PORÓWNANIE ODŻYWEK DO WŁOSÓW BALEA | NOWY WYGLAD BLOGA

Niektórzy z Was zauważyli, że na 3 dni zamknęłam bloga, bo walczyłam z nowym szablonem. Szło mi strasznie opornie, ale ogólnie jestem zadowolona. Walczę jeszcze z gadżetem Obserwatorzy, bo ten, który mamy w dodatkach nie jest przystosowany do tego szablonu ;( Zrezygnowałam z zakładki O mnie/moje włosy obecnie. Stwierdziłam, że czasem po prostu będę zmieniać lub dokładać zdjęcia do nagłówka. Po Nowym Roku przestaje też używać wspomagaczy, więc nie będę robić postów z aktualizacją, czasem może wspomnę o długości przy okazji. Włosy będą rosły swoim życiem ;) Kiedyś pisałam, że nigdy na swoim blogu nie umieściłabym postów z ''Czytaj dalej'', ale wydaje mi się, że tak jest czytelniej i faktycznie ładniej. Postaram się nic nie zmieniać już na blogu. Mam nadzieję, że tak będzie, bo mam dość :P Jest tyle z tym roboty, że podziwiam osoby, które mają cierpliwość do wymyślania tych szablonów jak np Blokotka.





Wracając do naszego głównego bohatera... Pielęgnacją włosów zaczęłam bardziej interesować się w 2013 r. Był wtedy niewątpliwie szał na odżywki i całą resztę kosmetyków Balea. Ceny mega kuszące, ciekawa szata graficzna produktów Większość włosomaniaczek chciała je przetestować. Do najbliższego DM mam tysiące kilometrów, a więc czekałam aż w końcu kiedyś będę mogła którąś z odżywek lub szamponów wypróbować na swoich włosach. Pierwszą (Kokos&Gardenia Tahitańska) i kolejną (Figa ) wygrałam w konkursie. Następne trzy kupiłam po 2 latach w końcu stacjonarnie, w sklepie z chemią niemiecką. Co prawda zapłaciłam dwa ray więcej, ale dalej te 5zł wydaje się śmiesznie niską ceną za taką odżywkę.

Każda z nich mimo że nie różni się zbytnio składem, jest inna, ma inne działanie, inaczej działa na moje włosy. Swoje spostrzeżenia umieściłam w tabelce, oceniając w skali 1-5.

Wersje, które testowałam to:
* Kokos&Gardenia Tahitańska (do włosów farbowanych)
* Figa&Perły (nabłyszczająca)
* Plumeria&Perły (do włosów suchych i zniszczonych)
* Wanilia&Olejek Migdałowy (regeneracyjna)
* Brzoskwinia&Kokos (nawilżająca)



Składy nie są rewelacyjne, fanki naturalnej pielęgnacji nie byłyby zadowolone, ale uważam, że warto którąś z nich wypróbować. Można je stosować solo, łączyć z olejami, półproduktami (aloes, panthenol, gliceryna itp), a także możemy ją łączyć z domowymi produktami. TUTAJ macie kombinację kakao + balea wanilia &migdał. Do tuningowania idealna, nie ma w składzie silikonów. Poza tym są bardzo wydajne. Która najlepsza? Ciężko mi wybrać jedną. Wersja z kokosem i gardenią często puszyła moje włosy, ale uważam, że używana właśnie z półproduktami w znaczącym stopniu przyczyniła się do polepszenia kondycji moich włosów (2013r). Figowa zawsze ułatwiała rozczesywanie, włosy faktycznie nabierały większego połysku niż zazwyczaj. Plumeria&Perły świetnie je nawilżała, chociaż z dociążeniem było różnie, zależało od dnia. Dzięki wariantowi Brzoswinia&Kokos włosy były miłe w dotyku, bardziej zdscyplinowane niż po wersji z kokosem i gardenią. Wanilia&Olejek Migdałowy spowodowała, że włosy nabrały objętości, były nawilżone, mięciutkie. Podsumowując, bardzo lubię te odżywki. Na moich włosach spisują o niebo lepiej niż inne drogeryjne typu np. Garnier. Można nimi także myć włosy (zawierają Behentrimonium Chloride)

