wtorek, 23 sierpnia 2016

CZYM CZESZĘ SWOJE WŁOSY ? | MÓJ ULUBIENIEC

Chyba nadeszła właściwa pora żeby podzielić się z Wami moim ''czesadłem''. Blog istnieje 3 lata, czyli tyle, co pielęgnuję swoje włosy. Do tej pory przetestowałam:

*Tangle Teezer Compact
*Tangle Teezer The Original
*Tangle Teezer Salon Elite
* Khaję szczotkę z włosia dzika
* Drewniany grzebień The Body Shop
OLIVIA GARDEN SZCZOTKA PŁASKA SUPREME CERAMIC ION



Żeby wydać opinie o szczotce, potrzebuję minimum kilku miesięcy. Ja osobiście nie polecam szczotek TT. Co prawda świetnie spisywały się w rozczesywaniu moich włosów, ale przy tym łamały je na długości, co przyczyniało się do szybszego ich rozdwajania. Mimo ich pielęgnacji, praktycznie co miesiąc widziałam już wiele nowych rozdwojeń. Kiedy odstawiłam je na początku tego roku, zauważyłam naprawdę ogromną różnicę. Ząbki TT są do moich włosów za ostre. Potem nabyłam szczotkę Khaja. Zrecenzowałam ją TU. Bardzo fajna szczotka. jednak lepsza do wygładzenia, a nie rozczesywania na co dzień.

W kwietniu stwierdziłam, że zainwestuję w coś jeszcze innego i wybór padł na OLIVIA GARDEN SZCZOTKA PŁASKA SUPREME CERAMIC ION, którą jedna z Was mi poleciła.
Za 1 razem myślałam, że trafiłam na bubla, ale drugie i kolejne pociągnięcie szczotką po włosach było już ok ;) Szczotka  wykonana jest porządnie, korpus jest z powłoką ceramiczną, poduszka: miękka, jonizowana. Kuleczki szczotki są jonizowane, a więc nie ma mowy o elektryzowaniu się włosów ( w końcu!). Nie podrażnia skóry głowy, końcówki nie są ostre,  świetnie rozczesuje włosy, radzi sobie z kołtunami. Eliminuje puch, moje włosy po rozczesaniu nabierają ładnego połysku, są miłe w dotyku i gładkie. Szczotka ma owalny kształt, wygodną rączkę. Świetnie rozczesuje zarówno włosy suche jak i mokre, chociaż mokre włosy staram się rozczesywać jak najrzadziej. Na kondycję włosów póki co nie mogę narzekać, ostatni raz były podcinane maszynką zaraz przed kupnem szczotki. Wyrywa taką samą ilość włosów jak TT, ale mniej niż Khaja. Włosy ze szczotki usuwam za pomocą przyrządu z Rossmanna. Recenzowałam go TUWymiary szczotki: 24x7.5cm. Cena: 39,90

Podsumowując, uwielbiam tę szczotkę. Do moich długich, prostych włosów spisuję się fenomenalnie.


A co u Was się sprawdza najlepiej ? ;)


P.S Nie wiem kiedy teraz pojawi się następny post. Jutro wyjeżdżam, a od września będę miała sporo na głowie, więc mogę tu bywać rzadziej.

sobota, 20 sierpnia 2016

CUDO Z LIDLA DO OLEJOWANIA WŁOSÓW

Ostatnio jestem pod wrażeniem asortymentu w sklepach Lidl. Alejka do której najczęściej zaglądam jest ta środkowa, przed mrożonkami. Mam tam same produkty wyprzedażowe. Zaczynając od dużych Pringlesów za 4,99, przechodząc następnie do żeli pod prysznic za 1,99 i kończąc na naturalnych kosmetykach. Ponad miesiąc temu moją uwagę przykuła tania jak barszcz seria Cien nature, ale rzuciłam okiem tylko na skład. Kilka dni później jak zobaczyłam ich przecenę, nie podarowałam i w moje ręce wpadł krem do twarzy i olejek, o którym dziś opowiem.



