u fryzjera o dziwo fryzjerki mówiły, że wcale nie są one tak zniszczone jak mi się wydaję, więc być może przesadzam ;)
Co do gęstości włosów, nie zmieniła się przez ten rok. Włosy za to bardzo często się puszyły, z tym dalej mam spory problem. Zastanawiałam się czy nie zmieniły one porowatości na wysoką, ale jednak dalej są średnioporowate

82,5cm - grudzień 2016

Pewnie też niektórzy się zastanawiają jak spisała się u mnie wcierka DIY na porost, a także Witamina B i D, które opisywałam TU
Wcierki użyłam może ze 3-4 razy, zapach gorczycy był przeokropny, po kilku dniach uwierzcie mi, że nawet nie dało się otworzyć opakowania z tą wcierką, tak okropnie śmierdziała. Wylądowała ona w koszu, nie pomógł nawet dodany olejek eteryczny dla zabicia tego smrodu. Witaminę D przyjmowałam regularnie,  nie wpłynęła w żaden sposób dobroczynnie na moje włosy, ale za to nie chorowałam, więc na odporność jak najbardziej polecam.  Witaminę B trochę zaniedbałam, bo przyjmowałam jedynie 2 tygodnie.  Łącznie w 1,5 miesiąca włosy urosły 2 cm, więc niedużo.

W 2017r. planuję dać rosnąć włosom swoim tempem i wprowadzić trochę więcej naturalnej pielęgnacji i kosmetyków z dobrym składem. Zaczęłam od szamponów Fitokosmetik i balsamu Ecolab ;)



Czytaj dalej

PIĘKNIE PACHNĄCY OLEJ Z NASION KAWY ❤

Olej z Nasion Kawy to niewątpliwie jeden z ciekawszych egzemplarzy w całej mojej olejowej kolekcji. Wyróżnia go przede wszystkim piękny kawowy zapach, w których nie czuję ani grama chemii. Jest to nierafinowany, naturalny olej z palonych ziaren nasion kawy Coffea Arabica. Pochodzi z Brazylii. Zawiera fitosterole, karoteny, witaminę E oraz znaczne ilości NNKT - Niezbędnych Nienasyconych Kwasów Tłuszczowych. Co ciekawe, mało jest recenzji w Internecie na jego temat ;) 





Z pewnością zauważyłam jego dobroczynne działanie na włosy. Stosowałam go solo, przed myciem, jak i po, łącząc go z odżywką/maską. Uważam, że warto go wypróbować szczególnie na włosach nisko i średnioporowatych. Co konkretnie zauważyłam ?

* dobrze nawilża, regeneruje moje włosy, są mięciutkie w dotyku,
* sypkie, a jednocześnie mają zwiększoną objętość, ale nie są spuszone
* regularne stosowanie tego olejku sprawi, że włosy będą zdrowe, mocne i odżywione, moim świetnie nadaje połysk, za co bardzo go lubię
* polecam go do domowych maseczek na włosy, TU opisywałam Wam maskę z kakao, po której moje włosy były bardzo odżywione
* dobrze się sprawdził jako dodatek do peelingu skóry głowy (z cukrem). TU znajdziecie przepis
* aby uprzyjemnić sobie olejowanie, połączyłam go z 2 kropelkami TEGO olejku cynamonowego, można też spróbować oleju kokosowego Etja jeżeli lubicie ładnie pachnące mieszanki olejowe
* NIE ZAUWAŻYŁAM ŻEBY PRZYCIEMNIAŁ WŁOSY
***Z pewnością jeszcze lepiej będzie się u mnie sprawdzał na wiosnę, bo teraz zimą ciężko mi okiełznać moje włosy


Ponadto:

* może być także stosowany jako dodatek do mycia twarzy: (OCM - Oil Cleansing Method)
* w połączeniu z np. olejem kokosowym lub z nasion marchwi pielęgnuje skórę przed i po opalaniu,
* eliminuje cellulit (polecam w połączeniu z bańkami chińskimi),
* zmiękcza skórki paznokci, lubię go mieszać z kremem i taką mieszankę nałożyć na noc
* może być stosowany jako dodatek do balsamu do ciała
* ma działanie przeciwzmarszczkowe, a także regeneracyjne, odżywia cerę
* szybko się wchłania, świetnie rozprowadza