SKŁADY:
Początek wszystkich jest podobny: woda, alkohol cetylowy, który ułatwia wnikanie substancji, behentrimonium chloride (antystatyk), suchy emolient. W ostatniej, brzoskwiniowej wersji wysoko pojawiła się gliceryna. Niestety niektóre wysoko w składzie mają parfum, przez co reszta składników, a zwłaszcza tych dobrych (aktywnych) jest w śladowej ilości ;( Każda z nich ma też niestety alkohol isopropylowy. Moim włosom nie widzę żeby szkodził, ale posiadaczki zwłaszcza włosów zniszczonych/farbowanych/rozjaśnianych mogą zauważyć przesuszenie.

Kokos&Gardenia Tahitańska (do włosów farbowanych)

(witamina B5, olej słonecznikowy, olej kokosowy, ekstrakt z kokosa, witamina E i ekstrakt z gardenii tahitańskiej)

* Skład jest sprzed kilku lat, być może uległ zmianie

Figa&Perły (nabłyszczająca)


(witamina B5, witamina B3, olej słonecznikowy, gliceryna, wyciąg z figi, hydrolizat perły, witamina E - niestety wszystkie po parfum)

Plumeria&Perły (do włosów suchych i zniszczonych)


(witamina B5, witamina PP, hydrolizat perły, ekstrakt z kwiatów plumerii, gliceryna, wszystkie przed parfum, a więc niekoniecznie w śladowej ilości)
*jest alkohol 

Wanilia&Olejek Migdałowy (regeneracyjna)



(witamina B5, witamina PP, ekstrakt z wanilii, olej migdałowy)
*jest alkohol 

Brzoskwinia&Kokos (nawilżająca)


(witamina B5, witamina PP, ekstrakt z brzoskwini, ekstrakt z kokosa - przed parfum, ale jest niestety dość wysoko alkohol)
Czytaj dalej

DOMOWA MASECZKA Z KAKAO | DZISIEJSZA PIELĘGNACJA WŁOSÓW | DALSZE PROWADZENIE BLOGA?

Postanowiłam, że posty na tym blogu będą teraz publikowane raz na tydzień, co każdy piątek. Bloga kasować nie będę, bo mi szkoda, chociaż taka myśl krążyła mi w tym tygodniu po głowie :) Częściej, bo prawie codziennie jestem na Instagramie KLIK

Dziś po raz pierwszy wypróbowałam kakao na włosy. Proporcja:

2 łyżki dowolnej odżywki b/s

1 łyżka kakao
1 łyżka oleju




Ja dałam olej z nasion kawy i odżywkę balea wanilia&słodkie migdały. Możecie także spróbować wersji prostszej, bez oleju.
Włosy umyłam szamponem Biolaven. Jeżeli szukacie czegoś łagodnego, do stosowania na co dzień, z dobrym składem, wypróbujcie go ;) Przygotowaną maseczkę nałożyłam na włosy,na prawie całą długość, skórę głowy ominęłam. Zrobiłam koka, a następnie turban z bawełnianej koszulki. Żeby wzmocnić działanie, możecie także podsuszyć włosy jak już są w tym czepku/turbanie. Taką mieszankę trzymałam na włosach 40 minut. Po spłukaniu samą wodą odczekałam kilkanaście minut i spryskałam włosy balsamem do włosów w sprayu Kallos, a już suche końcówki zabezpieczyłam serum, także z Kallosa (dosłownie odrobinka).