Przeanalizowałam skład i stwierdziłam, że mimo że jest antycellulitowy, będzie idealny do olejowania włosów i tak też jest !

Uważam, że jest to produkt uniwersalny, tj do każdej porowatości. Moje średnioporowate się z nim bardzo polubiły. Na tyle dobrze na niego reagują, że nie muszę potem już używać  maski.
Wygląda naprawdę elegancko, solidne opakowanie z wygodną pompką + niska cena. Zapłaciłam za niego 7,40. Przed przeceną kosztował w granicach 9-11zl, więc dalej małoAplikacja jest bardzo łatwa, więc będzie idealny dla osób, które dopiero zaczynają przygodę z olejowaniem. Ja nakładam odrobinę produktu na dłoń, rozcieram i lekko wcieram we włosy. Najczęściej robię potem warkocz.
Bosko pachnie, cudownie, lekko brzozowo + trochę słodko ! Czuję ten zapach po zmyciu go. Nie obciąża włosów, a zmywam go różnymi szamponami, w zależności jaki mam pod ręką ;)
Działaniem przebija 3 razy droższą mieszankę olei z Yves Rocher. Jest niesamowicie wydajny. Na włosy mojej długości wystarczają 3 pompki. Dotychczas olejowałam nim tylko suche włosy (na godzinę/kilka/na całą noc). Za każdym razem efekt był świetny. Po niektórych mieszankach olejowych mam puch, tu jest wręcz przeciwnie. Włosy są nawilżone, bardzo miłe w dotyku. Efekt jest długotrwały. Na drugi dzień włosy dalej są gładkie. Świetnie odżywia  i odbudowuje je. Lubię po nim ten lekki efekt wygładzenia. Nie mam też problemu z rozczesaniem włosów. Ponadto olejek nie brudzi pościeli i ubrań. Myślę, że podobne efekt można uzyskać łącząc go z dowolną maską/odżywką. Nie zauważyłam żeby wpływał na zmianę koloru włosów, pięknie za to nabłyszcza. Nie wiem czy ta seria wejdzie na stałe do oferty Lidla. Miejmy taką nadzieję, bo jak widać kosmetyki z cudownym składem, można kupić za ''grosze'' ;)




Po użyciu pięknie błyszczą ;)



SKŁAD: olej słonecznikowy, olej z pestek moreli, olej z nasion palm orbignya oleifera, olej z avocado, olej ze słodkich migdałów, olej sojowy, zapach, dziegieć brzozowy, ekstrakt z rozmarynu, ekstrakt z nagietka lekarskiego, koenzym Q10, witamina E, konserwanty

Jeżeli macie Lidla w miarę blisko zwróćcie uwagę także na kremy z tej serii (4zł), kremy pod oczy (3zł). ten olejek (ok.7zł) i krem do rąk (ok.4zł)

wtorek, 16 sierpnia 2016

NAJWIĘKSZY BŁĄD W PIELĘGNACJI MOICH WŁOSÓW | JAK ODBUDOWAŁAM SWOJE WŁOSY

90% dziewczynek po Komunii ma ścięte swoje piękne długie włosy. Ja nie miałam, cudowną długością cieszyłam się do końca gimnazjum, a potem zaczęły się eksperymenty: farbowanie kilkukrotne na brąz, potem na mahoń, a na koniec położenie rozjaśniacza na ponad połowę włosów. 

Farbowanie mahoniem Palette zniszczyło przeokropnie moje włosy. Wyglądałam w tym kolorze tragicznie (dobrze, że z tego okresu nie mam zdjęć). Wszyscy dookoła powtarzali mi jakie mam bardzo zniszczone włosy. W 2012/13 kładłam kilkukrotnie rozjaśniacz firmy Marion. Z miesiąca na miesiąc zdawałam sobie coraz bardziej sprawę, jak rozjaśniacz wyżera moje włosy.

Praktycznie co chwila musiałam podcinać swoje końcówki. Nie było innej opcji, były przepalone, suche.