Cenowo wariant z firmy Etja wypada bardzo okazyjnie; za 50 ml zapłacimy 27 zł. Olejek zawiera wygodny aplikator i mieści się w buteleczce z ciemnego szkła, co chroni olej przed szkodliwym działaniem promieni słonecznych. Warianty z innych stron mają mniejszą pojemność i są droższe. 


Możecie go kupić TU



Czytaj dalej

SZAMPON DO WŁOSÓW AKTYWATOR WZROSTU | NIEZIEMSKI PRZYROST?

Dziś wyjątek; drugi post w tygodniu ;)

Specjalny szampon do włosów z aktywatorem wzrostu 
Bania Agafii

(włosy po jego użyciu - zdjęcie z sierpnia, teraz włosy są dłuższe :D )

"Specjalny szampon do włosów  - aktywator wzrostu - stworzony na bazie specjalnie dobranych ziół przeznaczonych do pielęgnacji osłabionych włosów. Delikatnie oczyszcza, intensywnie odżywia i nawilża cebulki włosowe, stymulując wzrost włosów".
Szampon pachnie bardzo przyjemnie, rześko. Wyczuwam w nim zapach lasu, świerków ;) Jego konsystencja jest bardzo wodnista, przez co szampon jest niewydajny, trzeba uważać, żeby się nie wylał z saszetki. Mimo dość mocnego detergentu na początku składu, używałam go co każde mycie, przez dwa tygodnie (na tyle mi wystarczył). Bardzo dobrze domywa (także oleje), skóra głowy jest czysta, mamy uczucie lekkości i świeżości. Świetny zwłaszcza na wakacje! Łatwo się go spłukuje, nie plącze włosów. Nie spowodował przesuszenia, łupieżu, podrażnień. Saszetka  jest dobrze przemyślana, idealna pojemność na wyjazdy, aczkolwiek z chęcią bym kupiła jego pełnowymiarowe opakowanie, które z tego co wiem jeszcze nie zostało wyprodukowane. 
W połączeniu z wcierką i suplementem przyrost miesięczny moich włosów w sierpniu wyniósł  1,5 cm, co zawdzięczam bardziej wcierce lub suplementowi. Od tego szamponu włosy Wam nie urosną ani nie urosły. Za krótko jest na Waszej skórze głowy żeby mógł zadziałać. Taki chwyt marketingowy. Mimo wszystko bardzo miło go wspominam.
Skład wygląda zachęcająco. 
Składniki aktywne:
  • Wyciąg z igieł syberyjskiej sosny karłowej
  • Organiczny ekstrakt mydlnicy lekarskiej
  • Pięciornik niski
  • Korzeń łopianu
  • Olej eleuterokoka kolczastego
  • Organiczny ekstrakt dziurawca
  • Olej z ałtajskiego rokitnika
Składniki (INCI):
Aqua, Sodium Coco-Sulfate, Pinus Pumila Extract (syberyjska sosna karłowa), Coco-Glucoside (and) Glyceryl Oleate, Sorbitane Caprylate, Potentilla Supina Extract (pięciornik niski), Arctium Lappa Root Extract (korzeń łopianu), Organic Saponaria Officinalis Root Extract (organiczny ekstrakt mydlnicy lekarskiej), Hippophae Rhamnoides Fruit Oil (olej z rokitnika ałtajskiego), Organic Hypericum Perforatum Extract (organiczny olej z dziurawca), Acanthopanax Senticosus (Eleuthero) Root Oil (olej dzikiego pieprzu), Parfum, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Benzyl Alcohol, Citric Acid, Caramel.

Cena saszetki: 3,40-6zł.


Lubicie rosyjskie kosmetyki w saszetkach ?
Czytaj dalej