Jakie działanie ma kakao na włosy?
-Odżywia
-Nawilża
-Nadaje połysk
-Wygładza
-W moim przypadku włosy zyskują na objętości



Maska ma konsystencje takiej pianki, a pachnie.. przepięknie, cudownie. I uwaga! Zapach ten długo utrzymuje się na włosach <3 Pamiętajcie dobrze wymieszać wszystkie składniki. Efekt wyszedł całkiem fajny, dobrze, że dodałam trochę oleju, w przeciwnym razie byłby puch. Następnym razem spróbuję kakao z odżywką Timotei drogocenne olejki, powinny być na maxa dociążone ;) Tym razem są bardzo miłe w dotyku, nawilżone, nie elektryzują się. Nie są dociążone, takie jak lubię, ale za to nie spuszone, a bardzo puszyste ;) Nabrały objętości ;) Podoba mi się to działanie. Włosy nie są też ciemniejsze niż zwykle, gdyby ktoś były ciekawy ;)

P.S Do swojego zapuszczania włosów (oprócz witaminy B i D) od następnego mycia włączam indyjski olejek, który dziś otrzymałam  w ramach współpracy ;) Pewna firma odezwała się do mnie z propozycją przetestowania, a że dawno nie stosowałam olejków na skalp, z chęcią go wypróbuję. Jest on nie tylko na porost, ale także na łupież, redukuje wypadanie i nabłyszcza + pięknie pachnie ;) Podsumowanie tuż po Nowym Roku ;)



Czytaj dalej

MASKA JAJECZNA Z OLEJEM RYCYNOWYM JOANNA

Moje włosy niespecjalnie reagują na domowe maseczki z żółtkiem i olejkiem rycynowym. Zazwyczaj pielęgnacja kończy się puchem i elektryzowaniem się włosów. Nie mniej jednak, moją uwagę w październiku na półce sklepowej przykuła ta maseczka. Mimo, że często zaglądam do tego sklepu (przemysłowego), widziałam ją po raz pierwszy. Wydaję mi się, że wcześniej miała inne opakowanie, o TAKIE.



Korzystając z doświadczeń i tradycji medycyny ludowej stworzyliśmy TRADYCYJNE RECEPTURY zawierające naturalne składniki. Skorzystaj z wieloletnich doświadczeń i mądrości pokoleń – poznaj sprawdzoną receptę na pielęgnację włosów rozjaśnianych i farbowanych.
Problem: włosy farbowane i rozjaśniane. Recepta: maska jajeczna do farbowanych i rozjaśnianych włosów Efekt: odżywiony kolor i zregenerowane włosy.




Składniki wiodące w maseczce czyli żółtko, które jest bogatym źródłem protein i działający pielęgnacyjne olejek rycynowy są typowe dla maseczek do włosów rozjaśnianych/zniszczonych/farbowanych, którym potrzebna jest odbudowa i blask.
Konsystencja maski jest budyniowa, nie żałuję sobie jej przy aplikacji, a i tak nie obciąża moich włosów, łatwo się ją zmywa samą wodą. Sam zapach bardzo mi się podoba, jest typowo perfumeryjny. Niektórzy też wyczuwają ajerkoniak. Coś  tym jest ;) A teraz najważniejsze:

DZIAŁANIE:

Szczerze mówiąc nie wiem sama, do jakich włosów mogłabym ją polecić. Ja mam włosy średnioporowate i  używana solo niestety je puszy. Według mnie bardziej zadowolone z efektów byłyby posiadaczki niskoporowatych, a maska niby jest przeznaczona włosom farbowanym, rozjaśnianym, zniszczonym, które zazwyczaj są wysokoporowate? Przy zniszczonych włosach, może warto by było użyć jej jako kompres, pod czepek na jakieś 20-30 minut?  Do tuningowania jest jak najbardziej ok! Z olejami, a zwłaszcza z olejem z pestek dyni świetnie wygładza moje włosy. Są zdyscyplinowane aż do następnego mycia. Stosowana sama, tylko je nawilża, a to dla mnie za mało. Co prawda nie mam także problemu z  rozczesaniem włosów, ale dla mnie takie plusy to stanowczo za mało przy masce. Liczyłam na większe dociążenie, braku puchu i elektryzowania. Czy włosy nabrały większego blasku? W tej kwestii raczej wyglądają tak samo jak zawsze. Nie mniej jednak stosowana z jakimś olejkiem, daje fajne rezultaty i nie uważam, że te 7 zł. to strata pieniędzy