Kiedy zaczęłam dbać o włosy? Jakoś w wakacje w 2013, kiedy natrafiłam na photobloga Mojejkosmetyczki. To prawdziwa inspiracja, ma dalej dla mnie najpiękniejsze włosy. Zawsze się jej radziłam, pomagała mi w doborze kosmetyków itp. Niestety teraz nie jest już tak aktywna w sieci jak kiedyś

2012/2013



 OBECNIE

A WIĘC JAK WYGLĄDAŁA MOJA DROGA O ŁADNE WŁOSY?

- Dużo eksperymentowałam, na początku kupowałam multum różnych masek, półproduktów, ser silikonowych. Nie żaluję, bo dzięki temu poznałam lepiej swoje włosy i nauczyłam się czytać składy kometyków. Teraz wiem, co jest dobre dla moich włosów, więc rzadko kiedy trafiam na bubla. Mimo zniszczeń, moje włosy źle reagowały na proteiny, które tak są polecane do ich odbudowy. Do tej pory moje włosy ich nie lubią.
- Znam swoją porowatość włosów (średnia). Łatwiej mi jest dobrać do niej produkty.
- Zwykły ręcznik zastąpiłam bawełnianą koszulką, która nie ciągnie, nie wyrywa włosów i lepiej wchłania wodę.
- Przestałam farbować/rozjaśniać włosy. Powrót do naturalnego koloru nie był łatwy, ale się udało. Cieszę się, że farby, których kiedyś używałam były do 28 myć. Lubię swój obecny kolor włosów. Pielęgnacja włosów naturalnych jest łatwiejsza.
- Polubiłam się z silikonami, które chronią moje włosy przed dalszymi uszkodzeniami.
- Odwiedzam w miarę regularnie fryzjera. Nie hoduje na siłę włosów, bo rozdwojone końcówki psują tylko efekt ładnych, na co dzień zadbanych.
- Ograniczenie suszaki prawie do minimum dało mi duże efekty. Nie pamiętam kiedy moje włosy były suche, sztywne, matowe.
- Raz na jakiś czas robię sobie saunę dla włosów. Trzymam maskę pod czepkiem i biorę w tym czasie kąpiel lub w dzień dodatkowo na czepek nakładam ręcznik. Dzięki temu składniki aktywne zawarte w masce jeszcze lepiej się wchłaniają. Korzystałam także z sauny u fryzjerki (maska+ampułka) i również byłam zadowolona. Sam zabieg nie jest drogi, więc polecam.
- Kiedy miałam zniszczone włosy, maskę nakładałam po każdym myciu i trzymałam dość długo. Dopiero od tego roku pozwalam sobie na użycie jedynie szamponu + odzywki w sprayu b/s.
- Dobra szczotka to podstawa. 3 lata pielęgnacji uświadomiły mi, że TT przyczyniał się do rozdwojeń na długości i tylko pogarszał stan włosów. Teraz nie rozstaję się ze szczotką Olivii Garden z jonizacyjnymi kulkami.
-Suplementy. Nie zawsze dieta nam dostarczy wszystkich mikro i makroelementów, więc raz na jakiś czas ratowałam się suplementami. Póki co do moich ulubionych należy Silica, Doppelherz włosy.
-Lokówkę zastąpiły mi papiloty i wałki plastikowe
-O skalp też trzeba dbać. Robię raz na jakiś czas peeling skóry głowy lub używam płukanek do włosów. Nie stosujecie, bo Wam wysuszają ? A próbowałyście płukanki z lipy ?
-Nie popadam w panikę czyli: Będę tylko używać naturalnych kosmetyków  /Produkty fryzjerskie są okropne / Ta odżywka ma alkohol, więc od razu ją wykluczę /  Długość włosów będę myć tylko odżywką / Nigdy nie rozczeszę włosów mokrych albo nie zepnę warkocza gumką recepturką.



PS Czekam dalej na zgłoszenia co do ostatniego postu ;)
 

HAIR WORLD Template by Ipietoon Cute Blog Design