SKŁADAqua, Cetearyl Alcohol, Dimethicone, Quaternium-91, Glycerin, Ricinus Communis Seed Oil, Cetrimonium Methosulfate, Propylene Glycol, Triticum Vulgare Germ Extract, Arnica Montata Flower Extract, Panax Ginseng Root Extract, Luteum Ovi Extract, Cinchona Succirubra Bark Extract, Pollen Extract, Urtica Dioica Leaf Extract, Capsicum Frutescens Fruit Extract, Tocopherol, Trethanolamine, Parfum, Benzyl Salicate, Hexyl Cinnamal, DMDM Hydantoin, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Cl:19130, Cl:16255



Trochę dobrodziejstw tu mamy, m.in: olej rycynowy, ekstrakt z kiełków pszenicy, ekstrakt z  żółtka, wyciąg z kory chinowca soczystoczerwonego, ekstrakt z pyłku kwiatowego, ekstrakt z liści pokrzywy, ekstrakt z owoców papryki cayenne, wit. E, ale są też barwniki i konserwanty, które mogą podrażniać. Jest też silikon zmywalny łagodnym szamponem.

 Za 250g. produktu zapłacimy od 6-8zł. Konsystencja budyniowa. Kilka lat temu z tej serii miałam też szampon i miło go wspominam ;)

Miałyście ;)?
Czytaj dalej

KOSMETYKI I SUPLEMENTO-LEKI, KTÓRE MOGĄ CI POMÓC W WALCE Z WYPADAJĄCYMI WŁOSAMI

Post jest dla osób, które mają niewielki problem z wypadaniem włosów, chcą je wzmocnić, przyspieszyć ich porost. Mam dla Was propozycje kosmetyków, a także suplementów, które mogą pomóc Wam w tym problemie. Większość z nich sama testowałam. Często dostaję od Was pytania: ''Co na wypadające włosy''. Nie jestem Wam w stanie wszystkim pomóc. Nie jestem lekarzem, nie widzę Waszych badań, a niestety mało która z Was je wykonuje. Przez ekran ciężko doradzić. A przyczyn może być wiele; łysienie androgenowe, plackowate, choroby tarczycy, stres, anemia, problemy hormonalne, zła dieta, farbowanie, za ciasne gumki/upięcia, ciąża, menopauza, nadmierna stylizacja. Czasem nie wystarczy samo zdrowe odżywianie. Trzeba dołączyć także jakiś suplement lub kosmetyk. Od kilku lat nie mam (całe szczęście) już problemu z wypadaniem, ale wiem jakie to potrafi być uciążliwe i dołujące, zwłaszcza widok całych pukli włosów na szczotce, w odpływie czy na ubraniach.

U mnie ten problem pojawił się raz, ok. 3 lat temu i okazało się, że miałam niedobór żelaza. Problem zniknął jak tylko uzupełniłam braki.
*Przyjmowałam przez miesiąc żelazo Chella Ferr, a także włączyłam do diety produkty zawierające żelazo: min pietruszkę, wątróbkę  i inne warzywa. Sam suplement jest niedrogi i naprawdę byłam zadowolona z efektów. Wspomnę tylko, że nie każde żelazo mój organizm tolerował, tych droższych w ogóle nie przyjmował.





* Kolejna propozycja to suplement, który sama stosowałam niedawno. Ciekawy skład za niską cenę (11zł). Mamy tu niacynę (62,5%), kwas pantotenowy (125%), witaminę B2 (50%), Biotynę (160%), Cynk (60%), Krzem, Żelazo (21,4%), Selen (50%) + L-lizynę, L-metioninę, PABA, wyciąg ze skrzypu i z alg. Tabletki nie są duże, bez problemu się je połyka. Oprócz przyrostu włosów (ok.1,5cm), moje paznokcie rosły jak szalone. Nie powodował wysypu twarzy. 
*Kolejny suplement to Doppelherz aktiv na włosy + biotyna. Działanie podobne jak u poprzednika, przyrost włosów (1,5cm) + wzmocnienie paznokci. Opakowanie liczy 30 dużych, z tego co pamiętam zielonych kapsułek. Cena: ok. 13zł

Tym razem lek Biotebal z 5 mg zawartością Biotyny, czyli witaminy B7. Zmniejsza wypadanie włosów do minimum, pojawia się dużo baby hair. Dziewczyny osiągają wspaniałe rezultaty jeżeli chodzi o przyrost. Kiedyś na pewno go przetestuje. Za każdym razem jakoś odpycha mnie cena, bo jedno opakowanie kosztuje ok. 24 zł, a warto byłoby przetestować pełną 3 miesięczną kurację.


*Seria kosmetyków z czarną rzepą Niger Seboradin. Dla uzyskania najlepszych efektów, najlepszym rozwiązaniem byłoby przetestowanie całej serii (szampon, lotion, ampułki). Na doz.pl taki zestaw kosztuje 59 zł. Produkty nie pachną najlepiej, więc wrażliwe nosy mogą mieć problem z aplikacją. Najważniejszym składnikiem jest tu wyciąg z czarnej rzodkwi. Każdy kosmetyk posiada także wiele naturalnych ekstraktów. Warto także zwrócić uwagę na serię Seboradin Forte.



*Ampułki z wyciągiem z ekstraktu placenty. Działają wzmacniająco, stymulują wzrost włókna włosa. Nadają objętość i połysk. Nakładamy je po myciu, wykonując 10 minutowy masaż.



Z wyższej półki mamy ampułki Bioxsine. Używałam ich kiedyś łącznie z szamponem i szczerze mówiąc na swoich włosach spektakularnych efektów nie widziałam. Nie miałam wtedy problemu z wypadaniem, ale liczyłam na chociaż niewielki przyrost włosów, niestety nic z tego. Nie mniej jednak, na wizażu seria Bioxsine cieszy się bardzo dobrymi opiniami, wiec wybór pozostawiam Wam. Fenomenem jest tu kompleks 11 składników aktywnych.
* Jeżeli Wasze włosy dobrze reagują na zioła, nie wysuszają ich, zachęcam zapoznać się z eliksirami firmy Green Pharmacy. Tanie jak barszcz, a z dobrymi składami. Do wcierania w skórę głowy po myciu - jak najbardziej.



*Szeroka gama kosmetyków Jantar. Nie jestem ich fanką, ale całe szczęście jest więcej zwolenniczek tych produktów, które naprawdę osiągają super efekty: dużo baby hair, mniejsze wypadanie włosów, naprawdę niezły miesięczny przyrost. Do wyboru mamy przeróżne szampony, ampułki, wcierki i mgiełki z nowym aplikatorem, a także całe zestawy, które mogą okazać się fajną alternatywą pod choinkę ;) Ceny są przystępne. Jantar często widuję w Biedronce, ale polecam zamawiać na doz.pl z darmową wysyłką do apteki. Tam jest większy wybór. Kosmetyki głównie bazują na wyciągu z bursztynu, ale znajdziemy także wiele różnych ekstraktów.



*Suplement Vitapil. W składzie: dwuwinian choliny, kwas pantotenowy, proteiny sojowe, inozytol, niacyna, PABA, pędy bambusa, krzem, żelazo, cynk, mangan, drożdże, miedź, kwas foliowy, biotyna, jod, witamina B12.
Dla fanów kosmetyków fryzjerskich mam serię hamującą wypadanie włosów L'oreal Professionnel Density Advanced. Sama miałam przyjemność testować z tej serii szampon, który bardzo przypadł moim włosów do gustu. Co prawda nie usunął całkowicie problemu, ale włosów w odpływie wanny z pewnością było mniej. Szampon świetnie oczyszczał włosy. Planuję do niego powrót. W składzie znajdziemy m.in witaminę PP, B6, oraz Omega 6.


                                             I na koniec moje obecne przyspieszacze porostu:

*Zbiór witamin z grupy B od hecpharma. W składzie mamy aż 8 witamin ze 100% ZDS. Cena: 3zł







*Kolejną ciekawą propozycją jest witamina D3, a dokładnie D-Vitum forte od Oleofarm. Nie tylko pozytywie wpływa na układ kostny, zęby, zmniejsza zachorowanie na cukrzycę i raka piersi, ale także wzmacnia odporność i świetnie działa na włosy. Pobudza ich wzrost, nadaje połysk, zmniejsza przerzedzenia i przetłuszczanie.

***Zapewne u niektórych z Was sprawdziła się także esencja Andrea. Nie zamieściłam jej celowo w spisie, ponieważ nie znam jej składu. Nie jestem na tyle odważna żeby zamawiać ''to coś'' z Chin, bez znajomości składu i wcierać w skórę głowy ;) Dziś skupiłam się na kosmetykach i suplementach, następnym razem przybliżę domowe sposoby.
Czytaj dalej

5 HITÓW WŁOSOWYCH, KTÓRE SIĘ U MNIE NIE SPRAWDZIŁY

Wiele moich recenzji i opinii na przeróżnych portalach potwierdza, że jestem dziwakiem jeżeli chodzi o pielęgnację włosów :D Włosowe hity, na które jest wielki BUM, rzadko kiedy się u mnie sprawdzają. Jeżeli jesteście ciekawi jakie to kosmetyki, zapraszam do lektury:

1. Wcierka Jantar



Podchodziłam do niej dwukrotnie i NIE! NIE! NIE! Wiem, że jest mnóstwo jej zwolenników. Wiem, że macie po niej mega wysyp baby hair, włosy rosną Wam jak szalone, ale u mnie nic z tych rzeczy. Mimo bycia systematyczną, nie zauważyłam żadnych efektów. Liczyłam na przyrost, bo wciąż zapuszczam włosy, ale niestety nic z tego. Wcierka nawet nie pomogła w przedłużaniu świeżości włosów. Z tego co czytałam, najlepsza była wersja z pierwszym, podstawowym jej składem, czyżby było to jakieś 5 lat temu? Ja niestety zaczęłam jej używać w 2012r, a potem chyba w 2014r. lub 2015r. Mimo propozycji współpracy i przetestowania nowej wersji z wygodniejszym aplikatorem, odmówiłam, nie przyjęłam jej.

2. Szampon Babydream




Szał na ten szampon powoli ucichł, ale jakieś dwa lata temu non stop widziałam zachwalające recenzje włosomaniaczek, było o nim naprawdę głośno. Szampon drogi nie był, bo wówczas kosztował 3-4zł, więc stwierdziłam, że wypróbuję. I to był błąd. Pierwsze co mi nie odpowiadało w nim to konsystencja, aplikacja produktu była bardzo ciężka Szampon niemiłosiernie plątał moje włosy, po myciu nie prezentowały się dobrze. Inne szampony o prawie takim samym składzie, spisują się o niebo lepiej. Wyjaśnienia typu: " Wystarczy, że po umyciu nim włosów, użyjesz odżywki'' mnie nie przekonują. Za taką samą cenę zaopatrzyłam  się w dziecięcy szampon z Lidla, z którego jestem bardzo zadowolona.

3. Szczotki Tangle Teezer





Niewątpliwie kolejny hit ;) Miałam już wersję podstawową, elite, a także składaną i z żadnej nie byłam zadowolona. Dlaczego? Dlatego, że każda z nich rozdwajała, łamała moje włosy na długości, ząbki TT są za ostre do moich włosów, przez co miałam wiele białych kropek na włosach. Włosy rozczesane były, ale za jaką cenę? Na szczęście fryzjerka usunęła mi uszkodzenia z długości gorącymi nożyczkami. Odkąd w moje ręce trafiła szczotka Olivia Garden, nie myślę o innej ;)

4. Eliksir odżywczy Elseve





Cała ta seria z L'oreal nie przypadła moim włosom do gustu. Myślałam, że moje włosy lubią tylko treściwe, bardzo oleiste sera, ale to, to już przegięcie :D Starałam się dozować jak najmniej produktu, ale za każdym razem wyglądały jak roztopiony smalec, dosłownie. Serum bardzo długo albo wcale, bo mam takie wrażenie nie wchłaniało się. Były brzydkie, tłuste po nim. Psuły całą moją pielęgnację. Nigdy więcej.

5. Kallos Keratin - maska keratynowa





Mam sentyment do tej maski. Nie dość, że był to mój pierwszy Kallos, to właśnie od niego zaczęła się moja przygoda z pielęgnacją włosów. Przy jej zakupie dopiero co poznawałam swoje włosy, nie wiedziałam jeszcze, że  praktycznie wcale nie będą one tolerować protein. Używałam jej po każdym myciu i zawsze włosy były spuszone, a po dłuższym jej używaniu, efektów nie było żadnych. Co więcej uważam, że nazwanie Kallosów maskami to przesada. Działanie wszystkich określiłabym bardziej jako odżywkowe. Mimo niskiej ceny, nie jestem też fanką litrowych ogromnych opakowań. Swoją oddałam koleżance ;)


Jestem ciekawa jakie Wy macie włosowe buble ;) ?
Chcecie może za jakiś czas część 2 niewypałów? 
Czytaj dalej

PRZEPIS NA WCIERKĘ NA POROST, SUPLEMENTY | PLAN ZAPUSZCZANIA NA KOLEJNY MIESIĄC

Wiele z Was było ciekawych wcierki na porost na bazie oleju rycynowego. Przy pomocy dwóch olejków, w tym jednego eterycznego i domowych przypraw stworzyłam taki macerat:


*Bazą jest tu olej rycynowy 30 ml
*Kolejny olej jaki wybrałam to Olej Marula, lekki, przyjemny w konsystencji dla włosów, lekki 10ml
*4 krople olejku cynamonowego (może być także sypki - odrobinka)
*Biała gorczyca, zmieliłam ją w młynku i dodałam ponad pół łyżeczki do cukru
*Dosłownie odrobina chilli (bardzo mało) - wolałam nie ryzykować
*Łyżka przegotowanej wody, żeby rozcieńczyć wcierkę
*Dowolne opakowanie

Na początku zamiast chilli i gorczycy miałam dodać imbir, ale akurat cały wykorzystaliśmy w kuchni. Wybrałam gorczycę, gdyż kiedyś robiąc maseczkę z jej dodatkiem + żółtka, włosy rosły mi 3cm na miesiąc ;) Chilli i cynamon mają działanie rozgrzewające, antybakteryjne, poprawiają krążenie, stymulują porost. ZRÓBCIE WCZEŚNIEJ TEST NA SKRONI.

Możecie też zrobić coś prostszego. Dodajcie do oleju rycynowego kawałek świeżego imbiru, czosnku lub chili, poczekajcie tydzień/dwa i stosujcie jako wcierkę ;)

Taka wcierka powinna się ''przegryźć'' kilka dni, ja  poczekałam  8 dni, jutro użyję po raz pierwszy przed myciem ;)

Co do witamin: Cukrowa Ksiezniczka zachęciła mnie do witaminy D od Oleofarm. Korzystnie wpływa na włosy, a do tego wzmacnia odporność. 1 tabletka to 1000% witaminy D3.

Kompleks witaminy B, który biorę już od około 1.5 tygodnia.



Kiedyś zapuszczanie zaczynałam od 1 każdego miesiąca, teraz jakoś mi się to rozregulowało, więc z podsumowaniem przyjdę do Was po Świętach Bożego Narodzenia.




Czytaj dalej

WŁOSOWE ZAKUPY | NOWOŚCI DO PIELĘGNACJI WŁOSÓW

Dawno nic nie kupowałam do włosów, więc tym razem postawiłam na większe zakupy w pewnej hurtowni fryzjerskiej, za wszystko zapłaciłam ok. 50zł. Moje włosy zarówno lubią pielęgnację kosmetykami fryzjerskimi, tymi drogeryjnymi, a także organicznymi ;)



1. Kallos Lab 35 - serum pielęgnujące końcówki.  Co prawda skład nie jest rewelacyjny, ale z tej serii mam już odzywkę w sprayu b/s i jestem zadowolona. Serum ma nadawać gładkość włosów, blask i chronić końcówki. Pięknie pachnie.

2. Maska Kallos Aloe  - powiem Wam szczerze, że jeszcze żadnego Kallosa nie zużyłam do końca, zazwyczaj używanie ich kończy się na oddaniu maski komu innemu. Nie trafiłam jeszcze na idealną wersję, tym razem skusiłam się na wariant Aloe. Aloes moje włosy bardzo lubią, miałam w planach zakup maski aloesowej Equilibra lub NaturvitaL, ale jak zobaczyłam ją u sprzedawcy internetowego, dodałam do koszyka, bo była taniutka ;) Aloes mamy na 4 miejscu w składzie, więc nie jest źle + dwa silikony, co prawda po Parfum, ale mam nadzieję, że da radę z okiełznaniem moich włosów na jesień/zimę.

3. Maska Stapiz Sleek Line Repair & Shine Repair - kiedyś miałam z tej wersji szampon i był cudoooowny, naprawdę rewelacyjny, szkoda, że sprzedawca nie miał go, bo też bym zamówiła. Kosmetyki Stapiz są tanie, a sprawdzają się nadzwyczaj dobrze, zwłaszcza ta maska cieszy się popularnością w Internecie. Maska ma ułatwiać rozczesywanie, układanie włosów. Dzięki regularnemu  stosowaniu, włosy mają być mocniejsze, gładsze i bardziej lśnić. 

4. Szampon przeciw wypadaniu włosów Stapiz Vital - bez SLES (ale ma inne detergenty), zatrzymuje procesy starzenia, poprawia ukrwienie, oczyszcza, nawilża, chroni - jak na tak niską cenę, skład nie najgorszy. Jest ekstrakt z żeńszenia, proteiny pszenicy i wiele innych ekstraktów 

5.  Kallos balsam do włosów w płynie - używa go się jak mgiełki na włosy ;) Skusiła mnie jego formuła. W składzie m.in mamy keratynę, kolagen, kwas hialuronowy, balsam zawiera również olejki: Kokosowy, Arganowy, Oliwkowy, Avokado, Makadamia. Kosmetyk ma pielęgnować  suche, zniszczone i łamliwe włosy.

6. Revlon Uniq one lotus flower odżywka - pamiętacie moje zachwyty nad jej siostrzaną wersją? Jeżeli nie, odsyłam do recenzji KLIK. Jest to produkt uniwersalny, zarówno do ochrony końcówek jak i do stosowania na długość włosów. Ma nawilżać włosy, regenerować, nadawać gładkość, chronić przed wysoką temperaturą, ułatwiać prostowanie, zapobiegać rozdwajaniu, ułatwia rozczesywanie, wykańczać fryzurę.

7. Maska Joanna żółtko i olej rycynowy (kupiłam stacjonarnie) - jest bardzo wydajna, ładnie pachnie. Miałam przyjemność użyć już jej kilka razy i jest całkiem niezła. W połączeniu z jakimś olejkiem świetnie wygładza włosy, nawilża, solo wypada niewiele gorzej ;)

W następnym poście pojawi się przepis na domową wcierkę na porost, tak jak pisałam ostatnio, na bazie olejku rycynowego ;)
Czytaj dalej